Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Gdy wejdziecie na ścieżkę", rzekł Hades

"Odwrócić się nie będzie ci dane"

Poeta przytaknął: "Choć serce ze strachu drży

A lico zapewne mam blade

Zaszedłem tak daleko - dam radę".

 

On rusza przodem - ona w ślad za nim

Tył jego głowy w podróż ją prowadzi

Zszedł po nią do piekieł i o nią się martwi

Lecz jeden zły krok i na zawsze ją straci

 

Wierna, oddana, lecz dłuży jej się droga

Wytęża wzrok w nieprzeniknionych ciemnościach

Jego złote loki z potylicy spadają na kark

Chłonie tę sylwetkę, by zabić swój strach

 

Z radością przyjęła ukochanego przybycie

Lecz kiełkuje w niej teraz chęć skrycie

Dowodu miłości jeszcze większego

Gestu tragicznego i ostatecznego

 

Lekki ruch głowy interpretuje na opak

Ptak w niej trzepocze, myśli: "A co jak...?"

Z każdą sekundą jest coraz gorzej

I wzywa w myślach: "Pożądania boże!"

 

Lęk przed spojrzeniem obróciła w pragnienie

Byłoby to jego troski ostatnie potwierdzenie

Całą sobą więc krzyczy - tylko nie gardłem

"Sprawdź, czy tu jestem! Czy uciekłam z czartem!"

 

Gdy światło już widać w oddali

Zapowiedź wyjścia, kilku kroków ostatnich

Rodzi jej się scena przed zmęczonymi oczami

Jego radości i między nimi ściany

 

Zawsze posłuszna, czy tym razem też wymusi uśmiech?

Uda zanurzenie we wspólnych obietnicy uciech

Jak może znowu czuć się szczęśliwa i kochana?

Jak może myśleć, że jest chciana?

 

Czy nie lepiej by było jej zostać w podziemiach

Gdzie nikt nie odgrywa, nie przerzuca się w pretensjach

Gdzie znoju swojego nie musi kryć

Skoro i tak jak nieszczęśliwa żona ma żyć?

 

Hades przemyślnie w przegranej pozycji ją ustawił

Nadzieję na życie z ukochanym zabił

Bo pokochała tego, który by się obrócił

Który kochałby tak bardzo, że ich przyszłość by odrzucił

 

Poeta już wyszedł i woła: "Uwaga! Ja, niezwyciężony!

Za chwilę spojrzę w stronę mej żony!"

Patrzy; zdziwiony, uśmiech schodzi mu z twarzy

Jej już bowiem tam nie ma

W stronę świata umarłych się prędko cofnęła

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Kac”   Jeszcze głowa nie pracuje, szeptem mowa, mętny wzrok. Życie trwoni, czas marnuje — stan agonii, istny szok.   Wszystko boli, wszystko nęka, w uszach piszczy, nery łupią. W gardle smoli, żołąd pęka, brwi się marszczą w minę głupią.   Ciężko znaleźć myśli w toku — tylko człowiek jest tak głupi, by się czuć jak śmieć w rynsztoku; żeby struć się — wódkę kupi.   Zdychać, rzygać, odchorować, jeszcze powie: „Kwestia bycia, po to, żeby odstresować — bez imprezek nie ma życia!”.    A piąteczek już się kłania,  Weekendu miną radosną, po co tyle tu gadania, abstynencja? — z przyszłą wiosną.   Leszek Piotr Laskowski
    • @Alicja_Wysocka jedna mniej czy jedna więcej jeśli z chęcią się zaręczę, co horyzont, to atrakcje - znika całe męstwo babskie    ;(    
    • Zanim powiedziałeś, że to koniec - mrok siadał naprzeciwko. Patrzył w oczy tak długo, aż zacząłeś wierzyć,że nie ma wyjścia. Przepisał ci świat swoim alfabetem. Drzwi nazwał ścianą, okna - przepaścią. I uwierzyłeś fałszywemu prorokowi, który każde "jeszcze" przekłada na "nigdy". Przygniata żebra, aby serce przestało ufać we własny rytm. Twierdzi, że rozpacz to jedyny świadek twojego życia, odebrała ci już wszystko i zamknęła książkę. Kłamie!   Rozpacz nie jest autorem. Jest zbyt szerokim marginesem. Zostań, bo ta chwila jest pęknięciem skorupy. A wszystko, co żywe, zaczyna się właśnie od pęknięcia.  
    • ,, Pan jest łaskawy ,  pełen miłosierdzia ,, Ps 145    kamień  rzucony w przepaść  leci na żywioł  w ciemnościach    czasami  go przypominam  mimo ...   porywy chwili  wiodą na manowce    cudem opatrzność  wydostaję mnie na światło  przecieram oczy  nie wierzę że mogłem  tak błądzić  byłem blisko …   miłosierdzie Boże    żyję    nie przepadałem  kolejny raz   Jezu ufam Tobie    8.2026 andrew  Piątek, dzień wspomnienia  męki i śmierci Jezusa   
    • Czuje Marian gdzieś pod Tucholą, że straszliwie jajca go bolą. Tnie (krzyk długo się niesie) i porzuca je w lesie. Może doń się nie przypiedrolą.   *   Mutant Janek w pobliżu Abdery czuje ból jajec. Ma je aż cztery! Rżnie je tępym kozikiem, wieńczy dzieło swe krzykiem. Dobrze, że w lasach mamy kamery.          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...