Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Andrzej P. Zajączkowski

Użytkownicy
  • Postów

    442
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Andrzej P. Zajączkowski

  1. Od tłumacza: Lovecraft czasem bywa subtelny, ale nie tu. Tylko dla czytelników o mocnych nerwach... To miasto było mi już wcześniej dobrze znane; Stare, trędowate, gdzie tłumy upodlone Dla dziwnych bogów biły w gongi splugawione W kryptach wrytych pod portu uliczki szemrane. Stęchłe, rybiookie domy ślepiły wszędzie Za mną, pochylone, wpół-żywe i pijane, Jak przedzierając się przez brud przeszedłem bramę Na czarny dziedziniec, gdzie ten człowiek będzie. Zakląłem w głos, gdy mroczne ściany mnie zamknęły, Żem kiedykolwiek do takiej meliny przyjść miał, Gdy liczne okna niespodziewanie buchnęły Dzikim światłem i rojami roztańczonych ciał: Wściekły, bezgłośnie pląsający nieżywych krąg— A żaden z tych trupów nie miał głowy ani rąk! I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet IX): It was the city I had known before; The ancient, leprous town where mongrel throngs Chant to strange gods, and beat unhallowed gongs In crypts beneath foul alleys near the shore. The rotting, fish-eyed houses leered at me From where they leaned, drunk and half-animate, As edging through the filth I passed the gate To the black courtyard where the man would be. The dark walls closed me in, and loud I cursed That ever I had come to such a den, When suddenly a score of windows burst Into wild light, and swarmed with dancing men: Mad, soundless revels of the dragging dead— And not a corpse had either hands or head!
  2. Gdy Kwiecień pochyli się nade mną, Bo wydam mu się głęboko śnić Kurz nie musi już strzec tajemnicy, Gdy serce umarło, by ją skryć. Gdy Kwiecień rozpowie o tym drozdom, Usłyszą skowronki na łące I rozgwiżdżą te dwa słowa dźwięcznie, Ponad wszystkie wiatry wiejące. Nad dachem jego domu jaskółki, Nieustannych deszczów nutami, Powiedzą małemu wróbelkowi, Co skacze pod jego oknami. Wróbelku, mój ty mały wróbelku, Kiedy wydam się głęboko śnić, Powiedz kochanemu tajemnicę, Dla której umarłam, by ją skryć. I Sara: When April bends above me And finds me fast asleep Dust need not keep the secret A live heart died to keep. When April tells the thrushes, The meadow-larks will know, And pipe the three words lightly To all the winds that blow. Above his roof the swallows, In notes like far-blown rain, Will tell the little sparrow Beside his window-pane. O sparrow, little sparrow, When I am fast asleep, Then tell my love the secret That I have died to keep.
  3. Teraz nareszcie zobaczyłam czym jest życie, Nic nie jest skończone, wszystko ledwie zaczęte, A trofea, które zdawały się tak wielkie Nie są naprawdę wzięte. Nawet miłość, której wzniosłam dom mego ducha, Jak zamyślony i zmieszany gość przybywa, A od muzyki, uznania i nawet śmiechu Lepiej jest odpoczywać. I Sara: Now at last I have come to see what life is, Nothing is ever ended, everything only begun, And the brave victories that seem so splendid Are never really won. Even love that I built my spirit’s house for, Comes like a brooding and a baffled guest, And music and men’s praise and even laughter Are not so good as rest.
  4. @Nata_Kruk @MIROSŁAW C. Lovecraft nie kojarzy się w Polsce z poezją. Jest znany - wielbicielom - z powieści grozy. Sam dopiero niedawno poznałem tę stronę jego twórczości. Choć groza jest też tematem jego wierszy, to talent Lovecrafta jest niezaprzeczalny. Przynajmniej w oryginale, a ja staram się jak mogę, żeby go oddać po polsku. Dziękuję z miłe słowa.
  5. Dziesięć mil za Arkham wszedłem na szlak wiodący Skrajem klifu nad plażą Boynton z wyliczeniem, Że wieczorem stanę z ostatnim dnia promieniem Na szczycie nad Innsmouth w dolinie górującym. Na morzu odpływający żagiel widziałem, Biały tak, jak starożytne wiatry bielić mogą, Lecz tchnący jakąś przepowiednią złowrogą, Więc mu nie pomachałem, ani nie wołałem. Żagle z Innsmouth! przeminionej sławy wspomnienie, Z czasów dawnych. Lecz noc nadchodzi szybkim krokiem. By móc spojrzeć na odległe miasto przed zmrokiem, Jak to często robię, wspinam się na wzniesienie. Iglice i dachy są - lecz spójrz! W ciemnej dali Uliczki toną, żadne światło się nie pali! I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VIII): Ten miles from Arkham I had struck the trail That rides the cliff-edge over Boynton Beach, And hoped that just at sunset I could reach The crest that looks on Innsmouth in the vale. Far out at sea was a retreating sail, White as hard years of ancient winds could bleach, But evil with some portent beyond speech, So that I did not wave my hand or hail. Sails out of Innsmouth! echoing old renown Of long-dead times. But now a too-swift night Is closing in, and I have reached the height Whence I so often scan the distant town. The spires and roofs are there—but look! The gloom Sinks on dark lanes, as lightless as the tomb!
  6. Wielkie wzgórze nad starym miasteczkiem wisiało Z urwiskiem, gdzie kończyła się główna ulica; Lesiste, zielone, mrocznie w dół spoglądało Na zakręt szosy, gdzie stała stara dzwonnica. Od dwustu z górą lat słyszano doniesienia O tym, co się na tych bezludnych stokach dzieje - Dziwnie okaleczonych ptakach czy jeleniach I chłopcach, których krewni stracili nadzieję. Pewnego dnia listonosz nie znalazł miasteczka, Nikt więcej nie widział domów ani ludności; Ciekawskich z Aylesbury przybyła wycieczka - Listonoszowi rzekli, że bez wątpliwości Oszalał mówiąc, że zobaczył poprzez chaszcze Wzgórza żarłoczne oczy i rozwartą paszczę. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VII): The great hill hung close over the old town, A precipice against the main street’s end; Green, tall, and wooded, looking darkly down Upon the steeple at the highway bend. Two hundred years the whispers had been heard About what happened on the man-shunned slope— Tales of an oddly mangled deer or bird, Or of lost boys whose kin had ceased to hope. One day the mail-man found no village there, Nor were its folk or houses seen again; People came out from Aylesbury to stare— Yet they all told the mail-man it was plain That he was mad for saying he had spied The great hill’s gluttonous eyes, and jaws stretched wide.
  7. Stoję silna, chociaż zniosłam już dość: Gorzką pogardę, nienawiść i złość; Stoję silna i śmieję się im w oczy, Patrząc jak ludzkość bój ze mną toczy. Cieniu mistrzostwa, mam w potępieniu Czyny żałosne w ludzkim plemieniu Uwolnij me serce, uwolnij ducha, Wezwij mnie, a ja ciebie usłucham. Głupcze śmiertelny, rzec ci to muszę, Lekceważąc sobie świata wzgardę, Niżej umieszczasz swą podłą duszę Niż inne robaki, jakkolwiek harde. Sterto Pyłu, w swej niezmiernej pysze, Na przewodnika mnie chcesz, jak słyszę? Po stronie pokornych mnie zobaczą; Ludzie butni nic dla mnie nie znaczą. I Emily (1837) - a właściwie nie, nie Emily. W 1837 tron Gondalu obejmuje Królowa Augusta Geraldine Almeda. To mówi ona: Strong I stand, though I have borne Anger, hate, and bitter scorn; Strong I stand, and laugh to see How mankind have fought with me. Shade of mast'ry, I condemn All the puny ways of men; Free my heart, my spirit free, Beckon, and I'll follow thee. False and foolish mortal know, If you scorn the world's disdain, Your mean soul is far below Other worms, however vain. Thing of Dust, with boundless pride, Dare you ask me for a guide? With the humble I will be; Haughty men are naught to me.
  8. Ogromną radość i mądrość, młodość nam dała, Ucztowaliśmy wszyscy z otwartymi drzwiami, Gdy przeszła kobieta, co Zachód w oczach miała I mężczyzna zwrócony do Wschodu plecami. O, z miejsca stanęły serca szybko bijące, Zapadło głuche milczenie. Kiedy szli, zamierały usta żartujące, Ostygły Lipca promienie. Bladła w kielichach czerwień wina rozlana, Czerniał na stole biały chleb. Suka zapomniała ręki swego pana, U jego stóp złożyła łeb. Daj mi na ziemi leżeć, obok zdechłego psa, Zanim znowu do tej uczty zasiądę z wami, Gdy przejdzie ta kobieta, co Zachód w oczach ma I mężczyzna zwrócony do Wschodu plecami. I Mary (1897): We were young, we were merry, we were very very wise, And the door stood open at our feast, When there passed us a woman with the West in her eyes, And a man with his back to the East. O, still grew the hearts that were beating so fast, The loudest voice was still. The jest died away on our lips as thy passed, And the rays of July struck chill. The cups of red wine turned pale on the board, The white bread black as soot. The hound forgot the hand of her lord, She fell down at his foot. Low let me lie, where the dead dog lies, Ere I sit me down again at a feast, When there passes a woman with the West in her eyes, And a man with his back to the East.
  9. Dla Miaukota, Otwieram wrota. Z pozdrowieniem.
  10. Znaleźliśmy kaganek, tam gdzie zapadłe klify Wyryto na nich znak, obcy kapłanom w Tebach, A na ścianach jaskiń zlęknione hieroglify Ostrzegały stworzenia spod ziemskiego nieba. Nic więcej nie było—prócz tej mosiężnej czary, W której resztki oliwy wciąż wnętrze plamiły; Zdobionej wokoło wzorem tajemnej miary, I symbolami co się z grzechem kojarzyły. Na lęki czterech tysiącleci nie zważając Do namiotu nasz skromny łup zanieśliśmy, Tam w ciemnym wnętrzu dokładnie go oglądając Zapałką starożytny olej sprawdziliśmy. Zapłonął—Boże!. . . Kształty co się objawiły W tym szalonym błysku, grozą nas napełniły. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VI): We found the lamp inside those hollow cliffs Whose chiseled sign no priest in Thebes could read, And from whose caverns frightened hieroglyphs Warned every living creature of earth’s breed. No more was there—just that one brazen bowl With traces of a curious oil within; Fretted with some obscurely patterned scroll, And symbols hinting vaguely of strange sin. Little the fears of forty centuries meant To us as we bore off our slender spoil, And when we scanned it in our darkened tent We struck a match to test the ancient oil. It blazed—great God! . . . But the vast shapes we saw In that mad flash have seared our lives with awe.
  11. Wysokie wrzosy wichrem burz rozkołysane, Północ i światło księżyca i gwiazd jasnych blask, Ciemności i chwała radośnie zespalane, Wznosząca się ziemia i niebiosa zniżane, Ponure lochy przez ludzki duch opuszczane, Grzechot kajdan pękających i krat rwanych trzask. Wzdłuż górskich zboczy dzikie lasy użyczają Życiodajnym wiatrom przepotężną swą mowę, Rzeki swoje brzegi radośnie rozdzierają, Przez doliny gwałtownym nurtem przepływają, Wciąż szerzej i głębiej swe wody rozlewają, Zostawiając za sobą pustynie jałowe. Błyszcząc, opadając, wzbierając, umierając, W bezkresnym ciągu przemiany, od nocy po dzień; Jak piorun rycząc, jak muzyczny ton wzdychając, Cieniem nad cienie wlatując i nacierając, Jasnymi błyskami ciemności wyzywając, Nadchodząc szybko i tak samo odchodząc w cień. I Emily: High waving heather 'neath stormy blasts bending, Midnight and moonlight and bright shining stars, Darkness and glory rejoicingly blending, Earth rising to heaven and heaven descending, Man's spirit away from its drear dungeon sending, Bursting the fetters and breaking the bars. All down the mountain sides wild forests lending One mighty voice to the life-giving wind, Rivers their banks in their jubilee rending, Fast through the valleys a reckless course wending, Wider and deeper their waters extending, Leaving a desolate desert behind. Shining and lowering and swelling and dying, Changing forever from midnight to noon; Roaring like thunder, like soft music sighing, Shadows on shadows advancing and flying, Lighning-bright flashes the deep gloom defying, Coming as swiftly and fading as soon.
  12. W Hansa starym młynie jego trzy czarne koty Pośród koszy się czają na szczury niecnoty. Wąs i pazur, w ciemnościach nocy zaczajone, Pięcioro oczu, świecą jasne i zielone: Piszczy spod worków z mąką i piszczy też tam, gdzie Zimne wietrzysko od szerokich schodów dmie, Piski i poruszenia, teraz już są wszędzie. Wtedy skaczą w dół, między workami śmigają, Nos węszy, ogon wywija, łapy chwytają; A chudy staruszek Hans chrapie zasłużenie, Aż pierwszy promień słońca zarządzi budzenie; Wspina się, by zobaczyć swój skrzypiący lokal, A koty są szare, to od mąki powłoka-- Jekkel oraz Jessup, no i Jill jednooka. I Walter: In Hans' old Mill his three black cats Watch the bins for the thieving rats. Whisker and claw, they crouch in the night, Their five eyes smouldering green and bright: Squeaks from the flour sacks, squeaks from where The cold wind stirs on the empty stair, Squeaking and scampering, everywhere. Then down they pounce, now in, now out, At whisking tail, and sniffing snout; While lean old Hans he snores away Till peep of light at break of day; Then up he climbs to his creaking mill, Out come his cats all grey with meal-- Jekkel, and Jessup, and one-eyed Jill.
  13. Demon powiedział, że zabierze mnie do domu, Do krainy bladej i cienistej, na wpół zapamiętanych Wzniosłych schodów i tarasów, obmurowanych Z balustradą z marmuru, od nieba ogromu, Gdy u stóp labirynt kopuł ciągnie się w dali I wież obok wież wzdłuż wybrzeża postawionych. Jeszcze raz, powiedział mi, stanę oszołomiony Na tych starych wzgórzach, słysząc szum morskiej fali Wszystko to obiecał i przez wrota zaćmienia Poniósł mnie pośród chlupotu jezior płomiennych I krwawo-złotych tronów bogów bezimiennych Przed bliskim swym losem wrzeszczących z przerażenia. A potem czarna zatoka, szum morza i mrok: - Tu był twój dom - zadrwił, - kiedy jeszcze miałeś wzrok! - I Howard: The daemon said that he would take me home To the pale, shadowy land I half recalled As a high place of stair and terrace, walled With marble balustrades that sky-winds comb, While miles below a maze of dome on dome And tower on tower beside a sea lies sprawled. Once more, he told me, I would stand enthralled On those old heights, and hear the far-off foam. All this he promised, and through sunset’s gate He swept me, past the lapping lakes of flame, And red-gold thrones of gods without a name Who shriek in fear at some impending fate. Then a black gulf with sea-sounds in the night: “Here was your home,” he mocked, “when you had sight!”
  14. Pieśń śpiewajcie o męskich piżamach, Założył o wpół do siódmej, I nosi ją dziś przez cały wieczór, I wygląda w niej cudnie. Pieśń śpiewajcie sukniom z kieszeniami, Mam jedną taką, co za sztos, Mogę mieć swe chustki z monogramem Zawsze, gdy chcę wydmuchać nos. I Katherine (wiersz opublikowany w tomie Poems, 1923): Sing a song of men's pyjamas, Half-past-six has got a pair, And he's wearing them this evening, And he's looking such a dear. Sing a song of frocks with pockets I have got one, it is so's I can use my `nitial hankies Every time I blow my nose.
  15. Znów wrócił dzień, kiedy jako dziecko zlęknione Widziałem to - raz - dębów wypróchniałych głusza, Szara od mgły, która spowija i zadusza Skradające się kształty, szaleństwem splugawione. Było tak samo - dzikie, bujne trawy lgnęły Do ołtarza, a na nim inskrypcja wielbiąca Bezimiennego, któremu dymy z tysiąca Wież nieczystych, przez przeszłe eony się pięły. Ciało rozciągnięte na kamieniu ujrzałem I wiedziałem, że nie ludzie na uczcie byli; I że dziwny, szary świat nie jest mój, wiedziałem. To był Yuggoth, za gwiezdną pustką - i w tej chwili Ciało wrzasnęło do mnie głosem jak pieśń trupia I zbyt późno pojąłem, że to ciało to ja! I Howard (to już czwarty sonet z "Fungi from Yuggoth", - jak ten strach leci): The day had come again, when as a child I saw—just once—that hollow of old oaks, Grey with a ground-mist that enfolds and chokes The slinking shapes which madness has defiled. It was the same—an herbage rank and wild Clings round an altar whose carved sign invokes That Nameless One to whom a thousand smokes Rose, aeons gone, from unclean towers up-piled. I saw the body spread on that dank stone, And knew those things which feasted were not men; I knew this strange, grey world was not my own, But Yuggoth, past the starry voids—and then The body shrieked at me with a dead cry, And all too late I knew that it was I!
  16. Ukłon. Niski. "Przywiązanie sprzyja mutacjom." Niezapomniane.
  17. Nie wiem jakie skręty przez kwartał podupadły Dziwnych dróg morskich ścieżką do domu były mi, Lecz na mym ganku drżałem, z pośpiechu pobladły By wejść do środka i zaryglować ciężkie drzwi. Miałem księgę mówiącą o ukrytym szlaku Przez próżnię, oraz dzielące kosmos zasłony, Trzymające bezwymiarowe światy w saku I w ich własnych włościach zaginione eony. Mój wreszcie był klucz do tamtych niejasnych wizji Iglic o zmierzchu i puszcz knujących w ciemności. Mglistych w otchłaniach o ponadziemskiej precyzji, Przyczajonych jak wspomnienia nieskończoności. Klucz był mój, lecz gdy mamrocząc siedziałem spięty, Lufcik na strychu zadrżał nieporadnie pchnięty. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet III.): I do not know what windings in the waste Of those strange sea-lanes brought me home once more, But on my porch I trembled, white with haste To get inside and bolt the heavy door. I had the book that told the hidden way Across the void and through the space-hung screens That hold the undimensioned worlds at bay, And keep lost aeons to their own demesnes. At last the key was mine to those vague visions Of sunset spires and twilight woods that brood. Dim in the gulfs beyond this earth’s precisions, Lurking as memories of infinitude. The key was mine, but as I sat there mumbling, The attic window shook with a faint fumbling.
  18. Cóż mnie obchodzi, w snach i niemocy wiosennej, Że moje pieśni wcale mnie nie oddają? One są zapachem, a ja krzesiwem i ogniem, Ja jestem odpowiedzią, one tylko wołają. Lecz cóż mnie obchodzi, skoro miłość skończy się wkrótce, Niech mówi moje serce, a umysł ogarnie inercja, Bo umysł jest dumny i silny dość, by milczeć, To moje serce moje pieśni tworzy, a nie ja. I Sara: What do I care, in the dreams and the languor of spring, That my songs do not show me at all? For they are a fragrance, and I am a flint and a fire, I am an answer, they are only a call. But what do I care, for love will be over so soon, Let my heart have its say and my mind stand idly by, For my mind is proud and strong enough to be silent, It is my heart that makes my songs, not I.
  19. Z wysiłkiem księgę pod połą płaszcza trzymałem By przed niepożądanym zasłonić ją wzrokiem; Przez przystani stare uliczki przemykałem Z rozedrganym spojrzeniem i nerwowym krokiem. Matowe okna, skryte wśród cegieł odartych Zerkały podejrzliwie jak gna mnie potrzeba. Na myśl o tym co kryją, czułem nieprzeparty Zew zbawczego widoku błękitnego nieba. Nikt nie widział jak wziąłem tę rzecz, a mimo to, Echo tego śmiechu w mej głowie wciąż krążyło, Mogłem tylko zgadywać z jak ciemnych światów zło Czaiło się w tomiszczu, które mnie skusiło. Każdy krok cięższy - mury jednakie i mroczne - A w dali za mną człapały stopy niewidoczne. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet nr. 2. Teraz widać, że to poemat w odcinkach w formie sonetów. Jeszcze niedawno nie wiedziałem, że Lovecraft był też poetą, a co dopiero że takim...): I held the book beneath my coat, at pains To hide the thing from sight in such a place; Hurrying through the ancient harbor lanes With often-turning head and nervous pace. Dull, furtive windows in old tottering brick Peered at me oddly as I hastened by, And thinking what they sheltered, I grew sick For a redeeming glimpse of clean blue sky. No one had seen me take the thing—but still A blank laugh echoed in my whirling head, And I could guess what nighted worlds of ill Lurked in that volume I had coveted. The way grew strange—the walls alike and madding— And far behind me, unseen feet were padding.
  20. @iwonaroma Dziękuję za dobre słowo, to naprawdę dodaje skrzydeł.
  21. Ciemność była i kurz w tym miejscu zagubionym W plątaninie starych zaułków przy nabrzeżach, Dziwadeł z morza wyłowionych woń nieświeża I dziwny kłąb mgły przez zachodni wiatr niesiony. Szybki w romby od dymu i szronu ściemniałe, Ukazały stosy ksiąg, jak pnie wykręcone, Gnijące od podłogi, aż po dach - złożone Ze starej wiedzy za grosze sterty zbutwiałe. Wszedłem, oczarowany i drąc pajęczą sieć Wziąłem tom najbliższy i przerzucałem strony, Drżąc na widok słów, które wydawały się mieć Sekret, potworny gdyby został wyjawiony. Spodziewałem się ujrzeć księgarza siwy włos, Ale doleciał mnie tylko śmiejący się głos. I Howard ("Księga" jest pierwszym z trzydziestu sześciu sonetów cyklu "Fungi from Yuggoth". Poprzednio zamieszczone "Wyobcowanie" jest trzydziestym drugim.): The place was dark and dusty and half-lost In tangles of old alleys near the quays, Reeking of strange things brought in from the seas, And with queer curls of fog that west winds tossed. Small lozenge panes, obscured by smoke and frost, Just shewed the books, in piles like twisted trees, Rotting from floor to roof—congeries Of crumbling elder lore at little cost. I entered, charmed, and from a cobwebbed heap Took up the nearest tome and thumbed it through, Trembling at curious words that seemed to keep Some secret, monstrous if one only knew. Then, looking for some seller old in craft, I could find nothing but a voice that laughed.
  22. Popełniłem błąd! Pokornie proszę o wybaczenie. Chodzi o wers: And still the burden of the strain Słowo Strain ma dodatkowe znaczenie, które uświadomiłem sobie słuchając pięknej pieśni Rule Britannia (...), a konkretnie słów: And guardian angels sang this strain. Strain to też melodia, pieśń. A Burden? Okazuje się, że w tym znaczeniu to powracający motyw, akcent, refren. Zatem Emily mówi po prostu: - I wciąż refrenem mojej pieśni jest -. I wszystko robi się jasne. Zatem niezgrabne: I wciąż ciężarem u napięcia granic Jest mi - nie walcz więcej, to wszystko na nic. - Zamieniam na: I wciąż oznaką mej melodii granic Jest - Dość już twych starań, to wszystko na nic. -
  23. Usiadłam sama; światło roztaczając Radośnie lśnił letni dzień umierając; Widziałam jak kona, patrzyłam jak znika Z bezwietrznych łąk, z mglistego zagajnika; I myśli w mej duszy się rozszalały I serce się ugięło przed ich siłą I gorzkie łzy z moich oczu tryskały Bo słów na uczucie mi brakowało, Które dostojną tę radość kalało W tą godzinę, tak boską i tak miłą. Pytałam siebie, - Dlaczego cennego Tego daru niebiosa mi nie dały, Wielkiego, przez wielu otrzymanego, By się ich myśli w poezji splatały? - To sny mnie osaczyły, - powiedziałam - Z beztroskich dziecięcych lat dorastania; Fantazja dzika wizje przekarmiała Odkąd życie rozkwitło u zarania. - Dziś, gdy nadzieja na śpiew się zbudziła, Bezdźwięczną strunę ma ręka trąciła; I wciąż oznaką mej melodii granic Jest - Dość już twych starań, to wszystko na nic. - I Emily: Alone I sat; the summer day Had died in smiling light away; I saw it die, I watched it fade From misty hill and breezeless glade; And thoughts in my soul were gushing, And my heart bowed beneath their power; And tears within my eyes were rushing Because I could not speak the feeling, The solemn joy around me stealing In that divine, untroubled hour. I asked myself, “O why has heaven Denied the precious gift to me, The glorious gift to many given To speak their thoughts in poetry? “Dreams have encircled me,” I said, “From careless childhood's sunny time; Visions by ardent fancy fed Since life was in its morning prime.” But now, when I had hoped to sing, My fingers strike a tuneless string; And still the burden of the strain Is “Strive no more; 'tis all in vain.”
  24. Zima to showman jest zawołany, Zmienia pnie drzew w śnieżne bałwany, A domy w torty urodzinowe, A jeziora w ciasteczka lukrowe. Gładki i czysty i mroźnie biały, Chciałoby się ugryźć ten świat cały. To pora by być młodym i gładkim, By na język łapać śnieżne płatki! Śnieg śnieżny jest, kiedy go nawieje. Przykro mi, że rozmokły, kiedy topnieje. I Ogden: Winter is the king of showmen, Turning tree stumps into snow men And houses into birthday cakes And spreading sugar over lakes. Smooth and clean and frosty white, The world looks good enough to bite. That's the season to be young, Catching snowflakes on your tongue! Snow is snowy when it's snowing. I'm sorry it's slushy when it's going.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...