Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Każdy wers jest poezją. Chłód i mrok ludzkiej duszy ma u Ciebie formę małego, zagubionego kotka, który, zamknięty w skrzyni, nie wie, czy przetrwa kolejny dzień. Właściwie dni przestały istnieć – jest tylko ciemność.

Idealnie opisałaś tę parę, zobaczyłem w nich więcej niż dotąd. Myślałem, że będąc razem, próbują się uratować nawzajem, dać w ofierze siebie, ale ich przecież już nie ma – dlatego nie ma zbawienia. Nie czeka ich nic prócz "zamarzniętego nieba".

Dotarłaś w tym wierszu na samo dno oceanu. Nie ma nic prócz ciemności. Nie będę do niego powracał – jest zbyt sugestywny, a ja, jak mały kotek, boję się zamkniętych pomieszczeń. Nie ma tu nawet promyka światła.

Powiedz, proszę, jak czułaś się po napisaniu tego wiersza? Czy wymagał tylko technicznej sprawności, czy było coś więcej?

Opublikowano (edytowane)

@Łukasz Jurczyk

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję to, że dopisałeś wierszyk -  znaczy to dla mnie bardzo dużo. 

 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Lenore Grey

 

Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. 

 

@Poet Ka

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję za ten komentarz - "platoński wymiar w negatywie" to sformułowanie, które sama chciałabym mieć przy pisaniu. Trafiłaś w sedno tego, czego szukałam- nie uniesienie ku idei, ale jej odcisk w tym, co zostało po utracie.

 

Serdecznie pozdrawiam. 

 

@Alicja_Wysocka

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję. Napisałeś to lepiej, niż ja umiałem to powiedzieć wprost - dlatego musiałem napisać wiersz. :)

"Jakby nawet pamięć nie chciała ich już połączyć" - to jest dokładnie to. Nie ma tu nawet nostalgii. Tylko dwie osobne ciemności.

 

Serdecznie pozdrawiam. 

 

 

 

 

@andrew

 

Bardzo dziękuję! 

 

To piękna odpowiedź. Szczególnie ten czas - chłodny, nieubłagany, piszący scenariusze długo po nas. Dziękuję, że zostawiłeś ten obraz.

 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Proszalny

 

Dziękuję za ten komentarz - i za odwagę, żeby napisać, że się boisz.


Obraz kotka ze skrzynią jest piękny i trafny - właśnie o to chodziło, o zawieszenie między istnieniem a nieistnieniem, gdzie sam akt obserwacji niczego już nie zmienia.


Pytasz, jak się czułam po napisaniu. Nie powiem, że tylko technicznie - to byłoby nieprawdziwe.

Pisanie tego wiersza było jak schodzenie po schodach, które się za tobą zapadają. Dotarłam na dno i zostałam tam przez chwilę. Ale samo napisanie - paradoksalnie - dało mi powietrze. Jakby nazwanie ciemności zmniejszało jej władzę.

@Simon Tracy 

 

Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :) 

Edytowane przez Berenika97 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Berenika97

 

Bardzo lubię Twoje wiersze, zmieniają nastrój, formę, klimat - są tak pięknie zróżnicowane.  Nie są nudne. Przed chwilą przeczytałam wzruszający wiersz o pamięci historycznej a teraz zabierasz mnie w gotyckie klimaty. I to jakie!

Świetny wiersz!

Opublikowano

@Marek.zak1

 

Bardzo dziękuję!  Też mam podobne wyobrażenia. Oczywiście interpretować można różnie - bardzo lubię tę różnorodność w odczytywaniu wierszy.  

Serdecznie pozdrawiam. 

@Christine

 

Bardzo dziękuję! 

Ucieszyła mnie Twoja opinia - bronię się przed zaszufladkowaniem i dlatego lubię eklektyzm. :) 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Robert Witold Gorzkowski

 

Bardzo dziękuję! 

Chyba bym jednak w końcu się znudziła! :)))  Ale to przemiłe słowa! 

Serdecznie pozdrawiam. 

@MIROSŁAW C. @Natuskaa @Leszczym @wiedźma @Rafael Marius @Andrzej P. Zajączkowski

 

Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
    • @Czarek Płatak dzięki:)
    • Niechybnie pięćdziesiątka. Wszystkiego najlepszego :-)
    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
    • @KOBIETA   Dopraw mnie sobą! Smacznie mnie zjedz! W świetlistą obecność, znikających świec.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...