Napisz opowiadanie na podstawie lektury Król

Autorka opracowania: Marta Grandke.
Autor Inny

Mama wysłała mnie po sprawunki do centrum miasta. Wziąłem zatem rower i ruszyłem do sklepu, by przywieźć jej jakiś specjalny materiał, z którego chciała uszyć dla mnie spodnie. Odkąd wrócił ojciec, żyło nam się lepiej, gdyż dość szybko znalazł on dobrze płatną pracę. Trzymał się jakoś po powrocie ze szpitala. Chwilowo jednak nie wyprowadzaliśmy się z Brooklynu, gdyż mama zadecydowała, że najpierw trzeba oszczędzić trochę pieniędzy. Wszedłem do sklepu z tkaninami, podałem sprzedawczyni kartkę od mamy i kupiłem to, co było trzeba. Zapłaciłem, grzecznie podziękowałem i wyszedłem z paczką ze sklepu. Skierowałem się do roweru przypiętego do stojaka pod sklepem.

Wtedy zobaczyłem Celestyna.

Serce zabiło mi mocniej. Tak, to musiał być on. Białe włosy, koszula w kratę. Oddalał się w stronę skrzyżowania. Szybko wsiadłem na rower i popedałowałem za nim. Chciałem go zatrzymać, zapytać o to, czemu tak nagle zniknął, zmusić go do wyjaśnień. Minął prawie rok, a ja wciąż nie mogłem o nim zapomnieć.

Celestyn jednak wciąż mi umykał. Znikał w tłumie, bardzo szybko szedł, skręcał w niespodziewane miejsca. Śledzenie go było niezwykle trudne, miałem wrażenie, że mężczyzna wręcz rozpływa się w tłumie. Zacząłem też podejrzewać, że próbuje mnie zgubić. Wreszcie skręciliśmy w prostą, ale pustą ulicę, gdzie nie było już tłumu, za to stały ciche domy jednorodzinne. Na podobnym osiedlu mieszkałem dawniej z rodzicami. Tam wykorzystałem swoją szansę, zacząłem szybciej pedałować, wyprzedziłem Celestyna i zajechałem mu drogę, ostro hamując.

Już otwierałem usta, by wypuścić z nich litanię wyrzutów, pytań i pretensji, kiedy mnie zatkało. Spojrzałem prosto w twarz mężczyzny i to nie był Celestyn. Miał identyczny kolor włosów i koszulę, ale to nie był on. Łzy napłynęły mi do oczu.

– Chłopie, co jest? – zapytał tymczasem nieznajomy, unosząc brwi. – Chcesz czegoś ode mnie?

– Nie, ja przepraszam – wydukałem, próbując pohamować te głupie łzy. – Pomyliłem pana ze znajomym.

– Bywa – odparł tamten i zaczął wyraźnie zbierać się do dalszej drogi, a ja głupio wypaliłem jeszcze:

– Bo Celestyn miał taką koszulę

Nieznajomy spojrzał na mnie z zaskoczeniem.

– Znałeś Celestyna?

– Tak – pociągnąłem nosem. – Przyjaźniliśmy się, ale nagle zniknął.

– Oj, oj – zmartwił się wyraźnie tamten. – A bo on chorował, wiesz? Jakoś tak rok temu go wzięło na poważnie, jak już przychodził do noclegowni i nie dał rady.

– Jak to nie dał rady?

Umarł – odparł tamten, klepnął mnie w ramię i po prostu poszedł dalej przed siebie.


Przeczytaj także: Moje Bullerbyn – streszczenie

Aktualizacja: 2026-05-25 15:13:07.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.