Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A tutaj ja się nie zgodzę - akurat bicie dzieci ma bardzo poważny wpływ na społeczeństwo (pomijając brak logiki u pana, bo przecież "społeczeństwo" to całość, a nie część).

fakt - społeczeństwo.

Ale ja nie powiedziałem, że bicie dzieci nie ma wpływu na społeczeństwo, podobnie, jak ma wpływ bezstresowe wychowanie dziatwy. Prosiłem o podanie przykładów akceptacji przez społeczeństwo, bicia dzieci. Stawianie tezy, że akceptujemy bicie dzieci, jest nadużyciem.

Jaka jest różnica między milczącym przyzwoleniem społeczeństwa, a jego akceptacją?
  • Odpowiedzi 70
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



fakt - społeczeństwo.

Ale ja nie powiedziałem, że bicie dzieci nie ma wpływu na społeczeństwo, podobnie, jak ma wpływ bezstresowe wychowanie dziatwy. Prosiłem o podanie przykładów akceptacji przez społeczeństwo, bicia dzieci. Stawianie tezy, że akceptujemy bicie dzieci, jest nadużyciem.

Jaka jest różnica między milczącym przyzwoleniem społeczeństwa, a jego akceptacją?

Wbrew pozorom, znaczna.Nie wie Pan? Odsyłam do słowników.

Odbiegamy od tematu, przypominam zdanie, o którym dyskutujemy - "Bicie dziecka to najczęściej zbrodnia, na którą społeczeństwo udziela przyzwolenia".

Czuję się częścią społeczeństwa ( a, Pan ?) i jak jego znakomita większość, potępiam bicie dzieci - dla mnie, cytowane powyżej zdanie, jest zbyt ogólne, a zatem - nieprawdziwe. Proszę o precyzyjne wybijanie tez i nie manipulowanie ogólnikami. Są źli ludzie, którzy niewłaściwie traktują dzieciaki i należy ich za to bardzo surowo karać.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przepraszam, powyżej są dwa zdania - jedno absurdalne, drugie nieprawdziwe.

Dziecku można powiedzieć, że nie pojedzie na wycieczkę, nie dostanie jakichś bibelotów, płyty, gry komputerowej na święta - i będzie to traktowało jako karę. Zostaje ewentualnie szlaban, który jest już czymś w rodzaju kary stricte. Często skuteczny (znam z autopsji) i lepszy, niż lanie pejczem (tu o autopsji przemilczę). Choć nie na wszystkich to działa - im mniej wrażliwy, tym niestety mocniej/konsekwentniej należy zareagować.

Proszę nie łapać za słówka - jest to absurd pozorny. Widocznie nigdy nie próbowaliście tego "kuglarstwa". Na społeczeństwo informacyjne wychowane w kulturze masowej wytwarzającej sztuczne potrzeby - działa to wyśmienicie.

Poza tym - absurdów w rzeczywistości jest znacznie więcej.
A analogia nie zawsze się sprawdza.

Umiarkowane przyzwolenie na bicie jest obecne w naszej kulturze - chociażby przez stosunkowo częsty brak reakcji sąsiadów. Znieczulica lub strach przed konsekwencjami - "a jeśli nie udowodnią, to wyjdę na idiotkę i sąsiad będzie mi psie gówna na wycieraczkę podkładał".
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ta, widziałem ten filmik. Cóż rzec, On - niezbyt roztropny delikatnie mówiąc (widziały gały, co brały), a ona - poniżej wszelkiej krytyki. Jak "dziewczynki" coraz częściej mają takie poglądy na seks i są dumne ze swojego prostactwa, to świat idzie w złym kierunku.
ps: a chłopak CHYBA stał się ofiarą. To zależy jak naprawdę ich stosunki seksualne bądź relacje wyglądały. Mogło się zdarzyć, że np. ją napastował, a ona się popisuje jak idiotka. Bądź w ogóle nic między nimi nie zaszło i lasencja kłamie jak z nut.

Fakt faktem, że gdyby się nie zabił, zostałby oskarżony o pedofilię. I tutaj tkwi szkopuł. Czy takie nagranie mogłoby być dowodem na jego niewinność?

I druga sprawa, czy małomiasteczkowy ostracyzm zabił tego chłopaka? Czy patrzenie na niego jak na pedofila w kontekście tego nagrania jest sprawiedliwe?

Albo czy seks z czternastolatką MOŻE nie nosić znamion pedofilii? Niby powrót do sprawy Polańskiego, a jednak nie do końca. Każdy sobie odpowie sam. Ja mam określoną opinię ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jaka jest różnica między milczącym przyzwoleniem społeczeństwa, a jego akceptacją?

Wbrew pozorom, znaczna.Nie wie Pan? Odsyłam do słowników.

Odbiegamy od tematu, przypominam zdanie, o którym dyskutujemy - "Bicie dziecka to najczęściej zbrodnia, na którą społeczeństwo udziela przyzwolenia".

Czuję się częścią społeczeństwa ( a, Pan ?) i jak jego znakomita większość, potępiam bicie dzieci - dla mnie, cytowane powyżej zdanie, jest zbyt ogólne, a zatem - nieprawdziwe. Proszę o precyzyjne wybijanie tez i nie manipulowanie ogólnikami. Są źli ludzie, którzy niewłaściwie traktują dzieciaki i należy ich za to bardzo surowo karać.

Pozdrawiam.

Spodziewałem się tego chwytu ze słownikami, miałem jednak nadzieję, że nie będę musiał tracić czasu na precyzowanie tego. Napiszę więc inaczej: Jaka jest różnica między tymi dwiema rzeczami dla dziecka? Różnica praktyczna, a nie słownikowa, opierająca się na różnych definicjach? W jednym i drugim przypadku jest bite. Zgoda, można się tu kłócić o określenie "najczęściej", bo pewnie tak nie jest, ale istnieje mnóstwo przypadków takich rodzinnych tragedii, o których sąsiedzi, otoczenie zwyczajnie milczy, nie chcąc się wtrącać. Może i w duchu potępiają oni sprawców tych wydarzeń, może nimi gardzą, ale co z tego?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ta, widziałem ten filmik. Cóż rzec, On - niezbyt roztropny delikatnie mówiąc (widziały gały, co brały), a ona - poniżej wszelkiej krytyki. Jak "dziewczynki" coraz częściej mają takie poglądy na seks i są dumne ze swojego prostactwa, to świat idzie w złym kierunku.
ps: a chłopak CHYBA stał się ofiarą. To zależy jak naprawdę ich stosunki seksualne bądź relacje wyglądały. Mogło się zdarzyć, że np. ją napastował, a ona się popisuje jak idiotka. Bądź w ogóle nic między nimi nie zaszło i lasencja kłamie jak z nut.

Fakt faktem, że gdyby się nie zabił, zostałby oskarżony o pedofilię. I tutaj tkwi szkopuł. Czy takie nagranie mogłoby być dowodem na jego niewinność?

I druga sprawa, czy małomiasteczkowy ostracyzm zabił tego chłopaka? Czy patrzenie na niego jak na pedofila w kontekście tego nagrania jest sprawiedliwe?

Albo czy seks z czternastolatką MOŻE nie nosić znamion pedofilii? Niby powrót do sprawy Polańskiego, a jednak nie do końca. Każdy sobie odpowie sam. Ja mam określoną opinię ;)
Nie o pedofilię, ale o czyn nierządny z małoletnim (Art. 200 k.k.), czyli osobą, która nie ukończyła 15 roku życia. Technicznie rzecz biorąc, jeśli ona ukończyła lat 15, prokurator mógłby go pocałować w trąbkę.
Pedofilia jest pojęciem odnoszącym się do skłonności do obcowania seksualnego z dzieckiem. Granicą jest tutaj okres pokwitania.

Jeszcze co do nagród i kar. Psychologia behawioralna dawno dowiodła nieskuteczności systemu kar. To łatwo przewidzieć nawet bez przeprowadzania wielu eksperymentów. Zadajmy sobie pytanie: co chcemy osiągnąć poprzez stosowanie systemu nagród i kar? mnie się wydaje, że głównie chodzi o modelowanie zachowania takie, aby doprowadzić do zachowań pożądanych. O ile stosowanie nagrody, czyli wzmocnienia pozytywnego ma oczywisty efekt - prowadzi do wzmocnienia występowania zachowania nagradzanego, z oczywistych powodów, to odwrotna logika - wzmocnienie negatywne osłabia zachowanie niepożądane - prowadzi na pewne manowce: oddala nas od celu, który przyświeca. Chodzi przecież o wzmocnienie zachowań pożądanych, stosowanie kary nie daje żadnej gwarancji, że zamiast zachowania karanego, pojawi się nagrodzone... pojawi się być może inne, być może inne niepożądane, być może neutralne, być może doprowadzimy do postawy unikowej albo do wyuczonej bezradności. Powiedzmy sobie uczciwie, że kary jako takie nie mają żadnej wartości wychowawczej, to prymitywna metoda odstraszania, to sposób na wylanie własnej złości i bezsilności.

Moim zdaniem jeżeli karanie ma w ogóle jakikolwiek sens, to tylko jako element ukazywania konsekwencji zachowania, na zasadzie "zapowiedziałem ci, że jeżeli będziesz krzyczał, to nie dostaniesz cukierka, zignorowałeś zasady, więc ponosisz konsekwencje"; ale to też nie może być wplecione w system ostrych kar, bo może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Tutaj nie chodzi o zestawienie wychowania stresowego i bezstresowego. Wychowanie bezstresowe nie istnieje, to eufemizm, który opisuje zgrabnie brak wychowania. To zaniedbanie albo błąd rodziców, którzy naczytali się poradników i zrozumieli z nich tyle, że na dziecko nie wolno krzyczeć. To, że nie powinno się krzyczeć na dziecko (tak samo jak na kogokolwiek, kto dzieckiem nie jest), nie znaczy, że trzeba ignorować to, co dziecko robi. To, że nie powinno się dziecka bić, nie znaczy, że należy tworzyć paranoje i traktować je jak pełnoprawnego partnera. A to, że nie może być tym partnerem nie znaczy, że mamy zapomnieć, że to czująca i myśląca istota. Podstawowy problem wychowawczy chyba to taki, że traktuje się dzieci jak ruszające się, przeżuwające, mówiące klocki.

Co do akceptacji bicia dzieci - myślę, że to nie jest rzecz, którą specjalnie można wyróżnić. Może tyle, że tutaj pewne stereotypy wychowawcze pozwalają na rozgrzeszenie się ze stosowania przemocy. Ale tu problem jest głębszy. Kary cielesne wobec dzieci stosują ludzie, którzy w ogóle bardziej "liberalnie" podchodzą do rozwiązań siłowych, bo jak można różnicować pomiędzy spraniem własnego dziecka a daniem po twarzy sąsiadowi, który zarysował nam błotnik ukochanego samochodu? znaczy, uderzenie własnego dziecka jest bardziej do przyjęcia? a na podstawie jakich to przesłanek? pomińmy, proszę, żałosne "to dla jego dobra"; masaż twarzy sąsiadowi także mógłby zrobić dobrze, koniec końców, następnym razem by bardziej uważał, nie?
Opublikowano

Ja się zastanawiam właściwie jaki sens miała reforma szkolnictwa tworząca sześcioletnie podstawówki i trzyletnie gimnazja, bo mowa akurat w tym momencie o gimnazjalistach, czyli uczniach powolnie dojrzewającyh, poupychanych w trzydziestoosobowych klasach. To tak samo głupi pomysł zachodnioeuropejskiego wzorca oświatowego jak słynny boloński wrzorzec modelu edukacji studenckiej rozdzielającej ciągłe studia magisterskie na studia pierwszego i drugiego stopnia, gdzie idea wnikliwego badania określonej gałęzi nauki wypierana jest na rzecz przystosowywania studentów do zawodu - obecnie na polonistyce student po pierwszym semestrze zmuszony jest określić pod kątem jakiej specjalizacji układany będzie dalszy plan jego zajęć na kolejne lata. Jak w fabryce.
Według mnie rzecz polega na tym, że system edukacji w ogóle nie funkcjonuje, tylko stwarza pozór funkcjonowania placówek o charakterze wychowawczym w założeniu, gdzie tak naprawdę na pedagogikę nie ma w ogóle miejsca i czasu; zdarza się przecież tak, że po trzech latach nauczania nauczyciel nie wie nic o swoim podopiecznym, bo ciężko mu się odnaleźć w tym całym majdanie, kiedy na możliwie największą ilość uczniów zatrudnia się możliwie najmniejszą ilość nauczycieli - w celu ograniczenia kosztów nauczania, w ramach wolnorynkowej filozofii zysków i strat mierzonych wyłącznie w pieniądzach, zapominając o priorytecie misyjności niektórych placówek publicznych, które powinny być - dla ogólnego dobra - od tej surowej filozofii całkowicie wolne; w szczególności, kiedy rzecz dotyczy wychowania dzieci.
Nie wiem, nie jestem nauczycielem, chociaż miałem projekt, który uległ modyfikacjom, bo to jest tak, że trudno na jakiekolwiek możliwości wprowadzania indywidualnych inicjatyw, w sytuacji, kiedy ministerstwo narzuca rygor w postaci podstawy programowej, której realizacja często jest fizycznie niemożliwa ze względu na ograniczoną ilość godzin lekcyjnych, co w konsekwencji wpływa na jakość nauczania, które odbywa się w trybie sprinterskim, ze względu na presję czasu - oby zdążyć. Natomiast sami nauczyciele rozliczani są z wykonania założeń programowych, a nie z realnych efektów nauczania; czyli zwykła schizofrenia.... Nie wiem, ale na moje oko stan oświaty i edukacji obecnie bardziej demoralizuje niż wychowuje i naucza.
Ja bym raczej zadał pytanie: co z politykami-idiotami?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Odpowiedź jest prosta: postęp-postępowy i obniżenie poziomu nauczania. Innej sensownej odpowiedzi nie ma.




Demoralizuje, pełna zgoda. Jedna z przyczyn tej demoralizacji to obowiązek nauczania do 18 roku - skutkuje to brakiem możliwości relegowania ze szkoły: idiotów, bandytów, leni, którzy skutecznie obniżają poziom, poprzez ustanawianie własnych standardów, na jakich raczą przebywać w szkole.

Tu dotykamy dwóch kwestii: autorytetu nauczyciela - bez niego wychowywanie jest nie możliwe; i wpływu takich osobników na dzieciaki w klasie.
I jeszcze jedno: bicie, terror psychiczny i fizyczny wobec młodszych i słabszych - zjawisko fali w szkołach.

To politycy - idioci uchwalili tak postępowe ustawy, by usatysfakcjonować ludzika-wyborcę( wicie rozumicie, my wam damy bezpłatne nauczanie - troszczymy się o was) i grupę nauczycieli, którzy widzą w takiej reformie swój partykularny interes. Symbioza LSDi i ZNP jest dowodem w sprawie.

Ideą przewodnią, w tych debilnych i nie pozbawionych sensu z punktu widzenia polityków-idiotów, jest EGALITARYZM. Podobnie w służbie zdrowia, ubezpieczeniach społecznych. Pełna gębą socjalizm.

Proces uczenia się nie jest egalitarny, w odróżnieniu od jedzenia i trawienia, lecz ELITARNY. Z przyczyn biochemicznych, socjalnych, genetycznych nasze zdolności intelektualne różnią się.
Właściwy proces edukacji w szkolnictwie otwartym, to podciąganie słabszych do lepszych, a jest odwrotnie.

Wydaje się, że jedynym rozwiązaniem jest upadek systemu i ponowna odbudowa na nowych zasadach. Idea bonów oświatowych, które chciał wprowadzić M. Friedman miała zapoczątkować takie zmiany - konkurencję pomiędzy szkołami. W USA, to było niemożliwe do przeprowadzenia, tym bardziej u nas - jesteśmy biedniejsi. Łatwiej manipulować hasłami egalitaryzmu i wygrać wybory tym, którzy uszczęśliwiają nas za naszą kasę.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Komuś nie pasuje, niech się zwolni.


a jaka kara za bicie rówieśników?
Almare, każdego tygodnia w jednym powiecie przyjmowanych jest około dwóch-trzech zawiadomień o pobiciach w szkole. Proszę mi wierzyć, ani obcinanie palców, ani tylko grożenie kciukiem nie rozwiąże problemu. Podobno nauczyciele nie reagują na przemoc w wielu szkołach, rodzice jacy są, każdy może sobie obejrzeć w telewizji. Każdorazowy przypadek pobicia powinien zostać indywidualnie osądzony, a jak ostatnio widziałem zawodowych sędziów sądu okręgowego " ciągających" swoje kilkuletnie pociechy po pustym już areszcie sądowym i mówiącym do nich " zobacz, jak będziesz niegrzeczny to tu trafisz" to chyba jasne jest jaka kara za bicie równieśników.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Miałeś nie wcinać się w ten wątek. Szczególnie, że nie masz nic do powiedzenia w tym temacie.

Dlaczego trolujesz?
www.trole.joemonster.org/?troll=bibliotekarz

Wyrażam opinię?
Nie mogę? chcesz biczować odmieńców, którzy nie zgadzają się z twoim bełkotem?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dlaczego trolujesz?
www.trole.joemonster.org/?troll=bibliotekarz

Wyrażam opinię?
Nie mogę? chcesz biczować odmieńców, którzy nie zgadzają się z twoim bełkotem?
nie, pytam dlaczego? Nie możesz odpowiedzieć?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wyrażam opinię?
Nie mogę? chcesz biczować odmieńców, którzy nie zgadzają się z twoim bełkotem?
nie, pytam dlaczego? Nie możesz odpowiedzieć?

Dlaczego? A nie mogę podyskutować? Coś ty taki chytrus się zrobił?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie, pytam dlaczego? Nie możesz odpowiedzieć?

Dlaczego? A nie mogę podyskutować? Coś ty taki chytrus się zrobił?
Nie obraź się, ale na video relacji ( jak słusznie zauważył jeden z orgowiczów) jesteś strasznie spięty, tak nie można. Chcesz poduczę cię trochę luzu przed kamerą... ( za darmo)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dlaczego? A nie mogę podyskutować? Coś ty taki chytrus się zrobił?
Nie obraź się, ale na video relacji ( jak słusznie zauważył jeden z orgowiczów) jesteś strasznie spięty, tak nie można. Chcesz poduczę cię trochę luzu przed kamerą... ( za darmo)

No spoko, przyjedź.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...