Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1. cały czas? śledzisz mnie? jestem co najwyżej raz na jakiś czas i czytam wiersze 3-4 użytkowników, którzy mnie interesują. nie śledzę forumowych tematów, nie żyję tym od rana do nocy.
2. myślę, że wielu użytkowników nie było tu przez miesiąc i dla wielu org nie jest całym życiem. komu trzeba powtarzać? no choćby Messalinowi - jak widać, nie tylko ja nie wiem, o co chodzi.
3. odsyłam do powyższych rad. serio;)

  • Odpowiedzi 45
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



i o jakiej grze mowa? bo zaraz mnie poniesie, uważasz, że to piaskownica?? jakieś gry tu będziesz toczyć !!

powiem krótko, dziekuję.
Opublikowano

To skoro trzeba jak krowie na rowie przykład, to ja założę zaraz temat, że zbieram kasę, bo potrzebuję.

A jak ktoś będzie pytał o szczegóły, to powiem, że mnie to upokarza i żeby czytał moje wpisy.

A jak ktoś będzie dalej się pytał, to powiem, że to potwarz, bo na pewno znajdzie się słówko, którego będzie można się czepić.

Taka akcja to żenada. A są tu ludzie, którzy naprawdę mogliby pomóc.

Przepraszam bardzo, ale gdybym ja zbierał kasę dla kogoś, to trąbiłbym na prawo i lewo o szczegółach, bo to zdecydowanie zwiększa szansę na sukces, a chyba o to chodzi w takich akcjach.

I powiem jeszcze, że jak ktoś nie jest gotowy opowiedzieć o swoim problemie, to znaczy, że nie jest gotowy przyjąć pomoc.

A na koniec zastanowię się publicznie, jak to się dzieje, że ludzie z anonsów telewizyjnych opłacanych przez różne fundacje jakoś się nie krygują, że wstyd i że niefajnie publicznie o takich sprawach.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ostatnio interesował mnie problem rehabilitacji dwóch chłopców- braci niepełnosprawnych w jakiejś ubogiej rodzinie wiejskiej/ sytuacja pokazana w TVN/. Jak dobrze pamiętam gmina Tyrawa Wołoska. Zaniechanie rehabilitacji skazywało tych chłopców na dożywotnie kalectwo.

Dlatego najzwyczajniej pytam -na jaki cel zbierane są pieniądze, bo ogólnikowe
"poważne kłopoty zdrowotne " - proszę wybaczyć - wg mnie zakrawa na kpinę
lub zabawę w altruizm.

Moje szersze zdanie na temat ubóstwa jest wyłożone na mojej prywatnej stronie internetowej:

www.mazurkiewicz.com.pl/przeplatane.html
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ostatnio interesował mnie problem rehabilitacji dwóch chłopców- braci niepełnosprawnych w jakiejś ubogiej rodzinie wiejskiej/ sytuacja pokazana w TVN/. Jak dobrze pamiętam gmina Tyrawa Wołoska. Zaniechanie rehabilitacji skazywało tych chłopców na dożywotnie kalectwo.

Dlatego najzwyczajniej pytam -na jaki cel zbierane są pieniądze, bo ogólnikowe
"poważne kłopoty zdrowotne " - proszę wybaczyć - wg mnie zakrawa na kpinę
lub zabawę w altruizm.

Moje szersze zdanie na temat ubóstwa jest wyłożone na mojej prywatnej stronie internetowej:

www.mazurkiewicz.com.pl/przeplatane.html

jeśli ma Pan doczynienia z podobnymi sytuacjami, to dobrze Pan wie, że nie jest łatwo ani poprosić o pomoc, ani tlumaczyć się, ani obnażać problemy. nie pisuję na ten temat wierszy,nie interesuję się na codzień. zwyczajnie i po ludzku poruszył mnie problem koleżanki z forum. to, co mogę powiedzieć: nie zbieramy żadnych wielkich kwot. doraźnie była mowa o 2 tyś zł. nie operacja, nie duzy zakup, zwyczajnie zabrakło w pewnym momencie na realizację recept. można nie wierzyć. można odsyłać do innych, można powiedzieć, że ma się rodzinę, sąsiadów itd. ale nie zawsze w zyciu wszystko się pięknie układa, i jeśli zachodzi taka potrzeba, konieczność, ludzie w ostateczności zwracają się do grona dalszych znajomych. i ja to rozumiem i nie robię przesłuchań. wiem, że Aluna ma trudną sytuację zarówno rodzinną, jak i zdrowotną. pociągnęło to za sobą kłopoty finansowe. bardzo proszę nie uzywać odnośnie tej sprawy określeń typu: kpina, czy zabawa w altruizm.

Pozdrawiam
/b
Opublikowano

a jeśli chodzi o kwestie merytoryczne, o których mowa wyżej -
dajmy na to, mogę się rozeznać, kilka osób z mojej rodziny pracuje w mopsie, mogłabym wypytać co i jak załatwić. niestety, problem - ojej, nie wiem, o co mam zapytać...

tyle tylko próbuję uzmysłowić samowolnej dyspozytorce informacji

Opublikowano

Fajnie. Ktoś tam, o kim wiem tylko tyle, że z nagła w jakimś poście w sposób obraźliwy przekręca mój nick, wszystko wie i zna wszystkie szczegóły i to powinno wystarczyć. A jak komuś nie wystarczy, to znaczy, że cham, prostak, rozbójnik, świnia i w ogóle zły człowiek jakiś, który NIE CHCE POMAGAĆ.

To jest kpina, bez względu na to, czy Pani sobie życzy, by używać takich wyrazów odnośnie do tej sytuacji, czy nie. A można spokojnie użyć słów mocniejszych.

Jeżeli mam komuś pomagać, nawet wysyłając 10 złotych, to mam prawo wiedzieć po co i na co. A jeżeli mi się tych informacji nie przekazuje i ja nie pomagam, to nikt nie ma prawa nawet sugerować, że coś ze mną jest nie tak, bo to są MOJE pieniądze, ciężko zarobione. Wystarczy, że prawie 40% wyrobione przeze mnie idzie nie wiadomo gdzie i na co.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Olesia,
dla mnie zawsze juz będziesz tą osobą, która uznała sprawę Aluny z grę.
sorry.
a ty dla mnie już zawsze będziesz osobą, która nie potrafi odpisać na zadane pytania, czytać ze zrozumieniem i czepiającą się rzeczy najmniej istotnych, przy okazji prezentującą postawę "wiem, ale nie powiem" - nawet jeśli działa to na szkodę osoby potrzebującej:) no i ?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Olesia,
dla mnie zawsze juz będziesz tą osobą, która uznała sprawę Aluny z grę.
sorry.
a ty dla mnie już zawsze będziesz osobą, która nie potrafi odpisać na zadane pytania, czytać ze zrozumieniem i czepiającą się rzeczy najmniej istotnych, przy okazji prezentującą postawę "wiem, ale nie powiem" - nawet jeśli działa to na szkodę osoby potrzebującej:) no i ?

dobranoc.
może jutro zmądrzejesz.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a ty dla mnie już zawsze będziesz osobą, która nie potrafi odpisać na zadane pytania, czytać ze zrozumieniem i czepiającą się rzeczy najmniej istotnych, przy okazji prezentującą postawę "wiem, ale nie powiem" - nawet jeśli działa to na szkodę osoby potrzebującej:) no i ?

dobranoc.
może jutro zmądrzejesz.
ja może jutro. a ty kiedy?
Opublikowano

Nie w tym rzecz, aby licytować się kto jest bardziej chory i komu jest więcej potrzeba. Jeżeli ktoś przeciwnie uważa nie powinien w ogóle wypowiadać się tutaj, tylko iść na fora poświęcone stricto charytatywnie.

Aluna jest naszą społecznościową Koleżanką. Kiedyś otrzymałem od Niej list z wyjaśnieniami i śmiało mogę Wam powiedzieć, że wesoło nie jest.

Poprzez ten konkurs pragniemy wesprzeć Ją na tyle, na ile możemy. Chociażby starczyło Jej na lekarstwa i dojazdy do specjalistów.

Poza tym nie dziwię się, że Aluna nie chce wypowiadać się więcej na temat swojej choroby. Ostatnim razem, gdy to zrobiła musiałem usunąć temat, gdyż tyle świństwa niektórzy napisali, że szkoda gadać.

Andrzej Sztuczka

Opublikowano

Wyrażenie "jeżeli ktoś uważa inaczej, to nie powinien się wypowiadać" brzmi co najmniej niefortunnie. Może Pan sobie tutaj robić, co chce, jednak jeżeli już firmuje Pan publiczne zbiórki, to w Pańskim interesie chyba jest dopilnować, żeby sprawa przynajmniej wyglądała poważnie. To nie jest zrzutka na imprezę między grupką ziomali tylko rozpowszechniona informacja dotycząca przekazywania środków pieniężnych konkretnej osobie. W takich sytuacjach wypada podać cel takiej zbiórki. To, że ktoś jest biedny i mu nie wystarcza to trochę za mało, bo tak mogłoby powiedzieć wielu ludzi, również tutejszych użytkowników. I nie w tym rzecz, żeby się licytować, ale w tym, że takie wytłumaczenie jest po prostu niepoważne. Niektórzy zachowują się tutaj jako powiernicy jakiejś tajnej wiedzy na temat istoty rzeczy jednocześnie dysponując swobodnie danymi osobowymi i numerami kont - to wygląda dziwnie. Nie wiem, co myśleć o czymś takim, kiedy ktoś godzi się na publiczne podanie swoich danych a nie godzi się na to, żeby powiedzieć z grubsza, o co chodzi? to może te zakładane posty to jest pomoc na siłę? pojawia się masa pytań a w odpowiedzi tylko i wyłącznie wypowiedzi wymijające, pełne jakiegoś nieuzasadnionego niczym poczucia wyższości. To jest jakieś chore. I powiem Panu, że nie pragniecie wesprzeć na tyle, na ile można, bo gdyby sprawa była jednorazowo objaśniona, jak trzeba, zebrałoby się o wiele więcej pieniędzy niż w sytuacji, w której mamy czeski film. Wcale nie oczekuję, że ktoś będzie opowiadać o swojej chorobie - dlatego też jako zupełnie obcy człowiek nie mam zamiaru zgłaszać się na privie i wypytywać Aluny o cokolwiek. Ale Pan jest osobą, która posiada wszelkie możliwości, żeby to załatwić porządnie - krótko, treściwie, taktownie, bez wchodzenia w zbędne szczegóły, ale z podaniem danych niezbędnych, opisać sprawę w temacie, w którym nikt nie miałby uprawnień do robienia wpisów. W ten sposób nie doszłoby do przypadków wypisywania "świństw". Zamiast tego mamy całą masę tematów, z których nic nie wynika poza tym, że ktoś zapłacił (jak ogłoszenia parafialne), że są przeszkadzacze i ogólnie, jeżeli ktoś ma jakieś "ale", to jest be. Ja nie rozumiem takiego podejścia, jeżeli ktoś robi imprezę dla znajomych i wtajemniczonych, to po co wywiesza ogłoszenia na osiedlu, że coś się kroi. Żeby potem powiedzieć: "dawaj kasę, albo spadaj"? to jest niepoważne i zakrawa na kpinę, tak jak powiedział egzegeta - człowiek, który dał się tutaj poznać niejednokrotnie z wyważonych opinii.

Ja mogę zrozumieć, że ktoś się najpierw do czegoś zabiera, a potem pomyśli - zdarza się. Ale nie rozumiem zamykania komuś ust w odpowiedzi na konkretne pytania. Człowiek na poziomie może się poczuć czymś takim zniesmaczony i tak rozumiem fakt, że egzegeta zamilkł pod tym tematem.

Jest sporo ludzi, którzy zanim dadzą pieniądze, chcą wiedzieć na co i po co. Takim ludziom zazwyczaj nie wystarcza to, że Bea2u, Mariusz Rakoski i Andrzej Sztuczka wiedzą i pochwalają, ale nie powiedzą. Ci ludzie nie dadzą kasy. A czy nie byłoby lepiej dla beneficjenta, żeby jednak dali? czy w tej akcji nie chodzi przypadkiem o to, żeby zebrać jak najwięcej? czy o to, żeby powstawały posty, w których wtajemniczeni będą się produkować o tym, jak być pięknym i robić piękne rzeczy?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pan mnie źle zrozumiał. Chodziło mi o wypunktowywanie osób, "którym bardziej jest potrzeba".

Wiadomo, że są osoby o wiele bardziej chore i potrzebujące. I jeżeli mamy zestawić przypadek Aluny wobec takich osób, to rzeczywiście nie mamy o czym dyskutować.

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że poezja.org to nie portal charytatywny, a cała akcja jest zorganizowana na potrzeby naszej chorej Koleżanki. Solidaryzujemy się z nią w tych chwilach.

Każdego, kto jest zainteresowany problemem odsyłam do priv z Aluną. Z pewnością Wam odpisze.

andrzej Sztuczka
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no nie wiem - pół dnia temu napisałam do Aluny bardzo konkretną wiadomość - nie odpisała.
Pan zdaje się też czeka na odpowiedzi na swoje maile.;)

Nasze czasy przyzwyczaiły nas do tego, że mamy wszystko natychmiast. Czasami przyzwyczajenia to zła rzecz i trzeba cierpliwie poczekać na swoje :)

a.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pan mnie źle zrozumiał. Chodziło mi o wypunktowywanie osób, "którym bardziej jest potrzeba".

Wiadomo, że są osoby o wiele bardziej chore i potrzebujące. I jeżeli mamy zestawić przypadek Aluny wobec takich osób, to rzeczywiście nie mamy o czym dyskutować.

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że poezja.org to nie portal charytatywny, a cała akcja jest zorganizowana na potrzeby naszej chorej Koleżanki. Solidaryzujemy się z nią w tych chwilach.

Każdego, kto jest zainteresowany problemem odsyłam do priv z Aluną. Z pewnością Wam odpisze.

andrzej Sztuczka
Proszę Pana, w firmie, w której pracuję, co jakiś czas pojawiają się anonse dotyczące wsparcia różnych osób z różnych powodów. Nie zdarzyło się ani razu, aby osoba wysyłająca taką informację nie podała danych takich jak: powód, dla którego wsparcie jest konieczne, konkretna informacja na co są zbierane pieniądze i dlaczego trzeba je zbierać (bo np NFZ się wypiął, albo coś), jeśli potrzebna jest pomoc merytoryczna, to dokładnie w jakim zakresie i wreszcie: jaka kwota jest potrzebna. Wygląda to mniej więcej tak:

"X cierpi na (nazwa jednostki chorobowej). Potrzebuje codziennie dwóch dawek leku Y, który kosztuje Z zł za dawkę. Taka kwota przekracza możliwości finansowe rodziny. X potrzebuje N dawek leku, by wyzdrowieć, co daje kwotę P. Pomóżcie nam ją zebrać."

Dodam, że moja firma ma niewiele wspólnego z prowadzeniem działalności charytatywnej, poza tym, że istnieje fundacja luźno z nią związana.

Nie przypominam sobie przypadku, żeby ktokolwiek odsyłał ludzi z pytaniami do osoby chorej lub jej rodziny. Takie postępowanie jest niewątpliwie objawem taktu, ale w tym wypadku to uderzenie w płot. Bo nie wydaje mi się dbałoscią o dobrostan osoby dotkniętej nieszczęściem stwarzanie sytuacji, w której ta osoba może być bombardowana mnóstwem pytań od obcych ludzi na temat jest sytuacji prywatnej. Notka jak powyżej załatwia sprawę i zdejmuje ciężar tłumaczenia 100 razy obcym ludziom swojej przykrej sytuacji z, w tym wypadku, Aluny.

Na koniec dodam, że nie widziałem, żeby ktokolwiek tu zestawiał przypadki i porównywał pod względem bycia bardziej potrzebującym, a to że to nie jest portal charytatywny nie ma nic do rzeczy (są takie?). To, że prawo Pana do niczego nie obliguje, nie znaczy, że przy takiej akcji nie powinny być utrzymane pewne standardy i dobre obyczaje. Pomijając oczywiste plusy ich zachowania, z pewnością przyczynią się do większego sukcesu akcji, ponieważ takie czasy mamy, że wielu ludzi jest z gruntu nieufnych. I to nie dlatego, że są źli, tylko dlatego, że takie są czasy. Zresztą, jak się wszystko wyjaśni na samym początku, to potem nie trzeba się obrażać, że ktoś coś zasugerował albo nie zasugerował, ale ktoś tak to zrozumiał.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pan mnie źle zrozumiał. Chodziło mi o wypunktowywanie osób, "którym bardziej jest potrzeba".

Wiadomo, że są osoby o wiele bardziej chore i potrzebujące. I jeżeli mamy zestawić przypadek Aluny wobec takich osób, to rzeczywiście nie mamy o czym dyskutować.

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że poezja.org to nie portal charytatywny, a cała akcja jest zorganizowana na potrzeby naszej chorej Koleżanki. Solidaryzujemy się z nią w tych chwilach.

Każdego, kto jest zainteresowany problemem odsyłam do priv z Aluną. Z pewnością Wam odpisze.

andrzej Sztuczka
Proszę Pana, w firmie, w której pracuję, co jakiś czas pojawiają się anonse dotyczące wsparcia różnych osób z różnych powodów. Nie zdarzyło się ani razu, aby osoba wysyłająca taką informację nie podała danych takich jak: powód, dla którego wsparcie jest konieczne, konkretna informacja na co są zbierane pieniądze i dlaczego trzeba je zbierać (bo np NFZ się wypiął, albo coś), jeśli potrzebna jest pomoc merytoryczna, to dokładnie w jakim zakresie i wreszcie: jaka kwota jest potrzebna. Wygląda to mniej więcej tak:

"X cierpi na (nazwa jednostki chorobowej). Potrzebuje codziennie dwóch dawek leku Y, który kosztuje Z zł za dawkę. Taka kwota przekracza możliwości finansowe rodziny. X potrzebuje N dawek leku, by wyzdrowieć, co daje kwotę P. Pomóżcie nam ją zebrać."

Dodam, że moja firma ma niewiele wspólnego z prowadzeniem działalności charytatywnej, poza tym, że istnieje fundacja luźno z nią związana.

Nie przypominam sobie przypadku, żeby ktokolwiek odsyłał ludzi z pytaniami do osoby chorej lub jej rodziny. Takie postępowanie jest niewątpliwie objawem taktu, ale w tym wypadku to uderzenie w płot. Bo nie wydaje mi się dbałoscią o dobrostan osoby dotkniętej nieszczęściem stwarzanie sytuacji, w której ta osoba może być bombardowana mnóstwem pytań od obcych ludzi na temat jest sytuacji prywatnej. Notka jak powyżej załatwia sprawę i zdejmuje ciężar tłumaczenia 100 razy obcym ludziom swojej przykrej sytuacji z, w tym wypadku, Aluny.

Na koniec dodam, że nie widziałem, żeby ktokolwiek tu zestawiał przypadki i porównywał pod względem bycia bardziej potrzebującym, a to że to nie jest portal charytatywny nie ma nic do rzeczy (są takie?). To, że prawo Pana do niczego nie obliguje, nie znaczy, że przy takiej akcji nie powinny być utrzymane pewne standardy i dobre obyczaje. Pomijając oczywiste plusy ich zachowania, z pewnością przyczynią się do większego sukcesu akcji, ponieważ takie czasy mamy, że wielu ludzi jest z gruntu nieufnych. I to nie dlatego, że są źli, tylko dlatego, że takie są czasy. Zresztą, jak się wszystko wyjaśni na samym początku, to potem nie trzeba się obrażać, że ktoś coś zasugerował albo nie zasugerował, ale ktoś tak to zrozumiał.

Jeszcze raz podkreślam. Poezja.org to nie firma, a Aluna to nie z nieba wzięta osoba, tylko nasza portalowa, czynna poetka, która zachorowała i prosi o pomoc.

a.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...