Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
zapodzianym stróżom z herbatą
niech się toczą


rozmowy niedokończone
- czy można
przesyłają poszukiwania
do końca być gotowym

stale i na stałe
i nudne jak psia kość

niepoważnie to będzie:
szparką widać za mało
zatorów tramwajowych
niespójności przejazdów
podniesionych irytacji
utułanych kolan

dość

całkiem śmiesznie:
gąbka wyciskana z chmur
pomyliłam się bo z dziur
zawieszeń rwanych z życiem
i jak tu zrobić dedykację
idąc po piachu o gadaj
sobie marchew skrobie
przecież

wyświetlone czterdzieści pór
widownia usiadła zapleczem
gałek jeszcze pięć wyszło
poszłam dalej ściągając
nie ma podobnych

nie z tej przyczyny
dałeś wolność
nie się narzucał
pyta


wśród tłumów
nerwowe naśladowcze ruchy
mimiczne uśmiechy z nogi
na nogę przerzucane żyłki
wy-stające więzami

kotary pustyni
płynniej byłoby bez dobrego
nie będzie lepić się
by móc podzielić
przecież wiesz

8-10/01.08r.
Opublikowano

pamiętam to skądś ;)

czytałem w W, tam też zostawiłem swoje sugestie co do ewentualnych zmian. także w warsztacie powiedziałem, że wiersz ma swój specyficzny urok. pomimu wielu urwanych zdań mnie udało się znaleźć coś dla siebie.

wiedziałem, że nie pokierujesz się moimi uwagami ;) zresztą przywykłem do tego, jak i do Twojego stylu. za te momenty, które do mnie trafiają należy się plusik.

pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



pozwoliłam sobie Judytko zmikszmaszować ;)
jest w tym wierszu coś co mnie urzeka
:)))
a dziękuję za miksery :)
urzekająca- Inka
dzięki za obecność
pozdrawiam ciepło
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jeśli coś Cię trafiło Mr Suicide
to cieszy, a to, że się nie
pokierowałam widocznie było
zbyt blade;)
dziękuję za obecność
pozdrawiam ciepło
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



całkiem śmiesznie się martwimy?
zespolić treść? mm nie wiem czy
to możliwe w tym wypadku takie
zcałościowanie bardziej, jednakże
bardzo dobre Pansy miała
spostrzeżenia
wersyfikację postawić na głowę
nieosiągalne zdaje się,
dziękuję jeśli coś przyciąga
oraz za obecność osobistą :)
pozdrawiam ciepło
Opublikowano

Judytko
jesli zechcesz, możesz podziękowac mi tylko za obecność
i przeczytanie, bo nic pozytywnego tu nie napiszę.
Nie mój klimat i nie mój styl- jeśli można użyc słowa styl.
Wszystko jakby wyrywane i rzucane na oślep.
To już wolę Twoje pierwsze wiersze,
gdy pisałaś prawie wyłącznie o Nim.
Gdzie się one podziały ...
Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




dziękuję Ci za cenną Twą osobę i za obecność przewidująco
i krytykę, zawieruszyły w zimie, teraz piszę prawie wyłącznie o NIM,
Ty też nie w moim stylu piszesz, ale czasem sobie pozwalam
zerknąć dziękuję
i pozdrawiam ciepło
Opublikowano

Judytko, chwilami naprawdę świetnie, ale to łamanie treści w wersach irytuje i wyrzuca z rytmu czytania zupełnie niepotrzebnie.

niepoważnie to będzie:
szparką widać za mało
zatorów tramwajowych
niespójności przejazdów
podniesionych irytacji
utułanych kolan


W tych wersach widać spójność i dopracowanie.

gąbka wyciskana z chmur
pomyliłam się bo z dziur
zawieszeń rwanych z życiem

Tu nadmiar zetek :)
Pozdrawiam.

Pancuś

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Michał toż to nie zoned... powiedz prawdę.
judytko pozdrawiam mam mętlik w głowie,może dlatego ze za sie nie wczułam ale byłam pozdrawiam lecę, nie mam czasu, sorki
wystarczy chwila
jedno słowo
krótka myśl
moment
aby przejść przez próg
i już stoisz przed
dziękuję Stanisławo
za obecność a jakże
ps. zonet do bzdura
pozdrawiam ciepło

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ... i wszystko wytrzyma :)
    • - I goni, miel kopyta! - A typ oklei mi nogi?
    • Siedziałem w jego gabinecie jak uczniak przyłapany na zapleczu szkolnego boiska na paleniu papierosów.  Byłem zesztywniały i spięty.  Nogi i stopy miałem ściśle złączone. W łydkach czułem ból napięcia ścięgien. ręcę trzymałem blisko tułowia  a dłonie oparłem na drżących kolanach. Dłonie były lodowate a zarazem spocone. Nie drżały jednak. Były bladoniebieskie.  Jak u trupa,  wyciągniętego z chłodni prosektoryjnej. Usta podobnie. Były nieruchome. Bo nie miały ochoty na tą rozmowę. Oczy wbiłem w punkt na ścianie. Jakiś jego dyplom  z zamieszłych czasów postudenckich.     W tym byłem dobry. Budziłem się z uczuciem porażki. Tego, że nie udało się odejść w spokoju. W namiastce snu, który zastępował odpoczynek. A potem ze łzami  ledwo siadałem w nogach łóżka i wbijałem wzrok w ścianę bądź okno. Widziałem jedynie biel ściany  lub na zmianę błękit bądź szarość nieba. Moja świadomość pojmowała  tylko te trzy kolory. No i jeszcze czerń  jaką była choroba mojego umysłu.     Samotność jest szara, krew rubinowa, nawet śmierć w swej antycznej postaci  wydaje się mieć jaśniejszy odcień płaszcza. A mój umysł to rdzeń reaktora mroku. Już dawno uległ awarii. Jeszcze nie wybuchł ale jest uszkodzony na tyle, by wylewały się z niego całe tony nieprzejrzystej mazi. Trującej zdrowe komórki, napromieniowanej izotopami, które mnie rozpuszczają i trawią od środka. I nie da się tego zatrzymać, cofnąć. Usunąć skutków awarii. Można jedynie wyłączyć reaktor. Zabić rdzeń. Uciszyć na dobre życiową reakcję. Reakcję łańcuchową.     Bo jestem więźniem skutym łańcuchami. Palą mnie ich ogniwa. A składają się przecież ze wspomnień. Dni i lat straconych na wieki. Człowiek jest na tyle rozwiniętą istotą, że czuję kiedy zbliża się koniec. Mój nadchodził. Pytał mnie dziś o tak wiele spraw. A jakie to ma znaczenie? Pytał czy myślę o tym. Ja niczego innego nie pragnę. Czy chciałbym wyzdrowieć? Nie. Chcę tylko umrzeć. Chce się poddać na własnych zasadach. Złożyć broń i dać się rozstrzelać. Przegrałem i nic tego nie zmieni. Czuję się jak ostatni,  ukrywający się w dżungli partyzant. Mam świadomość klęski  ale ukrywam się nie po to  by oddalić od siebie tą myśl a po to by nie zdradzić samego siebie. Ale pierścień pościgu się zawęża. Pewnego dnia świat mnie znajdzie i zaprowadzi pod mur albo na szafot.     Dlatego staram się nie być sobą. Mam swoje światy i osobowości. Tak wiele urojonych fantazji, które zastępują mi rzeczywistość. Przekupiłem go dziś kolejnym kłamstwem, byle tylko nie wylądować w izolatce. On się gubi. W moich zeznaniach, wspomnieniach, symptomach i objawach. Czasami mówi,  że sam dostaję przy mnie psychozy. Śmieję się z tego, ale najchętniej bym go zabił, bo jakąś część mnie  uważa to za najlepsze wyjście. Lepsze od leków i terapii. Bo jeśli coś mi pomaga  to nienawiść do ludzi. I litry znieczulenia w alkoholu. Wtedy moje myśli są twórcze. Pijane z radości.     Jakie jest największe kłamstwo  jakie mógłbyś mi dziś powiedzieć, zapytał. Przysięgam, że nie mam przy sobie broni. Poczym sięgnąłem powoli  za pasek od spodni. Wyciągnąłem pistolet i zanim zdążył wezwać pomoc  lub wyrwać mi broń  strzeliłem sobie w skroń. Padając martwym na jego biurko. Dla mnie wojna dobiegła końca.        
    • trudno iść dalej gdy droga się kończy marzyć nie widząc uśmiechów   trudno być sobą gdy cień kłamie - nie dumać widząc  mogiły   trudno jest żyć  gdy za drzwiami  niewiadoma nie ma sensu   trudy są trudne ale to one uczą nas przyszłości  mimo że bolą
    • @MIROSŁAW C.   I teraz już pan rozumie, panie Mirosławie? Teraz znowu jest na ten temat głośno z powodu nazwania jakiejś tam bojówki uzbrojonej w widły, kosy, piły i siekiery - "Bohaterom OUN-UPA" - nie warto zakładać nowego wątku - zaczynać wszystko od nowa - od samego początku, to nic innego jak praktyka błędnego koła - śmiertelna rutyna. Wystarczy przywołać już istniejące wątki i dalej prowadzić dyskusję...   Łukasz Jasiński 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...