Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97  - wiersz unika utartych schematów, wprowadzając nową jakość w obrazowaniu wojny. Zamiast operować wielkimi słowami, budujesz napięcie poprzez konkret. To liryka głęboka i 'ważąca' – tu nie mówi ideologia i krzyk, tylko obrazy i cisza.

Opublikowano

andrew 

...

przeszłość słabo się pielęgnuje 

każdy przy niej majstruje 

robią makijaż zęby wyrywają 

znieczulenia nie dają 

...

Pozdrawiam serdecznie

spokojnego dnia 

 

Dodam jeszcze za poetą 

..a lato było piękne tego roku,,

Opublikowano

Wspaniały, refleksyjny wiersz. Brzozy z korzeniami w mundurach zostaną ze mną na długo, i chociaż mówisz o ludziach - myślę o zwierzętach. Dla nich nadal trwa wojna. Nie mają imion i grobów, zupełnie jakby nie istniały. A jednak łzy w oczach umierającej sarny, mówią inaczej. 

 

Znikają drewniane krzyże,

pamięć gubi się w lesie.

Wciąż słychać strzały

mierzone w komorę -

kula rozrywa serce.

 

Nadal lubimy zabijać,

żeby zachować pozory,

nazywamy śmierć sarny 

dbałością o stado -selekcją.

 

Opublikowano

Kwiecień 1940 to jeden z najczarniejszych okresów naszej historii. Polska podzielona przez dwa mocarstwa rządzona przez największych zbrodniarzy w historii świata, nadzieja na nowa wojnę już wygasła, a przecież już wkrótce i Francja padnie pod ciosami Wehrmachtu. Mordowanie Polaków po obu stronach Bugu i poczucie, że znikąd pomocy, Wiersz przenosi nas z globalnej do lokalnej historii, gdzie wszędzie pamiątki po dopiero skończonej kampanii wrześniowej. Gruzy i popioły, ślady po zabitych i zaginionych i pytanie, co dalej.

Wzruszający wiersz. Pozdrawiam serdecznie. 

Opublikowano

@Berenika97 Wiersz jest bardzo intymny, a cisza, o której piszesz ma „wagę ołowiu” – sugeruje to ogrom cierpienia, którego nie da się wyrazić słowami, oraz traumę, która trwa. 

"Rozstrzelane imiona" to metafora nie tylko fizycznej śmierci, ale i próby wymazania pamięci o tych ludziach. Wiersz, poprzez "składanie" tych imion na nowo, staje się aktem przywracania godności i pamięci ofiarom.

Opublikowano

@Lenore Grey

 

Bardzo dziękuję! 

 Zależało mi właśnie na tym, żeby nie przekrzyczeć ciszy tamtych miejsc. Cieszę się, że tak odebrałaś te wersy. 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Jacek_Suchowicz

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję za te słowa. 

Nasza historia jest tak gęsta od krwi i walk o przetrwanie, że można do niej wracać bez końca i ciągle dopisywać kolejne warstwy bólu. 

Katyń, powstania, partyzanci, wywózki – takiej historii w Europie nie znajdziemy. 

 

Serdecznie pozdrawiam. 

 

 

@Poet Ka

 

Bardzo dziękuję! 

 

Wielkie słowa jakoś same odpadały przy pisaniu - zostawały tylko te detale, które rzeczywiście noszą ciężar. 

 

Serdecznie pozdrawiam. 

@andrew

 

Bardzo dziękuję! 

 

więc staję przy grobie i milknę

bo tam, gdzie leżą ci ludzie

każde słowo za dużo waży

żeby nim rzucać lekko

 

Serdecznie pozdrawiam. 

Opublikowano

@Proszalny

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję za te słowa i za wiersz.

Mój wiersz mówi o katyńskiej zbrodni, o ludziach zamordowanych i pogrzebanych w mundurach.

Twój - o innej wojnie, która trwa i o cierpieniu, które też domaga się imienia.

Dwa różne bóle, dwie różne sprawy ale łączy je potrzeba pamięci i nazywania rzeczy po imieniu.

 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Marek.zak1

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dokładnie tak! 

5 kwietnia 1940 roku Stalin podpisał decyzję o wymordowaniu  prawie 25 tysięcy jeńców wojennych - w tym oficerów. 

 

Ówczesne społeczeństwa,( tak jak i dzisiejsze) nie spodziewały się ogromu barbarzyństwa i okrucieństwa, zwłaszcza wobec Polaków.  A potem  wolały też zamykać oczy.  

 

Serdecznie pozdrawiam. 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiersz ma świetny klimat I bardzo mi się podoba. Mam wrażenie, że byłam tam i widziałam to na własne oczy. Niezwykle poruszający.

Pozdrawiam serdecznie .

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka dziękuję, że pochyliłaś się aż tak wnikliwie! Puzzle nadal leżą na stole...
    • @MIROSŁAW C. Ciekawe, inne spojrzenie na Wielkanoc. Pozdrawiam!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Świetne,pozdrawiam serdecznie .
    • Lubię chłód godzin wczesno porannych i widok pustych ulic, po których zasuwam z kubełkiem i miotłą. Wraz z miastem budzi się szarość i już za chwilę zakończę nocną zmianę. Myślami przenoszę się do miejsca wymyślonego, by choć na chwilę wyrwać z wąwozów aglomeracji. Lata sprzątania ulic nie pozostały bez echa, sprzątania i życia w piekle rodzinnego miasta.   Widzę kota, który z zawiedzioną miną opuszcza pobliski śmietnik. Tak bardzo podobny jest do Miaukota, mojego wymyślonego przyjaciela. Szkoda, że on nie istnieje naprawdę, tak samo jak nie istnieję ja, wraz ze mną to miasto. Przenoszę się do domu na leśnej polanie.   Jest tylko dom w lesie. Tam nie mam złych snów mówiących o tym, że lecąc w stronę nieba za chwilę spadnę. Tam widzę, jak nocą ryby wynurzają z rzeki pyszczki - szczęśliwi ludzie łowią je sznurami splecionymi z ciszy. Właściwie ludzie wydają się niepotrzebni.   A jednak pojawią się wbrew mojej woli, ożywiając autobusowe przystanki. Tuż przed świtem pojawiają się pierwsze samochody. Wiozą ich do miejsc, o których woleliby zapomnieć. Wsiadam w swoją śmieciarkę i zjeżdżam do bazy. W małym mieszkanku na siódmym piętrze zaparzam herbatę i jeszcze nie włączam telewizora. Nad wieżowcami po wschodniej stronie pojawia się światło.   Patrzę na swoje odbicie. Mam sześćset sześćdziesiąt sześć lat. Jestem gruby i łysy, trzy razy żonaty, obecnie romans z karłem. Co jeszcze? Ach, tak - jestem złym człowiekiem. Tak mało o sobie wiem. Ale pewnie się dowiem. Ludzie mi to powiedzą.   Przez uchylone okno, wraz z chłodem świtu dobiega uspakajający szum. Zapalam fajkę. Pierwsza porcja dymu pokazuje czerwień żarzącego się cybucha, druga gości myślą o cieple letnich wieczorów, trzecia…   Honorata delikatnym ruchem wyjęła Narcyzowi fajkę z dłoni. Ostrożnie położyła ją tuż obok kryształowej cukiernicy i pogłaskała leżącego na stole kota. W uchylonym oknie jak cień mignęły wspomnienia, a miasto nadal śniło swój sen o bogactwie i sławie.  
    • @Clavisa Zawodowiec versus profesjonalista, czyli to samo, a jednak trochę inne. ;-)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...