Berenika97 Opublikowano wczoraj o 08:38 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 08:38 Wrzesień wisiał w powietrzu, pachnąc mokrymi liśćmi i nowymi tornistrami. Dla sześcioletniej Niki ten zapach był zapachem „dorosłości”, o której marzyła. Chciała iść do szkoły - nie do zerówki, w której się wynudziła, ale do prawdziwej szkoły, z dzwonkami, tablicą i zeszytami. Problem polegał na tym, że system uważał ją za zbyt małą. Aby udowodnić swoją gotowość i trafić do pierwszej klasy, musiała przejść przez mury Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Wizyta ta była niczym egzamin w loży mędrców. Nika - drobna dziewczynka o burzy niesfornych, brązowych loków i spojrzeniu, które potrafiło przewiercić dorosłego na wylot - maszerowała u boku taty. Jej rączka spoczywała w jego dużej, ciepłej dłoni. Tata był jej opoką, ale dziś nawet on wydawał się nieco spięty. Po drodze, dla poprawy nastroju, wstąpili do księgarni. To tam, wśród zapachu świeżego druku, Nika ją zobaczyła. Okładka mieniła się kolorami, a złote litery głosiły: "Baśnie". Dziewczynka kochała legendy o rzekach, kłobukach i zaklętych księżniczkach. Tata, widząc błysk w jej oczach, kupił książkę bez wahania. Nika przytuliła twardą oprawę jak najcenniejszy skarb. Czuła się silniejsza, mając przy sobie świat magii. Budynek poradni był przeciwieństwem księgarni. Pachniał starą pastą do podłóg, kurzem i paraliżującym stresem dzieci. Korytarz ciągnął się w nieskończoność, pomalowany na smutny, lamperyjny błękit. Nika i tata usiedli na twardych, skrzypiących krzesłach. Dziewczynka poczuła, jak żołądek kurczy się w małą, ciasną kulkę. W końcu drzwi gabinetu otworzyły się i wyłoniła się z nich kobieta w średnim wieku - w okularach na łańcuszku i ciasnym koku. - Nika Kowalska? Zapraszam z tatą - powiedziała beznamiętnym głosem. W gabinecie panował zaduch. Dwa biurka zawalone papierami, szafy pękające w szwach od segregatorów i starych testów. Przy drugim biurku siedziała młodsza psycholożka - znużona, mechanicznie stukająca długopisem o blat. Nika usiadła na zbyt wysokim krześle, jej nogi dyndały w powietrzu. Książkę położyła na kolanach, kurczowo ją trzymając. Starsza psycholożka, pani Halina, spojrzała na dziewczynkę znad okularów, a potem na książkę. Uśmiechnęła się sztucznie - tym rodzajem uśmiechu, który dorośli rezerwują dla dzieci, które uważają za nierozumne. -Nikuś, oddaj proszę książeczkę tacie. Połóż ją tam, na krześle obok niego. Bo przecież to tata będzie ci czytał te baśnie w domu, prawda? Tutaj będziemy się bawić w inne rzeczy. Słowa te mocno uderzyły w Nikę, jakby otrzymała cios w policzek. W jednej chwili lęk ustąpił miejsca gorącemu, pulsującemu w skroniach gniewowi. To nie była żadna „książeczka”. To były ulubione baśnie. I co najważniejsze - ona umiała już czytać. Sugestia, że potrzebuje taty, by poznać historie, była podważeniem całej jej tożsamości "prawie-ucznia". Poczuła, jak policzki płoną. Wyprostowała się, wbiła wzrok w panią Halinę i powiedziała głosem nienaturalnie spokojnym, lecz twardym jak kamień: - Nie. To jest moja książka. Chcę ją mieć przy sobie. I nie musi mi nikt czytać. Przeczytam sobie sama. W pokoju zapadła cisza. Tata rzucił córce spojrzenie pełne ostrzeżenia - i podziwu zarazem. Psycholożki wymieniły znaczące miny. W tym niemym porozumieniu, mężczyzna wyczytał diagnozę: bunt. Trudności z podporządkowaniem się autorytetowi. 4
UtratabezStraty Opublikowano wczoraj o 08:47 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 08:47 (edytowane) @Berenika97 , początek tej całej historii raczej nastawia czytelnika negatywnie do obydwóch pań psycholożek. Powstaje pytanie, czy ta tendencja utrzyma się w dalszych częściach tej historii, które przecież mają nastąpić. A tak poza tym to warto zauważyć, że dosyć łatwo czyta się tę historię, co dla czytelnika jest zaletą. Edytowane wczoraj o 08:48 przez UtratabezStraty nieprawidłowy znak interpunkcyjny (wyświetl historię edycji) 1
Poet Ka Opublikowano wczoraj o 09:16 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 09:16 @Berenika97 jest to część, ale gdyby nie cyfra w tytule, skomentowałabym- mistrzostwo krótkiej formy. Czyli doskonała kompozycja, nasycenie treścią, refleksja zawarta w samej opowieści. 3
Berenika97 Opublikowano wczoraj o 09:21 Autor Zgłoś Opublikowano wczoraj o 09:21 @UtratabezStraty Bardzo dziękuję za komentarz. Pozdrawiam. @Poet Ka Bardzo dziękuję! Będzie część następna, ale tak starałam się podzielić tekst, aby ten fragment mógł stanowić zamkniętą całość. Serdecznie pozdrawiam. 2
Poet Ka Opublikowano wczoraj o 09:25 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 09:25 @Berenika97 i ja pozdrawiam Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. 1
Proszalny Opublikowano wczoraj o 09:35 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 09:35 Opowiadanie na mnie podziałało. Zdania biegną płynnie i nie ma miejsca na pauzę. Czytając, czułem smutek, wietrzyłem katastrofę. Zapewne ona nastąpi, bo dobre opowiadanie powinno mieć moment szoku – katharsis, po którym czytelnik buduje świat od nowa. Prowadzi go mała dziewczynka, Nika – zgubiona część wrażliwości. Cieszę się, że to pierwszy odcinek. Jest mi bardzo miło, że opisujesz wspomnienie dzieciństwa. Wolę baśnie niż dorosłą literaturę. Pewnie dlatego, że nadal jestem dzieckiem. Podziwiam Nikę za to, że wyraziła własne zdanie. Ja byłem zastraszonym baranem i na pewno odłożyłbym książkę. Nika zdobyła me serce. Wraz z kotem jesteśmy zachwyceni :) Ocena wdłg skali: ciekawe, ładne, piękne, wraz z kotem jesteśmy... 3
Berenika97 Opublikowano wczoraj o 09:44 Autor Zgłoś Opublikowano wczoraj o 09:44 @Proszalny Bardzo dziękuję! Jak widzisz - piszę zwykłe opowiadania, z życia wzięte. :) Dziękuję Ci za tę opinię – i kotu też! To, że wyczułeś nadciągającą katastrofę, oznacza, że napięcie działa tak jak powinno. Cieszę się, że Nika zdobyła Twoje serce. Co do baśni - też je uwielbiałam - niezwylkle rozwijają wyobraźnię. Chociaż teraz też do nich wracam. :) 2
Proszalny Opublikowano wczoraj o 09:49 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 09:49 @Berenika97 Ulubioną baśnią jest "Królowa Śniegu". Historia Gerdy, która ratowała Kaja, bo wpadł mu do oka okruch diabelskiego lustra i to, co piękne, było brzydkim – to akurat Szekspir. Uniwersalna historia. Ja jestem Kajem, a moja ukochana Gerdą. 2
Berenika97 Opublikowano wczoraj o 09:52 Autor Zgłoś Opublikowano wczoraj o 09:52 @Proszalny A ja lubiłam "Kopciuszka" , zwłaszcza tę sprawiedliwość na końcu. :))) 3
Marek.zak1 Opublikowano wczoraj o 09:52 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 09:52 (edytowane) @Berenika97 Jesteśmy w świecie systemów, teraz bardziej niż kiedykolwiek, a systemy nie lubią wrażliwości, której nie można kwantyfikować jak wiek, wzrost itp. więc to (jak na razie) o tym. Moi rodzice mieli podobny dylemat, w wieku 6 lat umiałem normalnie czytać i pisać, bo babcia, która mnie wychowywała (chwała i moja dobra pamięć jej za to), mnie tego nauczyła. Wydawało się więc, że mógłbym pójść do szkoły o rok wcześniej, ale nie poszedłem, bo ktoś rodzicom powiedział, że taki drobny i młodszy chłopiec będzie skonfrontowany ze starszymi i silniejszymi i nie będzie to konfrontacja dla niego korzystna. Z perspektywy czasu myślę, że to była bardzo dobra decyzja, bo rok później, choć nadal byłem drobny, w dodatku wrażliwy, ale już nie tak i jakoś sobie poradziłem, a środowisko i okolica były mocno chuligańskie i łatwo nie było. To taki mój off top, jakich znasz niemało:). Czekam na c.d. Edytowane wczoraj o 09:53 przez Marek.zak1 (wyświetl historię edycji) 2
LessLove Opublikowano wczoraj o 09:55 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 09:55 @Berenika97 Nic dodać, nic ująć. Życzę temu tekstowi (w całości jego kształtu) dotarcia do czytelnika. Czytelnikowi życzę to samo, bo są sobie potrzebni. Dzieci są cudem tego świata, potrafią nam przypominać o najważniejszych rzeczach w życiu. Jesteśmy im winni serce i uwagę 24h Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. 3
Berenika97 Opublikowano wczoraj o 09:57 Autor Zgłoś Opublikowano wczoraj o 09:57 @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Lubię jak dzielisz się swoimi przeżyciami. Czasami są całkiem zbieżne z moimi, mimo pewnych różnic między nami. :)) Ale też pisząc coś w rodzaju rodzinnej kroniki - widzą podobieństwa z innymi członkami mojej rodziny. Pozdrawiam. :) @LessLove Bardzo dziękuję! Cieszę się, że tak to postrzegasz - zupełnie się z Tobą zgadzam. Pozdrawiam. :) 1
iwonaroma Opublikowano 21 godzin temu Zgłoś Opublikowano 21 godzin temu Trochę głupio mi było czytać tę prozę, bo pracowałam w poradni ;) Ale przyznaję, w wielu wypadkach tak się działo/dzieje. Są jednak na szczęście wyjątki od tej smutnej reguły, bo spotkałam na swej drodze zawodowej kilku do rzeczy psychologów/pedagogów. Ja się migałam od systemu ;) Zresztą, robię to do dzisiaj, bo inaczej się nie da w systemach. Nika dała radę :) 3
Berenika97 Opublikowano 21 godzin temu Autor Zgłoś Opublikowano 21 godzin temu (edytowane) @iwonaroma Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. Rozumiem, bo mnie jest głupio, jak źle mówią czy piszą o nauczycielach. I od razu porównuję się i jest mi przykro, że ja całe serce oddaję uczniom, a tu taka niesprawiedliwość. Ale z drugiej strony przecież znam to środowisko i wiem, jak jest naprawdę. I masz rację - trzeba nie poddawać się systemowi. Ale gdy pracowałam w szkole, to jako wychowawca otrzymywałam tak beznadziejne opinie czy orzeczenia, czasami zupełnie nietrafne. Tak , jakby nikt tam nie czytał mojego uzasadnienia we wniosku. Poznałam tylko jedną panią psycholog - była świetna, ale po roku pracy w poradni wyjechała do stolicy i przyjmuje tylko prywatnie. Ale w sumie - to wpadka! :)))) Edytowane 21 godzin temu przez Berenika97 dopisanie do komentarza (wyświetl historię edycji) 3
Christine Opublikowano 2 godziny temu Zgłoś Opublikowano 2 godziny temu @Berenika97 Fajne opowiadanie. Polubiłam Nikę, bo trochę przypomina mi moją rezolutną córeczkę- w sumie też jest Nika - Monika.:))) @iwonaroma Dokładnie! Nie da się systemach, gdy biurokracja, głupie procedury są ważniejsze od człowieka czy sprawiedliwości. A co do poradni - to nie będę się może wypowiadać. Pozdrawiam. 2
LessLove Opublikowano 2 godziny temu Zgłoś Opublikowano 2 godziny temu @Berenika97 @Christine Nie jestem stronniczy, ale sprawiedliwy - dziewczynki są znacznie bystrzejsze, uważniejsze, bardziej pracowite i współpracujące, jako uczennice. Też byłem nauczycielem i dałem nogę (po roku!) z przekonaniem, że ratuję sobie życie :-) Świat poza szkołą okazał się o wiele ciekawszy i obfitszy we "frukta" materialne i inne. Dzieci są kochane (pamiętały mnie po wielu latach, byłem wzruszony), ale szkolny system pracy "dusi duszę - więc, czy ja muszę?" Pozdrawiam Mamusie Mondralinek :-) 2
Christine Opublikowano 1 godzinę temu Zgłoś Opublikowano 1 godzinę temu @LessLove Ja na szczęście nie pracuję w szkole,ale muszę współpracować z poradniami,psychologami po szkołach zaocznych. Jak dobrzy nauczyciele, z podejściem do dzieci , z empatią "dają nogę ze szkoły" -to kto zostaje? 1
iwonaroma Opublikowano 1 godzinę temu Zgłoś Opublikowano 1 godzinę temu Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. @Berenika97 ej, żadna wpadka, sama prawda :)) Obie strony zawodowe mają swoje 'grzeszki'. Mój matematyk (który później został dyrektorem ;)) rzucał w nas kredą i czym tam, co miał pod ręką. Raz nawet rzucił cyrklem! dobrze, że nie trafił ;) Wielu używało niewybrednych epitetów. Ale przecież takie postawy nie dotyczą wszystkich, zdecydowanie. Nawet są, na szczęście, w mniejszości. Róbmy swoje i nie poddawajmy się :)) 1
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się