Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@tetu dobry inżynierski wiersz!!! :)

Ufam, że gdzieś na końcu (albo na początku) można wszystko ze sobą połączyć i wszystko wytłumaczyć. Matematycznie opisać duszę i tchnąć duszę do matemetyki.

Świetny i warsztatowo i przekazowo :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Cieszę się że ta pozornie mocna zbroja została zauważona i zdemaskowana. 

Masz Pan inżynieryjskiego nosa :) 

Opublikowano

Na ile ja "znam" matematykę, to chyba mógłby być taki ułamek o bardzo dużym mianowniku, czyli wydawałaby się, że wiele wspólnych tematów do obgadania.

Ale to dla moze bardziej gaduły, mniej dla kogoś liczącego na chłodna precyzję.

Wiersz jak o negocjacjach w dyplomacji, super

Pzdr

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

 

Opublikowano

@tetu

 

Bardzo mi się podoba!! Lubię matematykę i fizykę, a zwłaszcza ich łączenie z poezją! 

Metafora czasu jako dzielenia przez zero robi ogromne wrażenie - to logiczna niemożliwość ubrana właśnie w poezję.

Świetne wykorzystałaś  geometrię do opisania samotności  - te równoległe linie "krzyczące o dotyk" - to fantastyczny obraz!

I bardzo przejmująca puenta!  Świetny wiersz! 

 

 

Opublikowano

@tetu

jak to się stało że nie zauważyłem wcześniej nie wiem

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 może: sinusoida potoku zdań

            przecina płaszczyznę logiki

 

równoległe obok siebie biegną stale

a o zejściu ich na pozór nie ma mowy

ale przestrzeń może wyciąć im kawałek

co się trafił nieeuklidesowy

 

czas jest liczbą urojoną

bo dotyczy tej materii co nas tworzy

a poważnie nie istnieje to wiadomo*

teoryjki tu na ziemi różne mnoży

 

pochłania mnie granica ilorazu różnicowego dla wartości niewiadomej 

 

piękne zakończenie ale próżna jak wynika z najnowszych badań nie istnieje

 

całość fajna paralela odnośnie problemów egzystencjalnych odnośnie: zachowań ludzkich, prawd etycznych, życia 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I też fajnie, ale mnie bardziej pasuje moja opcja, bo pulsujący błękit oprócz głębi — ocean, niebo, to także duchowość, a fakt, że pulsuje dodaje życia. Ale symbolizuje też natchnienie, więc potok zdań ciekawy.  W ogóle ciekawy komentarz. Dziękuję Ci za odniesienia. 

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • WIELKA FLAMANDZKA (1968) (Zagraj w "Flamish")   Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic Nie mówi im nic niedzielny dzwon Flamandki idą w tan, nie idąc w noc Flamandki to nie mówiący typ Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat Wiek, gdy musisz zaręczyć się Zaręczyć, by móc wziąć ślub Ślub, byś dzieci mieć mógł Tak uczyli rodzice nas Mnich, i z eminencja sam, Co w katedrze ma dom  Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż Idą w tan, nie idąc w dreszcz Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon Idą w tan, nie roniąc łez Flamandki nie ze łzawych są Idą, bo minął trzydziesty rok A to rok, gdy dobrze pokazać, że Wszystko dobrze, dzieci rodzą się Jak chmiel i żyto w krąg Że dumą rodziców są I Mnicha, i Eminencji, co Kapłanem w katedrze jest Dlatego tak, dlatego tańczą tan ten Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech Nie brną w śmiech, w dzwonu broń Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech Flamandki nie mają zmysłu doń Tańczą wciąż, choć już sześć dych - Dostojny wiek, czas pokazać, że Dobrze jest, wnuki wyszły ci Jak chmiel i żyto w szkle Wszystkie spowite w czerń Jak Mnich, Eminencja Jej Co w klasztorze pędzi też Dziedziczą ją, jak tan ten Flamandki idą w tan, choć minęło lat sto A na sto lat musisz wykazać się Pokazać, że umiesz wychylić szkło Z chmielu i żyta, co utrzymało cię Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon Co mnich, a nawet Ekscelencja, co Archiprezbitrem post mortem zrobili go I dlatego idą jeszcze raz w  ten tan, w to szkło Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż, Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż Tan tan, tan ten po zgon Flamandki Flamandki Fla- Fla- Pa pa Pavluflon    
    • @Poezja to życie ... a my   może warto się zatrzymać i ... podziwiać  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @andrew już jest ok , 
    • życie w biegu   wiele oferuje  nie zawsze … więc miejmy  swój mały świat  może i ... z nią    tam  mimo ... potknięć jesteśmy  blisko siebie  naszego jutra    tłum potrafi …  wyprowadzić na manowce    swój kawałek podłogi  azyl    6.2026 andrew   
    • Patrzę na brunatną ziemię, jeszcze nieprzekopaną, jeszcze niezaoraną. A tam mrówka, sierota cholerna, bezzębna, z rudymi włosami, sięgającymi pępka. Gnojona i zeszmacona dnia czwartego z rana. Dnia siódmego z rana czesze swoje czułki - robią to wszystkie mrówki, by dnia pierwszego stać się pokarmem dla mrówkojada, darmozjada.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...