Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
najbardziej lubisz poranki

z głową o płot duetem ramion
wygwizdujesz ścięcie rychłą ulewą

nasiąkając skrzeniem zamkniętych szkiełek
boleśnie wytężona sięgam przez ramiona
próbuję dotknąć choćby rąk

jedną myślą związane
jedną wiarą

w blask poranka
kolej rzeczy
uśmiech dziecka
i spokój nocy
Opublikowano

Weroniki?
jakoś to "ścięcie" mnie razi w całoszktałcie pierwszej strofy - chociaż zatrzymuje i każe po raz trzeci przeczytać ten dwuwers; ogolnie enigmatycznie, refleksyjnie i plusowo.
Jednak ten "szelest liści", to ździebko zbyt oklepane, może coś ciu bardziej wysublimowanego> A moż się tylko czepiam :)
Tak czy inaczej, na tak, pzdr!

Opublikowano

wierzyć w "kolej rzeczy" można będąc już dojrzałym, ukształtowanym człowiekiem; a nie jest to wcale takie łatwe - bardzo podoba mi się końcowy paciorek, on faktycznie tchnie wiarą;
ale jak się ma tytuł wiersza do wiersza? bo wiersz wcale na to nie odpowiada;
J.S

Opublikowano

Jacku:)

istnieją dwie kobiety, bliskie sobie,
dzieli je odleglość, są - jakby tu najprościej - jak jedna w dwóch bryłach... 2 pierwsze strofy: pierwasza o tej daleko, druga o peelce;
tytuł nawiązuje do filmu Kieślowskiego "Podwujne życie Weroniki":)))
zakończenie ma koić tą, co daleko, a jednocześnie zaznacza, że te same myśli, wiara...

pozdrawiam
ewa

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • bardzo sympatyczny wierszyk...dzieci potrafią wywołać nie jeden raz uśmiech na twarzy...pozdrawiam słonecznie*)
    • @Nata_Kruk   Dziękuję Natko za miłą gościnę i Twój komentarz oraz sugestię- poprawiłam, bo masz rację, że lepiej będzie tak jak napisałaś...pozdrawiam słonecznie i życzę pogodnego dzionka*)
    • @Berenika97   dziękuję Bereniko za sympatyczną gościnę i Twój komentarz, miło mi, że wiersz Ci się spodobał...pogodnego dzionka życzę z uśmiechem*)
    • Koale (w sumie, to nie wiem czy to się tak odmienia, ale na potrzeby tego komentarza chyba może być, nawet  jeśli nie:)) żywią liśćmi eukaliptusa, które zawierają sporo alkoholu, więc chodzą ciągle nabzdryngolone. To chyba nawet, w jakiś sposób wpasowuje się w treść. :) A tak poza tym, całkiem niezły wiersz. Prawdziwy. Pozdrawiam 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...