Pod dębem, na bagnie,
Moskal we krwi cały;
Wyje, jak wilk zgłodniały,
Kropli choćby dżdżu pragnie.
Gorączka go spali,
A w około woda!
Ale nikt jej nie poda,
Nikt się go nie użali.
Płynie chmura dżdżowa,
Sieje deszcz maleńki,
Słyszy Moskala jęki
I zagrzmi w groźne słowa:
«Milcz niegodne plemię!
Z Karpatów ja chmura,
Siwej Wisły ja córa,
Polską orzeźwiam ziemię.
«Lecz wroga polskiego,
Deszcz mój nie zasili:
Tyleście łez wypili,
Tyle krwi ludu tego.
«U Newy, u Newy
Szukać wam napoju,
W gorącej juchy zdroju,
Między carskiemi trzewy.»
Źródło: Lutnia. Piosennik polski. Zbiór pierwszy, F. A. Brockhaus, 186411.