Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ewy nie znam, a ona mnie też
możesz spytać, a dawać sobie radę?
ok - poprostu zacząłem od słuchawki,
jeśli Ci coś nie gra to zgłoś do moda

myślę, że wtedy miałem niewiele czasu
zresztą za moment też go będę miał niewiele
akurat siedzę i no proszę się czepiam

otóż nie, zauważyłem obrażonego poetę,
sorka POETĘ, na świat za szkłem,

powiem wprost - prosto z mostu

PLUM!!!!!!!!!!!

z ukłonikiem i pozdrówką MN

  • Odpowiedzi 58
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

MN, wybacz, ale żaden Twój "argument" nie dotyczy tekstu. Jeśli uważasz, że uwagi typu: "zauważyłem obrażonego poetę, sorka POETĘ, na świat za szkłem,..." itd, są w jakimkolwiek stopniu uwagami merytorycznymi - Twoja sprawa. Ja osobiście poniżej pewnego poziomu dyskusji nie schodzę, tym nie mniej - wolna wola, możesz jeszcze kilka tego typu uwag wrzucić tutaj - nie ma sprawy - z reguły świadczą one o komentującym. Zapraszając na bardziej konkretną dyskusję

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

nie, nie mam więcej pytań odnośnie wiersza, myślę, że wystarczająco się rozwinęłam, mówi Pan o braku szacunku do autora, niech mi Pan pokaże gdzie takie faux pas strzeliłam?
nie zrozumiałam wiersza - być może - teraz szanowny Pan autor może się zorientuje, że początkowe moje zarzuty nie były bezpodstawne; zwrotu z malowanym czasem nie kupię nawet pod karą ścięcia; i jak Pan widzi można jednak wpaść na pomysł, że peel facetem, wystarczy się tylko wybić z wiersza na słabej strofie - bo i tego zarzutu nie wycofam; mam do tego prawo, jestem tylko czytelnikiem;

i wybaczy Pan, ale jeszcze coś skomentuję;
"Dość dziwne w takim razie wydaje mi sie dzisiajsze Twoje zainteresowanie tematem, do tego stopnia dziwne iż, podejrzewam, mające nieco związku z wypowiedziami Pani Ewy i próbą pomocy ze sporą dozą złośliwości." drogi Panie autorze, potrzeba chyba odrobinę dystansu(?)

kłaniam się dźwięcznie
ewa

Opublikowano

Pani Ewo, do tego, żeby wpaść na pomysł "peel=facet" nie nie przekona mnie Pani na pewno...;-) Podam przykład: jest bajka o Koziołku Matołku - kto jest jej bohaterem (podmiotem lirycznym, że sie tak wyrażę) - Koziołek, czy Autor książki? Tu jest identycznie - jest zewnetrzny narrator (proszę zauważyć - bezpłciowy, bo nigdzie nie wynika kto to pisze), natomiast bohaterem lirycznym jest kobieta, co da się w tekście przeczytać. No, dość o tym. napisała Pani, że więcej pytań nie ma - dziekuję raz jeszcze za poczytanie. Co do fragmentów, których Pani "nie kupuje" - bywa - rozmijają się w nich nasze percepcje i sposoby rozumienia poetyki, tak to widzę. A Messalin sam napisał, że wpadł dzisiaj, ściągnięty bzdurnymi wynurzeniami POETY (czyli mnie), wynurzeniami skierowanymi w Pani stronę. Wpisał sie jednym słowem w dyskusję, ot wszystko. Dystans rzecz ważna - z każdej strony, Pani Ewo...;-)

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie mam takiego zamiaru, chcę tylko pokazać, że słaba strofa potrafi zepsuć odbiór wiersza, tak też się stało w moim wypadku;
nie odpowiedział Pan na moje pytanie;

pozdrawiam
ewa
Opublikowano

Panie Lobo - jak tak dalej pójdzie, stworzy pan znak firmowy :)
Napisałbym - piękny, obrazowy wiersz - zresztą dośc filozoficzny. Plus jedna z lepszych metafor, jaką ostatnio czytałem.
Tyle ja - krótko, bo i tak dośc popisane.
Pozdrawiam.

Opublikowano

- Pani Ewo: nie mam takiego zamiaru, chcę tylko pokazać, że słaba strofa potrafi zepsuć odbiór wiersza, tak też się stało w moim wypadku; osobiście nie widzę tutaj słabej strofy, raczej nieumiejętność odczytania tekstu przez pojedynczego odbiorcę, w tym przypadku Panią. Mamy więc pat - Pani ma swoje zdanie, ja swoje i tak zakończmy może tę dyskusję. Co do Pani pytania - rozumiem, że chodzi Pani o to, czy dopatruję się złośliwości w niektórych komentarzach (???). A i owszem, dopatruję się. A czemu - myślę że nie ma sensu tego akurat aspektu tutaj rozwijać, skupmy się na tekście. Jeśli ma Pani zamiar szerzej podyskutować w temacie swojego pytania, zapraszam do napisania do mnie prywatnie.

- P. M. Krzywak - dziekuję.;-)

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

Drogi Panie, a nie uważa Pan, że to ślepa pycha mówić o własnym wierszu : " osobiście nie widzę tutaj słabej strofy, raczej nieumiejętność odczytania tekstu przez pojedynczego odbiorcę"?????

i czy aby napewno ten odbiorca pojedynczy?

uuu...

Opublikowano

)))...Nie, Szanowna Pani Ewo, nie uważam. Proszę się nie złościć, pisałem już, że nie do twarzy Pani z takim nabzdyczeniem...) Poważniej trochę, postaram się to Pani jakoś wytłumaczyć - absolutnie nie twierdzę, że tekst jest na miarę Nobla, Nike, czy nawet pucharu przechodniego sołtysa z Koziej Wólki. Daleko mi do tego. Natomiast twierdzę, że wszystkie użyte w nim środki są użyte celowo i znajdują się w odpowiednich miejscach. Powiem tak: jeden woli kwiatki, drugi córkę ogrodnika - dopóki jeden i drugi robi dobrze to, co robi, oboje mają swoje racje i prawo. W przypadku tekstu - Pani napisała, co się Pani nie podoba, ja wyjaśniłem, Pani się nie zgodziła z wyjaśnieniami i mamy pat, jak wcześniej napisałem. Na marginesie - to nie Pani jest tym "pojedynczym odbiorcą", w każdym razie nie do Pani celowałem z tym zwrotem. Chodzi mi o to, że każda rzecz z pogranicza sztuki jednemu się podoba, drugiemu nie. I jest to raczej normalne, nie ma co rozdzierać szat, raczej się cieszyć z różnorodności odczuwania. A na pewno już nie zarzucać braku warsztatu, po dość dogłębnym tłumaczeniu autora, co chciał powiedzieć. Oczywistym jest, że ktoś inny taki temat opisałby inaczej. A czy lepiej, czy gorzej - to już zupełnie odrębna sprawa.

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

zatem wracamy do mojego zdaje się 3 postu, w którym pisałam o subiektywnym odbiorze - ciekawe, że po prostu nie zgodził się Pan z tym zdaniem, uniknelibyśmy tej dyskusji;

znów Pan wraca do mojej złośliwości; proszę mi w końcu wskazać, gdzie byłam złośliwa; skoro rzuca Pan takimi słowami...;

"pisałem już, że nie do twarzy Pani z takim nabzdyczeniem" szanowny Panie, Pan sobie za dużo nie pozwala?

ewa

Opublikowano

Ten wiersz ma dwa konteksty - pierwszy - oparty o malarstwie, czyli artyźmie, drugi - związany z życiem (i to dośc prozaicznym, bo nawet wyszczególniony jest pokarm). Czyli trop oparty jest o typowy kontrast: sztuka - życie. O ile dobrze pamiętam, podobny zabieg zastosował Gałczyński w "Saniach", tyle, że tutaj jest to bardziej rozwinięte.
Ja bym też się zapytal, włączając się do rozmowy, a chętnie, ponieważ nawet mógłbym go rozebrac do naga - dlaczego on jest banalny ???
Oczywiście włączam się do dyskusji - trzeba troche powojowac - a to kształci :)

Opublikowano

Lobo;
ma pan genialną zdolność nieuprawnionego dokonywania lobo-tomi na mózgach swoich interlokutorów; jeśli tylko kwestionują pańskie zdolności wyrażania słowem własnych myśli - obraża ich pan i posądza o złą wolę; za odczytanie pańskich myśli w tekście, nie tylko odpowiada czytelnik - a pan nawet nie dopuszcza myśli, że to pan mógł żle ująć to, co chciał mu przekazać;
za sposób kodowania informacji w tekście odpowiada zawsze autor;
inne odczytanie, interpretacja niezgodna z zawartą w tekście sugestią-informacją, powoduje wyzwalanie u pana postawy pełnej wyższości i arogancji - smarkateria, po prostu!
a wiersz pański to zaledwie pomysł na wiersz, szkic, ale tak zamotany, że rzeczywiście, stawia móg w poprzek wiersza; niech pana dobre samopoczucie nigdy nie opuszcza; J.S

Opublikowano

- Pani Ewo, KAŻDY ODBIÓR JEST SUBIEKTYWNY. Właściwie na tym można skończyć...)). Ach, jeszcze jedno - nie, nie sądzę, że za dużo. Zaraz to Pani wytłumaczę. W jednym z postów ponownie wróciła Pani do swojego raz postawionego pytania, mianowicie tago, że uważam niektóre posty za złośliwe, po czym nagle (jak widzę) odeszła Pani od rozwinięcia tego wątku. I słusznie. Pani wie, ja wiem, i klika osób na tym portalu wie, o co chodzi. Nie rozwijajmy się więc dalej, pozostawmy to tak, jak jest...) Lepiej poharcować sobie pod kolejnym tekstem, do czego serdecznie zapraszam...)

- Panie M. - "dlaczego on jest banalny", hmmm...;-) generalnie każdy stan ducha jest w jakiś sposób banalny. Ktoś stracił pierwszą miłość i cierpi - "e tam, ja to dopiero cierpiałem" powie ktos drugi. Ktoś stracił, nie wiem, pracę - "e tam..."...Komuś zmarła matka...No itd Myślę, że jako ludzie mamy wręcz podświadomą tendencję do minimalizowania czyjegoś nieszczęścia, jakby tylko nasze niepowodzenia się liczyły i były ważne dla świata. Z tego tekstu wieje banałem na cztery strony, tak został "zaprojektowany", żeby ewentualne przemyślenia czytelnika rozegrały się wśród szczegółów - wśród farb, pędzelka, kurczaka w lodówce, wśród rzeczy/zjawisk najbanalniejszych pod słońcem.

- P. Jacek - ma Pan rację, mam taką zdolność (nieuprawnionego - a tutaj się nie zgodzę). Już mówię, dlaczego: przyplątałem się tutaj z zewnątrz i zauważyłem znajome skądinąd, ale tu chyba szczególnie rozprzestrzenione zjawisko, w skrócie nazywane TWA. Portal, pod względem jakości tekstów, należy do dość ubożuchnych, natomiast komantarze (z reguły) wyglądają jak wzajemne głaskanie się po główkach. Otóż uważam, że od głaskania jedyne, co może wyjść, to włosy - na pewno nie przekłada się to na jakość pisania czegokolwiek. Na palcach jednaj ręki mogę wymienić ludzi, którzy piszą dobrze, lub poprawnie - jest to na pewno Messalin Nagietka, Ona Kot i jeszcze parę osób, których nicki wyleciały mi z głowy. Panie Jacku, tak więc wchodząc tutaj postanowiłem nieco zamieszać w tym bagienku i będę to robił tak długo, jak mi się zechce (nie łamiąc regulaminu, oczywiście). Co do mojego "obrażania się", tu jest Pan w błędzie - jest to z mojej strony najzwyczajniejsza prowokacja. Kilka osób (Pani Ewa wie, którzy to) próbowało niejednokrotnie polemizować ze mną używając jednego z najlepszych (w ich mniemaniu) argumentów, mianowicie złośliwości. To towarzystwo powoli się wykrusza, co mnie bardzo cieszy, bo nie po to tutaj piszemy i komentujemy, żeby wyzłośliwiać. Wartość swoich tekstów znam i tak dość dobrze i te, które tutaj wklejam ostatnio, są raczej pewniakami tzn były niejednokrotnie poddawane różnorakim ocenom. Oczywiście, mogą się nie podobać, to normalne, jak wcześniej pisałem. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu odpowiedziałem Panu na Pańskie zarzuty, jeśli nie - jestem do dyspozycji.

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

harcerka ze mnie kiepska;

"W jednym z postów ponownie wróciła Pani do swojego raz postawionego pytania, mianowicie tago, że uważam niektóre posty za złośliwe, po czym nagle (jak widzę) odeszła Pani od rozwinięcia tego wątku. I słusznie. Pani wie, ja wiem, i klika osób na tym portalu wie, o co chodzi. " nie wiem o co chodzi... i nie wiem o jakich osobach na portalu Pan mówi...

ja nadal się domagam wskazania złośliwości; niech chociaż wiem kiedy zołzą jestem, bo wychodzi, że nie kontroluję tego; proszę mi wskazać!

a może i ja tu do TWA należę hmm? gratuluję;
ewa

Opublikowano

)))...Oczywiście, że Pani wie, Pani Ewo, ale jesteśmy w takiej sytuacji, że może się Pani do tego nie przyznać, a ja nie jestem w stanie Pani tego udowodnić. OK, tem nie mnej przyjmę Pani słowa za dobrą monetę: nie wie Pani. Skończony temat. Co do meritum - Pani pierwszy post:

namalować czas - jak z wiersza nastolatki; naiwne; (nie chcę tu obrażać nastolatek, chodzi bardziej o przysłowiową nastolatkę)
dalsza część strofy - paplanina - dla zabicia czasu(?)


Tak więc nastolatek faktycznie Pani nie obraziła, natomiast mnie ewidentnie próbowała Pani wyprowadzić z równowagi, bo tego typu koment nijak ma się do merytorycznej oceny tekstu. Tym nie mniej odpowiedziałem Pani chyba dość neutralnie, pisząc:


Pani Ewo, przez chwilę chciałem polemizować, ale po namyśle postanowiłem podziękować jedynie za poczytanie, choć, jak widzę, niezbyt dla Pani satysfakcjonujące.

...No, ale skoro domagała się Pani polemiki. mamy to, co mamy, na (że tak powiem) własne życzenie. Na marginesie - z pewnością czytała Pani moją odpowiedź na zarzuty P. Jacka? Pani Ewo, identyczne zdanie mam na temat jakości komentarzy, ale może ten temat zostawmy sobie na kiedy indziej...;-)

pozdrawiam..;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


o co Panu chodzi?



"Pani Ewo, identyczne zdanie mam na temat jakości komentarzy, ale może ten temat zostawmy sobie na kiedy indziej"

-uważa Pan, po tym wszystkim, że mój komentarz nie był pełny? jeszcze Panu mało? hmmm...
Opublikowano

))))....Nie, Pani Ewo...;-) Uważam, że wyraziła Pani swoje zastrzeżenia w sposób wręcz niedościgniony, za co serdecznie dziękuję. Do zobaczenia pod następnym wierszykiem, oby bardziej przypadł Pani do gustu...;-)

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

Drogi Panie, jeśli Pan myśli, że tak łatwo wywinie się Pan teraz, po wytoczeniu przyciw mnie zarzutów, to sie Pan myli,

ponawiam:
"Oczywiście, że Pani wie, Pani Ewo, ale jesteśmy w takiej sytuacji, że może się Pani do tego nie przyznać, a ja nie jestem w stanie Pani tego udowodnić. "

o co Panu chodzi????

Niech Pan będzie szczery, niech Pan zachowa sie jak facet z jajami i odpowie; o co chodzi?;

Opublikowano

zaskoczę pana.; przeczytałem jeszcze raz i jeszcze - wiersz ma swoje wnętrze, jest powściągliwy w opisie bohaterki - peel niemal się z nią utożsamia; i ma klimat owego "wychłodzenia energii życiowej" - jak na spowolnionym filmie notuje pan owe "igiełki lodu" - "lodówkę" - i to, że "ubiera się ciepło"; jest konsekwencja w opisie, zatem, szkic nie szkic, choć to może właśnie taka metoda
postrzegania obrazu/obrazów - wiersz mnie ostatecznie przekonał, jest dobry!

natomiast pańskie odpowiedzi na komentarze czytelników są skandaliczne, i zbyt podkreśla pan swoją wszechwiedzę na temat pisania i czytania, by nie było to - jak napisałem, śmieszne, smarkate.I myli się pan sądząc, że metoda twórcza kogokolwiek, w tym pana, obywa się bez błędów; a do błędów ma i czytelnik i autor prawo - ma! Ale do błędów trzeba się umieć przyznać - a to już wymaga charakteru, i po prostu - dojrzałości. A pana nadal dobre samopoczucie nie opuszcza.

Opublikowano

)))...No, proszę..-)

- Pani Ewo, po pierwsze proszę nie krzyczeć. Przed chwilą tak samo krzyczała Pani, że nie popełniła nigdzie wobec mnie żadnej złośliwości, aby po mojej odpowiedzi umilknąć w tym temacie. Co do obecnego żądania - sądzę że dla dobra wszystkich (a przede wszystkim - miejsca pod tym wątkiem) lepiej będzie, jeśli zwróci sie Pani do mnie prywatnie - tam sobie, mam nadzieję, wszystko wyjaśnimy.

- Panie Jacku, a słyszał Pan kiedyś o terapii metodą wstrząsową ?

P.S. za ponowne przeczytanie tekstu bardzo dziękuję..;-)


pozdrawiam.;-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @_M_arianna_W... Super

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Grahamoza dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...