Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Skończyłem z ogrodami.
Siedzę teraz we własnym i podziwiam wiosenne efekty jesiennych działań Anety. Ja uprawiałem ogrodnictwo zachowawcze, ona zaczęła tworzyć. Piękne żonkile, tulipany i inne kwiaty, zapamiętane przeze mnie jako upychane w ziemi cebulki, eksplodowały parę dni temu pięknem i obfitością. Są tak duże, że niektóre nie wytrzymały własnego ciężaru i zwiesiły głowy, a innym wręcz popękały zielone kręgosłupy.
Siedzę i popalam przemycane Marlboro. Służby celne dwoją się i troją, używają psów i rentgenów, tropią i śledzą, a polskie fajki wciąż docierają do Anglii, czerniąc sterane płuca emigrantów zarobkowych.
Człowiek człowiekowi funtem.
Nie mam już przyjaciół. Wszystkich nas wykończył Londyn, pogoń za pieniądzem i przerost ambicji. Chcieliśmy w bardzo krótkim czasie nadrobić lata stracone na pogoni za pracą i szczęściem w rodzinnym kraju, która zakończyła się rozczarowaniem, biedą, nierzadko długami.
Brnąc przez bagno interesowności, obdarliśmy się ze wszystkiego, co czyniło nas tym, kim byliśmy – studentami, intelektualistami, romantykami, także nieudacznikami.
Kondensujemy i konsumujemy. Umiemy walczyć o każdego pensa, prężyć muskuły, nawet dać w pysk, jeśli zajdzie potrzeba. Jesteśmy tak absurdalnie asertywni, że bylibyśmy pewnie zdolni kopnąć żebraka, by usunąć go z drogi i sprawić, by nie śmiał o cokolwiek prosić. Mamy świetną pracę, domy, samochody, inwestycje, ale w środku jesteśmy puści, jak konserwa po śniadaniu. Nie wiem, czy nadajemy się do recyklingu. Ja postanowiłem spróbować.
Ku rozpaczy Anety uczę się rezygnować z profitów, ponosić straty, pierdzieć fortunie prosto w nos. Pewnego dnia, gdy po raz kolejny zawiodła mnie moja brygada budowlana, zostawiłem narzędzia i poszedłem w cholerę. I nie wróciłem. Ani po narzędzia, ani po pieniądze za pracę. Innym razem porzuciłem malowanie płotu w połowie, bo klient ośmielił się renegocjować ustaloną stawkę. Powiedziałem, że to, co zrobiłem dotychczas, to prezent dla niego, i już mnie nie było. Zrezygnowałem również z wielu roszczeń co do zaległości, jakie niektórzy klienci mieli wobec mnie.
Anetę pewnie też kiedyś stracę. Bywa, że nie odzywamy się do siebie przez kilka dni. Ona ogląda telewizor w sypialni, ja w salonie albo siedzę w ogrodzie i próbuję skreślić parę słów. Powodem naszych nieporozumień jest mój brak komercyjnego zdyscyplinowania, niesubordynacja wobec nakazu zarabiania więcej i więcej.
Śpimy odwróceni plecami do siebie, mamy odrębne kółka zainteresowań, mijamy się w drzwiach. Nie wiem co mam z tym zrobić. Nie chcę jej krzywdzić, lecz nie chcę też krzywdzić siebie. Walczymy w jednej drużynie, ale nie tworzymy zespołu.
Moim ostatnim ukłonem w stronę mamony był biznesplan otwieranej przez nas restauracji. Mark, któremu pomogłem uratować pub, obiecał wynająć i opłacić robotników, ja muszę kupić materiały oraz wyposażenie kuchni i wyremontować salę.
Wciąż gnębią mnie wątpliwości, czy Hounslow to dobra lokalizacja dla takiej inwestycji. Wprawdzie bliskość Heathrow i jednej z głównych londyńskich arterii przemawia za, ale sort mieszkających tu Polaków nieco różni się od tych z Ealingu, Hammersmith czy Shepherds Bush. Nie umiem określić ilu z nich to tradycyjni londyńscy „puszkożercy”, ilu zaś potencjalni amatorzy świeżo ugotowanych obiadów.
W każdym razie to moja ostatnia inwestycja, ostatni zryw, łabędzi śpiew ambicji posiadania czegokolwiek. Niedługo kończę 35 lat. Zafunduję sobie prezent na urodziny, a czas pokaże czy zrobiłem dobrze. Plan idealny zakłada rok, dwa ciężkiej pracy, dochowanie się grona stałych klientów, dobrego personelu i przyzwoitych obrotów. Potem już tylko Mauritius, Kajmany, Barbados...
Pisząc te słowa, umieram ze śmiechu. Czymże jednak byłby człowiek bez marzeń? Tym, czym bez autoironii.

Opublikowano

Fantastyczny tekst. Fajnie sie przez niego płynie;) masz świetny język, trafne spostrzeżenia, uwagi. Ten twór bardzo przypomina felieton. W każdym razie mega plus ode mnie. Serdeczności

Opublikowano

Fajnie znowu przeczytać coś Twojego - dawno się u nas nie pokazywałeś. Bardzo wiarygodnie brzmi ta relacja - podsumowanie - refleksja. Jednakowoż dla doskonałości, w paru miejscach widziałabym małe korekty:
- "Piękne żonkile (...) eksplodowały parę dni temu pięknem i obfitością" - coś za dużo tego piękna,
- "Chcieliśmy w bardzo krótkim czasie nadrobić lata stracone na pogoni za pracą i szczęściem w rodzinnym kraju, która zakończyła się rozczarowaniem, biedą, nierzadko długami." - za długie zdanie przez co brzmi trochę pretensjonalnie. Dwa krótsze byłoby lepiej.
- "Mamy świetną pracę, domy, samochody, inwestycje, ale w środku jesteśmy puści, jak konserwa po śniadaniu." - dziwnie wygląda to "puści" ja bym zmieniła na "... ale w środku mamy pustkę jak w konserwie ..." lub "... ale w środku jest w nas pusto jak w konserwie ...."
- "Ona ogląda telewizor w sypialni, .." chyba "telewizję"
- "Śpimy odwróceni plecami do siebie, mamy odrębne kółka zainteresowań ..." skreśliłabym "do siebie" - jak odwróceni plecami to wiadomo, że do siebie.

Pozdrawiam - Ania

Opublikowano

A mnie sie to "puści jak konserwa po śniadaniu" podoba:D
Ania skąd wiesz, może ona sobie jednak telewizor ze wszechstron ogląda;) (żartuję oczywiście)

Opublikowano

dobry tekst, ale przyjęty - według mnie - ze zbytnim optymizmem. mnie tam nie zachwyca, chociaż przeczytałem z pewną dozą przyjemności.

w dwóch "proverbowych" miejscach zbyt nadęty.

Zrezygnowałem również z wielu roszczeń co do zaległości, jakie niektórzy klienci mieli wobec mnie.
Anetę pewnie też kiedyś stracę.

brak linkingu między akapitami.

znakomite opanowanie języka. tyle ode mnie ;)

Opublikowano

Ta historia przypomina mi do złudzenia historię kogoś z mojej rodziny, tylko, że oni są w Belgii. Wygląda na to, że nasza polska praca za granicą osiągnęła kolejny etap. Etap rozejrzenia się wokół w całym tym pędzie i szukanie jakiegoś punktu zaczepienia.
Dzięki Asher za ten tekst, mimo, że krótki jednak wiem, że wielu Polaków odnajdzie w nim siebie.
Chyba tworzysz nowy prąd "literatury emigracji".

  • 2 miesiące temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @TTL Idealne ukazanie przemiany z kochającej kobiety na zniszczoną przez złe doświadczenia femme fatale, z silnie narcystyczną osobowością. Czytając ten utwór, przypomniałem sobie siebie… młodego, niedoświadczonego, który był w stanie poświęcić, oddać siebie… bezgranicznie.    Pozdrawiam serdecznie.
    • @wiersze_z_szuflady dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Najprzedniejszego wina kropelka, Wypadłszy z nachylonego złotego kielicha, Spłynęła po brodzie dumnego króla, Dziwiąc się pięknu jego oblicza,   Gdy tak bezładnie spadała, Zachwycając się pięknem królewskich szat, Całą jego sylwetkę ujrzała, Widokiem tym do głębi poruszona,   W jednej krótkiej chwili, Ujrzała wszystkich znakomitych gości, Monarchów i dostojników z całej Europy, Królów i arcybiskupów dostojnych,   I wielkim zapłonąwszy zachwytem, Ujrzała całą odświętnie przystrojoną izbę, Skąpaną w blasku niezliczonych świec, Okraszoną szczęśliwych biesiadników nastrojem,   Na suto zastawionych stołach, Nie zabrakło najwyszukańszych potraw, Uginały się pod ciężarem mięsiwa, A królowała niepodzielnie dziczyzna,   Widząc kunsztowne złote korony, Zdobiące je krwistoczerwone rubiny, Tak bardzo zapragnęła być jednym z nich, Towarzystwa czystego złota zażyć,   Widząc lśniące królewskie płaszcze, Najokazalszym futrem podszyte, Być któregokolwiek z nich najmniejszym włoskiem, Ośmieliła się zamarzyć skrycie,   Widząc wielkie złote misy, Zachwycona blaskiem ich skrzącym, Zapragnęła w sobie go odbić, Lecz uniemożliwił to rozmiar jej mikry,   Widząc śnieżnobiałe obrusy, Pozazdrościła im ich bieli, Zamarzyła którykolwiek z nich splamić, By na zawsze pozostać tylko z nim,   Lecz mim drgnęła króla powieka, Skończył się krótki jej czas, Była bowiem zbyt maleńka, By dłużej niż króciutką chwilę trwać,   Gdy na posadzkę spadła, W okamgnieniu się rozprysła, Przez nikogo niezauważona, Krótki żywot swój zakończyła…   Nie unieśmiertelnił jej swym piórem kronikarz, Nie znalazła się na kronik kartach, Lecz by nie pozostała zapomniana, Skreślił wiersz o niej skromny poeta...    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Uczta u Wierzynka, obraz Bronisława Abramowicza z 1876 roku.        
    • [w odpowiedzi na wiersz "[kiedy to wszystko się wreszcie skończy]" autorstwa Michał Pawica]   kiedy to wszystko się wreszcie zacznie jeśli kiedyś się w końcu zacznie/skończymy z oduczaniem milczeniem/się od końca   bo język, który został wyrwany z tobą wciąż liczy, że jest w pełni autotomiczny odrośnie jak jaszczurce ogon: gładki, syczący, dwujęzyczny, czerwony bez białej patyny z całym arsenałem smaczków   <za/pomni o czymś takim jak ageuzja>   posmakuje ziemię - znaczy: skosztuje owoców pracy własnych rąk, które były skłonne po/święcić nienaganną aparycję pa/paznokci - to one drapały ziemię po grzbiecie z  którego za/rosło kiedyś inter/pol/e makami z surową rybą i środkiem usypiającym   po/smaku/je słowo z/ja/wy jawa - nie-sen jawa - wyspa java - język post/rzeczy/wistości ob/jawy: cisza jak makiem zasiał   od/smakuje słowo am-am ale brzmi ono jak ostatnia wola skazanego wykrzyczana za/żądana za/rządzana ost/tatni po/osiłek z maka   więc nie pytam o czym/jest ten wiersz jest jak... "zzz" bz/z/zyczenie muchy z/z/zająknięcie snu z/z/zszargane nerwy z/z/zmowa milczenia niech poezja mówi sama za siebie, niech z/z/z poetą dobierze się jak w korcu maku
    • @Berenika97 piękne! dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @LessLove szarmanckie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...