Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Żuraw oparty o niebo stał
Zwykły stalowy i stoczniowy
Bezskrzydły, dziobem w dół
Ku ludziom

A ludzie mają swoje sprawy
Godność i Honor
Wolność Sny
A ludzie walczą dają głowy
Lub mają siłę i twarde łby

Stado bezskrzydłe i stalowe
Rzucone na miedzę ludzkich miast
Oczy spuszczone, niebo zamglone
Patrzą w dół
Ku ludziom...

Opublikowano

Pan też w Gdyni był? To czemu Pan znać nie dał? Chyba, że Pan jest Antonim:)

Szczerze mówiąc w Gdyni Orłowie nie ma żurawi, chyba, że akurat coś budowali. Może Pan to w Gdańsku po drodze widział :)

Co do wiersza to niestety średnio do mnie przemawia. Może dlatego, że już przesyt czuję tymi wszystkimi obrazami stoczni i przesłaniami Solidarnościowymi.

Opublikowano

Przesyt rozumiem, ale chciałem dodać coś z własnego ogródka - po prostu już byłem przygotowany na to, że do końca dni... i nawet umrę pod komuną, a tu taka niespodzianka, do dziś się nie moge nadziwić, tak więc ci co tego nie czują - proszę się nie dziwcie....
;o)

A rzeczywiście jechałem (i to wiele razy) z Gdańska, najczęściej na spacery po plaży przy klifie..., ale i do znajomych w Gdyni....

Generalnie jest to widok z kolejki "na morze" a ciągnie się parę stacji, kiedyś nawet pamiętałem nazwy...

Niestety teraz już tak często tam nie zaglądam jak kiedyś :o(

Pozdrawiam...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a u nasz (bo tak sie tu mówi w C-nowie) to kilka dobrych lat wstecz pewna pani siedziała na przystanku przy stacji PKP, przy przystanku były jeszcze tory wąskotorówki, jajć, kiedy ją zlikwidowano?, jajć, i zaczepiała przechodniów, kiedy w końcu ten tramwaj przyjedzie? ech, dokładnie, klop na całego, hihihihi, bo tramwajów nigdy w tym mieście nie było, a Niemcy mieli projekty tak już zakończając
z ukłonikiem i poezją MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a u nasz (bo tak sie tu mówi w C-nowie) to kilka dobrych lat wstecz pewna pani siedziała na przystanku przy stacji PKP, przy przystanku były jeszcze tory wąskotorówki, jajć, kiedy ją zlikwidowano?, jajć, i zaczepiała przechodniów, kiedy w końcu ten tramwaj przyjedzie? ech, dokładnie, klop na całego, hihihihi, bo tramwajów nigdy w tym mieście nie było, a Niemcy mieli projekty tak już zakończając
z ukłonikiem i poezją MN

W Gdyni jest tylko ta Szybka (ale tylko w nazwie chyba) Kolej miejska, autobusy i trolejbusy. Tramwaje są w Gdańsku :)

A tak przy okazji to jadąc na delegację do Warszawy mijałam ten Pana Ciechanów. Specjalnie zwróciłam na to uwagę :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a u nasz (bo tak sie tu mówi w C-nowie) to kilka dobrych lat wstecz pewna pani siedziała na przystanku przy stacji PKP, przy przystanku były jeszcze tory wąskotorówki, jajć, kiedy ją zlikwidowano?, jajć, i zaczepiała przechodniów, kiedy w końcu ten tramwaj przyjedzie? ech, dokładnie, klop na całego, hihihihi, bo tramwajów nigdy w tym mieście nie było, a Niemcy mieli projekty tak już zakończając
z ukłonikiem i poezją MN

W Gdyni jest tylko ta Szybka (ale tylko w nazwie chyba) Kolej miejska, autobusy i trolejbusy. Tramwaje są w Gdańsku :)

A tak przy okazji to jadąc na delegację do Warszawy mijałam ten Pana Ciechanów. Specjalnie zwróciłam na to uwagę :)

na co? Dormo? dworzec jest zaniedbany - wiadomo komuna i ludzi i budynki nie oszczędziła, trzeba było się przypatrzeć temu targowi co obok, to pozostałości po starej kolei wiedeńskiej i oczywiście wąskotorowej, acz, Ciechanów to nie mój, mieszkam tam - jajć - 16-17 lat, kurcze, hihihi
z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W Gdyni jest tylko ta Szybka (ale tylko w nazwie chyba) Kolej miejska, autobusy i trolejbusy. Tramwaje są w Gdańsku :)

A tak przy okazji to jadąc na delegację do Warszawy mijałam ten Pana Ciechanów. Specjalnie zwróciłam na to uwagę :)

na co? Dormo? dworzec jest zaniedbany - wiadomo komuna i ludzi i budynki nie oszczędziła, trzeba było się przypatrzeć temu targowi co obok, to pozostałości po starej kolei wiedeńskiej i oczywiście wąskotorowej, acz, Ciechanów to nie mój, mieszkam tam - jajć - 16-17 lat, kurcze, hihihi
z ukłonikiem i pozdrówką MN

A co Pan myśli, że u mnie jest lepszy dworzec?. Jest taki jak w wiekszości miast: brudny, syfiasty,zaniedbane, oblepione kolejowym pyłem stre budynki ( nieodnawiane przez 30 lat).

Władze inwestują w centrum i turystykę, a nie pomyślą co ten turysta myśli kiedy pierwszy raz widzi taki dworzec. a pierwsze wrażenie (nie wiem czy dobrze napisałam :) ) jest najważniejsze podobno.
Jak się jedzie z Gdyni w kierunku Gdańska czy Wejherowa SKMką to Pan myśli, że można cos ciekawego zobaczyć, jakieś zabytki? Same tory, śmietniki z tyłu budynków i meliny Żurów w krzakach. Trakcje kolejowe zawsze są układane w najbardziej obskurnych miejscach. Nigdy nie oprowadzam ani nie pokazuję komuś ciekawych miejsc przez okno SKMki.

Choć będąc na Sląsku przekonałam się, że Gdynia to jest pikuś. Katowice np. Tam to jest syf ( bez urazy oczywiście jeśli ktoś mieszka). A wystarczyłoby tylko otynkować te budynki i juz by było ładnie.
Opublikowano

sory Jaro, że tach o dworcach zapuszczamy żurawie, ale aż mi sie co kraja - jak słyszę "pan", ech,
słyszałem, jak odnawiali Częstochowę na przyjazd papieża, hihihi, tylko fronty elewacji, hihihi, gdzie się tak nauczyli oszukiwać? hihihihihihi? gdzie poszła reszta kasy? trzeba być politykierem by zrozumieć, albo mieć gdzieś, jajć, teraz też wybrali pakę na wyborach, kurcze, jajć, trzeba było samemu startować, ech, no tak
z ukłonikiem i pozdrówką MN

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • no to tak , automatyczne skrzynie są wygodne wiec po co się męczyć z kijem drogi teraz praktycznie wszędzie gładkie wiec nie ma sobie co wmawiać prędzej zepsujesz manualna niż automatyczna a w ruchu drogowym z ograniczeniami przepisami etc etc to nie będzie nikt lepszym czy gorszym po co się męczyć z manualem tu nawet nie ma jakiegoś poczucia większych umiejętności  raczej się tylko utrudnia sobie życie 
    • nie wyjeżdżaj sam na wakacje spójrz, macoszki piąstki pogryzły zobacz krawat raptem przyciąłeś i wystaje cisza z walizki   chodź, wyśnimy wyspy szczęśliwe dwa anyżki, złote księżyce, oglądałam prospekt w nefryty, cena warta naszych zasyceń   nie wyjeżdżaj sam na wakacje wymienimy chęci na słowa? wtedy starczy już nam na wszystko, no więc jak - czy mam się pakować?      
    • Słoneczny dzień. Na skraju polanki,w środku lasu, stoją dwie choinki – duża i mała. Matka i jej mała córeczka. Jest mroźny dzień. Dziecko zasypia. Budzą ją dziwne odgłosy. W pierwszym momencie, nie wie co się dzieje. Jeszcze się zupełnie nie rozbudziła. Najpierw otwiera kilka igieł, ale mało co dostrzega. Za chwilę patrzy kilkoma gałązkami. Widzi, że jakiś zły człowiek, podcina siekierą gardło jej matki. Drzewko, które kocha najbardziej, za chwilę ma być martwe. Zostanie stąd wzięta, a mały pieniek, co po niej pozostanie, będzie jedyną po niej pamiątką.    Patrzy jak człowiek, bierze jej matkę, odcina jeszcze kilka gałązek – i odchodzi. Maleńkie drzewko zostaje samo w lesie. Zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę wokół niej, jest wiele różnych drzew, ale nie ma tej jednej jedynej. Czuję się bardzo samotna. Zaczyna drgać wszystkimi igłami, aż niewinny śnieg z nich zlatuje. Patrzy na pozostałość po swojej matce. W myślach wszystkich gałęzi, obiecuje ludziom zemstę. A może nawet inne dzieciaki namówi.   * Człowiek stoi w lesie. Patrzy na dorodny, piękny świerk. Będzie się nadawał na choinkę – myśli sobie. Podchodzi bliżej. Bierze siekierę i zaczyna ścinać drzewko. Coś mu jednak to ścinanie nie idzie. Takie cienkie. Powinno iść raz dwa. Uderza miarowo, bo to człowiek uparty. Byle iglak, nie będzie nim rządzić. Nachodzi go dziwaczna myśl, że to drzewko, ma chyba jakieś...porąbane serce. Zimne i twarde jak lód.   * Jest zajęty pracą. Robi swoje. Gdyby się obejrzał, to może by zdążył uciec. Albo gdyby chociaż spojrzał przed siebie. Ale się nie obejrzał i nie spojrzał. Musi udowodnić, temu drzewku, że wreszcie je pokona.   A zatem nie jest świadomy, że ze wszystkich stron, podchodzą do niego świerki. Dla obserwatora z boku, to nawet śmiesznie wygląda. Tak się niezgrabnie kołyszą, na swoich korzeniach. Co jakiś czas zlatuje z nich trochę śniegu. Ocierają się wzajemnie, co sprawia, że słyszalny jest jednostajny szum. Jakby uzgadniali szczegóły. Kto co ma robić. Człowiek nadal ich nie widzi. Ścina, jakby go jakieś zło opętało. A że ściąć nie może, to jest coraz bardziej wściekły. Jego odczucia udzielają się świerkom, które go otaczają. Też są coraz bardziej wnerwione.   Ptaki, które na nich mimo wszystko siedziały, teraz czym prędzej dały z pióra. Drzewka zamykają człowieka w potrzasku. Teraz zauważa niebezpieczeństwo. Najpierw dostaje po oczach żywicą, żeby nie wiedział gdzie uciekać. Jest zupełnie oślepiony. Świerki zaczynają „strzelać igłami’’. Wchodzą głęboko w człowiecze ciało. Chce uciekać, ale ból jest nie do zniesienia. Zaczynają owijać go gałęziami. Jedna włazi do jego ust. Morderca drzewa zaczyna się dusić. Ale najgorsze ma dopiero nadejść.   Człowiek jest niewidoczny. Za to świerki, robią się coraz większe. Mają czerwonawy odcień.Prawie widać – jak rosną. Z ich gałęzi wylatuje jakaś cuchnąca ciecz, pomieszana z żywicą. Igliwie zamienia się w strzępki jakiś lepkich tłustych kawałków. Grubsze konary, pękają, rozsadzane przez skrawki ostrych kości . Świerki są grubsze, o wiele wyższe...a przed wszystkim silniejsze. Z gałęzi tryska krew, a po pniu ześlizgują się skrawki skóry, pomieszane z włosami.    Śnieg robi się różowy. Po chwili spadają w niego, gałki oczne, jak jabłuszka z jabłoni. Sprawiają wrażenie, jakby obserwowały całe zajście – od dołu. Świerkowe cielska, nabierają pewności siebie. Odchodzą. Polować na ludzi.   Na białym śniegu, zostaje samotna siekiera.   *   Szeroka leśna ścieżka. Matka z pięcioletnią córeczką, idą na spacer. – Mamusiu… – Co mi znowu powiesz, ty moje słoneczko. – Choinki za nami idą. Czy one chcą, żebym je pogłaskała? Bo ja nawet mogę. Wiesz? – Och ty mój skarbie. Jesteśmy w lesie. To chyba nic dziwnego, że za nami idą choinki. A bombki mają? – Zobacz sama. – To ty jeszcze raz zobacz. A później powiesz mamusi. – Zobaczyłam. Nie mają bombek. Ale one śmierdzą. Jak moja kupa, wiesz? – No nie. Co ty mówisz. Aż tak nie mogą. – No odwróć się wreszcie , mamusiu. Są już całkiem blisko. Ale one duże. Jak mój tatuś. A gdzie on poszedł? Kiedy wróci on? – Poszedł po choinkę do lasu. Zawiesisz na niej swoje wycinanki. Cieszysz się? – No przecież. Cała z radości podskakuję. Aż biały puszek ze mnie leci. Widzisz jak umiem. – No to chodźmy do domu. Tatuś już na pewno czeka z choinką.   *   Ogromne świerki się zatrzymują. Pozwalają im odejść. Najstarszy świerk, nadal się wpatruje, w pieniek wystający ze śniegu.    
    • @Mel666 Super  Ostatnia zwrotka mogłaby być, za cały wiersz.    Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...