Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z góry przepraszam, jeśli wątek ten może wydać się "żerowaniem na okazji", ale wzięło mnie na amatorsko teologiczne refleksje. Cóż, pora ku temu chyba odpowiednia.

Zaczęło się od dociekania czym dokładnie jest "szeol". Wyszło na to, że Starym Testamencie jest to "miejsce", w którym przebywają wszyscy zmarli - niezależnie od tego, czy byli sprawiedliwi, czy też nie; w Nowym Testamencie sprawa się komplikuje. Głównie przez to, że tłumaczenia Biblii traktują zamiennie słowa: "szeol", "gehenna", "piekło" czy nawet "hades".

W katolicyzmie istnieje pogląd, iż natychmiast po śmierci dusza ma trzy możliwości "ujścia": niebo, piekło i czyściec. Pomijając już fakt, że Biblia wspomina o czyśćcu nad wyraz skąpo (żaden fragment nie mówi jasno, że coś takiego w ogóle istnieje, a słowa, które można przetłumaczyć na "czyściec" - nie ma) - mamy pewną niezgodność eschatologiczną.

Jest to sąd ostateczny. Jaki jest sens sądu ostatecznego, jeśli już po śmierci wiadomo kto jest zbawiony, kto nie, a kto ma jeszcze pocierpieć? Jezus zapowiada raczej sąd, podczas którego wszyscy zmarli się jakby "obudzą" (przebudzą na ziemi - zostając "ściągnięci" z piekła czy nieba? To raczej absurd, bo ponoć wejście tam jest nieodwracalne). Ponoć dopiero przy końcu dni nastąpi podział na zbawionych i wyklętych. Co więcej - na mszy mówi się, że Jezus "zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał". Pamiętając z lekcji religii - wszyscy przed Chrystusem szli do piekła (tak głosił mój, świętej pamięci, ksiądz). Jezus wstąpił tam zatem, by uwolnić dusze sprawiedliwych. Ale przed Chrystusem był raczej "szeol" - "grób", "cmentarz", w którym stan człowieka porównywany jest do nieświadomego snu.

Kolejna sprawa jest sprawą przecinka, jaki widnieje w jednej z ostatnich wypowiedzi Jezusa na krzyżu. Otóż, jak doskonale wiemy, obiecał dobremu łotrowi, że znajdzie się z nim w niebie już "dzisiaj". "Zaprawdę, powiadam ci, jeszcze dziś będziesz ze mną w raju. (Łk 23, 43)". W innych wersjach: "Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju" czy nawet (tu już "skaczę" chyba po wyznaniach lub odłamach): "Zaprawdę, powiadam ci dziś, będziesz ze mną w raju". Znów powołując się na lekcje religii - ksiądz głosił, że nieporozumienie to wynika z tego, iż zamiast przecinka istniała litera, jaką zaznaczano "pauzę" w tekście. I można interpretować to jako literę lub właśnie znak interpunkcyjny. Ze znanych mi źródeł internetowych (czyli również niesatysfakcjonujących) wynika, że przecinków czy pauz nie było - postawiono je "na wyczucie" podczas tłumaczenia.

Do czego zmierzam - słowo "dziś" (oprócz ostatniej wersji) można więc traktować chyba tylko metaforycznie (jako: "za niedługo"?) - Jezus przecież zmartwychwstał dopiero po trzech dniach, wstępując "do piekieł" (czy może do "szeolu"). Owszem, wypowiedział także słowa "Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego." (Łk 23, 46), ale nie jest to przecież równoznaczne z tym, że udał się od razu do nieba. Można mniemać, że całkowicie poddaje się woli swojego Ojca i zgadza z nią, cokolwiek się stanie.

Potrzebuję kogoś, kto jest lepiej obeznany w tych "klockach", gdyż ostatnio nurtuje mnie ta kwestia, a moje materiały źródłowe są wątpliwej jakości (nawet w drukowanych pozycjach znajdują się błędy, a w Internecie to wiadomo).

Opublikowano

to nie są żadne nieścisłości
rozumujecie tak jak żydzi żyjący wraz z Jezusem
Był wśród żywych Widziano Go - to zabroniono o tym mówić
Dziś jeśli ktokolwiek przyzna się, przeżył śmierć kliniczną, że był po tamtej stronie i zacznie opowiadać co dane mu było zapamiętać - to wariat albo głupiec. No bo czyż mikroskop lub teleskopy znalazły raj albo piekło. Czytałem niedawno dość długi wywód, że kiedy umiera mózg to "wywala" to co przez życie w nim się zapisało i dokłada fantazje - i to jest plon książki "Życie po życiu" Moodego. Ale powrót do Twojego problemu:
Jeśli założysz, że po tamtej stronie czas nie istnieje, Będąc tu możesz być wszędzie, że piekło niebo czyściec mogą być tu na ziemi dla nas czwórwymiarowców niewidoczne.
Jeśli rozwiązywałeś zadanie matematyczne na macierzach n-tego stopnia w przestrzeniach n-wymiarowych (czego wyobraźnia nie obejmuje a teoretycznie istnieje) to wszystko jest możliwe.
Jako człowiek całkowicie niewierzący (mający pewność istnienia wyższych form "materii", które to nasza nauka doświadczalnie już dawno potwierdziła a oficjalnie to - morda w kubeł, gdyż słabymi kieruje się łatwiej) stwierdzam że wbrew pozorom religia chrześcijańska jest ścisła, a rozumowanie o niej z pozycji czterowymiarowca prowadzi do nonsensów.
pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



myślę, że jako taki, prościutki i dość ciekawy krok w(y)stępny do Pani/Pana badań tematu piekielnego, fajna do przeczytania będzie pozycja "Zaświaty" (Giordano Berti), a stamtąd można się już rozchodzić według tropów głębiej, dalej, rozłożyściej

Pozdrawiam :)

Ps: Warto też zerkać na bibliografię w czytanych pozycjach i sięgać po źródła znalezione przez autorów, niejako po śnurku ;)
Opublikowano

1. - Siostra Faustyna miała wizję, iż w piekle nie ma nikogo, więc skoro nawet Hitler tam nie trafił to jest fajnie. Wszyscy są w niebie póki co.
2.- Niemiecka profetyczka z kolei mówiła, iż w końcu świata Polska będzie ocalona bowiem wycierpiała już swoje, najwięcej ludzi przeżyć ma u nas zwłaszcza w Małopolsce w górach.
3.- Odwołując się do Bożego Miłosierdzia przed śmiercią trafisz do nieba. Jeśli powiesz "Boże wybacz mi" też tam trafisz. Jeśli odprawisz 9 pierwszych piątków miesiąca nie umrzesz w niełasce.
-To wszystko jest udowodnione.
4.- Każda religia opisuje co innego lecz wszystkie zgadzają się w jednym: Będzie sąd niebo lub niebo bo miłość może wszystko.
5.- Jezus umarł za nas zstąpił do tego szeolu i otworzył tam wrota do nieba wpuszczając ludzi do niego. Nie ważne jak będziemy traktować tę hebrajską literę i tak wyjdzie na to samo. Nie byli nigdy wcześniej w piekle.
6.- Podobne nieścisłości są z 666 czyli antychrystem.
7.- Szeol jest czymś w stylu poczekalni tam trafiali ludzie i czekali na przybycie Zbawiciela.
8.- Skoro tyle cudów jest wokoło i można jechać gdzieś i zobaczyć to czemu ludzie dalej wierzą bardziej w Mahometa nić Chrystusa? Skoro nawet w Islamie Matka Boska jest czczona to musiał żyć. Świadczą o tym podania Żydowskie, które są cenne prze to tylko, iż napisali je Ci którzy starali się zatrzeć pamięć o Chrystusie.
9.- To nie do tematu, ale ciekawostka. Jesteśmy chrześcijanami z pogaństwa dzięki św. Pawłowi gdyż to on uznał, że nie tylko Żydzi mogą nimi zostać.
10.- Religa chrześcijańska zawiera multum nieścisłości, a fakt iż pół ksiąg ST i NT jest zakazanych i ukrytych w tym nie pomaga. Jednak ja jestem za teoria Pascala. Wolę uwierzyć bo nic przez to nie tracę. A dostałem już multum dowodów na to, iż Bóg istnieje i dlatego wierzę.
11.- Jezus także zwątpił na krzyżu w Boga" czemuś mnie opuścił..."

Opublikowano

Żeby o wszystkim się dowiedzieć trzeba umrzeć(, są też świadectwa ludzi z śmierci klinicznej: www.michaeljournal.org/ksJoseManiyangata.htm)
jeśli Ewangelie były wiele razy przepisywane i tłumaczone, to nie jest możliwe by były całkowicie spójne w szczegółach. Z jednej strony dokładna analiza jest potrzebna ale z drugiej szukanie ścisłości i nieścisłości jest chyba zbędne i nie o to chodzi- trudno wiedzieć gdzie jest punkt równowagi.

Z Twoich pytań wyciągam jeden wniosek, Pismo Św trzeba czytać w odpowiedni sposób.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie teoria, tylko zakład Pascala. Taka "wiara" to nie wiara tylko czysta kalkulacja, a jeśli masz multum dowodów to nie wierzysz, tylko wiesz.
czy teoria czy zakład czy nawet opis i tak tyczy sie to tego samego nie ja wierze ty możesz wiedzieć
Opublikowano

Przepraszam za zwłokę, obowiązki wzywały :]

Tutaj nie chodzi już nawet o to, by "pedantycznie" tłumaczyć Biblię, ale żeby się chociaż ten "K"ościół trzymał własnych zasad. Tzn. nie było takich rozłamów, jakie tworzą np. osobiste widzimisię księży - jeden będzie nauczał czegoś, co z kazaniem drugiego może się zupełnie nie zgadzać. Jako organizacja jest rozszczepiona na takie schizemki. Zostaje słuchać tych, którzy z ambon głoszą, iż grzech księży-pedofilów (o zgrozo, że też poruszam tę kwestię) jest co najmniej niezwykle ciężki i niemal nie do wybaczenia, jak i tych, co rozmawiając z Olejnikową każą wybaczać po chrześcijańsku. Tego typu przykłady można mnożyć.

Generalnie nie wiem, co gorsze - jeden organizm, który jest ze sobą skłócony, czy jeden ultrazintegrowany (jak za średniowiecza - z inkwizycją i mnóstwem fanatyków).

suindro - jak napisał Patryk Nikodem - jest to kalkulacja, a Twoja wiara jest jej wynikiem. Nie oszukasz Boga tym, że "wierzysz, bo się opłaca". Wiara jest ponoć darem. Bóg chyba woli, aby ktoś się ostatecznie odwrócił od niego, niż "niby" z nim był tylko dlatego, że mu się tak bardziej opłaca (te cytaty o zimnie lub gorącu).

Wiara nie jest też jak wajcha, którą sobie można ot tak przeciągnąć na osi "wierzę/nie wierzę". Szybko i bezproblemowo. To może być długi proces. Dużo wypływa z czyjejś indywidualnej natury - predyspozycji do wiary, jej braku lub powątpiewania/poszukiwania. Posługując się w argumentacji zakładem Pascala (rozmawiając z osobą niewierzącą/"wierzącą inaczej"/w co innego):

a) tracisz w jego oczach
b) nie zdziałasz nic (chyba, że masz do czynienia ze słabym umysłem)
c) nie zakładasz, że wierząc jednak coś tracisz. Ile energii życiowej poświęcasz, by wierzyć? Ile lat? Osoba prawdziwie wierząca powinna ponoć iść drogą wyrzeczeń, przebaczeń, samodoskonalenia się np. w niesieniu pomocy. I nie dość, że to wszystko można również spełniać nie wierząc, to jeszcze wypływa to wtedy z samego człowieka. Nie ma wtedy chęci zysku. No, różnie z tym bywa, ale spotkałem "wolontariuszy" ateistów.

Jacek Suchowicz - To są kłopotliwe nieścisłości. Jak już wspomniałem - nie jestem za pedantycznym stosunkiem do Biblii, ale w takich fundamentalnych kwestiach - no zmiłujmy się. Takie niechlujne tłumaczenie nie dość, że wielu zniechęca i nakłania do niepoważnego traktowania wiary, to jeszcze pachnie lenistwem czy lekceważeniem. Bo skoro wierzą, to po co im jakaś logika? Ja jestem wychowany w tradycji katolickiej i siedząc w tym dość sporo czasu nie miałem okazji, by ktoś porządnie wytłumaczył co i jak. Tylko w takich właśnie kwestiach jakieś zasłony-mgiełki, omijanie tematu. Owszem, można powiedzieć - trafiłem na mało kompetentnych, ale to świadczy o powszechności tej małej kompetencji. I ciekawostka - byłem niegdyś świadkiem tego, jak pewien katolik zalecał kobiecie, która przytoczyła treść pewnego artykułu (dotyczącego wiary), aby lepiej sprawdziła, czy ma podstawy, aby temu wierzyć. Sam jednak nie pokusił się, by weryfikować np. Biblię, bo to przecież jest prawda i koniec. A gdyby nie takie weryfikacje, to by wierzono do dziś w apokryfy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wg mnie bardziej logiczne wydaje się to, że po śmierci nie dowiemy się o niczym, z tego prostego powodu, że już nas nie będzie.

Pzdr
Nasza wiedza pozwala nam na dyskusje typu "moim zdaniem", więc moim zdaniem:
oj śmierć to nie jest sekunda, pstryk światełka, to trwa dłużej i przejście czy jak twierdzisz unicestwienie na pewno jest do odczucia. Czynność wszystkich narządów nie kończy się jednocześnie.
Ateizm to nie jest niewiara tylko po prostu wiara(przekonanie) w śmierć i już. Wielu Ateistów jest pilniejszych w głoszeniu swoich poglądów od katolików.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wg mnie bardziej logiczne wydaje się to, że po śmierci nie dowiemy się o niczym, z tego prostego powodu, że już nas nie będzie.

Pzdr
Nasza wiedza pozwala nam na dyskusje typu "moim zdaniem", więc moim zdaniem:
oj śmierć to nie jest sekunda, pstryk światełka, to trwa dłużej i przejście czy jak twierdzisz unicestwienie na pewno jest do odczucia. Czynność wszystkich narządów nie kończy się jednocześnie.
Ateizm to nie jest niewiara tylko po prostu wiara(przekonanie) w śmierć i już. Wielu Ateistów jest pilniejszych w głoszeniu swoich poglądów od katolików.

Śmierć jest wtedy kiedy następuje zgon mózgu i znika świadomość.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie teoria, tylko zakład Pascala. Taka "wiara" to nie wiara tylko czysta kalkulacja, a jeśli masz multum dowodów to nie wierzysz, tylko wiesz.
czy teoria czy zakład czy nawet opis i tak tyczy sie to tego samego nie ja wierze ty możesz wiedzieć

Plus za interpunkcję.
Opublikowano

To jest bardzo ciężkie pytanie.
Tutaj trzeba by przebrnąć przez pojmowanie "dobra" i "zła" (doktryna gathyjska, zurwanizm, mazdoizm, przypomniec takie postacie jak Waju, Ormuzd i Aryman etc, etc...)
Założenie, że wszystko, co Bóg stworzył jest dobre, jest chyba najbliższe pojmowaniu chrześcijańskiego. Wąż nie jest z natury zły - przynajmniej nie jest tak powiedziane w Piśmie. Wąż został przeklęty przez Boga na skutek swojej zgubnej interwencji (Księga Rodzaju, III, 14). Jednak wąż nie jest diabłem, demonem, czy szatanem - działa on po prostu na ducha człowieka (czyli mamy wskazanie na wolny wybór człowieka).
"satan" w starosemickim znaczy "przeciwstawiać się". Użyto tego słowa już po wygnaniu z Raju (Księga Liczb). "Szatan" pojawia się w I Księdze Samuela, a w Psalmach "szatan" oznacza "oskarżyciela w procesie") W Księdze Zachariasza Szatan jest wysłannikiem Boga. Jako kusiciel "szatan" występuje w Księdze Hioba. Dopiero w I Księdze Kronik pojawia sie jako "satan", który popycha przeciwko Bogu.
II w.p.n.e. to nowa mitologia zła - początek to Księga Rodzaju, gdzie wspomina się o Olbrzymach. Księga Henocha głosi mit o upadłych aniołach.
"Szatan" ukazuje się w tekście o stworzeniu człowieka jako "duch sfer najniższych", nazywa się Satanael. W Wniebowstąpieniu Mojżesza - Zabulos, w Apokalipsie Azazel, we Wniebowstąpieniu Izajasza jest Szatna, Sammael, Beliar.
W Nowym Testamencie "szatan" znaczy "przeciwnik". Jego jest "królestwo" (czyli świat). Wydaje się, że rządził światem aż do przyjścia Jezusa. Jego celem jest bardziej stwarzanie przeszkód człowiekowi i sprowadzanie do zwątpienia w Boga.

[tutaj ciekawostka - jedna z legend biblijnych głosi, że Bóg w 1 dzień stworzył: niebiosa (szamaim), ziemię (arec), domostwo (zewul), ląd Adama, niebiosa Szechakim, pustynie Charawa, siedzibę Maon, równinę Arka, krąg ziemi Tewel, przestworza Arawot, świat Cheled.]

Crześcijanie (z Dziejów Apostolskich 11,26) nazwa została wykuta przez pogan, mieszkńców Antiochii. Znaczy to "mesjasz (Christos), czyli - "pomazany", "namaszczony". Nazwa ta znaczy - "zwolennicy Chrystusa" (wcześniej zwali się: "świętymi, braćmi, wybranymi, synami światła, uczniami, ubogimi, nazarejczykami")
Kosmologia ewangelistów dzieli się na:
1NIEBO - Bóg i aniołowie
2PIEKŁO - szatan, demony i diabły
3ZIEMIA - pole bitwy zamieszkiwane przez śmiertelników

Czyli mamy "diteizm" - Bóg Sprawiedliwy ze ST zamienia się w Boga Dobrego z NT.
Jako ciekawostka rzut oka na sekty - kainici, naaseńczycy, ofici, arpokracjanie, setianie,barbelognostycy, archontycy.

A dalej mi się już nie chce. Może wieczorem zajmę się Jezusem :)))
Ale koniecznie sprawdzić słówko - "apokastaza".

Opublikowano

i kontynuując:
- kreacjonizm uznaje, że człowiek jest pochodną Boga
-monogeizm głosi, że na początku była jedna para ludzka
-monofiletyzm - na początku była grupa ludzka
Z nauki o Trójcy świętej doszło do koncepcji oosby jako "relacji substancjalnej". U chrześcijan jest to byt, którego cała struktura zwraca się ku czemuś. Wg dogmatu święta Trójca jest jedną naturą, substancją i istotą, ale o trzech osobach. Jezus, który jest i człowiekiem i Bogiem, jest też jednym bytem, jednym podmiotem i jedną substancją rozumną.
I tak:
nestorianizm głosi, że w Jezusie są dwie osoby i dwie natury
monofityzm - jedna osoba i jedna natura
dalej już proszę szukać - apolinaryzm, tryteizm, modalizm, monopersonizm, indywidualizm, nominalizm, racjonalizm, panteizm, nieskończoność irracjonalna, monadologia personalistyczna, minimalizm prozopoiczny, solipsyzm, personalizm.

I teraz dochodzimy do myślenia o piekle. Przyrodoznawstwo kazało zapominać o gusłach typu diabeł, zły duch i kocioł piekielny. Geologia rozbija tezę Kościoła, że świat ma 6 tys lat. "Eden" może znaczyć to samo, co babilońskie "Edinnu", czyli płaskowyż lub step. Tradycja, że życie zaczyna się od momentu poczęcia powstaje dokładnie w 1854 r. Wg Kościoła dusza wnika w ciało mężczyzny po 40 dniach, kobiety - 90 dnia.
Obietnicą Ewangelii jest włączenie człowieka w życie Boga. Jest to dążenie do wyżyn (stąd upadek w dół jako przeciwieństwo). Wizje męki piekielnej to wina pedagogiki średniowiecza, która przedstawiała piekło jako komnatę tortur. Ojcowie Kościoła na poważnie rozważali istnienie szatana i czarownic. Czarownice na śmierć skazywał Mojżesz. No i tutaj mamy szereg zjawisk, szczególnie dotyczących wizji piekła, pokutujących do dnia dzisiejszego. Orgie z kozłami, maści i miotły latające to przystawka do prawdziwych procesów. Pierwszą czarownice spalono w Tuluzie w 1275r. Palenie popierali :papież Innocenty VIII, inkwizytorzy H. Institoris i J. Sprenger. Chrześcijanie w sumie znieśli niewolnictwo, ale dalej pracowano na rzecz najzamożniejszych. Kler straszył, zdradzał i był bezkarny. Sprzedawał rozgrzeszenia zbrodniarzom i działki w niebie.
Sąd Ostateczny i zmartwychwstanie to katolicka wizja "duszy". A nauk o duszy mamy tyle: - teologia, hinduzim, buddyzm, okultyzm, parapsychologia. Na pewno nie jest znany koniec czasu. Wiadomo, że zapowie go ponowne przyjście Jezusa.
Ale pamiętać trzeba też, że udowodnione dogmaty wiary stają sie automatycznie nauką

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zakochuję się szybciej niż kawa stygnie.   Miłość smakuje kawą, której nigdy nie potrafię wystarczająco posłodzić.    Nie lubię kawy, mówię, stojąc z kubkiem w ręce, który najpierw parzy tylko dłonie.    Zapach? Nieziemski.  Smak? Dla mnie przeciętny.  Fusy? W każdym łyku.  Posmak w ustach? Nie do przeżycia.    Nie lubię kawy - znowu poparzyła mi język.  Chyba nigdy nie nauczę się jej pić. 
    • Link do piosenki:     Masz dużo odwagi – mi jej brakowało Chciałam, a teraz żałuję – tęsknie już Może, gdybyś nie mówił tak mało No cóż… No cóż…   Czyj jesteś? Dlaczego nie tęsknisz? Nie płaczesz? Chciałam powiedzieć – byłam tuż A teraz zgubiłam siebie. Czy wiesz? No cóż… No cóż…   Choć nie jestem jak kwiat o którym marzysz To mam coś z tych stokrotek i róż Wiem, że dokładnie słowa ważysz No cóż… No cóż…   Oddam serce dla Ciebie – mój drogi, mój miły Czy wbijesz w nie naostrzony nóż Tak, aby nigdy w nim kwiaty nie ożyły? No cóż… No cóż…   Kocham Ciebie mimo to – na wieki będę Więc spokój we mnie burz, oj, burz Że sama na nic więcej się nie zdobędę No cóż… No cóż...
    • ------------------------------ ## THE MULTILINGUAL MATRIX## After Miłosz, Brel, Larkin, and Baczyński | I. Le Mouvement Français | II. The English Movement | III. Ruch Polski | |---|---|---| | par: J. Brel | By: Ph. Larkin | Przez: K. K. Baczyńskiego | | | | | | Que la langue de ma mère soit pauvre mais claire. | May my mother's tongue be poor but clean, | Niech mowa moja ojczysta będzie biedna, lecz czysta. | | Pour que chacun qui entend ses sons lit une fourche dans la route ensablée, | so that all who hear its sounds read a fork in the sandy road not taken, | Aby każdy, kto usłyszy jej dźwięk, czytał: drogę niewybraną na piaszczystym Mazowszu, | | une rivière fidèle, des cercueils en pins polonais, | a faithful river, coffins in Polish pine, | wierną rzekę nad Niemnem, trumny z polskiej sosny, co krok — | | comme on lit dans le ciel grand ouvert par un éclair d'été. | as one reads in the summer sky opened wide by a lightning flash. | jak czyta się w niebie otwartym jak piorunem w dzień jasny. | | | | | | Et pourtant, sa parole ne peut être qu'une simple image et rien de plus. | And yet, its words cannot be a simple mirror of, and nothing more. | A przecież jej słowa nie mogą być tylko promieniem słońca na roztrzaskanej kolumnie i niczym więcej. | | Depuis des naguères elle était sommée par le bercement de la rime, | Since time immemorial, they were lured by the lullaby of rhyme, | Od dawna ją przywoływały: rym z głową na karabinie, | | d'un rêve impossible, d'une mélodie cachée. | an impossible dream, a forbidden melody. | niemożliwy sen o wolności, zakazana melodia bez słów. | | | | | | Et délaissé, sans défense, au bord de l'autruiroute par un monde indifférent et desséché, | And abandoned, defenseless, at the edge of the road not taken by a world indifferent and desiccated, | I porzucona, bezbronne, na skraju drogi niewybranej przez świat oschły i obojętny, | | aujourd'hui encore plusieurs s'interpellent: | even today many ask themselves: | do dziś ciągle jeszcze wielu — nie licząc szkół, gdzie się musi, i samych poetów — | | qu'est-ce qu'elle veut dire, cette honte qu'ils ressentent en lisant un recueil de poèmes? | what this shame means which they feel when reading a book of poetry? | zadaje sobie pytanie, co oznacza ten wstyd, który odczuwają, czytając zbiór poezyj? | | | | | | Comme si l'auteur s'adressait à la part ignoble de lui-même avec une intention obscure, | As if the author were addressing the base part of himself with some obscure intention, | Jakby autor zwracał się do nieszlachetnej części ciała, gromadę błaznów wokół siebie mając, | | en écartant et trompant la pensée. | to sow confusion between form and thought. | na pomieszanie czystej myśli. | | Et, par contre, elle sait encore plaire: avec une pincée d'humour, de bouffonnerie, de satire, | And, on the other hand, it still knows how to please: with a hint of humor, buffoonery, satire, | Z drugiej strony wciąż może być jak zbawienna poręć: przy odrobinie humoru, błazenady, obłąkaństwa, | | Son Excellence est alors appréciée. | Its Excellency is still sought. | Jej Ekscelencja jest wciąż jak grajek, który od biedy się nada, by popchnąć akcję lub rozpocząć scenę. | | | | Tu ciągle jeszcze może być królową Sytuacji. | | | | | | Mais ces batailles où la vie est en jeu sont en prose négociées. | But these battles where life is at stake are still fought in prose. | Lecz te bitwy, w których stawką jest ten kapitel ciała: głowa, są rozgrywane, mówiąc prozą. | | Ce n'était pas toujours le cas. | Reason is not always the same. | Nie: powód nie był od czasów wszech ten. | | Et le regret demeure eximprimé jusqu'à nos jours. | And so the regret lingers, ineffaceable to this day. | A wsio taki żał... niewysłowion, sławiony, niewysłasłowiony żał. | | Les romans et les traités ne durent pas, ils s'envolent. | Novels and treatises do not last, they fly away. | Romanse i traktaty — ne manent, volent. | | | | | | Car une bonne strophe a plus de poids | For a good stanza has more weight | Bo dobra strofa większą wagę ma | | que des centaines de pages d'un bourgeois. | than hundreds of pages of a bourgeois. | niż setki stron mieszczuicha. | | | | | | (Le silence de l'exil) | (The silence of the post-war) | A potem kraju runęło niebo. Tłumy obdarte... | | | | jak w łachmanach na wróble strach... | | | | nie w huku, ale — skamlaniu. | | | | Umrzeć, zasnąć. Swym snem światu... | ------------------------------ ##

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Structural Insights from the Matrix Look: * The Symmetrical Degradation: Seeing them side-by-side highlights how the French and English columns maintain a relatively neat, symmetrical structure, while the Polish column visually and semantically explodes at the very end. * The Blank Echoes: The empty blocks at the bottom of the French and English columns act as visual "silences." They underscore the fact that while Western Europe transitioned out of the war into the prose of economic recovery (Brel's bourgeois, Larkin's domesticity), Poland's poetic lineage collapsed into the violent, visceral trauma of Baczyński's ruined landscape. If you are satisfied with this layout, would you like to apply the Ezra Pound endnotes back to the bottom of this matrix, or are you ready to explore a title change to finalize this three-headed monument?     @Michał Pawica ENDNOTES: THE POETIC ACCOUNTANCY   Compiled by: E.P. I. THE LINGUISTIC BANKRUPTCY (The French/Brel Movement) • ¹·¹ langue de ma mère / pauvre mais claire: Compare with the claritas of Aquinas. The French still demand the ghost of Descartes in their syntax. But Brel knew clarity is found in the throat, not the academy. The bourgeois wants a clean parlor; the poet wants a clean ledger. • ¹·² fourche dans la route: A cross-pollination. Frost's rural divergence dropped into the mud of Flanders. The path is muddy, the selection is arbitrary, and the outcome is commercialized. • ¹·³ rivière fidèle: Miłosz's ghost haunting Stefan Żeromski. A historical marker treated like landscape scenery. A river cannot be faithful to an unfaithful continent. • ¹·⁴ un rêve impossible: Don Quixote via Brussels. The romance is dead, but the chanson acts as a minor interest payment on a defaulted soul. Note the collapse from high epic to cabaret. Useful, but heavily taxed by sentiment. • ¹·⁵ autruiroute: Bastardized vocabulary! A collision of autrui (the other) and autoroute (the mechanical speedway). The modern man drives over his neighbor at 120 kilometers per hour. A perfect verbal symptom of Usura (usury) breaking human contact. • ¹·⁶ Son Excellence: The diplomatic corps hiding behind the music stand. Bureaucracy attempting to inherit the courtly love tradition. • ¹·⁷ un bourgeois: The primary enemy of the ledger. Brel famously despised bourgeois complacency and institutional pomposity, most notably in his biting satirical song Les Bourgeois. II. THE ANGLO-SAXON SKEPTICISM (The Larkin Movement) • ²·¹ poor but clean: The British reduction of the sublime to a laundry list. Compare with the Chinese ideogram for "Honest" (人 + 言 = a man standing by his word). Here, it is merely a man standing by his radiator. • ²·² lullaby of rhyme: Connects back to Miłosz’s original critique of how strict poetic forms can lull the mind to sleep, blinding the poet to brutal realities. • ²·³ world indifferent and desiccated: See my Hugh Selwyn Mauberley ("a botched civilization"). Larkin's landscape is the ultimate result of the usurious system: the soil dried up, the rhythm lost, the intellect reduced to a complaint. • ²·⁴ to sow confusion between form and thought: The fatal divorce! When form becomes a container instead of the thing itself, the poetry dies. The moderns "sow confusion" because they have forgotten the precise definition. Dichtung = Kondensare (Poetry = Condensation). III. THE SACRIFICIAL COINAGE (The Baczyński Movement) • ³·¹ Z głową na karabinie: The real ledger. Where the Anglo-Saxon argues over the bill, the Pole pays in blood. The "Generation of Columbuses" discovered only their own graves. This is not poetry as decoration; this is poetry as a terminal receipt. • ³·² Nie licząc szkół, gdzie się musi: A direct quote from Miłosz's original text, mocking how poetry is forced upon students in schools, stripping it of its raw, dangerous nature. • ³·³ Jak zbawienna poręcz: A direct quote from Miłosz's Ars Poetica?, where he argues poetry should serve a functional, supportive purpose for human survival, rather than just being decorative art. • ³·⁴ Grajek, który od biedy się nada: Direct quotes lifted straight from Miłosz’s text, discussing the secondary, almost clownish role the poet must play in society to keep the audience's attention. • ³·⁵ Ten kapitel ciała: głowa: A beautiful, architectural allusion to Zbigniew Herbert’s or Baczyński’s style of body-imagery, where the human head is treated like the crown (capital) of a classical column being destroyed by war. • ³·⁶ Ne manent - volent: The ultimate inversion. Rome said scripta manent (the written word remains). But when the sky collapses (runęło niebo), the paper burns first. Only the oral rhythm—the absolute cadence—survives the artillery. • ³·⁷ mieszczuiCHA: Excellent vitriol. The philistine middle-class mind magnified to a structural disease. The mieszczuch buys the novel to pretend he has a brain; he ignores the stanza because it tells him he has no soul. IV. THE TERMINAL SOUNDINGS (The Coda) • ⁴·¹ A potem kraju runęło niebo...: A direct quote from Krzysztof Kamil Baczyński’s terrifying poem Mazowsze. It captures the literal collapse of Poland under Nazi and Soviet invasion. • ⁴·² nie w huku ale – skamlaniu: Eliot’s lines (The Hollow Men), stolen and translated into the Slavic dark. I told Tom to cut the fluff from his poems, but he kept the whimper. In Warsaw, the whimper is at least loud enough to shake the pine coffins. • ⁴·³ Umrzeć, zasnąć...: Shakespeare's currency, debased by three centuries of melodrama, but re-minted here in the mud of the Mazovian plain. The cycle is complete: the poem ends where the language began—in the dark, waiting for a clear speaker. ─── Pound's Final Red-Pencil Editorial Note: "The collage is the only honest architecture left for a ruined house. You have gathered the right stones from Brussels, Hull, and Warsaw. Now, strip the punctuation. Let the fragments hit each other like flint. Make it harder. Make it newer."
    • @Andrzej P. Zajączkowski ... sami z rozpaczą w smutku spoczniemy lecz z Bogiem się wydźwigniemy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia w radości 
    • @Nata_Kruk 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dobrej lektury ... Pozdrawiam serdecznie 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...