Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tekst przeznaczony jest dla dojrzałego czytelnika płci męskiej, zapoznanego z etyka Demokryta i hedonizmem Arystypa, oraz względną teorią wszystkiego.
Kobietom zabrania się czytania poniższego.


Fanklub Pogoni śmierdział piwem i szczyną. Ale tylko stali bywalcy rozróżniali te wonie. Osoby zachodzące tu przypadkiem miałby z tym problem. Inna sprawa, że mało kto zaglądał tu przypadkiem. Dlatego trzej mężczyźni w drogich garniturach od razu zwrócili na siebie uwagę bywalców.
- Chryste ale cuchnie. – Zauważył Darek. Przemek spojrzał na niego z ukosa.
- Zamknij japę, bo nas zaszlachtują. – Wyszeptał Tomek. – Podejdźmy do baru.
Ruszyli. W klubie przycichło. Atmosfera zgęstniała tak wyraźnie, że ciekawskie spojrzenia pobiegły po niej jak konie gościńcem.
- Poproszę piwo. – Odezwał się grzecznie Przemek.
Łysy barman wyglądał jak człowiek rozwiązujący problemy, gdy w rzeźni jest przerwa w dostawie prądu.
- Tak. Dwa piwa prosimy. – Powiedział Darek.
- Może w ryja? – Spytał barman.
„Teraz” pomyślał Przemek. „Teraz albo już kurwa nigdy.”
Obrócił się plecami do barmana, powoli rozejrzał się po pomieszczeniu wypełnionym kibicami o czerstwych smutnych twarzach. Łyse czaszki (czasem tylko farbowana grzywka), sportswear lub skóry, ale zawsze tęczowe adidasy. Na stołach plastykowe kubki z czymś z kija, ale tylko Bóg i barman raczyli wiedzieć z czym. Co zamożniejsi obłapiali puszki i butelki z czerwonym bosmanem. A już tylko smakosze z zielonym.
- Panowie, cztery spotkania w tym sezonie wygrane. Pięknie. Szczere gratulacje.
Kibice, lekko zdziwieni, przytaknęli jednak. Ano wygrali. Cztery.
- Szkoda, że tylko cztery na pięć.
Zawrzało. Zakwitły tulipany, zatrzepotały motylki, poleciały wiązanki. Z ciemnego kąta wstał dwumetrowy chłop w niebieskiej skórze z logo BMW na plecach. Ucichło. Chłop podszedł do Przemka.
- Coś powiedział chuju? – Oddech wionął piekielnymi mękami.
- Nie da się ukryć, że po porażce Dumy Pomorza z Aluminium Konin – 0:4, fakt, że na wyjeździe - ale tego już Przemek nie dodał – dostaliście w pizdeczkę od Konin Hool’s.
Darek i Tomek stracili kolor. BMW wręcz przeciwnie.
- Ale wierzę w was chłopaki. Nie od dziś kibicuję Dumie. I daję słowo – wasza porażka z konińskimi wszami zabolała mnie tak mocno jak i was. Chciałbym jednak, żebyście odzyskali honor. Pytanie tylko, czy wy chcecie?
- O co ci chodzi many? – Spytał powoli BMW, głosem tak złowieszczo chrapliwym, że Brando z „Ojca Chrzestnego” mógłby mu czyścić buty.
- Czy bylibyście skłonni umówić się z przeciwnikiem, którego do tej pory nie znaliście, stoczyć walkę w obronie waszego honoru, zmiażdżyć każdego, kto stawi się na umówione miejsce bez względu na to, kim by był?
- Każdego. Zmiażdżymy każde bydlę, które wyjdzie nam naprzeciw. Nie ma chuja we wsi. Niesiemy krew i zniszczenie. My są Chuligani Dumy Pomorza. Rozpruję każdego, kto stanie mi naprzeciw!
- Każdego?
- Podaj tylko czas i miejsce. Rozniesiemy w piździec! Ktokolwiek się nie stawi!
„No to podpisaliśmy wyrok” – pomyślał Przemek. „Ale sami tego chcieliśmy.”
Fanklub gorzał rykiem dziesiątek gardeł.
***
- … właśnie wchodzi mamciu, nie rozłączaj się. Przemciu, gdzie byłeś tak długo? Pięć lat po ślubie, a ty dalej się zachowujesz jakbyś był kawalerem. Tak mamciu... Nie, nie jest pijany. Dobrze powiem mu… Miałeś mojej mamie naprawić lodówkę, pamiętasz jeszcze?
- Tak żabciu, pamiętam. Miałem dużo pracy.
- Mówi, że miał dużo pracy. Tak mamciu… Powtarzasz to już sama nie wiem jak długo. I nigdy cię nie ma. W ten weekend mieliśmy iść do operetki na „Księżniczkę Czardasza”, i co? Mamie przepadły bilety.
- Mogłyście iść razem.
- Powiedział, że mogłyśmy iść razem, mówiłam ci, że tak będzie mamciu. Mama mówi, że nie po to wychodziłam za mąż.
- Trzeba było wyjść za Zbigniewa.
- Mamciu, on mówi, że za Zbigniewa… Mama mówi, że Zbigniew jest porządnym chłopakiem.
- Ta, jak podkręci wąsa. To może niech Zbigniew naprawi mamie lodówkę?
- Nie czepiaj się Zbigniewa. Tak mamciu, czepia się go… Mama mówi, że Krystyna jest ze Zbigniewem szczęśliwa.
- Przecież to nauczyciel polskiego do cholery! Mają czwórkę dzieci!
- Mama mówi, że chce wnuka.
- Przecież wie, że nie mogę…
- Mama mówi, że wie, że z ciebie nie ma żadnego pożytku.
- Dobrze kotku. Choć no, niech cię uściskam.
- Zaraz, teraz nie mogę. Widzisz, że maluję paznokcie i rozmawiam. Tak mamciu…
- Mam dla ciebie niespodziankę. I dla mamy też.
- Niespodziankę? Oj Przemciu, serio?
- Serio kotku. Załatwiłem wam wyjazd do Lichenia. W sobotę.
- Oj Przemyciu! Mamcia słyszała? Do Lichenia… Mama pyta czy jedziesz z nami.
- Niestety, nie mogę. Jak pojedziecie to ja… no… umówiłem się.
- Z kim? Jak to?
- No mamy spotkanie z Koreańczykami, chcą wycofać kapitał z fabryk na Żeraniu. Musimy ich jakoś przekonać. Przykro mi.
- Mamcia słyszała?.. Mama mówi, że chcesz się nas pozbyć z miasta, bo pójdziesz na imprezę z kolegami. Pewnie gdzieś wyjdziecie na miasto, rozerwać się bez nas.
- Taa, na miasto. Rozerwać się… Przecież ci tłumaczę, Koreańczycy…
- No dobra, dobra. Co to za wyjazd?
- Wykupiliśmy wraz z kolegami z pracy, przejazd dla was. Żebyście się trochę zabawiły, zwiedziły coś jak będziemy… zajęci Koreańczykami. Wy, to znaczy nasze żony, mamy, teściowe… No taki prezent.
- Tak mamciu. W sobotę.

***
- Wiesz Przemek, mam wyrzuty sumienia. Żeśmy im nic nie powiedzieli, tylko zapakowali w ten autokar… - Tomek westchnął.
- A co im chciałeś powiedzieć? Na tym pic polegał, aby im nie mówić. Co myślisz, że by się zgodziły, czy co? – Przemek starał się mówić spokojnie, ale głos mu drżał.
- Boję się trochę. – Powiedział Darek.
- Wszyscy się boimy. Każdy z nas. Ale tak trzeba. Trzeba pokazać, że nie jesteśmy maminsynkami i pantoflami. Tak trzeba. A to dobry sposób.
- Na pewno oryginalny. No nic. To skoczę po browary.
***
Na polance stali Chuligani w barwach Dumy Pomorza. Prężyli się, rozgrzewali.
Nadjechał zielony Ikarus. Otwarły się drzwi. Wysiadły z niego kobiety. Młode, w średnim wieku, a nawet całkiem leciwe. Były jakby lekko zdezorientowane.
Kibic z logo BMW na niebieskiej skórzanej kurtce, wywinął młyńca łańcuchem od motoroweru. Ruszyli do ataku. W piździec. Ktokolwiek się nie stawi.

Marcholt Czyścizadek
Sz-n 2004

Opublikowano

po przeczytaniu ostrzeżenia dla kogo przeznaczona jest "ustawka" od razu rzuciłam się na teskt!
wyhamowało mnie pierwsze zdanie
ale nie poddałam się :) ruszyłam dalej,
po pewnym czasie zaczęłam odczuwać atmosferę, jaka towarzyszyła mi, gdy oglądałąm dokument S.Lasowskiego bodajże pt "Klatka" (ostatnie zdania nie wyprowadziły mnie z niej...)
bardzo podobał mi sie dialog pomiędzy mamusią przemkiem i jego żoną :) świetnie napisany, bardzo wyraźnie zarysowana scenka, doskonale można ją sobie w głowie odtworzyć

to tyle ode mnie
pozdrawiam serdecznie
niedojrzała czytelniczka płci żeńskiej

Opublikowano

Ach, zignorowała ostrzeżenie! A niech się tobie śni po nocach, co mi tam.
A Latkowskiego nie znoszę! Beznadziejny człowiek, który wyrządził olbrzymią krzywdę fighterom vale-tudo, porównując ich (a gdzie tam porównując! Mieszając bez ładu i składu!) z kibolami. Proszę bardzo o oddzielanie wolnych walk w tzw. klatkach od pseudokibicznej chołoty. Naprawdę, bardzo proszę.
Podpisano:
Miłośnik vale-tudo, MMA i Pankrationu, zagorzały fan Wandarleia Silvy, Mirka "Crocopa" Filipowicza oraz Petera Aertsa
Marcholt Czyścizadek

Opublikowano

Chciałem tylko powiedzieć, że marcholt ma jeszcze dużo takich kawałków - i że potrafi dość wszechstronnie swoje gekoniaste paluchy po klawiaturze poprowadzić. To tak dla tych, którzy go osobiście nie znają i którym nie składał jeszcze nieprzystojnych propozycji (postrachem jest przecież panien cnotliwych i nobliwych matron). Nie wiem co Ci wytknąć, Marcholt, skoro już tak się tego domagasz. Przecież normalne, że ja bym to napisał zupełnie inaczej ;-)

Opublikowano

Po takiej specjalnej zachęcie nie mogłem się nie odezwać:)

I niestety, podkreślam to jeszcze raz, niestety, nie mogę zbyt wiele skrytykować:)
Łatwo się czyta, interesujące. Najbardziej podobała mi się miła "konwersacja" w fanklubie Pogoni, bardzo charakterystyczna dla pewnych środowisk.
Oczywiście muszę też co nieco skrytykować, mianowicie chodzi mi o czasem dziwnie rozpoczynane zdania, zwłaszcza na początku (vide pierwszy akapit).

Pozdrawiam
MZ

Opublikowano

Cóż, jest piła, są stosunki rodzinne, jest "myk z pułapką na mamcie. Mnie się widzi. Przydaje się na forum ktoś z przewagą dialogu nad opisem. Dla kontrastu. Jak rozumiem to wygrane Pogoni w II lidze...

Opublikowano

Panie Michale, jak się panu nie podoba pierwszy akpit, to znaczy że sie pan na sztuce nie zna!
... Żartuję oczywiście. Zaintrygowała mnie pańska uwaga, proszę o rozwinięcie myśli. W zamiarze, ze tak powiem, miało byc hiczkokofskie trzęsienie już wpierwszym zdaniu, tzn. z grubej rury. Czy o to idzie? W trosce o czytelników, staram się rozpatrywać dogłębnie każdą uwagę, więc proszę doprecyzować. Miętki nie jestem więc chlastajcie mnie ludzie ile wlezie. Bo jak nie to sam zacznę błędy wytykać w tym opowiadaniu...

Opublikowano

"drzwi się otwarły" - no z kulturą języka to pan na bakier nie jesteś...

Uśmiałem się po same cojones choć już jakiś czas temu. Więcej takich seksistowskich, mizogamicznych, geriatrogamicznych, klerogamicznych, pogoniogamicznych nam trzeba młodym.

Opublikowano

Panie von Gorski.
Pański atak na formę "otwarły się" uznaje za atak na nowy słownik oprawnej polszczyzny pana Markowskiego.
Otóż na stronie 626 tegoż czytamy:
otworzyć -rzadz. otwarł
otworzyć się - rzadz. otwarł się

forma częściej stosowana, to otworzyły się (dk VIb) nie zaznaczono jednak że prawdopodobnie forma rzadsza (tzn. otwarł się) podlega pod dk VIc - a więc ... otwarły się!

No, ale jako się rzekło, gigantem od tej strony (tzn. gramatycznej) nie jestem.
Chociaż sprawy z kulturą języka, mam akurat uregulowane (takoż i z WKU), w przeciwieństwie do niektórych, co to się pyskaci zrobili, a czyści jak łza w temacie nie są.
Prawda-li to? Panie von Gorski? :)
Czekam na kolejne uwagi.

Opublikowano

Pan się nadto Kwintylianem przejąłeś mniemam. Przecie napisałem, że z kulturą języka to pan NA BAKIER NIE JESTEŚ. Pochwała taka...

A jeżeli idzie o tekst to polecam go czytać z towarzyszeniem piosenki przedpotopowego zespołu ACCEPT pt: (za przeproszeniem) "Son of a bitch"

Opublikowano

miałem nie chlastać, ale sam się domaga.

Chodzi o to, że mimo dobrego pomysłu ( zabawnego ) w dialogach coś zgrzyta.
Jestem czytelnikiem, którego strasznie razi pomieszanie dresiarskiego języka z inteligenckim.
Nie podobało mi się jak główni bohaterowie rozmawiają z kibolami.

Wyczuwam masło, a ja rzygam masłem.
Wyczuwam też przeintelektualizowany styl Pilcha. Ten pisarz to zbyt oczytany, więc "prze-czytany" polonista, którego erudycja literacka zaprowadziła na manowce komunikatywności w języku. Co ja gadam?

No, chodzi mi o to, że w dialogach coś zgrzyta i przez to do końca nie mogę się nacieszyć literaturą ( i rozśmieszyć ).

pozdr.
MhipnoZ

Opublikowano

Posądzanie stylu Marcholta o przeintelektualizowanie to chyba nie jest najtrafniejszy pomysł... akurat tutaj chłopcy w gajerkach są przerysowni, mnie to bardziej zatrąca amerykańskim dowcipem, za którym nie przepadam - vide "przerwy w dostawie prądy w rzeźni". O przeintelektualizowanie możesz - tak jak i wielu innych ;-) - oskarżać moje nieudolne próby, ale sądzę, że próby Marcholta skutecznie się przed tym bronią. O kontraście nie mówię - może się podobać, może razić.

Opublikowano

Jak mnie pan chciałeś urazić Pilchem i Masłem to Ci sie udało, panie Marku.
Intelektualizowanie? Cóż. Miało być pociagnięte przegiętymi chendleryzmami w narracji, a w dialogach prostactwem i wulgarnością (gdy trzeba). Chciałem w dialogach w miarę naturalnie wulgarnych odzywek (narrator - inna sprawa), czy jako takie mogą sie kojarzyć z masłem?
A co do Pilcha to większe części jego książek przesypiałem, moze właśnie w tych fragmentach jest coś podobnego... ciężko mi cokolwiek stwierdzić. Poprosze o jeszcze kilka kopnięć w podbrzusze tego tekstu, żebym zakumał o co chodzi (serio, wal pan jeszcze).
Freney - przerysowanie - owszem. Amerykański dowcip - jest uniwersalny - bioorę to więc za dobrą monetę.
von gorsky - ze scuda do komara wypaliłem. Mógłbym powiedzieć - racja, kwintylian, - ale się przyznam. Przeoczyłem "nie" w pierwszym zdaniu. jak to mawiają "sorki". (a z tymi deklinacjami to se/sobie strzeliłem częściowo).

Opublikowano

Pamiętasz jak to powiedział Szaruga: "ma pan amerykańską narrację. lubię taką" - i nic więcej nie powiedział. Nie lubię amerykańskiego dowcipu, bo jest prostacki, uważam ze lepiej pasowałby do dialogu niż do narratora. Ale do Twojego narratora pasuje (piwo & szczyna), więc nie ma się o co czepiać.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Miotła”   Zamiatam i co? Zgarniam i co? Zbieram i co? Co cię to obchodzi? Mnie zwą panna Miotła.   Mieszkam w bloku A pod numerem siódemka. Dobrze mi tu. Nie chce zmian. Po co mi one? Jak mi dobrze, co?   Wybacz, ale idę sprzątać.   „Widelec”   Nabijam i wbijam. Lubię zaszaleć. Nie ważne czy łyżka czy widelec. Lubię bo ochotę mam.   Nic ci do tego, kochanie. Weź przestań o mnie gadać. Irytację wprowadza tylko. Zaburzenie powoduje.   Wybacz, ale mam randkę z panią Łyżką spód szóstki.   „Łyżka”   Spożywałam zupę, gdy oni znowu. Męczące dla mnie. Przynajmniej niedługo spotkam specjalnego. Zaprosił mnie na niezwykle ważną randkę.   Bo pierwsza. Jestem pewna, że czujesz ekscytację, co? Od dawna marzyłam o miłości. Wreszcie mi się to przydarzyło.   Wybacz, ale muszę wesprzeć moją przyjaciółkę Miotłę.   „Radio”   Ja podobno co? O co mnie oskarżasz? Ja niby zagłuszam spokój?! Dobre gadanie.   Ja z moją panną nic takiego nie robię. Zwykłe partnerskie przyjemności. To nie grzech przecież. Spójrz głębiej. Tu każdego sekretnie nienawidzi.   Wybacz, ale moja ukochana woła.   „Nóż”   Tak, jestem z Radiem. Wydaję mi się że od zeszłego roku. Oficjalnie. Jestem taka szczęśliwa.   Nie rozumiem jednego. Często się denerwuje. A potem sąsiadki mi mówią, że zazdroszczą. Nie rozumiem czego.   Wybacz, ale muszę zawołać męża na obiad.   „Talerz”   Toczę się cały czas. Nie wiem gdzie. Nie wiem po co. Nie interesuje mnie to zbytnio.   Ulegam chwili. To jasne. Lubię taki stan rzeczy. Toczę się cały czas.   Wybacz, ale mnie nie interesują sąsiedzkie sprawunki.   „Telefon”   Co ty ode mnie znów chcesz? Daj mi się wyspać? Gdzie ty chcesz dzwonisz? Na policję, powiadasz?   Na tego męża? A po jaką cholerę? To dobry pan. Zawsze mi się kłania.   Wybacz, ale nie będę donosił na przyjaciela.   „Książka”   Żyje tu od wielu lat. Lecz nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   A taki dobry pan z niego był. Żałuję, że umknęło mi to mojej uwadze. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   Wybacz, ale wybierz się do telefonu. On będzie wiedział co robić.   „Powietrze w bloku”   Ja to wiem wszystko o wszystkich. Chcesz posłuchać? Nie? A szkoda, panie.   Mógłbym w nieskończoność. Młodość pani Miotełki. Jak Radio trafił do więzienia. No, dokładnie. Sam się dziwiłem. Bo taki dobry pan z niego jest.   Wybacz, ale wracam do obowiązków.   „Blok A”   Mówiłem. Ostrzegałem. A skończyło się jak zapowiadałem. Co się stało? Pozwól, że wyjaśnię.   Tragedia się stała. Mieszkanie Radia i Noża. Puste, lecz czerwone. Sama tragedia.   Wybacz, ale mnie zburzą. Nikt tu nie chce mieszkać.   „Stół”   Oglądałam z boku. Przykro mi było. Mieszkała tam moja siostra. Ale co poradzić? Idę dalej.   Moja codzienność. Oglądam telewizję. Robię dania. Witam męża.   Dziękuję, że jesteś.   „Krzesło”   Wróciłem się do domu po pracy. Całuje mnie czule żona. Kochamy się ponad życie. Nie opuszczę jej.   Siadam na kanapie. Biorę obiad ze sobą. Moja żona obok mnie. Zjadła już.   Dziękuję, że jesteś.   „Poduszka”   Pogodna. Radosna. Lekka. Na wietrze jestem.   Tęsknię za talerzem. Przez całą sytuację przestał się ze mną spotykać. Tęsknię za nim. Pogodziłam się.   Dziękuję, że byłeś ze mną przez ten cały czas.   „Blok B”   Brak najdroższego przyjaciela. Zburzyli go miesiąc temu. Był dla mnie jak brat. Przepraszam, że ci nic nie powiedziałem.   Stoję. Moi mieszkańcy są pogodzeni. Są szczęśliwi. Może ja też powinienem.   Dziękuję ci Bloku A.   „Blok D”   A czy ktoś pamięta Blok C? Widzę jak przez mgłę. Dobre rzeczy tam mieszkały. Szkoda, że nikt o nich nie pamięta.   Bieda panowała u nich. Ale i tak lepiej im się żyło. Byli po prostu szczęśliwi. Może to wynikało, że nie przejmowali się niczym niż tylko przetrwaniem.   Dziękuję, że ja miałem lepszy start. Żałuję, że nie miałem takich rzeczy.   Wybacz, ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Ty idź na grób Bloku A. Pozdrów go ode mnie.   „Stare mieszkanie i kotek”   Pozostawili. Czy czuję gorycz? Nie. Został ze mną ten biały kotek.   Dawał mi ciepło, dopóki nie zburzyli całego bloku. Udało mi się znaleźć inne. Ciepłe ognisko. Rodzinna miłość.   Dziękujemy za siebie.   „Kosz na śmieci”   Nóż do mnie chodziła. Miotła do mnie chodziła. Łyżka do mnie chod ziła. Karmili mnie ich zmartwieniami.   Ale czy ktoś mnie słuchał? Ze smutkiem przyznaje, że nie. Ale nie mam nic im za złe. Byli jedynymi, którzy do mnie przychodzili.   Dziękuję wam za to że sprawiliście że poczułem się czymś.                
    • Zamierzona dominacja formy nad treścią wypowiedzi. Forma jest ważnym i samoistnym celem u ciebie - w tym wierszu.   1. Każda z 7 pierwszych linijek jest złożona z dwóch samodzielnych elementów.  2.W lewej kolumnie wiersza "połówki wierszy" wchodzą ze sobą w rymy i rytmy. 3. Dwie ostatnie linijki tworzą puentę, osobną całość, refleksję podmiotu lirycznego. Pzdr  
    • i nadchodzi ta wiosna w której słychać ptaków liryczny śpiew wiosna ta kolorem drzwi odmłodzi co otwiera na oścież wiesz niebem ona taka kobaltowo pycha taka schludnie całkiem miła a na powitanie ciebie mocno znowu radość w wiosny łyk w blask polubiła ta wiosna to zimy jak co roczne zapomnienie to czarodziejskie nowo to miłosne odmłodzenie wszystko kwitnie no i łąki też w końcu swą piersią zaśpiewają bo serduszkiem promienie słońca tudzież nas witają będzie piękny kwiecień no i rodny złoty maj dorodny w las kotek mi tu ładnie teraz proszę aby graj lecie głodny będzie dużo kwiatów naj tych nośnych ulic drzewach i ptaszyny co mi raj doraźnie dłoń podgrzewa a w marcu jak w garncu coś się jakby poruszy rzucimy marzannę no i sen o wiośnie się nam wzruszy to ten który nosiliśmy tej zimy ochłodzeni a on rodnym okiem bladym świtem świat nasz w końcu zmieni jeszcze kaczeńce się podniosą w tych młodych miłosnych glebach jeszcze wierzby zapłaczą w letnich podniebnych siewach jeszcze Krokusy i fiołki olśniewają swym dorodnym plonem wiosennie woń dobywają jeszcze Tatry pokażą swą złotą wiosny naturę co zboże blaknie miłości w lecie które zwierzyna odrodzi się z zimowego zapomnienia wszystko rozchodzi się bez trosk do życia i zwątpienia bo te liście które brodzą potem będą sobie ssać to co było deszczem co im można było latem grać na fortepianie i na mandolinie i akordeonie ta wiosna tak szybko nie minie ona płonie
    • @Charismafilos mam wierszyk ale się w jęzor ugryzę

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Idę spać bo mnie tu bałamucisz  Dobranoc Dawid i nie siedź za długo bo Cię oczy będą bolały
    • @Gosława i w te słowa ją nieśmiało klecić mowę swą wspaniałą Skoro już mnie panienka tak bez gaci zobaczyła I tak miła dla mnie raczyć była Przyjmę i zapaskę i pantalony ale tylko od mej przyszłej żony ;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...