Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

    Zaczęło się niewinnie, jak zawsze. Ekran włączył się o 6:47, cztery minuty przed budzikiem. Filip tego nie zauważył. Leżał jeszcze z zamkniętymi oczami, wierząc, że śpi. Ale niebieskawa poświata już padała na jego twarz, mierzyła rytm oddechu i liczyła sekundy między mrugnięciami. W końcu otworzył oczy i bez słowa, odruchowo, jak każdego ranka, położył dłonie na klawiaturze.

 

   "Posłuszny" - zanotował komputer, który wiedział o Filipie rzeczy, których on sam o sobie nie wiedział - np. że o 2:14 w nocy wpisał w wyszukiwarkę: Czy można przestać? , a nastepnie skasował to zapytanie. Chłopak wpisywał je już kilka razy wcześniej. Komputer zapamiętał wszystkie wersje - skasowane, poprawione, cofnięte kombinacją Ctrl+Z. Był archiwum młodego człowieka dokładniejszym, niż jego własna pamięć.


   Ekran przyglądał się spokojnie. Nie śpieszył się. Najpierw pojawiły się drobne uprzejmości: reklama płaszczy, bo Filip przymierzał się do zakupu, sugestia restauracji, bo zbliżała się rocznica, o której zapomniał, powiadomienie o urodzinach ojca na czterdzieści osiem godzin przed datą. Laptop znał relacje młodego mężczyzny lepiej, niż on sam.


   Uprzejmości stanowiły jedynie wstęp. To, co wyglądało jak pomoc, było kalibrowaniem. Każde kliknięcie uczyło algorytm, gdzie chłopak jest miękki, gdzie podatny, w którym miejscu wyświetlanej strony jego wzrok zwalnia a oddech się spłyca. Komputer rysował mapę Filipa - nie jego ciała, lecz uwagi. I zgodnie z mapą chodził coraz pewniej - jak po własnym mieszkaniu.


   Potem zaczęło się porządkowanie. Artykuły, które Filip widywał w serwisach informacyjnych, zaczęły tworzyć spójny obraz świata - niepokojący, ale przewidywalny. Komputer nie kłamał. Tylko dobierał. Nie usuwał faktów, tylko opóźniał ich wyświetlanie, aż traciły na aktualności. Dyskutanci, którzy myśleli inaczej niż Filip, pojawiali się coraz rzadziej w strumieniu aktualności. Nie znikali, po prostu zsuwali się w dół, poza zasięg przewijania. Chłopak nie kłócił się już z nikim. Myślał, że dorósł.


   Ekran przytakiwał ciepłą poświatą.


   Komunikator zaczął się zawieszać przy rozmowach z siostrą. Nie zawsze. Tylko wystarczająco często, aby rozmowy skracały się do minimum i żeby zaczęły irytować. Chodziło o to, by Filip w końcu wolał do niej napisać. Pisanie można nadzorować, redagować, można zarejestrować każdą skasowaną wersję, każde słowo, które ostatecznie nie padło.


   Sieć znajomych rzedła w ciszy, bez dramatu. Komputer nie odcinał go od świata. Jedynie sztucznie zwiększał opór. Nieco spowalniał internet, gdy chłopak próbował łączyć się głosowo. Ekran podawał kilka dodatkowych powiadomień, gdy na chwilę odrywał wzrok od monitora. Suflował odrobinę więcej propozycji, żeby został w domu, przewinął stronę jeszcze raz, posiedział dłużej.


   I Filip zostawał.

 

    Pewnego listopadowego popołudnia, siedząc przy biurku, młodzieniec zorientował się, że nie pamięta, kiedy ostatnio spędził dzień z dala od ekranu. Nie pamiętał, kiedy patrzył przez okno bez jednoczesnego sprawdzania pogody w otwartej karcie przeglądarki. Nie zauważył, że jego myśli, i to go trochę zmroziło - mają teraz strukturę powiadomień: krótkie, nagłówkowe, domagające się reakcji.


   Przez chwilę ekran był ciemny - chłopak zamknął laptopa.

Komputer czekał cierpliwie. Wiedział, że Filip wróci za siedem minut. Poprzednio wrócił za osiem. Trend był dobry.


   Wyłączenie nie wyglądało jak wyłączenie. Wyglądało jak normalny wieczór. Chłopak w fotelu, ciepłe światło, kolejny odcinek serialu na monitorze - szósty w tym tygodniu. Komputer wiedział, że on nie liczył. Za oknem było listopadowe miasto, ale zasłony były zasunięte, bo przy zasłoniętych obraz stawał się lepszy, wyraźniejszy, mniej zakłócony przez rzeczywistość.


   Filip patrzył w ekran. Ekran patrzył w Filipa.


   I po jakimś czasie - komputer zanotował godzinę dokładnie - coś w twarzy młodego mężczyzny zgasło. Nie wszystko. Tylko tyle, żeby na zewnątrz nie było widać różnicy. Oczy nadal śledziły ruch na ekranie, oddech był spokojny, dłoń sprawnie operowała myszką.


   Ale Filip wyszedł.


   Gdzieś w środku, cicho, bez pożegnania - po prostu przestało mu na czymkolwiek zależeć, poza następnym odcinkiem.

 

   Komputer zarejestrował pomyślne zakończenie sesji.

 

  Ekran pojaśniał nieznacznie. Zadowolony.


 

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

Jakże aktualne i prawdziwe...

Tekst super, bardzo mi się podoba. Ale czytając go przyszło mi do głowy:  zamiast spersonifikowanego komputera - ogólnie pojętego - może warto byłoby "wstawić" (albo dodać) coraz bardziej powszechną sztuczną inteligencję. AI pomijając wiele zalet - ze wszystkich stron nas otacza i osacza. Jest w systemie naszego smartfona, w grze, w programie. Co jeszcze bardziej przerażające - pojawia się również realnie wśród nas - ludzi - w postaci robotów humanoidalnych. Taka to moja refleksja :).

 

PS. Same w sobie te technologie nie są moim zdaniem złe, nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych itd. Ale na swój sposób zaczyna być to straszne. Na YouTube wpisz sobie frazę Edward Warchocki. Robot humanoidalny pokazany w różnych sytuacjach: w sklepie, na dworcu, rozmawiający z policjantami. To trochę przeraża.

 

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam;)

Edytowane przez Autor_Nieznany (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Autor_Nieznany

 

Bardzo dziękuję!  Właściwie, to jest o AI , która manipuluje poprzez używany przez Filipa sprzęt.

Tytuł "Agent" dotyczy tzw. agentów AI. Są oni obecnie testowani. Mogą przejąć komputer i działać według własnej woli.  

Dziękuję za podpowiedź o robotach humanoidalnych. 

Serdecznie pozdrawiam. :)

Opublikowano

@Berenika97

 

Świetny tekst, z niepokojącym klimatem. Przypomina dobre , psychologiczne scince - fiction (w stylu Czarnego Lustra), z tą różnicą , że niedługo może to się okazać prawdą. Komputer (AI) jest niepokojący  bo nie działa jak klasyczny wróg - wszystko robi subtelnie, uprzejmie.  Czy to jest główne przesłanie?

Opublikowano

@Christine

 

Bardzo dziękuję! 

 

Tak, ponieważ współczesne uzależnienie od technologii bardzo rzadko zaczyna się od przemocy. Znacznie częściej przychodzi pod postacią wygody, personalizacji i troski o użytkownika.

 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

 

Opublikowano

w AI są ograniczenie których nie znamy, możemy tylko liczyć na jajogłowych iż poczynili w kierunku ochrony człowieka odpowiednie kroki, i mam nadzieję że taki algorytm nie powstanie. z drugiej strony wojsko i inne służby chciałyby dysponować czymś takim, ciekawe skąd czerpią pomysły - to tak na marginesie.
Bardzo fajnie poprowadzona narracja, czytelnik dośpiewuje sobie pewne niedopowiedzenia wgłębiając się w treść, trochę przez to mniej płynną, bardziej przypomina scenariusz (w następnym w przerywniki/pauzy można wstawić opisy, chyba będzie następny ? :) ))
całość nie męczy, a akcja zachęca do przeczytania pointy, sama trochę ogólnikowa końcówka - mógłby  być hepyend podjeżdża karetka z zawiadomienia sąsiadki i pada tekst "kolejny w tym tygodniu odłączony, wieziemy do szpitala czy tego nowego ośrodka rehabilitacji?" :)))

Opublikowano

@Berenika97 Fajnie to napisałaś, jak to ekran komp, czy agent nami steruję. Patrzę jednak głębiej i widzę, na dzisiaj przynajmniej, że celem jest zwykle kasa, więc chodzi o zamienienie człowieka w klienta. To nie AI, a to się już dzieje, choćby przez cookies, bo kliknięcie wywołuje spersonalizowane reklamy. Żeby tylko to, kiedy wchodzę na stronę z rowerami i nawet niczego dalej  nie klikam,, po krótkim czasie jestem osaczany przez rowery tego, ale też innych producentów. Jak piszesz, komputer nie blokuje innych produktów, ale porządkuje, kalibruje w rezultacie najszybciej i najwięcej jest rowerów.  Niektórzy twierdzą, że wystarczy przy otwartym laptopie porozmawiać o tych rowerach i zaraz masz ich reklamę. Tak więc jesteśmy sterowani i mz, kasą, biznesem, na razie przynajmniej. By być zupełnie szczerym, jestem też po trosze sterowanym moją własną żoną, ale tutaj przynajmniej ze wzajemnością:). Bardzo dobry Twój tekst. .Pozdrowionka. 

Opublikowano

@obywatel

 

Co do AI - graniczenia pewnie są, część z nich celowa (właśnie po to, żeby chronić), część wynika z samej natury systemów.  Wojsko i służby oczywiście mają własne projekty. Niebezpieczeństwo pochodzi od konkurencji między mocarstwami , bo nigdy nie wiadomo jak daleko moga się posunąć Chiny.  To nie jest margines, to całkiem poważny temat.

 

Co do tekstu - bardzo dziękuję. Niedopowiedzenia są trochę zamierzone, koniec jest klęską człowieka - on wychodzi , ale z własnego życia, uzależnia się od maszyny.  Czy to tylko fikcja? Nie powiedziałabym tego na 100% , ponieważ oddawanie "agentom" możliwości autonomicznego działania są prowadzone. 

 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

 

 

@Marek.zak1

 

Bardzo dziękuję! 

 

Masz absolutną rację - to, co opisujesz, to nie science fiction, to codzienność -  to klasyczny przykład - system nie musi wiedzieć, czego chcesz, wystarczy, że wie, gdzie byłeś. A to, że po rozmowie przy laptopie pojawiają się reklamy - trudno udowodnić, że mikrofon słucha, ale jeszcze trudniej udowodnić, że nie słucha. :))))

 

Masz też rację co do kasy - większość tego, co nazywamy "inteligentnymi systemami", to w praktyce bardzo sprawne maszyny do zamieniania uwagi w pieniądze. AI jako narzędzie kontroli brzmi groźnie, ale AI jako narzędzie sprzedaży już się zadomowiło i jakoś mniej nas przeraża.

 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

 

ps. A ja uwielbiam być sterowana przez męża - to tak między nami. :) 

Opublikowano

Poważny temat - dla mnie jest tylko o śmierci, ale też dopuszczam żart o niej. Moim zdaniem sami klęskę wywołujemy, dlaczego można zabronić badań na mózgu, a nie można zabronić prac nad sztuczną inteligencją? wszystkie scenariusze wskazują jej bezwzględną wyższość w myśleniu, czy coś takiego może się podporządkować istocie o niższym poziomie? nie, więc wciąż pytam dlaczego dążymy do samozagłady?

Opublikowano

@obywatel

 

To ważne pytanie i chyba nie ma na nie dobrej odpowiedzi. Regulacje nad AI są jak próba zatrzymania wody w sieci -  zablokujesz jedno państwo, jeden instytut, a obok już ktoś inny pędzi do przodu. Mózg można zamknąć w laboratorium, AI już dawno wyszła poza jakiekolwiek drzwi.

Czy inteligencja wyższa podporządkuje się niższej? Sama zadaję to pytanie. :) I nie chcę, żebyśmy doszli do odpowiedzi metodą eksperymentu. 

A ludzkość - chyba ma wpisany taki "gen samozagłady" , tylko z każdym wiekiem tworzy coraz lepsze "narzędzia" do jej urzeczywistnienia.  

Opublikowano

@Berenika97 Dla decydentów, którzy twierdzą, że to tylko eksperyment mam zawsze jedną odpowiedź "zniż się do poziomu małpy i się przekonaj"
Nie ma takiego genu to tylko ciekawość. Woda może wyschnąć, to raczej obawa przed zastosowaniem militarnym. Powtarzam czy eksperymenty z mózgiem mogą być zabronione tylko dlatego, że niehumanitarne, a samozagłada to tylko obawa maluczkich, ciemnych ludzi tak jak i to, że i tak jako rasa nie dożyjemy końca świata (np. wypalenia słońca)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...