Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 127
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Można mówić. I jakoś nie widzę, by ktokolwiek tego zabraniał. Nie zauważyłem, by władze świeckie, czy kościelne zamykały usta Radiu Maryja.

Tyle że to nie jest tylko "religijne" radio, ale własność zakonu, który jest częścią strukturalną Kościoła Rzymskokatolickiego. Czyli można mieć pewne wątpliwości, czy dyskusje polityczne, które w moim odczuciu daleko znajdują się od ideałów dziennikarskiego obiektywizmu, prowadzone na antenie takiego radia nie godzą w zasadę nie mieszania się instytucji kościelnych do polityki.

W dodatku ciekawe jest to, że z tego, co mi się wydaje, hierarchia w wypadku RM wygląda tak:

redakcja->o. Dyrektor->Generał zakonu redemptorystów->papież

Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale zdaje mi się, że ten zakon w żaden sposób nie podlega Komisji Episkopatu, a jeżeli tak, to łatwo o wniosek, że to radio jest organem obcego państwa (jak by nie było taki status ma Watykan) w Polsce. Dobrze by było przeanalizować Konkordat, czy takie coś pozostaje z nim w zgodzie.

Ale jest więcej takich paradoksów. Największy operator telekomunikacyjny w Polsce jest w praktyce własnością francuskiego skarbu państwa (poprzez France Telecom). Żeby uściślić - jedyna spółka, która dzierży infrastrukturę tk w Polsce jest własnością obcego mocarstwa - toż to rozbiór! Ale, ale, o ile mnie pamięć nie myli, TP była prywatyzowana za rządów AWS. Dlaczego się o tym nie mówi? Bo Święty Jarek doskonale wie, ile osób związanych aktualnie z PiSem brało udział w tym procesie prywatyzacyjnym.

Jeżeli chodzi o agenturę w Polsce, to ja uważam, że najpierw Samoobrona była placówką rosyjskich służb specjalnych w Polsce i właśnie RM. Dzisiaj mamy do czynienia z głęboką infiltracją rosyjską w PiSie. Wystarczy prześledzić działalność tych formacji, żeby stwierdzić, że od początku działają na rzecz ogólnej destabilizacji kraju. Bolesnej jednak dla mnie jest to, że to wszystko dzieje się pod płaszczykiem haseł patriotycznych. Normalnie, jak za komuny, kiedy honorowym było zasypanie tatusia, że słucha zagranicznego radia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1. Zestawienie "narodowej świętości" z przykładem prawosławnych i judaistów, to lekkie przegięcie. Narodową świętością jest dobro publiczne, pamięć historyczna, miejsca symboliczne, ale nie ludzie, którzy aktualnie z nim są związani!
2. Trzeba pisać o takich ludziach, bo oni MIENIĄ SIĘ POWOŁANYMI DO MÓWIENIA LUDZIOM, JAK MAJĄ ŻYĆ. Pytajmy się ich o kwalifikacje tak samo, jak tych, którzy sprawują władzę świecką. Dziennikarzy też pytajmy. W życiu publicznym nie powinno być świętych krów.
3. Błąd w rozumowaniu... tak, rzecz ludzka... ale jeżeli się reprezentuje sobą jakąś instytucję i wypowiada coś publicznie, to wypada najpierw rzecz zgłębić, a nie pytlować, co ślina na język przyniesie. Jeżeli ktoś jest takim chłopkiem-roztropkiem, że tego nie rozumie, to jak to się stało, że publikuje na stronie biura prasowego poważnej instytucji?
4. Jesteś, Jacku, niesprawiedliwy, bo GW nigdy nie była przeciwnikiem Kościoła, w żaden sposób. Wielu księży publikowało na jej łamach (chyba że to też zdrajcy?), właśnie chyba to wielu boli, że publikują tam tylko księża MĄDRZY, którzy inaczej pojmują swoją rolę społeczną niż jątrzenie różnic i straszenie społeczeństwa.
5. Jeszcze a propos księży: wiesz, ile im się wybacza? na pewno. Nikt nie pisze o księżach, którzy utrzymują regularne stosunki seksualne, mają nawet dzieci, bo lokalne społeczności im wybaczają. Częste praktyki wymuszania świadczeń pieniężnych od parafian też się pomija dopóki jakiś ksiądz nie przebiera miary. Głupoty księży też się nie opisuje, o ile nie wpadną na pomysł, żeby swoje przemyślenia rozpowszechniać.
6. A jeszcze a propos "nieprzypadkowości" silnych opadów. Dużo większe możliwości tutaj miałyby organizacje wewnątrz kraju niż siły zewnętrzne. Co za problem wynająć parę samolotów i coś rozpylać. Trzeba jednak zadać pytanie, komu zależy na destabilizacji sytuacji przed wyborami, komu zależy na tym, by ludziom uprzykrzyć ludzi u władzy - przecież wiadomo, że prości ludzie dotknięci tragedią będą głosowali na PiS i ich kandydata, bo "ta powódź to przez PO".
Opublikowano

ależ Olesiu - gołe panie przywodzą na myśl stan raju, natury - która nie podlega etycznym osądom, jest taka - jaka jest...a jest powabna, owszem!
:)))
przypominam, że pierwotny kościół chrześcijański z upodobaniem prezentował nagość Adama i Ewy i bez pruderii mieszczańskiej (wytwór kościołów potestanckich!) uznawał to za naturalne wyobrażenie dzieła bożego;
dowodem na to choćby arrasy wawelskie lubo inicjały w inkunabułach klasztornych...
potem się to wszystko sp...ło!
rangę aktu przywróciło dopiero malarstwo - ale jego pierwowzór jest w wielu freskach kościelnych;
bez tej świadomości popada się w pułapkę ideologiczną ateistow żerujących na niewiedzy...

- "ale nie ze mną te numery Bruner"...

J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a jaki ma to związek z artykułem przedrukowanym w Gazecie i mającym - jak mniemam - w jakiś sposób zdeprecjonować dzisiejsze uroczystości? bo chyba o tym coś wspominałeś...

PS redtuba ma się tak do fresków kościelnych, jak praktykująca dziwka do Marii Magdaleny
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



częstokroć cytowany jest katolicki, acz dla niektórych "szatański" - Tygodnik Powszechny (też kolebka czerwonego kleru, albo różowatego).
Wafel, jestem z Ciebie dumna :* - tyle Ci powiem. zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości! (zważywszy że kręgosłup już nie ten, ale rozciągam się na jakieś 166cm)

dobrze, że Takie Jesteście Młode! ( w sensie - Pozytywne!i Rozsądne!)
:*
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1. Zestawienie "narodowej świętości" z przykładem prawosławnych i judaistów, to lekkie przegięcie. Narodową świętością jest dobro publiczne, pamięć historyczna, miejsca symboliczne, ale nie ludzie, którzy aktualnie z nim są związani!
2. Trzeba pisać o takich ludziach, bo oni MIENIĄ SIĘ POWOŁANYMI DO MÓWIENIA LUDZIOM, JAK MAJĄ ŻYĆ. Pytajmy się ich o kwalifikacje tak samo, jak tych, którzy sprawują władzę świecką. Dziennikarzy też pytajmy. W życiu publicznym nie powinno być świętych krów.
3. Błąd w rozumowaniu... tak, rzecz ludzka... ale jeżeli się reprezentuje sobą jakąś instytucję i wypowiada coś publicznie, to wypada najpierw rzecz zgłębić, a nie pytlować, co ślina na język przyniesie. Jeżeli ktoś jest takim chłopkiem-roztropkiem, że tego nie rozumie, to jak to się stało, że publikuje na stronie biura prasowego poważnej instytucji?
4. Jesteś, Jacku, niesprawiedliwy, bo GW nigdy nie była przeciwnikiem Kościoła, w żaden sposób. Wielu księży publikowało na jej łamach (chyba że to też zdrajcy?), właśnie chyba to wielu boli, że publikują tam tylko księża MĄDRZY, którzy inaczej pojmują swoją rolę społeczną niż jątrzenie różnic i straszenie społeczeństwa.
5. Jeszcze a propos księży: wiesz, ile im się wybacza? na pewno. Nikt nie pisze o księżach, którzy utrzymują regularne stosunki seksualne, mają nawet dzieci, bo lokalne społeczności im wybaczają. Częste praktyki wymuszania świadczeń pieniężnych od parafian też się pomija dopóki jakiś ksiądz nie przebiera miary. Głupoty księży też się nie opisuje, o ile nie wpadną na pomysł, żeby swoje przemyślenia rozpowszechniać.
6. A jeszcze a propos "nieprzypadkowości" silnych opadów. Dużo większe możliwości tutaj miałyby organizacje wewnątrz kraju niż siły zewnętrzne. Co za problem wynająć parę samolotów i coś rozpylać. Trzeba jednak zadać pytanie, komu zależy na destabilizacji sytuacji przed wyborami, komu zależy na tym, by ludziom uprzykrzyć ludzi u władzy - przecież wiadomo, że prości ludzie dotknięci tragedią będą głosowali na PiS i ich kandydata, bo "ta powódź to przez PO".

fakt, wielu przedstawicieli tzw. funkcji nauczycielskich nadużywa swojej roli, ale czy nie nadużywają tej roli informującej dziennikarze? a ci z GW są tacy święci i bezinteresowni?
- jak napisałem wcześniej - w miejscu informacji o głupim artykule można było zamieścić jakiś mądry esej - artykuł, ale przeważyła polityka redakcyjna GW dyskredytująca kościół katolicki, takie małostkowe szczypanie....
- mówi się nieprzypadkowo: vox populi - vox Dei; gdyby willa pana Tuska, Rycha lub Zdzicha znalazła się pod wodą - mielibyśmy klęskę żywiołową, a tak - mamy tylko deszczyk majowy, czerwcowy....
- miarą człowieka jest jego egoizm, ale miarą urzędnika jest jego poczucie obowiązku wobec innych jemu powierzonych....
to chyba wszystkoi;
J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



che che che czekałem kto w tym kierunku poleci...
:)))))))))))
"Bajki o Leninie" wydano w PRL-u, jako książeczkę dla dzieci (z ilustracjami dla dzieci), bo tylko w takiej formie mogła iść.
cieszę się, że teraz można ją wydawać, jako satyrę - legalnie, również dzięki "typom z Gazety".

no i mamy odpowiedź!
powódź zainicjowali dziennikarze z Gazety, celem potraktowania jej(powodzi), jako tematu zastępczego przed beatyfikację!!!!!!!!!

a ja, kretynka, myślałam, że to natura... :(( i "fatalny zbieg okoliczności" klimatycznych!!!!!!!

dzięki, Jacku Sojanie.


potwierdzam - kretynka!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



che che che czekałem kto w tym kierunku poleci...
:)))))))))))
"Bajki o Leninie" wydano w PRL-u, jako książeczkę dla dzieci (z ilustracjami dla dzieci), bo tylko w takiej formie mogła iść.
cieszę się, że teraz można ją wydawać, jako satyrę - legalnie, również dzięki "typom z Gazety".

no i mamy odpowiedź!
powódź zainicjowali dziennikarze z Gazety, celem potraktowania jej(powodzi), jako tematu zastępczego przed beatyfikację!!!!!!!!!

a ja, kretynka, myślałam, że to natura... :(( i "fatalny zbieg okoliczności" klimatycznych!!!!!!!

dzięki, Jacku Sojanie.


potwierdzam - kretynka!

:)))))))))))))))

zacytowałeś, więc nie ma przekroczenia regulaminu :))
wybaczam
:*
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1. kto powiedział/napisał, że ci z GW są święci i bezinteresowni? któryś raz to powtarzasz jak mantrę, a nikt tu nie użył takiego argumentu.
2. skąd takie sądy? Jacku, połącz się znów z rzeczywistością, zamiast gdybać, bo to dupa a nie konkret.
3. przykro mi to pisać, ale zamiast odnosić się do zadanych pytań, dyskutować z postawionymi tezami, zaczynasz odpływać w rejestry, które nie mają tu nic do rzeczy:(
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




potwierdzam - kretynka!

:)))))))))))))))

zacytowałeś, więc nie ma przekroczenia regulaminu :))
wybaczam
:*
poszczególne szerokości geograficzne nawiedzają różne kataklizmy - trzęsienia ziemi, powodzie, tornada, tsunami itd. - odpowiednio dla regionu. z wiadomych przyczyn nie wszystkie kataklizmy są wszędzie – umówmy się, to że w Polsce są lekkie trzęsienia ziemi czy minitornada, to nie jest reguła, a anomalia (nie znam się na tym, ale takie trzęsienia chociażby występują na Śląsku, czyli tam, gdzie są kopalnie, osuwiska). dla innych obszarów będą to kataklizmy naturalne (ruchy tektoniczne, których wyeliminowanie jest niemożliwe itp.). powodzie w Polsce to nic nowego – a już na pewno nie zaczęły się po wejściu do UE:D

dziwi mnie, że ludzie, którzy wierzą w Wielki Potop, nie mogą uwierzyć w najzwyklejszą powódź. naturalne jest, że tu też winny jest czynnik ludzki – ludzie zmieniają biegi rzek, budują się na terenach, na które rzeki wylewały od zawsze (no ale tu wychodzi bezmyślność, w walce z naturą jesteśmy na z góry przegranej pozycji). do wywołania powodzi naprawdę nie są konieczne samoloty i spisek rządów:)

wiesz co, Jacku? jak zawsze byłam za Tobą (chyba nie muszę przypominać tych sytuacji), tak teraz zwątpiłam, poważnie:/
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




potwierdzam - kretynka!

:)))))))))))))))

zacytowałeś, więc nie ma przekroczenia regulaminu :))
wybaczam
:*

zaimponowała mi Twoja wielkoduszność;
zaiste, poeci są nieobliczalni;
zawsze na to liczę!

:))))!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1. kto powiedział/napisał, że ci z GW są święci i bezinteresowni? któryś raz to powtarzasz jak mantrę, a nikt tu nie użył takiego argumentu.
2. skąd takie sądy? Jacku, połącz się znów z rzeczywistością, zamiast gdybać, bo to dupa a nie konkret.
3. przykro mi to pisać, ale zamiast odnosić się do zadanych pytań, dyskutować z postawionymi tezami, zaczynasz odpływać w rejestry, które nie mają tu nic do rzeczy:(

- trzymam się twardo faktów, dupa - a właściwie jej miejsce ma sporo do powiedzenia i waży w temacie - waży!
a że inaczej akcentujemy tą samą rzeczywistość?
- obowiązuje jedna opcja?
- zawsze ignorowalem taką sytuację, pozostanę sobą...
pozdrawiam Olesiu, niezmiennie, z atencją...
:)
J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1. Zestawienie "narodowej świętości" z przykładem prawosławnych i judaistów, to lekkie przegięcie. Narodową świętością jest dobro publiczne, pamięć historyczna, miejsca symboliczne, ale nie ludzie, którzy aktualnie z nim są związani!
2. Trzeba pisać o takich ludziach, bo oni MIENIĄ SIĘ POWOŁANYMI DO MÓWIENIA LUDZIOM, JAK MAJĄ ŻYĆ. Pytajmy się ich o kwalifikacje tak samo, jak tych, którzy sprawują władzę świecką. Dziennikarzy też pytajmy. W życiu publicznym nie powinno być świętych krów.
3. Błąd w rozumowaniu... tak, rzecz ludzka... ale jeżeli się reprezentuje sobą jakąś instytucję i wypowiada coś publicznie, to wypada najpierw rzecz zgłębić, a nie pytlować, co ślina na język przyniesie. Jeżeli ktoś jest takim chłopkiem-roztropkiem, że tego nie rozumie, to jak to się stało, że publikuje na stronie biura prasowego poważnej instytucji?
4. Jesteś, Jacku, niesprawiedliwy, bo GW nigdy nie była przeciwnikiem Kościoła, w żaden sposób. Wielu księży publikowało na jej łamach (chyba że to też zdrajcy?), właśnie chyba to wielu boli, że publikują tam tylko księża MĄDRZY, którzy inaczej pojmują swoją rolę społeczną niż jątrzenie różnic i straszenie społeczeństwa.
5. Jeszcze a propos księży: wiesz, ile im się wybacza? na pewno. Nikt nie pisze o księżach, którzy utrzymują regularne stosunki seksualne, mają nawet dzieci, bo lokalne społeczności im wybaczają. Częste praktyki wymuszania świadczeń pieniężnych od parafian też się pomija dopóki jakiś ksiądz nie przebiera miary. Głupoty księży też się nie opisuje, o ile nie wpadną na pomysł, żeby swoje przemyślenia rozpowszechniać.
6. A jeszcze a propos "nieprzypadkowości" silnych opadów. Dużo większe możliwości tutaj miałyby organizacje wewnątrz kraju niż siły zewnętrzne. Co za problem wynająć parę samolotów i coś rozpylać. Trzeba jednak zadać pytanie, komu zależy na destabilizacji sytuacji przed wyborami, komu zależy na tym, by ludziom uprzykrzyć ludzi u władzy - przecież wiadomo, że prości ludzie dotknięci tragedią będą głosowali na PiS i ich kandydata, bo "ta powódź to przez PO".

fakt, wielu przedstawicieli tzw. funkcji nauczycielskich nadużywa swojej roli, ale czy nie nadużywają tej roli informującej dziennikarze? a ci z GW są tacy święci i bezinteresowni?
- jak napisałem wcześniej - w miejscu informacji o głupim artykule można było zamieścić jakiś mądry esej - artykuł, ale przeważyła polityka redakcyjna GW dyskredytująca kościół katolicki, takie małostkowe szczypanie....
- mówi się nieprzypadkowo: vox populi - vox Dei; gdyby willa pana Tuska, Rycha lub Zdzicha znalazła się pod wodą - mielibyśmy klęskę żywiołową, a tak - mamy tylko deszczyk majowy, czerwcowy....
- miarą człowieka jest jego egoizm, ale miarą urzędnika jest jego poczucie obowiązku wobec innych jemu powierzonych....
to chyba wszystkoi;
J.S
Może i nadużywają. Ale symptomatyczne jest podejście kręgów prawicowych do mediów - jak piszą nie po myśli, to nadużywają, manipulują i w ogóle to są narzędziem szatana. A nawet dalej można iść: NIEWŁAŚCIWIE DOBIERAJĄ RELACJONOWANE TREŚCI. Czyli antymichnikowcy popadają w michnikowszczyznę: zatem jednak są treści, przed którymi należy "chronić" społeczeństwo. Ładne rzeczy...
Najgorsze jest to, że argumenty nie trafiają - nieważne są fakty - ponieważ ktoś, gdzieś, jakiś "lider opinii", guru narodowe, powiedziało, że GW jest antykościelna, że dyskredytuje, a stąd blisko do wniosku, że jest antypolska, bo przeciez POLSKA TO KOŚCIÓŁ. Jest cała masa takich rzeczy, które ktoś gdzieś powiedział, jakieś guru znaczy. I nie trzeba tego kwestionować. Na przykład można opowiadać górnolotne farmazony o Polsce, patriotyzmie, Narodzie, i o tym, że tak jest zagrożony zewsząd. Tylko że guru zapomniało wytłumaczyć bliżej, że patriotyzm równa się ufundowanie Świątyni Opatrzności, zrobienie muzeum, rozdawanie orderów i ciągłe powtarzanie tych samych pierdół o przeszłości, które wszyscy znają na pamięć. Tym różnym guru patriotyzm jakoś się nie kojarzy z beznadziejną sytuacją mieszkaniową, z brakiem systemu, który by tworzył warunki do posiadania choćby jednego dziecka w rodzinie, z nierozwiązaną kwestią emerytalną, która ciebie, Jacku, dotyczyć już nie będzie. Więc Jarek może sobie chrzanić pierdoły skoro dzieci nie ma, Lech też sobie mógł na to pozwolić, bo wydał córkę za obrotnego faceta.
Więc można blokować reformę służby zdrowia zasłaniając się tym, że może to odebrać ludziom dostęp do ochrony zdrowotnej, jakkolwiek śmiesznie to brzmi w sytuacji, kiedy faktycznie wielu ludzi tego dostępu nie ma, bo co to za dostęp, jeżeli na wizytę u laryngologa trzeba czekać tygodniami.
Reasumując, guru gadają o wszystkim, ale realne problemy państwa i społeczeństwa w hierarchii ich gadki są bardzo daleko. Powiedz mi, jakie problemy rozwiązała sprawa dra G., samobójstwo Blidy, szeroko zakrojona działalność CBA, rozbijanie od środka partii koalicyjnej. Co zrobiła ekipa guru patriotycznych tego kraju, poza obniżeniem podatków, na czym i tak głównie zarobili zamożniejsi? Lepiej zastanów się, jakie osiągnięcia mają ludzie, po których powtarzasz i na czym zbili dzisiejszy kapitał polityczny. Ciągłe zawłaszczanie solidarnościowego ruchu to trochę za mało.
Opublikowano

vacker flickan.;
jakkolwiek byś nie pomyślał: Polska to także kościół katolicki; wszyscy opozycjoniści działający na rzecz solidarnościowego ruchu mieli w nim oparcie moralne i materialne nie wyłączając korowców a więc i Michnika - jednakowoż inne były cele korowców ( władza i zatarcie swojego i kolesiów wkładu w gnębieniu przez pięćdziesiąt lat tego narodu) - inne Kościoła i ludzi związanych tylko ze społecznym ruchem Solidarności, nie mających koneksji w poprzednim systemie: rozliczenie winnych zdrady narodowej i zbrodni, odcięcie byłych czerwonych ryjów od narodowego koryta - nic z tego nie wyszło m.in. przez postawę G.W. sprzeciwiającej się lustracji, przez którą przeszły wszystkie niemal ościenne kraje, Słowacja, Czechy, Niemcy, Litwa...
o dorobku władzy pisowców masz zaiste medialną wiedzę ze źródeł im niechętnych i na tym bazujesz - więc rozmowy nie będzie boś uprzedzony;
interesuje mnie dorobek ich antagonistów POlitycznych - więc może mi wymienisz ich plusy wpływające na Twój i mój osobisty dobrobyt?
- i żeby było jaśniej, zawsze głosowałem za J. K. Mikke i nadal będę wpisywał się na jego listy, oczywiście jako bezpartyjny, bo - podobnie jak i Ty podejrzewam - zawsze stanowiłem jednoosobową partię odpowiedzialną tylko za siebie;
J.S

Opublikowano

Stefanie R.;
- jak chcesz poznać moc Karola to umawiaj się z Olesią, ale pamiętaj - przestrzegałem...przygotuj sobie lepiej most zwodzony albowiem czeka Cię ciężka przeprawa...wróć lepiej do Henrietty, to jedyny dla Ciebie pewny grunt -
:))
J.S

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...