Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Kobiety


Gość Sara Bogdańska

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Sara Bogdańska
Opublikowano

świat bez kobiet byłby niczym...za duzo tu smutku, nie chce tak :)
Pozdrawiam. Ana.

  • Odpowiedzi 53
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Jedna wielka bzdura, czysta woda,

nawet piękne kobiety
przypominają matkę

tzn jak przypominają ? wyglądem ?

w miodowym welonie
siwych włosów

co to znaczy ?

nawet piękne kobiety
stojąc na rozstajach dróg
naśladują wiatr

że jak ? jak się naśladuje wiatr ?

tylko ja liczę blizny
na rzepce kolana

skad te blizny ? i rzepka kolana ? Jezu



Bzdura jedna wielka, do kosza,


Pozdrawiam,

oczywiście nie oczekuję odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Skąd się Pan urwał?


Z bardzo niezaludnionej planety się urwałem, z bardzo.


Wracając do wiersza - czyli przyznaje Pani, że wiersz to połączenie słów które nic nie znaczą,


Czekam na potwierdzenie,

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a co to za tekst?
chyba wkleja się tu nie tylko po to, by głaskano po głowie
każdy ma prawo powiedzieć swoje zdanie

Pan Nathan - nie dość, że powiedział, że się nie podoba
- czyli poświęcił czas i przeczytał - to jeszcze uzasadnił

a co dostał w zamian?
skąd Pan się urwał? - to impertynencja, moim skromnym zdaniem

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zadała Pani pytanie na forum publicznym
w dodatku jest to pytanie obraźliwe

na takich przykładach widać, czyim tekstom nie poświęcać uwagi

i wcale nie jest to żadna agresja - to jest moje zdanie na temat tego, co widzę

pozdrawiam
bez złości
Opublikowano

hm przykro mi ale chyba autorka ma problem z przyjmowaniem krytyki, nie ma tu żadnej agresji ze strony użytkowników forum... Lepiej niech Pani obroni swoje zdanie, bo powiedzenie " że wiersz jest dobry bo jest ładny" (jak to kiedyś już ktoś tu napisał) na pewno nikogo nie przekona.

Jak dla mnie to wiersz nie na ten dział, niestety....

bez agresji
pozdrawiam

Agnes

Opublikowano

Proszę Pani.....radzilabym przeczytac regulamin..........

"4. Użytkownik ma prawo do:

a) Swobodnej (nieskrępowanej) dyskusji na łamach www.poezja.org. W tym krytyki pod adresem www.poezja.org oraz moderatora.
- Poprzez dyskusje rozumie się wymianę poglądów, doświadczeń, wiedzy; tekst dyskusji nie może obrażać osób trzecich lub bezpośrednio zainteresowanych dyskusją."

Jak narazie prowadzi pani dyskusję niezwiązaną z wierszem, jedynie obraża Pani innych użytkowników.
Szkoda że ma Pani takie podejście...........trochę ono nie pasuje do poetki.

Ze względu na zaistniałą sytuację proszę moderatora o interwencję, jeśli jest to możliwe oczywiście.


Agnes

Opublikowano

Pyskówki pyskówkami, a wiersz mi się podobał. Jest płynny, ma w sobie emocje, ma w sobie uczucie. Jeśli nawet część metafor - jak twierdzą moi poprzednicy - jest pusta i nie znaczy konkretnie tego a tego, to są te metafory za to nośnikiem uczucia.
Ja to uczucie kupuję.

Pozdrawiam, Antek

Opublikowano

ehm, tak fajna zabawa mnie ominęła (proponuję zrobić archiwum, gdzie tacy jak ja będąmogli sobie poczytac usunięte fragmenty dydkusji)
mam podobne zdanie co natan - kompletnie do mnie to nie przemawia: (kobiety przypominające matkę - a kto niby ma przypominać matkę? mężczyźni ?? ) - ale jeżeli Autorce tak zależy to prosze bardzo:
"wiersz świetny, super, jestem pod wielkim wrazeniem - jutro napisze coś wiecej bo dzisiaj nie zdązyłem go jeszcze przeczytać..." - mam nadizeję że teraz pójdzie w świat, ze tu na poezji.org jesteśmy bardzo mili dla wszystkich a zwłaszcza nowych...

Opublikowano

Wiersz wcale nie jest słaby i "śmiem" twierdzić, że komentarze Wasze-kochani, zostały sprowokowane zachowaniem Natana (poza tym o ile dobrze pamiętam, Pan Natan na początku swojej kariery na poezja.org reagował podobnie jak Pani Sara)... Śmieszy mnie Wasze podejście. To wszystko to poza. Kocie, czy na początku swego przyjścia na serwis, również nie broniłaś swoich utworów, Bartku - czy z Tobą bylo inaczej. Pamiętam, że wręcz byliście bardzo grzeczni i spokojni, dopiero zachęceni poczynaniami niektórych użytkowników, poczuliście się swobodnie i stwierdzacie, że ktoś upoważnił Was do moralizatorskiego tonu... Owszem, ja również sobie pozwalam, ale błagam... To Wy musicie się nauczyć pokory. I rzeczywiście serwis słynie z agresywnej i nierzadko bezpodstawnej krytyki. Odnoszę wrażenie, że to już nie jest serwis poetycki, a jakieś zawody kogo bardziej będą się bać (a w moim mniemaniu irytować, śmieszyć i w końcu gardzić)...
Acha... Nie widzę w wykonaniu Pana Natana żadnej konstruktywnej krytyki, więc czemu odpowiedź autorki miałaby być inna? Jest adekwatna do wydźwięku komentarza. Przeczytajcie jeszcze raz wypowiedź Lemensa i powiedzcie, co w wymienionych przez niego cytatach jest niezrozumiałego? Proszę wysilić czasem szare komórki...

"monogamistyczna zdrada
między czterema palcami
infantylnie liżąc
nasze przywiązanie
- pisze wiersz "

Tero, czy Pan Natan pytał co znaczy ten cytat i szydził sobie z niego? Nie sądzę. Nie zrozumiał go, tak samo jak powyższego wiersza, ale nie odważył się skrytykować,
(wybierz odpowiedź bądź odpowiedzi)
1. Jesteś na serwisie zbyt długo
2. Masz zbyt dobre recenzje osób, które w jakiś sposób postrzegane są za "autorytety" (choć baaaardzo często do autorytetów wiele im brakuje)
3. Woli skrytykować utwór nowego użytkownika, bo wie, że nie ma on obstawy...
4... Jaką masz np. Ty...
5. Boi się Twojej reakcji, bo wie, że mógłby nie podołać dyskusji, bo się myli...

To samo dotyczy Kota i reszty znakomitości serwisu...

Zauważyłam okropną zależność... Każdy, kto przychodzi na poezję.org, nawet jeśli jest z natury pogodny i ugodowy, po krótkim czasie zamieszczania na tej stronie, staje się po prostu chamem. I nie boję się użyć tego słowa. I to jest chamem przez duże "C"... Zatraciliście Kochani dystans... A ja zaczynam tracić cierpliwość. Chba nie o to chodzi w poezji, prawda? Żeby zgnoić i pokazać jakim to się jest geniuszem i znawcą...

I nie posądzajcie mnie proszę o hipokryzję, bo wiem, że jestem taka sama... Ale dostrzegłam problem. I błagam Was, abyście też go postrzegli...

I postarali się wrócić do korzeni. Będzie przyjemniej każdemu z nas, a ja przy każdym wchodzeniu na poezję, nie będę spuszczać głowy z politowaniem... Bo teraz to już nie poezja. To cyrk.

Wiem, że naraziłam się wielu osobom, ale po prostu nie mogę zdzierżyć Waszej krótkowzroczności. Przypomnijcie sobie swoje początki i odpowiedzcie na pytanie, czy zachowywaliście się inaczej niz Pani Sara...

Agnes, możesz o tym napisać post na forum. Dobrze Ci to idzie... (a'propos: złej baletnicy...)

Dzięki za uwagę i nieuwagę. Pozdrawiam, Patrycja Rosłoniec.

Opublikowano

dzisiaj poruszyłaś temat... Ty też kiedys taka byłas w młdosci... i pewnie sama wiesz ze lepiej jest tak, niz tak bezgranicznie poważnie.... chce byc taki i nie miałem nci do tych którzy byli tacy dla mnie.... a wiersz jest kiepski i tyle...

pozdrawaim również

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Panie Włodzimierzu... Z całym szacunkiem, ale nie sądzę, żeby mógł się Pan szczególnie wypowiadać na ten temat... Jest Pan na serwisie za krótko i obawiam się, że nie wie Pan jak było kiedyś. Proszę nie mieć mi za złe tych słow. Po prostu taka jest prawda.

Pozdrawiam, Pat.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Gratuluję Kocie. Właśnie o to chodzi. Przeczytaj jeszcze raz mojego posta. Powieś sobie na ścianie... Nie wiem co z nim zrób. Tylko, żeby Ci to pomogło zrozumieć, co takiego miałam na myśli. To chyba nie jest zbyt skomplikowane. Wydaje mi się, że wyłożyłam kawę na ławę.

Ty kochana... Po prostu nie chcesz zrozumieć...

P.S. Odpowiedziałam również na Twojego posta, którego i tak po chwili wykasowałaś. Miło by było przeprowadzić dyskusję na forum, przy wszystkich użytkownikach. Rozważyć za i przeciw mojej wypowiedzi (jeśli w ogóle będą jakieś za)... Nie rozumiem, czemu moja wypowiedź tak Cię ubodła, skoro nie zgadzasz się z moimi zarzutami dotyczącymi m.in. Twojej osoby.

Jeśli mówisz komuś, że może obronić swój wiersz, to ja proponuję Ci obronić swój honor... I przy okazji wykasować wszystkie swoje wiersze i komentarze pod nimi, bo ręczę Ci, że mam rację.

Nie wiem co starasz się udowowdnić mi. Wychwyciłaś z mojej wypowiedzi najmniej istotne treści. Właściwie wychwyciłaś treści, które nie istnieją. Nie przypominam sobie, żebym mówiła coś o chwaleniu każdego wiersza...


Pozdrawiam i (jednak) zapraszam na forum. Patrycja Rosłoniec.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @FaLcorN   do wszystkiego

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak naprawdę nie wiem już nawet o czym rozmawialiśmy
    • Wąż pojazdów coraz bardziej się wydłużał. Choć jego czoło  nie poruszyło się prawie wcale  w czasie ostatnich piętnastu minut. Korek był tym większym utrudnieniem, że blokował jedną  z głównych, miejskich arterii w czasie popołudniowego  lecz na szczęście powoli rzędnącego szczytu.     U podnóża wjazdu do wiaduktu  zablokowane były dwa z trzech pasów ruchu. Wypadek był potężny  i z pewnością tragiczny w skutkach. Lewy pas okupowały pojazdy karetek, radiowozy i dwa zastępy straży. Betonowy słup wiaduktu, zlał się w jedną makabrycznie, fantasmagoryczną strukturę, z wrakiem osobowego pojazdu.     Moje auto ze mną za kierownicą stało praktycznie obok tragicznej sceny. Widziałem cały ten dramat jak na dłoni. Choć po prawdzie  starałem się zbyt wiele nie oglądać, nie dlatego bym doznawał uczucia wstrząsu czy szoku na skutek gwałtowności zdarzenia  a raczej dlatego, że nie była to moja sprawa. Nie moja tragedia. Nie moje życie. Nie moja śmierć.     Moja ukochana, siedzącą na fotelu pasażera, nie chciała patrzeć za okno kierowcy. Bała się widoku krwi czy ciał. Zawsze była delikatna i zbyt czuła by żyć w zgodzie z tym okrutnym światem. Ponaglała pod nosem, pojazdy przed nami  by zmienić perspektywę widoku za oknem. Dojeżdżając do miejsca akcji ratunkowej, uniosłem szyby jak najwyżej by skutecznie zagłuszyć uciążliwy harmider. Włączone koguty radiowozu  oślepiały mnie lekko, lecz nie na tyle bym nie widział szczegółów.     Rozległ się metaliczny trzask tarcia. Strażacy starali się oderwać wrak od słupa. Dźwięk jeżył włosy na karku i rękach. Specyficzny , połączony z odgłosem spękanego szkła i piskiem osi. Samochód musiał być nieduży. Czarny z trójramienną gwiazdą  na tylnej, ściętej na prosto  pokrywie bagażnika. Nie zostało z niego wiele. Kłębowisko blachy, części i elementów kabiny. Cała przednia część przestała istnieć. Nawet silnik był rozbity w perzynę. Prędkość musiała być olbrzymia. A na asfalcie,  próżno było szukać śladów hamowania.     Kierowca pędził tak  w warunkach ulewnego deszczu,  który padał od kilku godzin. Stracił panowanie i znalazł swój koniec  na betonowej przeszkodzie. Pojazdem jechały trzy osoby. Dwa białe worki na ciała,  spoczywały niedaleko przy ostatniej zaparkowanej karetce. Były pełne. Akurat gdy na nie patrzyłem, grupka policjantów  rozstawiła wysoki parawan. Odcinając zmarłych od świata żywych.     Karetka była otwarta. Na noszach spoczywał młody chłopak a lekarze właśnie robili wszystko  by nie podzielił losu tych dwojga. Reanimowali go dość długo. Nie przestając jednak ani na chwilę. Jego serce nie chciało wbić pierwszego biegu. Tracili go z każdą chwilą bardziej.     Wąż samochodów i służby ratunkowe no i wrak auta. A jednak był tam ktoś jeszcze. I to było najdziwniejsze. Na akcję reanimacyjną  patrzył młody chłopak. Mógł mieć najwyżej dwadzieścia lat. Blondyn o zielonych oczach i słusznej, postawnej budowie ciała. Był autentycznie przerażony. Sparaliżowany i zszokowany ciałem, lecz zupełnie świadom tego  co rozgrywało się wokół.     Początkowo wziąłem jego osobę  za kolejnego pasażera auta, tym bardziej że nie był sam. Rękę na jego ramieniu w geście niebiańskiego spokoju, trzymał facet około trzydziestki w bardzo ładnym i stonowanym garniturze. Garnitur był kremowy, prawie tak samo jak  długie i rozpuszczone włosy jegomościa. Był bardzo wysoki i szczupły. A wyraz jego twarzy był zupełnie dziwaczny jak na obrazy scen  jakie przyszło mu oglądać. Bił od niego niezmącony spokój i harmonia. Był jak anioł, gdyby tylko takowe istniały.     Chłopak nie przyjmował widać  energii z jego dłoni. Szarpał się, wił, wiercił  i krzyczał wniebogłosy. Odejdźcie! Ja nie chcę żyć! Nie chcę dalej żyć! Chcę umrzeć! Chciałem umrzeć! Pozwólcie mi odejść! Należało im się! Nie żyją! Ona nie żyję! Zginęła z nim! Ja też chcę! Zdradzili mnie! Obydwoje mnie zdradzili! Ona z nim… rozumiecie! Musieli umrzeć! Tak tylko mogłem  rozstrzygnąć to sprawiedliwie! Muszę umrzeć! Zdradziła mnie! Ale to nie zemsta, to ulga! Nie możecie mnie ocalić! I tak umrę! Tak samo jak ona! Dla niej!...     Po tych słowach obaj ruszyli w stronę karetki. Weszli do środka  gdzie ratownicy robili wszystko  co w ich mocy  by ocalić go ze szponów śmierci. Zniknęli obaj a gdy to się stało  ratownik prowadzący resuscytację krzyknął. Mamy go! Wrócił do nas! Odwróciłem się do ukochanej Z trudem spojrzałem w jej pełne łez oczy. Nie ma sprawiedliwości pomyślałem. Wiedziałem o tym dobrze, że na jego miejscu, zrobiłbym dokładnie to samo.        
    • @Charismafilos trzeba było zapytać o sesję zdjęciową czy była?
    • @Simon Tracy   Niektórzy szukają w świątyniach ukojenia, inni znajdują tam swoje prawdziwe oblicze.  Połączenie Księżyca i Słońca w jednym imieniu sugeruje istotę kompletną.  Bardzo intrygujący tekst!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...