Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

do nieba wszedłeś kominem
jak złodziej lub nieproszony gość
wyrzucili cię kulturalnie
tylnymi drzwiami

lecz ty przezornie rozlałeś po drodze
(sam Pan Bóg bije brawo!)
szklankę mleka. znam już
twoje aleje
spacerów po tamtej stronie -
kłamiesz, że jeszcze uda się zasnąć

ciągle pełno ciebie
pod podłogą a w piecu
kafelkowym drżą cienie
przed cesarskim cięciem

w przedpokoju ciasno.
gardła ściśnięte w talii
i tylko grawitacja
trzyma mnie za rękę

*

krzesła knują rewolucję -
znamy to od kołyski
jak w garści zamknięte
buenos aires

czarny kot ma brudne serce
a kalafonia boi się skrzypiec.
zapraszam na wieczny odpoczynek

niebo musimy zdobyć kominem
bo
nie ma dla nas miejsca
w świętym śnie

Opublikowano

Tak delikatnie się zaczyna (zwłaszcza to zdanie ze szkalnką mleka - super napisane),
kto by pomyślał, że tak bolesny temat będzie poruszać? Ale wydaje mi się, że poradziłaś
sobie, plusuję. Powiedziałbym nawet, że momentami przejmujący wiersz.

Mam pytanie: a gdyby tak jakiś znak interpunkcyjny pomiędzy "stronie" a "kłamiesz"
(druga strofka)?

Pozdrawiam.

Opublikowano

Kasiu, bardzo mi miło :> dojrzałość myśli powiadasz? ja? no ktoby pomyślał ;o)
pozdrawiam serdecznie :*

Bartku, fajnie Cię widzieć ;o) też tak czuję, że czegoś tam brakuje, ale nie mam odwagi
wstawić kropki, bo uczyniłam to dwa wersy wyżej ;/ poratuj mnie
pozdrawiam ;o) angie

Opublikowano

Właściwie to dopiero teraz zuważyłem tą osobliwą obecność/nieobecność interpunkcji.
Nigdy nie umiałem tak pisać, wolę albo w całości z albo w całości bez. Tutaj, w tej sytuacji
jedynym ratunkiem wydaje się myślnik przed "kłamiesz", tak mi się przynajmniej wydaje.

"lubię latawce", "nie lubię grawitacji" - no ma się rozumieć, bardzo logicznie ;)

Wybacz, jeśli ci nie pomogłem.
Hej!

Opublikowano

tytuł sugerować może, iż podmiot liryczny daleki jest od statecznego, ułożonego trybu życia; a na pewno na niektórych jego płaszczyznach. zdaje się, że podmiot liryczny to osoba, która jest żywiołowa, jednak w zdecydowanie pozytywnym znaczeniu tego słowa.

tekst ma swojego adresata. jest nim niezmiernie istotna dla podmiotu lirycznego postać, której zapewne poświęca on sporą część swojego czasu. prawdopodobnie jest to przyjaciel, być może nawet osoba, z którą tworzy związek.

hmmm myślę, że podmiot liryczny zwraca się do osoby, która była bliska śmierci /' do nieba wszedłeś kominem (...) wyrzucili cię (...) tylnymi drzwiami'/. podmiot liryczny wydaje się być z jednej strony przerażony, z drugiej natomiast nieco poirytowany /ewentualnymi próbami odejścia z tego świata adresata wypowiedzi/. kolejne strofy wydają się raczej mówić o śmierci adresata. hmmm a może jego odejściu z życia podmiotu lirycznego? w każdym bądź razie peel bardzo za nim tęskni, boi się, jest wręcz przerażony rzeczywistością, w której nie ma / może nie być osoby, do której się zwraca. tęskni za nią. jedynie grawitacja powstrzymuje peela przed przeniesieniem się w inne, zapewne pozamaterialne miejsce.

druga część tekstu pełna jest przeciwstawień, kontrastów, antytez. mamy tu także bardzo ładną klamrę kompozycyjną, w której podmiot liryczny oznajmia, iż pragnie on wybrać drogę, którą obrał adresat jego słów, bądź ponowne przejście tą samą drogą.

tak czy inaczej tekst myślę, że można odbierać na wiele sposób, o czym świadczyć może chociażby moja interpretacja, która zapewne daleka jest od zamysłu Autora :P mnie podoba się ten wiersz. jest bardzo liryczny, obfity w wiele środków poetyckich, takich jak: epitety, metafory, personifikacje, eksklamacje, rymy. ode mnie ogromny plus za formę i treść.

pozdrawiam.

Opublikowano

Pamiętam z W. Cóż można dodać po komentarzach przedmówców?
Brawo! Bardzo pięknie oddałaś uczucia, przeżycia. Ode mnie +.
"Latawce" są konsekwentne. Nie lubią przyciągania, choć wiadomo,
że nie ma na nie rady, po prostu jest.

Moc serdeczności
-teresa

Opublikowano
Marusiu, cieszę się, że wiersz się zamyka; myślałam, że powiedzą - druga cześć niepotrzeba
dzięki wielkie - czuję się usatysfakcjonowana ;o)

M.E.Fircho, super że wpadłaś ;o) tak jak pisałam Marusi, cieszę się, że sądzisz, że to ma 'nogi i ręce'. Pozdrawiam serdelkowo ;o)

Espeno - pełny plus to dla mnie zaszczyt ;o) dzięki za wizytę i tego
plusika serdecznie :*

Mr. Suicide, aż mi dech w piersiach zaparło ;o)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to dla mnie najważniejsze. Nie przypuszczałam, że ktoś może zgadnąć prawdziwe intencje takiego świra jak ja. Wzruszyłam się bo faktycznie, czasami myślę sobie, że grawitacja to jedyne co mnie tutaj trzyma. Dzięki za poświęcony czas i plusa. Serdecznie ;o)

Teresko, miło mi bardzo i strasznie się cieszę. Tak, latawce nie lubią grawitacji, coś w tym jest :D
my Cię tu pozdrawiamy z Schumannem ;o) hihi

całuski, endżi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       

      Pomysły uporządkowane.

      Myśli w jeden kurs zebrane.

      Schowane na później

      do skarbonki umysłu.

      Jak drobne gesty i zdania,

      nie mające właściciela i adresata.

      Jak wspomnienia zatarte wyparciem.

      Przeinaczone tak by były do przyjęcia.

      Nie piję i nie jem.

      Zamiast drzemki wybrałem 

      nerwowe skrobanie stalówki

      o nierówną skórę 

      wyjątkowo twardego papieru.

      Obiecałem, że z tym skończę.

      A może z sobą?

      Sam nie wiem. Nie pamiętam.

      Wiem, że wyszłaś bez słowa.

      Wyjechałaś w rodzinne strony.

      By odpocząć ode mnie 

      i mojego pisarskiego przekleństwa.

       

       

      Leżę pośrodku pokoju.

      Mogę wstać, lecz po co?

      W ciemności kątów.

      Kurz tańczy z zagrzybiałą pleśnią.

      Pająki wiją się w górę i w dół 

      na zwiewnych niciach pajęczyn.

      Okno przepuszcza światło słońca.

      A może to niebo otworzyło swe bramy.

      Klucze, schody, drabiny.

      Do nieba prowadzi mnie tym razem

      kolejny łyk wódki.

      Kto normalny dziś tworzy poezję.

      A kiedyś? Jednak wszyscy byli chorzy.

      Książki patrzą na mnie ukradkiem.

      Wstydzą się.

      Choć rozumieją.

      To same horrory, groza

      i ludzkie tragedie.

      Ja jestem chodzącą tragedią.

      Leżącą i pijaną w sztok.

       

       

      Napisałbym do Ciebie wiadomość

      o treści kocham.

      Napisałbym dla Ciebie wiersz

      o treści 

      miłuję Cię

      niewysłowioną gorączką serca.

      A dalej byłabyś tylko Ty.

      Naga, z serdecznym 

      lekko zarumienionym uśmiechem.

      Pieściłbym Cię romantycznym słowem,

      erotyczną grą rymowanych wersów.

      Z lubością zanurzyłbym język 

      w zakamarkach liter dużych i małych.

      W prostocie i krągłości głosek i sylab.

      Gładziłbym kulistymi ruchami 

      czułe wzgórza wznośnych epitetów,

      delikatne i przyjemnie wilgotne 

      ścianki porównań.

      Stałabyś się moją poezją.

      Zapisałbym każdy milimetr Twego ciała.

      Utrwaliłbym anioła na cokole spiżowym,

      który prześcignął by 

      wszystkie cuda tego świata.

      Ale najpierw muszę wstać.

      Ruszyć na podbój świata dla Ciebie.

       

       

      Stanąłem z trudem na nogach.

      Przeciąg otworzył okno 

      a po chwili tylne drzwi do ogrodu.

      Letni pachnący kwieciem

      i owocem ogród,

      nie da mi weny.

      Wszedłem do niego jednak 

      wabiony obrazem raju.

      Uroniłem z krzaka.

      Jedną malutką malinę.

      Nie smakowała mi.

      Nie dlatego, że była zepsuta 

      lub zbyt mało słodka.

      Po prostu nie były to Twoje usta.

      Zawsze pełne

      posmaku szminki, tytoniu 

      i cynamonowej nuty perfum.

      Nie piję i nie jem.

      Nic co nie jest nektarem z Twych ust.

      Widać umrę tu z wycieńczenia.

      Czas więc wracać i siadać do biurka,

      by napisać ostatni miłosny wiersz.

       

      Dla A.S.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Ewelina dziękuję:) powoli się rozwija:)
    • przed nadejściem czarnego piątku może nie zrobią wyjątków czarny scenariusz przeddni układa nici życia we wzór atomowy scenariusz zaszyty nić przewleczona igłą nadziei niewiedzą lękiem serc podszepty misja wirusa którego nikt się nie boi na wyprzedaży życie na szali wagi wartości kupują odwagę jak kilo kości miłość przecieka choć jest na deka w tym wieku nie głód i choroba ale części zamienne i z ciała ozdoba wciąż jeszcze hołdują nadziei że kłuciem w serce się nie podzieli i choć czarnych dni wciąż przybywa wybielacz stosuję i rozweselacz z nich myszki chodzą po głowie normalniej nie będzie niech ktoś coś powie lub lepiej nie mówi i na terapię się z kimś umówi pogłaskać przytulić i wziąć za rękę nie zgadzać na inną mękę swobodnie unieś ku niebu wyrwać z tego czarnego kręgu   
    • @Marek.zak1   Dzięki Marku. Zainspirowałeś. Jutro wyciągam rower z piwnicy i jadę nad morze - chyba już czas. Kilometrów co prawda 20+ , ale dla starego diesla 60+ to żaden problem.   pozdr.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Pomysły uporządkowane. Myśli w jeden kurs zebrane. Schowane na później do skarbonki umysłu. Jak drobne gesty i zdania, nie mające właściciela i adresata. Jak wspomnienia zatarte wyparciem. Przeinaczone tak by były do przyjęcia. Nie piję i nie jem. Zamiast drzemki wybrałem  nerwowe skrobanie stalówki o nierówną skórę  wyjątkowo twardego papieru. Obiecałem, że z tym skończę. A może z sobą? Sam nie wiem. Nie pamiętam. Wiem, że wyszłaś bez słowa. Wyjechałaś w rodzinne strony. By odpocząć ode mnie  i mojego pisarskiego przekleństwa.     Leżę pośrodku pokoju. Mogę wstać, lecz po co? W ciemności kątów. Kurz tańczy z zagrzybiałą pleśnią. Pająki wiją się w górę i w dół  na zwiewnych niciach pajęczyn. Okno przepuszcza światło słońca. A może to niebo otworzyło swe bramy. Klucze, schody, drabiny. Do nieba prowadzi mnie tym razem kolejny łyk wódki. Kto normalny dziś tworzy poezję. A kiedyś? Jednak wszyscy byli chorzy. Książki patrzą na mnie ukradkiem. Wstydzą się. Choć rozumieją. To same horrory, groza i ludzkie tragedie. Ja jestem chodzącą tragedią. Leżącą i pijaną w sztok.     Napisałbym do Ciebie wiadomość o treści kocham. Napisałbym dla Ciebie wiersz o treści  miłuję Cię niewysłowioną gorączką serca. A dalej byłabyś tylko Ty. Naga, z serdecznym  lekko zarumienionym uśmiechem. Pieściłbym Cię romantycznym słowem, erotyczną grą rymowanych wersów. Z lubością zanurzyłbym język  w zakamarkach liter dużych i małych. W prostocie i krągłości głosek i sylab. Gładziłbym kulistymi ruchami  czułe wzgórza wznośnych epitetów, delikatne i przyjemnie wilgotne  ścianki porównań. Stałabyś się moją poezją. Zapisałbym każdy milimetr Twego ciała. Utrwaliłbym anioła na cokole spiżowym, który prześcignął by  wszystkie cuda tego świata. Ale najpierw muszę wstać. Ruszyć na podbój świata dla Ciebie.     Stanąłem z trudem na nogach. Przeciąg otworzył okno  a po chwili tylne drzwi do ogrodu. Letni pachnący kwieciem i owocem ogród, nie da mi weny. Wszedłem do niego jednak  wabiony obrazem raju. Uroniłem z krzaka. Jedną malutką malinę. Nie smakowała mi. Nie dlatego, że była zepsuta  lub zbyt mało słodka. Po prostu nie były to Twoje usta. Zawsze pełne posmaku szminki, tytoniu  i cynamonowej nuty perfum. Nie piję i nie jem. Nic co nie jest nektarem z Twych ust. Widać umrę tu z wycieńczenia. Czas więc wracać i siadać do biurka, by napisać ostatni miłosny wiersz.   Dla A.S.    
    • Widzę tu porażająca logikę dziecka, traktującego poważnie to, czego je uczą na religii. Kiedy obejrzy "Stworzenie Adama" czy inny malunek z wizerunkiem Boga, może to zachwiać tym, w co wierzy. Dobry i ciekawy wiersz, "złoty, a skromny". Pozdrowionka. M
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...