Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

*


Kuba uchylił powieki. Znowu obudziło go skrzypienie łóżka, pojękiwanie Edyty i sapanie Krystiana. To był piąty raz tej doby. Po chwili zasnął, a gdy się obudził, sytuacja nie zmieniła się ani o jotę – tyle tylko, że na skraju nieba wstawał nowy dzień.
Śniadanie wydawano do 10.00. Nie zeszli. Kuba samotnie delektował się przysmakami, którymi obłożono długą ladę. Wypił dwie kawy i poszedł do ogrodów. Oaza turystyczna zbudowana tuż przy plaży w sąsiedztwie luksusowych hoteli wyglądała, jakby zaprojektował ją osobisty ogrodnik Pana Boga. Różnorodność palm, kwiatów i innych roślin przytłaczała ogromem, a przy tym wprost tryskała zdrowiem. Kuba jednak najbardziej polubił trawę z klombów między kretymi alejkami. Była szorstka, gruba, a jednocześnie niesamowicie miękka, przez co sprawiała stopom niezwykłą przyjemność. Zrzucił klapki i jak wczoraj, zaczął spacerować, pozwalając jej się masować.
Afryka pachniała specyficznie. Trochę jak powietrze po burzy, trochę jak bazar warzywny na koniec upalnego dnia albo stara kotłownia.
Kiedy wczoraj wyszedł z samolotu, chmura gorącej pary zaparła mu dech. Z trudem uczył się oddychać w tropiku.
Autokar jechał wśród pustych pól i pagórków z rzadka porośniętych karłowatymi drzewkami. W mocno klimatyzowanym wnętrzu oddychało się swobodnie, ale bardzo szybko skórę ludzi pokryła gęsia skórka. Kuba ze strachem myślał, że niedługo znów trzeba będzie wysiąść wprost pod lupę rozżarzonego słońca.
Trafił im się najniższy z okolicznych hoteli, choć on dla odmiany był imponująco długi. W bogato wyposażonym apartamencie mieli do dyspozycji wielki łoże i pojedyncze łóżko jako dostawkę.
- Jak śpimy? – zapytała rzeczowo Edyta.
- Będziemy improwizować – zaśmiał się Krystian.
Kuba wzruszył ramionami i zerknął na termometr za oknem, który wskazywał 45 stopni.
- Zawsze byłem cienki z geometrii – burknął przerażony.
Oni pierwsze kroki skierowali do hotelowego baru, on założył kapielówki i poszedł na basen.
Woda była ciepława i ostro chlorowana, ale była to jedyna forma ochłody, poza siedzeniem w klimatyzowanym pokoju. Miał nieodparte wrażenie, że wszystko wokół się topi. Wyjazd do Afryki kojarzył mu się w tej chwili z wchodzeniem do rozgrzanego pieca.
Wieczorem najedli się do syta przy szwedzkim stole z arabskimi potrawami i poszli na plażę. Wtedy Kuba odkrył właściwości ogrodowych traw. Został chwilę dłużej, a gdy dotarł na brzeg morza, Edyta leżała już naga na piasku.
- Nawet nie parzy – chichotała.
Ten jej śmieszek, zwłaszcza po paru drinkach, coraz częściej działał mu na nerwy.
Prawie nie było fal. Tafla morza przypominała połyskujący blat gigantycznego stołu. Wszedł do ciepłej wody i poczuł, że jest gęsta od soli. Popływał trochę, nie oddalając się zbytnio od brzegu, potem wyłożył się na piasku tuż przy linii wody.
Krystian i Edyta zaczęli kochać się bez jakiejkolwiek żenady. Przez moment myślał, że wygłupiają się, ale wkrótce zrozumiał, że to nie gra. Poczuł się jeszcze bardziej samotny. Wstał i ukradkiem wrócił do pokoju.
Obudzili go, zachęcając do wspólnej zabawy, lecz mruknął, że nie ma ochoty i przewrócił się na drugi bok. Od tej pory co jakiś czas budził go pożar zmysłów, jaki wzniecali.
Spacer po ogrodach i masaż stóp pozwoliły mu nieco ochłonąć. Teraz myślał o Agacie. Mimo upływu czasu, wciąż brakowało mu jej obecności. Położył się na trawie w cieniu jakiejś palmy i spojrzał w niebo. Idealnie czysta, błękitna tafla tchnęła trochę otuchy w jego duszę. Uśmiechnął się ironicznie do słońca i zamknął oczy. Znalazł się na łące, Agata leżała na kocu obok niego. Słońce nie paliło tak bardzo, powietrze było mniej wilgotne, a wokół rozciągały się pasma Beskidu Niskiego. Trzymał dłoń na jej piersi i wdychał zapach jej włosów. Czuł się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Dwa dni później odbyli przez telefon pamiętną rozmowę:
- Odchodzę?
- Co? Dlaczego?
- Po prostu. Zostawiam pana.
Bez ostrzeżenia. Bez znieczulenia. Bez sensu. Chyba planowała to od dawna, ale bała się zrobić mu krzywdę. Udawała znakomicie.
Otworzył oczy. Między palmami pojawił się Krystian z dwoma butelkami piwa w ręce. Nazywało cię Celtia, było wodniste i słabe. Idealne do picia hektolitrami w dusznej, spragnionej wody Afryce.
- Co jest, brachu? – rzekł Krystian, podając mu butelkę i siadając obok – Nie jesteś szczęśliwy?
- Na takie wypady nie powinno się wybierać samemu.
- Przecież jest nas troje. Masz darmowe dymanie, kiedy tylko chcesz i moje towarzystwo.
- Ja wiem, ale czuję się... obco.
Krystian przyjrzał mu się bacznie. Kuba odwrócił wzrok.
- Chodzi o Młodą, tak? Proszę Cię, nie bądź głupi, nie niszcz sobie życia. To już było i na pewno nie wróci.
Kuba zacisnął szczęki, aż coś chrupnęło. Nie miał ochoty ciągnąć tej rozmowy. Pokazał palcem smukłą dziewczynę idącą w kierunku plaży. Na płynnie poruszających się biodrach miała ręcznik, jej piersi okrywał skąpy stanik.
- Śliczna, nie?
- No.
- Kogoś mi przypomina.
- Kogo?
- Kobietę, z którą nigdy nie będę.
Krystian westchnął ciężko, jakby na dnie jego brzucha spoczęła kula ołowiu.
- Jezu, Młody. Przywal mi młotkiem, tylko już przestań.
Jednym łykiem opróżnił butelkę i wstał.
- Wczoraj rozmawiałem z rezydentem. Za dwa dni jedziemy na Saharę. A dziś wieczór mamy zaproszenie na specjalny pokaz i zabawę. Już ja cię rozruszam.
Kuba smętnie pokiwał głową. Nie chciał być rozruszany, sam nie wiedział czego właściwie chce.
- Zbieraj się. Jedziemy do mediny.
- Co to?
- Starówka. Bazar, meczet i te sprawy.
Podniósł się wolno i ruszył za Krystianem.

Opublikowano

Nieciekawe, wydaje mi sie ze brniesz w nieznanym kierunku, piszesz bez planu i nie wiesz jak zakonczyć...ale to moje osobiste zdanie...

fatalne dialogi, ale zauważyłem że na tym forum to norma, nikt nie przyklada do tego waznego elementu uwagi, zajeżdża życiem, mało literackie.

slabo.

Opublikowano

Krótko, bo piszę sobie epizodami..

Piotrze, doskonale wiem, do czego to zmierza, ale musisz dać mi szansę tego dowieść. Kop będzie już niebawem. Interakcje-rewelacje są planowane :0 Dialogi fatalne sobie wypraszam, mimo wsio. NIe zamierzam filozofować między bohaterami przez całą powieść. Dość się nasłuchałem, że dialogi nadęte, że za mało życia itp. Twoje zdanie jest w tym przypadku odosobnione.

Czarna, piwko jest prawdziwe, ale sikacz straszny. Pijesz 15 i ledwie czujesz. Całe wyłazi przez skórę.

Lechu, pewnie, że dobrze. Myślisz, że to się odbija na formie? Obczymy za czas jakiś :)

Opublikowano

ładnie wszystko, podoba się
świetnie przemyciłeś retrospekcję - prawie wcale się nie czuje
dialog na końcu jakiś nie taki tzn. za ładnie i szybko i prosto - jak na poważną rozmowę a za mało czuję w tym zamierzonej płytkości
trawa tryskająca zdrowiem - nie pasuje mi
"Woda była (...) była" - powtórzonko
Nie śledzę tego cyklu od początku i nie wiem jakie masz plany, ale na podstawie tej i poprzedniej części mogę powiedzieć trochę generalniej - jakiś pośpiech w tych tekstach wyczuwam, nie wiem dlaczego on tam jest; momentami czyta się to jak streszczenie albo jak powiastki Woltera.jeśli to tylko moje odczucie to ok. a może trafiłem na takie odcinki.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • po wszystkim   rozbita szklanka   talerz w kawałkach   nie wiadomo czy spadł przypadkiem   czy od dotyku który obudził ciało   stół pusty   tylko my   chcący tego samego   nie wracać   pamiętać   opuszki palców wiedzą   usta też   słowa nie są już potrzebne
    • @viola arvensis Violu, cały czas bardzo się staram (i zdaję sobię sprawę z moich niedociągnięć...). Czasami jednak odkładam pisanie wierszy na jakiś czas kiedy nie mam weny (lub jestem chory) i wtedy przez jakiś czas nie ma mnie na forum poezja.org lub na twojewiersze.pl ALE TO NIE ZNAK że zaprzestałem kompletnie. Piszę dalej, albo częściej - szukam natchnienia: czytam książki, idę na spacer, posłucham muzyki, pogram na instrumencie (wyłącznie hobbystycznie), pogram w grę i... Czasem wpada mi jakiś rytm do głowy, ale np. tylko jakaś tam środkowa zwrotka... Wtedy (dopóki nie dopnę z początkiem i końcem wiersza) chowam to do takiej szuflady=poczekalni i modlę się do Ducha Świętego o pomysł do głowy. Czasem mam go od razu na drugi dzień, a czasem muszę poczekać nieco dłużej - ale na bank wcześniej czy później przychodzi. :) Nie inaczej było z tym wierszem. Acha, no i oczywiście wersji finalnych jest jak zwykle parę lub kilka. Bywa i tak, że wiersz w ogóle nie publikuję, bo coś mnie w oczy w nim gryzie. ;) Violu, ja z kolei BARDZO, ale to BARDZO doceniam Twoją poezję (m.in te dwa tomiki Twoich wierszy, które mam od Ciebie z przepięknymi dedykacjami) i Twoje miłe słowa. Czekam z niecierpliwością na Twój trzeci tomik wierszy. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński  
    • @wiedźma  groteska i horror ;)) w jednym wydaniu .. bardzo.. bardzo . Można by odczytać oczywiście dosłownie:) Wtedy  byłoby o tym, że pl gryzie  się kawałek po kawału, obiektyw patrzy wszystko wkurza i hasło " uśmiechnij się " rozwala.   Mogłyby być o społeczeństwie;) wtedy odczytać trzeba, że wygryzają nas kawałek po kawałku i rzucają hasło " uśmiechnij się ".Media kłamia , a samo odliczenie jest do protestu , tak mi się to widzi.   Odczytuję to też o samym pisaniu. Tu wygryzamy  się kawałek po kawałku, do mięsa ...żeby napisać wiersz. Odwrócone radio = poezja nie jest logiczna .      Taki trochę na spontanie odczyt;))  Podoba mi się to wygryzanie, bo jest w tym racja ;)     

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję Siostro  , cmok ;) haha fajnie, że jesteś  @Mel666 przyszedł mi takze do glowy inny bardzo prosty odczyt .... powiem tak ... byle do urlopu ...
    • @.KOBIETA. Nie można piękniej, prawdziwiej i winniej-niewinniej

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ślicznie piszecie.
    • @.KOBIETA. Będę czekał... z niecierpliwością, nie lubię cierpieć już od dzieciństwa. Dałaś mi do myślenia z tymi schodami

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      , chyba już je wylali... Ale od czego młoty PNEUMATYCZNE @.KOBIETA. Ale, ale... Siostra nie jest tak całkiem kobietą Zawsze możesz zmienić status Ja się kobietą nie stanę na pewno. @violetta Mam piwniczkę wchodzącą w ziemię - taki teren ekstremalny, więc nie ma sprawy... pół świniaka się zmieści na haku lub półce.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...