Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Wieczorem ślepną oczy domów

i mały tranzystor na nocnej szafce

staje się świętym centrum wszechświata,

nadaje ewangelię reklam, katastrofę i ciszę,

kiedy leżę jak Jonasz w brzuchu wieloryba.

 

Ciemność podchodzi coraz bliżej,

pełznie listwą przypodłogową,

wchodzi przez szpary pod drzwiami,

przykleja do szyb:

świetliki w popiele nieba,

światła samochodu,

lśnienie meteoru z miasta do miasta,

niewidzialna dłoń przemyka po ścianach.

 

Wyłączam radio.

Biały szum zostaje chwilę,

jak mleczna droga dla duchów reklam.

 

Postacie, które wymyśliłem za dnia

szewc z ognia, kobieta z betonu, 

chłopiec z cieniem w kieszeni

układają się w moim oddechu,

odnajdują spokój, milkną,

znika niebo.

 

Zasypiam i jestem po drugiej stronie

gdzie jest taki sam dom jak mój,

taki sam ja,

ta sama lampka nocna,

ta sama samotność w brzuchu wieloryba,

który połknął Jonasza, bo Jonasz chciał uciec.

 

Uciekam każdego dnia.

W tramwaju, w sklepie, w wiadomościach o wojnie,

w przeglądaniu internetu,

w modlitwie, w kawie, w patrzeniu na ludzi bez imion.

 

Uciekam

ale jeszcze nie wiem, przed czym.

Jeszcze nie spotkałem mojego przeznaczenia.

Może ono też ucieka.

Może śpi po drugiej stronie radia.

 

 

Opublikowano

@Proszalny -

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 zapaliłam lampkę, odnajduję się w Twoi widzeniu poetyckim... to nie brzuch ryby i nie beton. To ludzkie doświadczenie bezradności, starości, choroby, samotności. Że inni nie czują podobnie, to złudzenie. Po prostu każdy odbiera świat za pomocą własnych narzędzi percepcyjnych

i stąd odczucie samotności. To tylko moja interpretacja. Twoja może być inna. Ale to niuanse.

Opublikowano

@Poet Ka

 

Dziękuję za światło lampki, która rozświetliła mrok. To Twoja grafika? Bardzo mi się podoba. Kolory idealnie oddają wnętrze zasypiającego Jonasza.

Masz rację, że wszyscy tak samo jesteśmy bezradni i jeśli przyjrzeć się bliżej – samotni. Myślę, że Jonasz przede wszystkim ucieka przed sobą. Nie tylko przed cierpiącym, lecz także przed byciem szczęśliwym. Jeszcze nie wie o tym, że robi tak, bo nikt go nie nauczył radości. Jest biedną, pokaleczoną istotą, która potrafi tylko się chować. Ucieka przed światłem, zbyt długo był w ciemności. To nie wynika z tekstu, jest przypisem autora – niuansem.

 

Opublikowano

@Proszalny

 

Bardzo interesujący jest przypis autora :)  Przeczytałam wiersz i Twój przypis - rzeczywiście niuans. :))) 

 

Bardzo sugestywnie opisałeś nocną izolację. Bardzo podoba mi się ten  biblijny motyw Jonasza - tutaj brzuch wieloryba staje się metaforą współczesnego mieszkania, w którym radio i internet są jedynymi oknami na świat. Przejmujący jest ten obraz "białego szumu" jako drogi mlecznej dla duchów reklam.

Wiersz o ucieczce, która nie ma mety, bo uciekamy przed czymś, czego nie umie nazwać on ani my.  Ale to już niuans. :) Świetna, gęsta atmosfera. Bardzo intrygujący tekst! 

Opublikowano

@Proszalny te uniki mają bardzo współczesny charakter, bo dzisiaj, nawet w polityce obserwuje się zjawisko przypierania rozmówcy do muru, że musi się zdeklarować lub jednoznacznie wyrzec jakiejś postawy, żeby nie został obłożony anatemą. Jonasz bał się prorokować w mieście grzechu.

Opublikowano

@Berenika97

 

Warto spróbować opisać to, czego nie potrafimy nazwać. Pisanie ma tę cenną zaletę, że fragmenty tekstu pochodzą z mroków podświadomości. Nie zdajemy sobie sprawy, że często słowa dyktuje nam ten drugi - za dnia ukryty. Gombrowicz mówił, że pisząc należy wejść w sferę snu. To bardzo cenna porada. 

Dopiero pisząc komentarz dla Poetki, zobaczyłem postać Jonasza wyraźniej.

Ucieczka ma metę, ja nią jestem. To skomplikowane tak żyć z rozdwojeniem jaźni. Wciąż liczę, że kiedyś się odnajdę. Sytuacja nieco przypomina postać Blaszanego Drwala. Wciąż poszukiwał tego, co już posiadał.

 

@Poet Ka

 

Jonasz czuł strach przed Bożym miłosierdziem - o tym próbowałem powiedzieć w poprzednim komentarzu.

Opublikowano

@Proszalny

 

Zaintrygowało  mnie Twoje nawiązanie do Blaszanego Drwala. W oniryzmie często szukamy "serca" lub "domu", nie zauważając, że sam proces pisania jest dowodem na to, że już je mamy. Może to "rozdwojenie jaźni", o którym wspominasz, nie jest błędem systemu, ale jedynym sposobem, by Jonasz mógł w końcu spotkać samego siebie w brzuchu wieloryba? Pisanie to rzeczywiście bezpieczna meta dla tej ucieczki.

Opublikowano

@Proszalny świetna personifikacja ciemności. Urzekła mnie plastyczność obrazu. To pełzanie widać tak wyraźnie, że zagęszcza się we wszystkich wersach. Ciekawe spojrzenie na samotność. Przywołany motyw Jonasza, jeszcze bardziej podkreśla ten temat. W "brzuchu wieloryba" chyba nikt nie poczuje się  komfortowo... Wiersz bardzo ciekawy! Pozdr:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Czy gdybym napisał wszystkie słowa świata tysiąc razy kocham czterykroć przepraszam czy choć literkę jeszcze byś pokochała w alfabecie nie po kolei uczucia   alfa roześmiana w miłości omedze płaczące kropki w połowie zdania litery w środku są najpiękniejsze marzeniom już się nie kłaniam   palę myślniki wyrzucam przecinki w połowie tchu pytaniem krzyczę czy gdyby alfabet nie miał logiki miałoby sens jednej litery życie?
    • @Berenika97 super! uwielbiam takie klimaty!!! Sam mam ich sporo w swoim życiu ;)
    • "Ewolucja wygodnictwa"   Ucieczka z epoki spania pod chmurą, od chłodu, od deszczu, od gniewu natury — oto wygodnictwo, co w ciepłe dni nawet wpycha nas w asfalt i martwe mury.   Gdy człowiek pochylił się nad krzemieniem, zaiskrzył mu nagle przebłysk rozumu, wykrzesał z kamienia ogień i nadzieję, a koło potoczył — ku dziejom, ku tłumom.   Choć dłonie miał twarde, a życie niełatwe, choć mózg jego mniejszy od naszych rozmiarów, to myślą pokonał przeszkody surowe i zaczął budować swój świat ze swych czarów.   Niepiśmienni ludzie, bez ksiąg i bez trendów, bez ekranów, reklam, bez świata zmyślonego, tworzyli legendy, bogów i potwory — z lęku, z wyobraźni, z dobra i ze złego.   A my dziś tęsknimy za ciszą i lasem, za życiem prostszym, bez blasku przepychu, za chwilą, gdy można odetchnąć pod drzewem, odsunąć od siebie codzienność pośpiechu.   Lecz tylko na chwilę — na weekend, na moment, na spacer, na oddech, od miasta uciekać. Bo kiedy wieczorem przychodzi zmęczenie, to własne mieszkanie najmilej nas czeka.   Lubimy pająki — lecz raczej wśród liści, niech snują swe sieci z dala od domu. Much nie kochamy, choć przecież są po coś — lecz właściwie nie wiemy, po cóż i komu?   Wilgotny wieczór, chłód rześki i czysty, zapach mokrej ziemi, szum nocnego boru — to wszystko zachwyca… przez moment zaledwie, a potem pragniemy wrócić do domu.   Bo człowiek zwyciężył surowość natury, lecz w sercu zachował pradawne marzenie: by choć przez godzinę poczuć się dzikim, a potem — wygodnie — na kanapie leżenie.   Leszek Piotr Laskowski.
    • Minuta opóźnienia – Luiza wylicza precyzyjnie. Na półpiętrze znów mijają się przypadkiem. Dziś "dzień dobry" trwa o sekundę dłużej. Wystarcza, by zauważyć, że jego oczy mają ten sam odcień rezygnacji, którą ona każdego ranka zmywa z własnej twarzy. Jej "dzień dobry" wisi jeszcze w powietrzu. Cisza - oboje sprawdzają, kto pierwszy odwróci wzrok. Dziewczyna spuszcza oczy, patrzy na wytarte lastryko schodów, słowa wymykają się, zanim zdąży je cofnąć. - Jutro mnie nie będzie - kot nie znosi samotności, wziąłbyś go? Płytki wdech. Mateusz się uśmiecha, kiwa głową. Cisza na klatce schodowej brzmi dziś inaczej. Luiza powierza mu Leona.  
    • @Gosława   Bardzo poruszający wiersz. Zatrzymanie w kadrze ("nieruchome cienie", "kolory matowieją") i wyciszenie natury świetnie budują melancholijny nastrój, który prowadzi do niespodziewanej, bardzo osobistej puenty. Ostatni wers uderza swoją dobitnością na tle rozmytych, poetyckich obrazów. Świetne przejście od opisu krajobrazu do wnętrza podmiotu lirycznego. Piękny! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...