Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

UtratabezStraty

Użytkownicy
  • Postów

    322
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez UtratabezStraty

  1. @Berenika97 Może i masz rację, że te rzeczy czasem się za często powtarzają. Ale o ubiorze więźniarek to jeszcze będzie w przyszłych odcinkach. I to w różnych kontekstach...
  2. @Berenika97 , czym w takim razie są czary? Bo mi się czary kojarzą z czarownicą. A może ta sielska, anielska atmosfera nie od czarów pochodzi? Może to po prostu porządek naturalny?
  3. Z okazji ukazania się dziesiątego, a więc jubileuszowego odcinka, "Przygody z moją idealną żoną" chciałbym podziękować wszystkim, którzy którykolwiek odcinek polubili lub komentowali: @Cyjan, @Wiechu J. K., @violetta, @Robert Witold Gorzkowski, @Berenika97, @Alicja_Wysocka, @Andrzej_Wojnowski, @Leszek Piotr Laskowski, @onasama. Bez was pisanie tej historii byłoby na pewno mniej ciekawe i bardziej jałowe.
  4. @Alicja_Wysocka , skoro są to twoje pytania, to nie są one sierotami, ponieważ Ty jesteś ich matką. Natomiast może im brakować kogoś lub czegoś innego...
  5. @aniat. , wiersz niby smutny. Ale bez takich smutków życie byłoby jakieś mniej ciekawe, jakieś bardziej jałowe...
  6. @Berenika97 , no i przydałaby się jakaś kontynuacja, która przemieniłaby to trzyczęściowe opowiadanie w powieść. Powieść, która by pokazała, jaka będzie Nicki na dalszych etapach swojego życia. Czy będzie się buntowała w słusznych sprawach? Myślę, że każde z twoich trzyczęściowych opowiadań warto by rozwinąć w powieść. Ale to już twoja decyzja...
  7. @Łukasz Wiesław Jasiński , dziękuję za te uwagi. Niestety moje braki wiedzy są tak duże, że w znacznej mierze nie czuję się w stanie odnieść się do tych uwag.
  8. @Berenika97 Właśnie o tej sytuacji erotycznej, o której wspominasz, Agnieszka rozmawia w odcinku X ze swoją teściową. Dlatego warto ten odcinek przeczytać.
  9. Przypominam i informuję, że ukazał się już dziesiąty odcinek "Przygody z moją idealną żoną (Przygody idealnej kobiety)".
  10. Budzę się rano w moim własnym łóżku, na sobie mam moją własną, białą koszulę nocną, a nie szarą, więzienną, a stopy wkładam do miękkich kapci, a nie twardych, więziennych drewniaków. Jest wpół do dziewiątej. Chcę iść do łazienki, ale dzwoni telefon. Podnoszę słuchawkę. Dzwoni mama Marka. - Dzień dobry, Agnieszko. Jak ja się cieszę, że wyszłaś z więzienia! Przynajmniej na ten jeden tydzień. Nie chciałabyś rano do mnie wpaść na babskie pogaduchy, kiedy Marek będzie w pracy? Chciałam, co prawda, iść razem z Markiem do biblioteki uniwersyteckiej, ale teściowej nie odmawiam. Kiedy byłam w zakładzie karnym, dosyć rzadko się widziałyśmy, a więc trzeba to teraz nadrobić. - Dobrze mamo, będę o dziesiątej. Szybko się więc ubrałam. Ponieważ Marek już wstał i się ubrał, razem zjedliśmy śniadanie. Następnie wyszłam z domu. Pół drogi do rodziców Marka szłam pieszo, pół przejechałam autobusem. Dotarłam do rodziców męża krótko przed jedenastą. Otworzyła mi teściowa i zaraz zaprosiła mnie do stołu z herbatą i ciastem. - Dziecko, jak ja się cieszę, że ciebie widzę... Usiądź.- powitała mnie. - Mamo, ze mną jest naprawdę wszystko w porządku. Jak się ma takiego męża, jak Marek, to pobyt w więzieniu... - No właśnie, jak tam mój syn, bardzo się stęsknił za swoją żoną? - Widzisz mamo, jak by ci to powiedzieć...Może sama to już zauważyłaś, że Marek sobie świetnie z tym radzi, że ma żonę w więzieniu...Przecież przynajmniej raz byłaś z nim u mnie na widzeniu. No i od razu widać, że od kiedy mnie zamknęli, to jest we mnie jeszcze bardziej zakochany, niż przedtem. - No to całe szczęście, że pomimo tej rozłąki wasze małżeństwo tak dobrze się trzyma... Widać było, że teściowa była spokojna o nasze małżeństwo, ale ciągle jeszcze robiła wrażenie, jakby nie rozumiała rozmiaru szaleństwa swojego syna, szaleństwa na moim punkcie. Postanowiłam więc wytłumaczyć to teściowej w nieco prowokacyjny sposób: - Twój syn jest zakochany nie tylko we mnie. Na twarzy mamy Marka pojawiło się zdziwienie, któremu towarzyszył strach. - Marek kocha nie tylko mnie, Marek się także zakochał w mojej karze pozbawienia wolności. Teściowa popatrzyła się na mnie dziwnie, trochę, jak na wariatkę... Ja się jednak nie dałam zbić z tropu. - Wczoraj próbowałam Marka zaciągnąć do łóżka. No i Marek dał się wciągnąć w grę wstępną, aż wreszcie chwycił mnie za biodra i namiętnym głosem oznajmił, że ponieważ oboje tego chcemy ...to tego teraz nie zrobimy. Zrobimy to, jak ja będę znowu w więzieniu i tam na pewno mi przyznają widzenie intymne. I wiesz mamo jak określił ten seks, który chce ze mną uprawiać w więzieniu...Nie uwierzysz, jaki ten twój syn jest twórczy, jako polonista...Powiedział, że to będzie...seks penitencjarny i ma służyć temu, żeby polepszyć mój stosunek do odbywanej kary. No po prostu wariat z tego mojego męża. Widziałam, jak mina teściowej stawała się coraz bardziej groźna. - No już ja temu mojemu synowi powiem coś do słuchu! Żeby tak zwodzić kobietę. Najpierw rozbudzić oczekiwania, a potem się wycofać. Kiedy teściowa wypowiedziała te słowa, odczułam potrzebę polemiki, którą zaczęłam tymi słowami: - A lepiej jest, jak mężczyzna chce po prostu sobie poużywać ze swoją żoną w łóżku? A kiedy facet, jak w wypadku mojego Marka, opanowuje swój popęd seksualny, żeby wychować swoją żonę przy pomocy seksu, to wtedy jest wariatem i należy go napiętnować? Ależ Agnieszko, ja wcale nie chcę podważać dobrych intencji mojego syna. - odpowiedziała teściowa lekko onieśmielona. - Ale tym razem to chyba lekko przesadził... - Tak mamo, Marek to jednak wariat. Ale ja też jestem niezłą wariatką, więc chyba zasłużyłam na takiego męża. Dla każdego normalnego faceta byłby to problem, gdyby jego żonę zamknęli. A mój Marek...czuje się w tej sytuacji, jak ryba w wodzie. I kocha mnie nawet bardziej niż przedtem. Za takiego męża to chyba powinnam dziękować Bogu, czyż nie? - Oj dziecko, żeby się to wszystko u was unormowało... - padły słowa z ust teściowej, na której twarzy było widać zatroskanie. Kiedy tak rozmawiałyśmy, zauważyłyśmy, że pora obiadowa zbliża się już wielkimi krokami. A więc wzięłyśmy się obydwie za robienie tego posiłku. Kiedy byłyśmy gotowe, przyszedł z pracy ojciec Marka i tak siedliśmy w troje do stołu. Teść znacznie mniej niż teściowa emocjonował się moją sytuacją, chociaż z nim także rozmawiałam o moim życiu małżeńskim oraz więziennym. Po obiedzie był jeszcze podwieczorek. Późnym popołudniem pożegnałam się z teściami i wyruszyłam w drogę powrotną do domu. Kiedy weszłam do naszego mieszkania, Marek mnie powitał pytaniem: - No i jak tam, po obiedzie? Bo ja już jadłem. - Jasne. - odpowiedziałam. Marek wskazał na stół, gdzie wszystko było przygotowane do kolacji. *** Większość dnia ja i Agnieszka spędziliśmy osobno. Ja byłem w pracy, Agnieszka u moich rodziców. Nie powiem, że tęskniłem w tym czasie za Agnieszką, bo nie lubię takiego określenia, ale myśl o mojej żonie jednak mnie ekscytowała. Kiedy więc wróciła wieczorem do domu i siedliśmy razem do kolacji, miałem trudności, żeby spokojnie usiedzieć. Wierciłem się na krześle. Od czasu do czasu kopałem żonę pod stołem. Raz wstałem od stołu, żeby przynieść sobie coś do picia. w drodze po picie pociągnąłem Agnieszkę za włosy związane w kok, a w drodze powrotnej do stołu uszczypnąłem ją w kark. Moja żona nie reagowała jakoś specjalnie na te moje zaczepki. Jedynie się delikatnie uśmiechała do mnie, kiedy tak siedzieliśmy przy stole. Po skończonej kolacji wspólnie sprzątnęliśmy, umyliśmy i wytarliśmy naczynia. Następnie udaliśmy się do naszego pokoju stołowego, gdzie Agnieszka włączyła jakąś muzykę klasyczną. Siedliśmy na kanapie i znowu zacząłem żonę delikatnie kopać oraz obmacywać. Raz uszczypnąłem ją w pierś, raz w rękę, raz w brzuch... - Ty głuptasie. - odezwała się wreszcie milutkim, łagodnym głosem. - Przecież widzę, że masz na mnie wielką ochotę, a jednak jesteś takim uparciuchem, że nie chcesz tego zrobić. Widać po tobie, jak się męczysz... - Dla mojej idealnej żony jestem gotów na takie poświęcenie... - odpowiedziałem z zalotno-ironicznym uśmiechem. - Jaka ja tam idealna... Skoro trafiłam do paki. - odpowiedziała żona zamyślonym głosem. - Ależ ja nie przeczę, że narobiłaś dużo głupot. Ale teraz, tam za kratami, prowadzisz życie wręcz idealne... - Ty głuptasie. - odparła Agnieszka z uśmiechem na twarzy. - Chciałbyś, żebym była twoją żoną i jednocześnie żyła, jak zakonnica. Po prostu niepoprawny romantyk z ciebie. - A czego się spodziewałaś po poloniście.- dziarsko odpowiedziałem. - A teraz koniec z imprezowaniem. - dodałem po chwili zdecydowanym głosem. - Najpierw ty się idziesz myć, potem ja i idziemy spać. Ja jutro mam dyżur w bibliotece, a ty będziesz tam ze mną siedziała i się dokształcała. A na weekend myślę o jakimś dalszym wyjeździe. Może nad morze... Następnie poszliśmy oboje spać.
  11. @onasama , to bardzo ciekawe, że dostrzegasz surrealizm w mojej twórczości. :) W takim razie zapraszam do czytania przyszłych, a może także wcześniejszych, odcinków "Przygody z moją idealną żoną". Ciekawe, czy tam też się doszukasz surrealizmu... A skoro już o surrealizmie mowa, to gdybyś tak spojrzała może kiedyś na mój wiersz "Szarość kontra wirtualna rzeczywistość". Jest tu u mnie w zakładce "twórczość". Bardzo jestem ciekaw, czy tam się doszukasz surrealizmu...
  12. @teresa943 , wiersz może się wydawać mało wyrafinowany, przy czym od razu zaznaczam, że nie oceniam, czy to dobrze, czy źle, jeżeli wiersz jest mało wyrafinowany. Różne wiersze mają różne zadania. Powyższy wiersz ma akurat tę zaletę, że dzięki swojej prostocie jego przekaz jest łatwy do odczytania. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na ambiwalentną symbolikę płyty chodnikowej. Można ją tutaj oceniać zarówno jako symbol dobra, kiedy kojarzy się z materiałem budowlanym, ale także jako symbol zła, kiedy kojarzy się z narzędziem przemocy.
  13. @onasama , to bardzo ciekawe, co napisałaś o tym surrealizmie. Ciekaw jestem, czy byś także się tu dopatrywała surrealizmu, gdybyś przeczytała inne odcinki "Przygody z moją idealną żoną", czy to te poprzednie, czy to następne, które jeszcze napiszę. Zapewne zauważyłaś, że akcja dzieje się w przewidywanej przeze mnie przyszłości. Czy w takim razie to też surrealizm?
  14. @onasama, napiszesz mi może, co zwróciło twoją uwagę w "Przygodzie z moją idealną żoną (Przygodzie idealnej kobiety) IX", że postanowiłaś zalajkować tę moją twórczość? :)
  15. @piąteprzezdziesiąte , jeżeli ktoś mnie punktował, to jestem skłonny wejść na jej/jego profil, bo podejrzewam, że coś nas łączy, że mamy jakieś wspólne poglądy na świat, na estetykę. A kogo punktuję, to już bardzo subiektywna sprawa. Bo co to znaczy, że utwór jest kiepski?? Taki kiepski utwór literacki może na przykład pokazywać kiepski stan czyjegoś samopoczucia i na tym może polegać jego wartość. A dobre utwory nie są tak po prostu dobre i już. Jakość dobrych utworów polega dla mnie na tym, że spełniają one pewne funkcje: estetyczne, społeczne, religijne itd. Tak to mniej więcej dla mnie wygląda...
  16. @PatrykG Jezus na krzyżu powiedział: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? (Mt 27,46 za Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych, Pallottinum 1990). Jezus miał podobne problemy, jak podmiot liryczny w twoim wierszu.
  17. @Bluebird , czy ten głos, który krzyczy: "Wyjdź ze studni", to może podświadomość podmiotu lirycznego?
  18. @onasama , no bo ja to tak widzę, że elity są zaniepokojone zmianą status quo i najwyraźniej czują się zagrożone i stąd mi takie myśli przychodzą do głowy...
  19. @Leona , wiersz o poczuciu zniewolenia...
  20. @onasama , jaki powinien być dalszy ciąg historii? Jakiś stan wyjątkowy, stan wojenny?
  21. @KJm , no właśnie, czy podmiotowi lirycznemu chodzi o kobietę, czy może na przykład o jakąś myśl?
  22. @Berenika97 , nie przeczę, że jest tu satyra. Skoro ją odkryłaś, to pewno jest. Nie znaczy to jednak, że naśmiewam się z przedstawionej tu wizji przyszłej Polski. Nie odrzucam tej wizji Polski, ani jej nie popieram. Są w tej wizji rozwiązania, za które nie mógłbym przejąć odpowiedzialności. Dlatego postawiłem się w wygodnej pozycji pisarza, który pisze powieść, a nie program polityczny.
  23. @Alicja_Wysocka , imponuje mi, że tak krótko ci się udało streścić ten ważny temat.
  24. A co jest niby w tym złego, że Nika narysowała więcej figur niż trzeba??? Bo jeżeli takie zachowanie w danej sytuacji było niewskazane, to wtedy panie psycholożki powinny być w stanie wyjaśnić, dlaczego tak jest. Co się tyczy tego odłożenia książki, to wydaje mi się, że polecenie odłożenia książki było słuszne. Jak zajmujemy się jedną sprawą, to inną odkładamy na bok. Sęk w tym, żeby dziecku dobrze wytłumaczyć, czemu to tak jest. I tak w ogóle, to warto rozmawiać o posłuszeństwie i dyscyplinie, bo są to wartości, które mogą mieć sens, jeżeli zostaną odpowiednio zastosowane.
  25. @Berenika97 Skoro większość tekstu Ciebie nie przekonuje, to znaczy, że jest on dla Ciebie nierealistyczny. Tak ja to przynajmniej rozumiem. Jeżeli mój tekst jest dla Ciebie nierealistyczny, to ja to bardzo dobrze rozumiem, ponieważ ciągle daję się tutaj ponosić mojej wyobraźni. Taka krytyka to mnie może nawet zachęcać do kontynuowania dotychczasowej linii.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...