Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@Omagamoga

 

to wbrew pozorom jest bardzo dobre pytanie.

 

odpowiem tak:

 

mrok jest światłem, które zgasło.

 

ciemnosć w moim wierszu   jest czymś pierwotniejszym .

 

jest substancją w ktorej dopiero rodzi się doświadczenie

 

to jest ciemność!

 

 

 

 

@Lapislazuli

 

bardzo dziękuję:)

 

serdeczności:)

 

 

 

@violetta

 

fajnie byłoby:)

 

dziękuję:)

 

 

 

@wiedźma

 

przepraszam za ciarki:)

 

dziękuję za komentarz:)

 

pozdrawiam ciepło:)

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena o to ja to widzę inaczej . ciemność to poprostu brak światła , natomiast mrok to jest ta siła przeciwna do światła jak yin i yang . wystarczy sobie pomyśleć - ciemne rzeczy a mroczne rzeczy.

w angielskim jest też takie słowo wychodzące z użycia aby ludzie nie zawracali sobie głowy że jest coś takiego jak "murk"

Opublikowano

@Migrena ok teraz jasne jest wszystko , z resztą to z wiersza wynika że chodzi o doświadczenie , w moim nazewnicstwie użył bym mrok , dlatego dopytałem. 
dla mnie mowa potoczna wynikająca z toku słów jest bardziej naturalna rzeczywista i prawdziwa niż "oficjalna indoktrynacja".

Opublikowano

@Migrena

Nie wiem czy trafię za autorem, próbuję :)

 

bliskość = utrata siebie

jedność = ryzyko rozpadu

intensywność = przekroczenie granic, które nas chronią

 

To nie jest bezpieczna miłość.
To jest miłość (albo pożądanie), które wchodzi za głęboko, bo  tym samym momencie pojawia się coś niepokojącego, coś jak pęknięcie. Tutaj zbliżenie nie kończy się odpowiedzią.
Kończy się eksplozją i ciszą, po której już nie wiadomo, kim się jest.

Opublikowano

@MigrenaTwój tekst zawiera w sobie odwagę podmiotu, który nie waha się przed eksploracją przestrzeni, gdzie uwolniona zostaje prawdziwa siła witalna.

Namiętność nie musi się nigdzie ukrywać, gdyż wiersz pozwala jej na suwerenność, odrzucając lękliwe schematy.

 

Moją uwagę przykuł wątek imion. Nadałeś im bardzo ważną funkcję - tożsamościowotwórczą.

Jak każde słowo, imię wyodrębnia byt z chaosu. W seksualnym zespoleniu kochankowie stali się bezimienni, czyli powrócili do pierwotnego stanu, w którym mogą być wszystkim.

 

Utwór nie czyni ciemności kategorią czysto fizyczną (brak światła), ani etyczną (mrok psychologiczny), lecz eksponuje ją jako naturalny instynkt przyciągający do siebie pierwiastek męski i żeński, oraz jako ukryty w nich potencjał do nieustannej rekonstrukcji wzajemnej obecności jednego wobec drugiego.

 

Akt miłosny implikuje bezgraniczność, rozumianą jako powrót do pramaterii. Z niej, dzięki otwarciu się na wymianę energetyczną, będącą warunkiem autentycznie spełnionej miłości, powstaje nowa rzeczywistość (świat wybucha z nas), w której można się zdefiniować w inny sposób i poprzez inne zasady, niż wszystkie znane do tej pory.

 

Formalnie, podział wiersza na pojedyncze linijki bądź krótkie dwuwersy przywołuje na myśl szybki, urywany oddech, co współgra z całokształtem tego lirycznego założenia.

 

(Po prawie roku mojej nieobecności tutaj z przyjemnością zauważam, że potrafisz jednak zdyscyplinować swoje pisanie, co wychodzi mu  tylko na korzyść).

 

AH

Opublikowano (edytowane)

@Alicja_Wysocka

 

Alu.

 

to jest bardzo uwaxne odczytanie.

 

jest w tym dokładnie to napiecie  które mnie interesowało.

 

 między bliskoscią a przekroczeniem . gdzie "ja’ przestaje być szczelne, ale nie znika tylko zmienia swój ciężar..

 

Alu.

 

odczytałaś mój wiersz bardzo dobrze:)

 

bardzo dziękuję:)

 

 

 

 

@Omagamoga

 

 

serdeczne dzięki za dociekliwość:)

 

cenny walor:)

 

 

 

 

@Aleksander Hoorn

 

bardzo życzliwy komentarz.

 

dziękuję za tak uwazne i wielowarstwowe odczytanie.

 

szczególnie bliski jest mi trop bezimiennosci jako powrotu do czegoś pierwotnego .

 

choć widzę to mniej jako ‘bycie wszystkim’, a bardziej jako moment zawieszenia formy zanim na nowo się określi.

 

cieszę się tez, że zwróciłes uwagę na rytm bo on, oddech był tu dla mnie ważny .

 

i dzięki za tę koncową uwagę  chyba rzeczywiście uczę się większej dyscypliny  

 

 

chociaż broń Boże nie chcę odchodzić od swojej autorskiej mataforyki:)

 

bardzo dziękuję za świetny komentarz:)

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

 

To utwór o ogromnym ładunku somatycznym i metafizycznym - jak niemal fizycznym zapis doświadczenia, w którym erotyka miesza się z transcendencją.

 

Pokazuje bliskość tak intensywną, że tożsamość przestaje mieć znaczenie a dwoje ludzi przestaje istnieć jako osobne byty.

 

Niesamowite metafory - „Ciemność ma masę” - ciemność jest tu substancją, która dotyka, osacza, waży. Ciemność to główny aktor, który spaja ciała w jedno, odbierając im imiona i tożsamość.

 

Końcowy wybuch świata z tej ciemnej, ciasnej wyrwy robi ogromne wrażenie.

 

Uderza też fizyczność tego tekstu - kręgosłup wbity w kręgosłup, krew, puls, wrzące srebro.

 

Niezwykle mocny wiersz o zatraceniu. To poezja, którą czuje się na skórze. Świetny! 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...