Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Sylwestrze, poruszyłeś ważna sprawę, my się znamy jeszcze sprzed AI, ale jest wiele nowych nicków i możesz wierzyć, że to są ludzie, bo może są, ale też nie muszą. Osobiście uważam, że każdy powinien pisać pod własnym imieniem i nazwiskiem, bądź w informacjach o sobie informować, kim jest.  Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Właściwie, to zawsze miałem spory dystans do tego co ludzie o sobie piszą w sieci. Do tego wcale nie zwiększa mojego zaufania dołączone zdjęcie. Znam rzeczywiste osoby, które na ich zdjęciach w sieci wyglądają zupełnie jak nie one

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

. I to nie jest już nic niezwykłego. Teraz wchodzimy zupełnie w nową erę. Jeśli chodzi o poezję, to praktycznie każdy może sobie wygenerować jaki chce wiersz. I to nic, że na razie są one gorsze od wielu moich lub od wielu z Was, ale, to tylko kwestia czasu. Prawdopodobnie nie długiego czasu (jeśli coś nie pierdyknie). Dla mnie problem jest nieco z drugiej strony, bo, ponieważ żeczywiście korzystam z narzędzi AI do udźwiękawiania i wizualizacji moich wierszy, to wydaje mi się, że w pewnym momencie algorytmy YT uznały mnie za bota AI i obcięły mi zasięgi, chociaż mogę się mylić i powód może być zupełnie inny, ale idąc tym tropem, pomyślałem sobie, że ludzie w końcu też przestaną wierzyć w prawdziwe informacje i przekazy, bo przecież wszystko może być sztucznie wygenerowane. I właściwie chyba to już się dzieje, wnioskując z ostatnich rozmów ze znajomymi.

 

Pozdrawiam serdecznie :)

 

 

 

 

 

Opublikowano

 

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No i co ja mam na to odpowiedzieć?

YT chyba też nie jest takie pewne . To są klipy z mojego konta dla dzieciaków, które ta platforma zdaje się nieco bojkotować. Przed oddzieleniem ich od mojego "dorosłego" konta, niektóre z nich miały po kilkadziesiąt tysięcy zasięgów i po kilka tysięcy wyświetleń. Po stworzeniu odrębnego konta dla dzieci, mają po kilkaset zasięgu i po kilka-kikanaście wyświetleń. Do tej pory zastanawiam się gdzie popełniłem błąd. Na dodatek zasięgi tego pierwszego konta też mi spadły.

Zdecydowanie nie jestem AI... albo nie I

 

Pozdrawiam. 

Dziękuję.

Miałem wyprodukować coś dla dzieci, bo troszeczkę opuściłem to konto, ale myślę, że następny klip będzie z tego wiersza

 

Również pozdrawiam.

Opublikowano

@Sylwester_Lasotawiesz, że ci najmłodsi odbiorcy, są najbardziej wymagający. 

Kiedyś napisałam wiersz dla mojego małego bratanka. Zadzwoniłam, poprosiłam go do telefonu 

i zaczęłam czytać. Kiedy skończyłam - cisza w telefonie. 

Po niedługim czasie zadzwoniłam ponownie i pytam:

Szymon, jak tam wierszyk, słyszałeś?

- Nie ciociu, za długi był!

--------------

I to był konkret :) dzieci są szczere, nie kręcą!

A piosenek i rymów uczą się bardzo szybko, zanim nadejdzie rym - już go wykrzykują. 

Nic na temat zasięgów nie wiem, ale Ciebie czytam i oglądam :)

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ano. Zobaczymy.

Kiedyś myślałem, że powinniśmy się obawiać AI, teraz myślę, że bardziej powinniśmy się obawiać idiotów, którzy mają do niej dostęp.

A może jednego i drugiego?

Dziękuję za wgląd.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Ludzie żywi mają może kilka minut na komentarz.

Tak do końca żywi, mający prawdziwe rodziny, zajęcia, żyjący dla ludzi także, nie tylko samego siebie 

Ja swoje wierszyki pakuję w ISBN i podpisuję, to wydaje mi się najlepszy patent, czy jesteś prawdziwy w sieci. 

I dlatego całkiem szczerze najbardziej z wszystkich ujęła mnie piosenka z prawdziwym obrażeń zająca i niezbytcczysta gitara, w której nikt mi niczemu nie próbuje "podkręcic". Może to nie na Eurowizję, ale jak najbardziej dla ludzi takich jak ja i wielu innych w swojej małej niszy. Pzdr

Być tym, kim się jest, Sylwestrze 

Opublikowano

@Sylwester_Lasota Lubię Twoje piosenki, lubię naprawdę i nie uważam Ciebie bynajmniej za AI. Sam tak robię. Co innego autorski tekst pod podkład AI, a co innego wiersz AI. Kłopot tylko taki i też mam z tym problem, że wkładając nasze teksty w programy AI, pomagamy AI jeszcze lepiej się nauczyć, korzystać z naszych tekstów i rosnąć w siłę, również literacką. I być może nie powinniśmy tego robić, ale spokojna głowa, czy tak uczynimy, czy nie zrobią inni tak za nas. Ale jest nadzieja. Nadzieją są detektory. Można systemowo, komputerowo do dajmy na to portalu poetyckiego dodać z automatu taki detektor i portal znów będzie tylko ludzki. Tak mi się wydaje. AI we współpracy z człowiekiem ma efekty, bez człowieka nie bardzo na razie.

Opublikowano

Dziękuję Ci bardzo.

Jeśli chodzi o detektory, to, na obecnym etapie, można je oszukać.

Zrobiłem kiedyś taki test. Wygenerowałem tekst, to był felieton, nie wiersz, i wrzuciłem go w jeden z takich detektorów online. Wynik był, jeśli dobrze pamiętam, 95% AI, 5% człowiek. Zacząłem wprowadzać zmiany w tekście, nie zmieniając jego formy i przekazu. Po prostu pozmieniałem niektóre słowa na ich synonimy, dokonałem kilku inwersjii. Jakieś dwa zdania połączyłem w jedno, a inne rozbiłem na dwa. Po tych zmianach, to był zdecydowanie ten sam tekst, jedynie nieco przemaglowany przeze mnie, nawet nie poświęciłem na to specjalnie dużo czasu. Wrzuciłem go ponownie w ten sam detektor. Wynik tym razem był 80% człowiek, 20% AI. Wrzuciłem go w jeszcze jeden detektor i uzyskałem podobny wynik.

Ktoś mi później powiedział, że te detektory sprawdzają informacje zawarte w pliku. Szczególnie czas w jakim dokument został stworzony i ilość uderzeń w klawiaturę. Czym te wartości są bliższe 0, tym bardziej plik wygląda ba wygenerowany przez maszynę. Co się więc stanie jeśli taki tekst po prostu przepiszemy?

Pozdrawiam. 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       

      Maniuś

       

      Urodziłem się tuż po pierwszej wojnie światowej w Poniatach – rodzinnym gnieździe Poniatowskich herbu Ciołek. Dzisiaj, kiedy nie ma mnie już na tym świecie od niemal czterdziestu lat, moja wnuczka może łatwo sprawdzić w internecie i przeczytać mądrości, że to wcale „nie z tych” Poniatowskich. Ale jak to nie z tych? Skoro z Poniatowskich herbu Ciołek, to przecież, że z tych! Ziemia Zakroczymska była w czasach szlacheckich ważnym ośrodkiem, miejscem kontaktów z władzami królewskimi. Było tam wielu królewskich urzędników.

       

      Jako malec zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. A gdy podrosłem, „zostałem” mieszczaninem i robotnikiem. Czasy powojenne były łaskawsze dla chłopów i ludzi pracy. Wtedy niechętnie mówiło się głośno o tym, że przodkowie mieli jakiś herb albo walczyli w narodowych powstaniach. Takie tajemnice lepiej było trzymać w domu.

       

      Gdy byłem jeszcze chłopcem, przenieśliśmy się ze wsi do miasta. Położone było nad piękną, szeroką rzeką, która swoje źródło miała daleko na Kresach. Zamieszkaliśmy na terenach podmiejskich. Ich urok polegał na tym, że na niewielkim kawałku ziemi można było prowadzić własne, tycie gospodarstwo.

       

      Mieliśmy tam wszystko: trochę pola, konie, krowy, owce, kury, indyki i kaczki. Mama i tata nie opływali w luksusy, ale byliśmy samowystarczalni. Żyliśmy z płodów ziemi i z tego, co sami wyhodowaliśmy. Tatuś dodatkowo zarabiał na handlu końmi, a mamusia wkładała całe serce i czas w hodowlę drobiu. To był nasz bezpieczny świat.

       

      Do szkoły nawet lubiłem chodzić. Najbardziej ciekawiła mnie historia oraz polska literatura. Często jednak wygrywało we mnie zwykłe, chłopięce lenistwo. Zdarzało mi się rzucić tornister za przydrożny płot i uciec z kolegami z klasy na wagary. Mówiło się wtedy, że bumelujemy. Całe dnie spędzaliśmy na kąpielach w rzece i zabawie w gęstym lesie.

       

      Mimo tych ucieczek, sporo ze szkoły zapamiętałem na całe życie. Miałem dobrą pamięć do wierszy i piosenek. Uwielbiałem recytować „Powrót taty” Mickiewicza albo bajkę „O Janku, co psom szył buty”. W dorosłym życiu chętnie śpiewałem stare melodie: „Jarzębinę czerwoną”, „W pielgrzymiej szacie”, „Malowany wózek” czy "Czarną morową".

       

      W głębi duszy byłem jednak samotnikiem. Największą radość sprawiało mi... siedzenie na dachu przydomowej szopy. Mogłem tam spędzać godziny, wpatrując się w niebo i obserwując krążące nad domem gołębie.

      Wszystko zmieniło się, kiedy poznałem Klarę. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i od tamtej pory staliśmy się już na zawsze niemal nierozłączni.

       

      Edytowane przez Poet Ka
      wstawienie ilustracji (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...