Dwa słowa (We wszystkich mowach i w języku duszy)

We wszyst­kich mo­wach i w ję­zy­ku du­szy,
Nad wszyst­kie są dwa sło­wa,
Jak w kro­plach rosy po su­szy,
W nich skarb ży­wo­ta się cho­wa.

Jak dwie pe­reł­ki w oce­anie ży­cia,
Jak dwie gwiazd­ki na nie­bie,
Świe­cą nam od po­wi­cia,
Dwa sło­wa — Ko­cham cie­bie.

Bóg kie­dy stwo­rzył czło­wie­ka,
Na zie­mi, żeby uwień­czyć go w nie­bie,

Za­bły­sła nie­śmier­tel­na po nad nim po­wie­ka,
Spoj­rzał i rzekł — Ko­cham cie­bie!

Od­tąd szczę­śli­wy na zie­mi,
Szczę­śli­wy tak, jak w nie­bie,
Kto wy­rzekł usty swy­mi:
— Ko­cham cie­bie!

Szczę­śli­wy ty­siąc razy
Kto mó­wio­ne do sie­bie,
Mógł usły­szeć wy­ra­zy.
— Ko­cham cie­bie! —

Naj­szczę­śliw­szy, kto mó­wił, słu­chał i po­wta­rzał.
Dźwięk ten na jego du­szy pa­miąt­kę wy­ci­śnie,
Bę­dzie mu przy­po­mnie­niem bo­le­ści uma­rzał
I w chwi­li zgo­nu nie­ba ju­trzen­ką za­bły­śnie.

Szczę­śli­wy kto od mat­ki sły­szał — Ko­cham cie­bie!
Szczę­śli­wy komu oj­ciec bło­go­sła­wił siwy,
Komu ko­cham po­wie­dział przy­ja­ciel w po­trze­bie —
Kto sły­szał z ust ko­chan­ki, nad wszyst­kich szczę­śli­wy!

Szczę­śli­wy! Gdy świat mu­rem sta­nął mię­dzy nie­mi,
Oni świat ła­miąc le­cie­li do sie­bie.

Albo żyć ra­zem, lub nie być na zie­mi!
I sko­nać sły­sząc, mó­wiąc — Ko­cham cie­bie!

Ty, coś w twym ży­ciu łzy tyl­ko wy­ci­skał,
Komu, nikt, ni­g­dy ko­cham, nie po­wie­dział,
O! choć­byś zie­mi wszyst­ką roz­kosz zy­skał —
Jesz­cze o cie­niu szczę­ścia byś nie wie­dział.

Bo nie­ma na zie­mi i w nie­bie,
Ludz­ka i anio­łów mowa
Dwóch słów, nad te dwa sło­wa —
Ko­cham cie­bie!

Czy­taj da­lej: Nie obiecuję ci prawie nic – Bolesław Leśmian