Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czasem to i ścina się słów cudzych czubek
lub liczy się zgłoski by uniosły szczyty
nieraz z zazdrością spija się rymy innych
z niechęcią patrząc na ich miłe twarze
lecz to takie ludzkie.

Podróżują zaklejone koperty z obślinioną weną
spełniają się marzenia lub płoną ich strzępy
rzadko bogowie wychodzą zza kotar świątyni
a sława jak ognie Elma łudząco się skrzy
lecz podobno nic - co ludzkie.

A przecież jest obce.

Opublikowano

p. Włodzimierzu - pewnie dlatego, że nigdy nie wychodzą :)

Gaspar - to dobrze

p. Agnieszko - zgrzyta bo zgrzytliwy... Może następnym razem wejde...

Espeno - w Szkico :)

Messalin - ja mam to wszystko przeczytac ???

Dzięki i pozdrawiam.

Opublikowano

Oxywia - szczegolnie, ze w 1 os. l. poj. :)

Messalin - bardzo dobry wiersz mi podałeś - jednak zauważ, że staram się nie negowac samego aktu twórczego, chociaz jest delikatny fragment i o tym. a co do knajpianych spotkań - warto wpaśc kiedys do Kraka, zobaczyc, jak się bawią, hm, poeci :)
(tylko wątek spotkania musi byc sygnowany nazwiskiem Krzywak:)

Stefan - dobre to też wartośc oceniająca. Następnym razem będzie "kalokagotia" :)

Dzięki i pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Interesujący fragment, przekonujący, zostaje w pamięci.
Natomiast w tym fragmencie coś mnie drażni:
Niby rozumiem przekaz a zamykam wiersz i już nie pamiętam, co tam było w tej drugiej zwrotce.

Pozdrawiam,
Fanaberka
:-)
Opublikowano

przyzwoity wierszunio, tylko mam małe zastrzeżenie ->
Czasem to i ścina się słów cudzych czubek
lub liczy zgłoski by uniosły szczyty


może tak?
lepiej się czyta i bez tych powtórzeń nurzących, no ale
taki ten nasz jezyk;)

Pozdrawiam
:)

Opublikowano

Nieżle Panie Krzywak. Zaczyna mi sie Pan podobać.
W bardzo ładna klamrę Pan zamknął ten wiersz.

Podoba mi się zakończenie:

"lecz podobno nic - co ludzkie.

A przecież jest obce."

Niby takie znane i oczywiste, ale ułożone tak, że jest oryginalnie.



I jeszcze to:

"Podróżują zaklejone koperty z obślinioną weną"
- ładne, tylko trochę nielogiczne. Na kopercie można polizać najwyżej pasek z klejem, albo znaczek, który się na nią nakleja. Gdzie tu wena? Jeszcze do tego obśliniona?

Opublikowano

No, no...

Ciekawe i ładne...

P.S. Względem poprzedniczki: Logiczne, w ramach logiki metaforycznej, sens metafory wykracza poza zakresy znaczeń składników, czyli koperta sobie a wena sobie, ślinienie jest tylko funkcją związaną z kopertą w znaczeniu pierwotnym, we wtórnym może znaczyć coś innego, co - no właśnie, taka jest funkcja logiczna metafory, stworzyc nowy sens, w sensie pierwotnym pusy, w sensie wtórnym staje się nową treścią, luźno związaną ze znaczeniami składowymi.


Hi hi, tyle teoria.....

;o)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



oj wszystko Pan zepsuł. Miał odpisać autor. Wiem, ze to metafora, ale chciałam mu napisać, że czepiam się jak on przy moich wierszach. Taka malutka złośliwość :)))
Opublikowano

Autor niestety zostal porwany w szpony systemu i brakuje mu już czasu na szczegółowe dyskusje, czego zresztą cholernie żałuje - stac mnie teraz jedynie na podziękowania i ewentualne napisanie pod wierszem - że "dobry" albo "niedobry"... Ech :(
Zatem dzięki i pozdrawiam

(a co do uwagi Dormy - koperty z... - czyli albo iśc tropem Jaro - zresztą bardzo wnikliwym - a Jaro to świetny krytyk jak zauważyłem, albo pomyślec jak czasem wysyła się komuś wierszydła, najczęściej chłopcy niesmiało piszą do dziewcząt takie walentynkowe wyznania :) A szczegolnie, że ja w tym wierszu nie chciałem negowac artystów jako artystów, bo to już było około 7. 900 razy :)

Opublikowano

Witam i przyznam, że za Tobą ciężko zdążyć. Czytałam ten wiersz w innym dziale i nie
mogłam się go doszukać w ''p'' a on tu...Podoba mi sie zamysł a o artystach można
różnie i z dużej i z małej litery.Tobie udało się przemycić subtelność tego
określenia.:))) Pozdrawiam serdecznie.EK

  • 6 lat później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @wiedźma @piąteprzezdziesiąte @Waldemar_Talar_Talar dziękuję Wam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @piąteprzezdziesiąte dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • I poszły bratki z zapasem zapachu zabrały wytrwałość nie dla nich lato ten co wysłał je z korytka trumienki do gruntu zdziwiony po deszczu trupimi skrzydłami osuszył 
    • Nie zabiegam, nie zbiegam, nie podbiegam… odbiegam. To fakt niepodważalny. Bo ja… wszystko mam.   Życie, to satyryczna opowiastka o człowieku, który od zawsze wszystko ma. Mimo to jest w ciągłym szukaniu, wymyślaniu, głodzie, chłodzie, pragnieniu, zawiści, zawziętości… nuuudzie. Nudzie. Nudzi się, więc kombinuje, co by tu w swoim bytowaniu ulepszyć, przyspieszyć, podnieść, zobaczyć… zooobaczyć. Patrzy na piramidy, winorośl, narkomanów, kolorowe pigmenty na skórze, patrzy w mikroskop, patrzy gdzie nie widać nic, ale on przecież patrzy to wie, że coś tam jest. Zwiedza… zwieeedza miasta, kościoły, pomniki, jeziora, góry, lasy, ławki i puby. Wierci się. Co by tu chcieć ?!… o co by tu zawalczyć?!…. zawaaalczyć! Lata na drugi koniec ziemi, bo tam coś ktoś kiedyś zasadził, zrobił, powiedział… do sklepu po wodę gazowaną, do zoo pooglądać lwy, małpy i słonie… zażerając się popkornem. Ma wolną wolę, własną… istnienia, tworzenia, brania… grabienia… i liście na podwórku. Nie zabiegam o to by oddychać przez słomkę, albo nadymać policzki jak rybo-jeż. Bo pierwszą i najważniejszą zasadą, wręcz tajemnicą istnienia tu właśnie, jest nieskrępowany oddech, a nie szklana rurka (w wersji premium do słomki) wsadzona w szklany pojemnik, by sączyć powietrze ostrożnie i dochodzić do omdlenia/niedotlenienia. Odbiegam więc, kiedy szala wagi się przechyla w jakikolwiek sposób. Biorę miecz i ucinam, bo nie warto tracić wszystkiego, lepiej stracić pasożyta. I znów można oddychać głęboko… głębiej, z lekkim uśmiechem idąc krok za krokiem po wielkiej bibliotece, dotykać okładek,  przesuwać palcami po zagłębieniach, zachwycać się misternymi złoceniami, sprawdzać prawdziwość kapitałek... odbiegając od czyiś wyobrażeń, brakiem zabiegania.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Naprawdę przejęłam się Twoja odpowiedzią,bo zrobiłam w tym roku takie syropki i teraz będę się martwić, czy dobre.   Czy to tylko metafora? A i kaszel jest prawdziwy Dziękuję pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...