Karol Samsel Opublikowano 30 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Września 2009 bądźmy szczerzy mój drogi jest już za późno na jesień ziarno zasiane w naszych trzewiach stwardnieje o wschodzie słońca a już o zachodzie rozerwie nam koszule zamiast karetki przyjedzie pick-up ze znajomymi z miasta niespodziewana wizyta bądźmy dla siebie dobrzy myślmy mój drogi o matce buonarottiego dystyngowanej kobiecie z kulą zorzy wewnątrz która prowadzi syna przez zaspany toskański targ rybny michelangelo wymyśla opalone plecy świętego hieronima w naskórku z łusek głowę węgorza w aureoli i małe państwo marzy o dniu w którym poparzy go smak zastanówmy się nad jego matką proszę to ważne ważniejsze od syna od pick-upa strzelali z procy więc się zsunęła na środek rynku przebita harpunem którego nie widać wbrew światłu pod światło uśmiech buonarottich znajomi tak wcześnie dzwonią znajomi mają podarunki empik megastore podwodne alleluja otwórz się mój drogi zrób im przyjemność udawaj dawida tylko jego nie ma w dziennikach twojej rany
kasiaballou Opublikowano 1 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Października 2009 przewartościowanie wielkości/małości na rzecz umowności gabarytów/ich ogromu, a nie elementów genezy/tych poznawczych - tej kwintesencj sensu. dużo się dzieje; konotacja treści biblijnych z treściami architektonicznymi, o owej biblijności "świadczących" - ale mam wrażenie, że na zasadzie cielca, a nie ryby. dysonas formy względem treści - ironiczny uśmiech michała i matczyna bolesność nad przewartościowaniem właśnie. dwuznaczna symbolika owej ryby daje dużo do myślenia, no i harpun - prośba o dawida - hmmm... jak życzenie śmierci w obliczu "węgorza w aureoli". zestawienie tradycji ze współczesnością - przemieszanie warości. zaskakująca pointa - kolos wciąż niepokonany/ a jeśli już raz zwalczony - nikt o tym zdaje się nie pamiętać. i jeszcze uciekanie się do matki - ta ważniejsza od syna i od współczesnej mobilności - czyli nie tyle nauka, co wzrowanie się na pokorze i cierpliwości, jakimś godzeniu się z losem/przeznaczeniem - bo czyż nie "miłość cierpliwa jest"? - wiersz do wielokrotnego zaglądania - ciężki, jak zobrazowane dylematy. pozdrawiam kasia. edit: jeszcze dodam, że ów targ robi ogromne wrażenie - odpustowości, walorów nabywczych na rzeczy niezbywalne. a nawet ogólnodostępności, co powszednieje, staje się małostką i traci metafizykę. hmmm...
Jolanta_S. Opublikowano 1 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Października 2009 Witam skoro ten wieczór tak czy inaczej eksploduje mi w piersiach czy mogę się komuś zwierzyć pozdrawiam J.S.
adolf Opublikowano 1 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Października 2009 zdaje mi się że każdy twój wiersz jest lekko przwegadany, ale może się mylę, zrewsza ja też czesto przegaduje, asle ogólnie podbas mi się klimat, metaforyka, płynnoś itepe ;))
Karol Samsel Opublikowano 2 Października 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Października 2009 Kasiu, dobrze to ujęłaś i masz słuszność. Wiem, że wiersz jest trudny i hermetyczny, ale jest też w tym coś, co napisała Jola S. (dziękuję, Jolu), chciałem, żeby "Goliat" rozpoczął się tam, gdzie skończył się "Wyjątek" - czy mogę się komuś zwierzyć.. Mnie samemu trudno ogarnąć wiersz, czasami boję się, że jest zbyt bełkotliwy, ale poza swoim zamknięciem jest też zbiorem wielu napięć, które podmiot liryczny dotknęły. Przede wszystkim - pamiętać o matce, choćby kosztem Michała Anioła, bo zawsze na portretach pozostanie ten rodowy (właściwy całej dynastii) enigmatyczny uśmiech Buonarottich, zza niego zupełnie nie widać dramatu, przebijającego harpunu dostrzec nie sposób. A dzisiaj nie widać prawie niczego. Pick-up, empik megastore, a Dawid nie jest biblijnym bohaterem, ale zręczną grą towarzyską. Najgroźniejszy wciąż pozostaje niewidzialny Goliat. Przecież to w pewnym sensie on strzela na targowisku do matki malarza. Dziękuję, Adolfie. Wiem, że ten wiersz wymaga cierpliwości, jego przegadałem szczególnie, ale chyba nie dało się inaczej. Piszę oczywiście krócej, ale nigdy nie sięgnąłem do miniatur - limeryków, haiku. Pozdrawiam.
Stefan Nawara Opublikowano 2 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Października 2009 Bardzo lubię, gdy świat oglądany jest ze strony tych przegranych. I to takich, którzy w ogóle nie mieli szans wygrać. Wtedy widać ostrzej szczególy. A jest tu ich wiele, wysmakowanych. No piękna fraza: "jest już za poźno na jesień" Stefan
Jolanta_S. Opublikowano 2 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Października 2009 bądźmy dla siebie dobrzy myślmy mój drogi o matce buonarottiego dystyngowanej kobiecie z kulą zorzy wewnątrz wiem, że te słowa są bardzo ważne w wierszu, nie chcę bazgrać moich myśli na „czarno”-troch_ się boję, kobieta z kulą zorzy wewnątrz, światło, które zasłania przerażającą, tragiczną prawdę… i teraźniejszy świat... nie wiem, tak odbieram, słowa są jak strzały, bądźmy jednak dobrej myśli Goliat(bez kabli, tech.. się rozwija) w połączeniu z „Państwem Labiryntu” i rzeczywistością robią ogromne wrażenie. Jestem jednak, jeszcze jestem i chyba po dobrej stronie :) Miałam wczoraj niezłą lekcję, dziękuję, będę wracała. Pozdrawiam serdecznie J.S. Należy się plus-nie mogę nie mam uprawnień do głosowania :((
kasiaballou Opublikowano 2 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Października 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ja mam tzw. "uprawnienia" - mam dwa konta i "igoria" może, ale nie skorzysta - bowiem kuriozalność tego całego punktowania wyklucza wklejanie plusów/minusów, które bywają nieadekwatne do jakości utworu - może zostawię chociaż kasiową pozytywkę - co niniejszym, drogi Autorze czynię: Pozytywka. dobry wiersz pozdrawiam kasia :)
Aleks Kleks Opublikowano 2 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Października 2009 jak intelektualny bunt klasycznym się zda w te czasy ;), ładnie
Karol Samsel Opublikowano 3 Października 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Października 2009 Dziękuję, Stefanie, doskonale Cię rozumiem, przegrani mogą powiedzieć nam dużo więcej od tych, którzy pozostali na powierzchni czasu. Ostatnio zaczytuję się w dziennikach Zdzisława Tadeusza Łączkowskiego, szczególnie w "Jak drzewo w ptakach 1975-1980", tam naprawdę wiele ocalało od zapomnienia. Łączkowski jest faktograficzny, w przeciwieństwie do kontemplacyjnego Herlinga na przykład. Gdy opisuje swoją wizytę u rodziny w Sosnowcu, przypomina sobie chłopaka, który wypadł z okna naprzeciwko jego mieszkania - wypchnął go ojciec po tragicznej kłótni. Jego dziennik jest niesamowitym hołdem dla tych przegranych - którzy dziś są zapomnieni, przykryci patyną czasu, anonimowi do bólu. Jolu, to, co piszesz, jest dla mnie bardzo ważne. Dziękuję - cieszę się bardzo, że tekst przetarł sobie drogę. O Dawidzie trzeba pamiętać tak, jak nie należy zapominać o Goliacie. Nie chciałem udzielać lekcji, ale porozmawiać. "Goliat" powstał po lekturze najnowszego Tkaczyszyna-Dyckiego, myślę, że autorzy, po których tekstach chcemy na gwałt "rozmawiać", będą bez wątpienia autorami zapamiętanymi przez pokolenie. Kasiu, dziękuję za pozytywkę. Bardzo ją sobie cenię:). Aleksie Kleksie, bo naprawdę to wszystko jest wiecznym powrotem. To w intelekcie rodzi się bunt, a intelekt jest z założenia klasycznym. W umyśle nie ma ani awangardy ani ariengardy. "Żywoty równoległe" są tak samo klasyczne, jak "Requiem dla Saddama Husajna". Dziękuję. Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się