arc padraic Opublikowano 4 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 4 Kwietnia 2006 *** Łączę dobre myśli! ...nie jesteś sama – popatrz obok ludzkie serca pogubione dzieci cicha dobroć... W światłach miasta pamięć Twoje oczy Bez dotyk tęsknoty nie wszystek umrę miłość Jest dla Ciebie nie bój się wystarczy...
Waldemar Talar Opublikowano 5 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 5 Kwietnia 2006 Bo zawierzył miłości Od najmłodszych lat poddając się drogowskazom które prowadziły do nikont wędrował ciemnymi drogami aż w koncu zabolało go zmęczone tą nicością serce i przemówiło do niego sumienie w tedy zrozumiał i zawrócił odnajdując to czego nie znał razem z tym zbudował dom pełen rodzinnego ciepła bo uwierzył w jej sens.
AdaKwiat Opublikowano 5 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 5 Kwietnia 2006 JEJ historia miłości. Początkiem było otworzenie, następne uświadomienie, potem zaciekawienie, w końcu oszołomienie, niedowierzanie zachwyt i przeznaczenie, po zastanowieniu zrozumienie, a później pogodzenie, choć jedno było pewne to było zawiedzenie był strach ból i opuszczenie był smutek i zapomnienie. Przełomem było duchów święto i całe myślenie zmieniło się prędko. Było zaskoczenie i zadowolenie. Później pragnienie. w domu przemyślenie i wielkie myśli kłębienie, przemienił się zachwyt w niedowierzanie radość w powątpiewanie, lecz opisać nie mogła słowami tego co czuła do niego chwilami Juz się nie zastanawiała, Pobiegła dotknęła powiedziała te 2 płomienne słowa, i poczuła jak by zaczęła żyć od nowa teraz jest radość i zadowolenie zachwyt i dojrzenie kochanie a co najważniejsze to nad wszystkimi tymi uczuciami i myślami zapanowanie.
Tali Maciej Opublikowano 5 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 5 Kwietnia 2006 -----NAGOŚĆ KSZTAŁTÓW----- pędzluję akty w niej widząc muzę godną piedestałów włosie w sosie soczystych barw ocieka klepsydryczną talią na płótnie pełne usta pusta wątrobiasta szaro-czerwień oczu latarnianych trwogi smutek sutek twardy targa powietrze zziębnięte pomieszczenie szczegółów głów tułów słów brak konwersacja spojrzeń językiem pędzla namiętna czuję na policzkach chropowatość twoich piersi opuszkuję ciepły jeszcze brzuch łzawiste rzęsy dla mnie żyj śnij schnij będziesz moją na ... ścienną
Joanna_Soroka Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Powroty Jeśli chcesz coś powiedzieć, dobrze się zastanów, czy słowa raz zgubione nie zburzą twych planów czy czasem nie obudzisz w pamięci ukrytej jakiejś nuty już dawno zatartej, rozmytej tamtych chwil nie pamiętam, bo zapomnieć chciałam aby było jak dawniej, słowa to za mało może nie chcę nic zmieniać, nie chcę już powrotów słońce świeci bez ciebie, samotność to spokój tamte słowa ci przecież mogą figla spłatać i nie będziesz mógł zniknąć już z mojego świata zaplączesz się, pogmatwasz świat swój ułożony więc używaj słów zwykłych, nie tych pogubionych
Joanna_Soroka Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zostań Chwila chwila bezsennie się dłuży Myśli myśli dręczące człowieka Słońce słońce w wiosennej kałuży Życie życie co ciągle ucieka Jutro jutro przyniesie pogodę Gwiazdę gwiazdę daruję ci z nieba Jeśli pamięć otoczysz ogrodem Po co więcej wspominać, nie trzeba Przeszłość już się przeszłością nie troskaj Dosyć i nigdy więcej już rozstań.
EWA_SOCHA Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 mój stanęłam w Twym progu jak na krawędzi świata zachwiałam się podparłam o klamkę drzwi uchyliły się mocniej wyleciało zza nich tysiące motyli przelatywały muskając me ciało delikatny wiatr odgarnął włosy z czoła zamknęłam oczy i weszłam za próg najpierw usłyszałam dzwony cerkwi później poczułam krople deszczu na twarzy otworzyłam oczy na stole leżał łagiewnicki żonkil wszystko wróciło to moje wspomnienia cały czas zamknięte tu z Tobą byłam już tu jeszcze przed myślą i słowem byłam rozejrzałam się za Twoją twarzą zobaczyłam uśmiech skropiony łzami w Twych ramionach czekał cały mój świat
EWA_SOCHA Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 *** kiedy tęsknię umierają dla mnie kształty i kolory cichną wszystkie szepty deszcz i wiatr a kiedy tracę już oddech pojawiasz się Ty
EWA_SOCHA Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 dłonie gdybym tylko potrafiła utrwalić chwile na płótnie czy choćby w kamieniu naniosłabym Twój dotyk ale jakiego koloru jest ta pieszczota i jak wykuć Twe dłonie kiedy ty potrafisz jedną z nich uchwycić całe piękno świata i moje uczucia razem nawet zimne kamienie nie potrafią oddać naszego milczenia krzyczą poruszone rozkoszą splecionych w warkocze palców odmęt kolorów nie potrafiłby powtórzyć bicia serca Twego które przenikało moje opuszki i pulsowało w duszy jak to się stało że moje serce choć tak małe wyrzeźbiło tą chwilę a dłonie zapamiętały kształty Twoich dłoni
EWA_SOCHA Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 zwyczajnie nie chcę pisać erotyków proszę zabierz kartkę i ołówek weź mnie tak jak wczoraj i przedwczoraj dość już słów mam na śniadanie i na obiad na kolację proszę weź mnie
pan_ktotam Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 astralna znajomość * W każdym dniu bywa tak samo (piszę "bywa", bo każdemu czasami brakuje uczucia ciągłości pojęcia "jest") W dzienniku opisuję moją konsystencję, która przechodzi do historii powszechności stan zużycia mojego ciała ze zmienną ilością odżywczych materii. Są konkretne daty, niestety nazwiska często poprzekręcane nie mam dobrej pamięci do nazw własnych czy określeń szarych eminencji codzienności ale mam taką znajomą nie z tego świata - co zalatuje wątkiem s-f - w której przebywam jako taki specyficzny wizerunek mnie: z plastikowym kubkiem kawy, na ławce z widokiem na miasto (ale w bezpiecznej odległości) szukający czegoś w sobie podgatunek samczy Skupiając się na określeniu 'przebywam' - dodam dla czepialskich, że właściwie to mam wrażenia przebywania - powiedzmy na zasadzie patrzenia na piękny obraz i odczucia, że obraz od czasu do czasu też zerknie na mnie. Kiedy zdarza się, że rano nie mamy możliwości usiąść razem przy śniadaniu albo przytomność naszego świata urywa się w połowie rozmowy metafizycznej leżę zwinięty w ból; mam nieodparte wrażenie, że wsiąkam w podłoże tracąc resztki tłuszczu na szczęście budzę się do staro-nowego życia z uczuciem, że to był tylko zły sen a moja astralna kobieta jest cały czas najbliżej Na dzień dobry zrywam drzewo cały bukiet drzew, który wkładam do wazonika w pokoju gościnnym naszego domu później wyrywam kartki z mojego dziennika i zwijam w ruloniki różnej wielkości tak żeby godzina 18:00 dotykała 18:00 z poprzedniego dnia - dwadzieścia cztery godziny jak największa przyjemność skondensowana w jednej minucie jak najbardziej widzę moją astralną kobietę patrząc właśnie przez takie ruloniki i wiem że wszystko będzie dalej, limonka na niebie - ewentualnie - łyżka miodu który spływa do wieczora, do ostatniego 'dobranoc' podgatunek samczy myśli: astralna kobieta jest moim życiem astralna kobieta jest moim życiem
cyklop Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Przepiękny wiersz Przepiękny wiersz zaczynam pisać wiem to nadzieja wszak nie kłamie zbudzi mnie jutro Twoją bielą podasz mi dłoń i wiersz się stanie zapachem snów pieszczotą myśli nieopisanym brakiem słów dniem unurzanym w słodkości nocy dzisiaj mój pogrzeb jutro nasz ślub...
pan_ktotam Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 doszkicuj po ostatni szczegół skończyłaś mówić. wracam do doniczki. po drodze jeszcze pełen entuzjazmu zachowuję się po pijacku śpiewam chciałbym cię wykorzystać: mieć tylko dla siebie każdą twoją dolegliwość każdy ból wetknąć pomiędzy moje kości żeby było ci wygodniej malować w powietrzu moją sylwetkę kiedy łapiesz ze mnie oddech myślisz że rzeczywiście śpiewam stawiam kroki na zmianę: raz pierwszy, raz ostatni pierwszy, ostatni pierwszy, ostatni
pan_ktotam Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 ruchomość Potrafię dobrze kłamać. Skreślone moje słowa gdy bywają prawdziwe. Gdy bywają w taki sposób nie są wcale moje. Moje tylko oszukują, krzyczą ale nie do ciebie. Do ciebie milczę. berlin dymi na nasz dom - myślę, cholernie dymi karolina, wiesz?! - może uchyl lufcik, niech wleci. Niech wleci, będzie łatwiej kłamać milcząc tylko, to niezła sztuka. Całkiem niezła.
vacker_flickan Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2006 Krzyśtus Miała na imię Magda, a jej matka często powtarzała: Magda leni się za bardzo, więc wzięła się do rzeczy. Obejmowała go zaradnie i z pełnym oddaniem, jak Pan Bóg przykazał. Latem masowała moje stopy, a gdy chciałem porozmawiać o miłości, wydymała wargi. Za ostatnim razem rzekła, bym zgolił ten obleśny zarost.
Miłka Maj Opublikowano 7 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Kwietnia 2006 Na przekór wsłuchana w milczenie szukałam oddechu kolejnego dnia – wtedy niechcący wypadłeś mi z rąk jak kubek z herbatą – lepisz się mimo wszystko pierdolę. już sam posprzątasz
Aba Opublikowano 7 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Kwietnia 2006 O pewnym uczuciu kocham cię, wiesz to? rzekłam spontanicznie powiem Ci przeto że to nielogiczne gdyż nazbyt wyczerpujące jest owe uczucie zadumaj się skrycie czy ja nie mam racji? to nowe odkrycie moich dywagacji na temat miłości jakoby spełnienia na nic me poglądy zbędne dywagacje niepotrzebne sądy co rozdają racje odnośnie problemów nie do rozstrzygnięcia bo prawda jest jedna miłość gardziel ściska czuję się bezwiedna i Tobie tak bliska jakoby splątana gestów Twych powojem jesteś dla mnie wszystkim kochanie Ty moje!
cyklop Opublikowano 7 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Kwietnia 2006 już pisałem... już pisałem że kocham i dlaczego i jak dzisiaj tylko dwa słowa chcę dopisać: To trwa
beti027 Opublikowano 7 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Kwietnia 2006 "Z wiatrem"-------(wiersz konkursowy) Wiatr plącze włosy Ociera się o kark Pocałunkiem pieści usta Przenika dotykiem chłodu Ciało odpowiada drżeniem Zamykam oczy Czuję Przychodzisz z wiatrem Oddechem gładzisz kark Pocałunkiem witasz usta Przenikasz dotykiem zmysłów Ciało odpowiada drżeniem Zostań ...for F....
Martius Konstandinos Opublikowano 7 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Kwietnia 2006 "Chaber i maki" Pamiętam twoją sukienkę Gdy zdzierałaś ją z siebie I rzucałaś niebieski chaber Pomiędzy czerwone dywany maków Jakby to było dzisiaj Falująca łąka od ciepłego lata Tańczyłaś nago w takt walca Falujące łono Obejmowałaś ramionami powietrze I szalałaś na tym przedziwnym parkiecie Skłoniłem głowę - Odbijany Przeprosiłem grzecznie pana powietrze Objąłem mahoń twojej skóry Drżałaś Taniec, pożądanie Wyrwałaś mi się z ramion Pobiegłaś Pobiegłem Zrzucałem po drodze z siebie ubranie By po chwili dogonić cię Dopełnić tańca Nurzaliśmy się w srebrzystych kłosach Gdy czesałem palcami twoje włosy Uśmiechnęłaś się Powiedziałaś: - Już
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się