Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

widziałem jak nadchodzą
szarzy jak własne cienie
szarością przygarbieni

nikt nie wie skąd przybyli
z nikim nie rozmawiali
bez słowa poszli dalej

w pył drogi zapatrzeni
oczami bez wyrazu
na spopielałych twarzach

widziałem jak odchodzą
bez wspomnień, bez bagażu
ludzie odarci z marzeń

Opublikowano

Pani Doroto - wiersz jest wzruszający i jak na Pani pierwszą poezję w serwisie - przyznam że nieźle Pani wystartowała...

Nie zamykajmy jednak bezdomnych do jednego kufra. Chciałbym, by każdy umiał sobie tak docenić takie wartości jak ciepło rodzinne, czy własny kąt - bezdomni są czuli i mają proste i piękne marzenia, o tym należało by napisać. Owszem niektórzy - zwątpieni topią soje myśli w denaturacie, ale to dlatego, by nie myśleć i nie marzyć - ci ludzie chcą zapomnieć swoje wspomnienia, lecz nie potrafią.

Z szczerym szacunkiem dla Pani i dla bezdomnych - MC.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"widziałem jak odchodzą
bez wspomnień, bez bagażu
ludzie odarci z marzeń"

nie mogę sie z Panią zgodzić... jak dla mnei jest to rezygnacja...z tych wspomnień, bagażu i marzeń

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97  To  jest wiersz o narastającym zamarzaniu komunikacji, o chwili, gdy coś między ludźmi przestaje płynąć. Ten szron na języku można czytać jako moment, w którym słowo traci ciepło - rozmowa stygnie, więź się kruszy. Ale pod spodem dzieje się coś jeszcze, bardziej niepokojącego. To bardzo precyzyjnie opisany mechanizm psychiczny: człowiek przyzwyczaja się do własnego odrętwienia.  I finał, który nie krzyczy, tylko chłodno domyka. To jest wiersz bardziej o procesie niż o zdarzeniu - i to jego siła. Serdeczności :)  
    • @hollow man   Wiersz jest zapisem demitologizacji ojca. To proces, w którym dorastające dziecko przestaje widzieć w rodzicu nieomylnego boga-sędziego (Ojca), a zaczyna dostrzegać człowieka (Tatę) z jego wadami i lękami. Dopiero to „odczarowanie” pozwala na prawdziwe pojednanie. Bardzo mi się podoba!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @KOBIETA :) Drobiażdżki, pozornie słabe naprawdę wiele potrafią:) Dzięki za podobanie :) Również zdrówka        @Berenika97 :) Czasem zastanawiam się, czy jesteś lepszą poetką czy krytyczką:) Obie domeny są u Ciebie doskonałe. Piszę to, bo nie sądzę, żeby Ci sodówa uderzyła do głowy:) Dziękuję       
    • @iwonaroma   Pierwsza strofa buduje poczucie stagnacji przez powtórzenie - "te same", "ten sam", "taka sama" - i robi to celowo monotonnie, jakby sam rytm wyliczenia miał uśpić czujność.  Potem "nagle" - jedno słowo w osobnej linijce, i wszystko się przestawia.  Nowy listek jest odkryciem nieproporcjonalnym do swojej skali ale zmienia perspektywę całości. Wiersz mówi, że wystarczy jeden detal, żeby to samo otoczenie wyglądało inaczej. Ale mówi też coś subtelniejszego- że zmiana działa się cały czas, cicho, bez pytania o zgodę. Pytanie na końcu - "jak on to wszystko przemienił" - można je czytać dosłownie  albo szerzej- co sprawia, że drobna rzecz potrafi przestawić nasze widzenie świata.  Bardzo mi się podoba. :) 
    • Fajnie, że są tłumacze którzy potrafią...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...