Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Berenika97 Opublikowano 27 Marca Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Zgłoś Opublikowano 27 Marca Pokój faluje. Sklepienie pęka. Purpurowe wstążki tętnią jak przecięte arterie. Związałam je w supeł na skroni - pulsujący, ciasny. Pamięć to teraz twardy guz pod skórą, który nie chce zasnąć. Ściany ruszają w podróż. Gubię stopy w labiryncie pościeli, która parzy. Moje włosy jak czarne kable - ciężkie, ołowiane sploty ciągną mnie w dół, piją pot z mojego karku. Obetnij je - niech spadną jak martwe węże, niech zostaną spalone. Takie włosy miała Joanna d' Arc gdy szła w objęcia ognia. 22
Proszalny Opublikowano 27 Marca Zgłoś Opublikowano 27 Marca Jedna z magicznych ksiąg mówi: "Jako na górze, tak i na dole". Wewnętrzne cierpienie "Joanny d'Arc" deformuje przestrzeń - zupełnie jakbyśmy mieli wpływ na kształt rzeczywistości. Przemawia do mnie ścięcie włosów zamiast głowy. Wiele razy tak robiłem, by pozbyć się bólu. Goliłem na zapałkę i przechodziłem w minimalizm, zachowując jedynie funkcje niezbędne do podtrzymania życia. Bardzo podobają mi się czarne kable włosów i martwe węże. Wiem, że wiersz jest krzykiem i nie ma pod nim miejsca na żarty. Wybacz, proszę, nie mogę się powstrzymać. Znam ten rodzaj cierpienia, przerabiałem to wiele razy i z perspektywy czasu nadałbym mu nazwę - Męczeństwo w labiryncie pościeli. Wtedy prawdziwe, teraz... spłonęło w objęciach ognia. Może potrzebujemy takiego bólu. Podobny jest do miłości... wiesz o czym mówię. Feniks z popiołu. 5
andrew Opublikowano 27 Marca Zgłoś Opublikowano 27 Marca (edytowane) @Berenika97 ... pole gdzieniegdzie maki otoczone nicością która... zdawałoby się ... pochłonie zginą a one one się poddają wierzą wiedzą nie można zawieść jutra spotkają przyjazne oczy uśmiechną się do siebie ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia Edytowane 27 Marca przez andrew (wyświetl historię edycji) 2
Marek.zak1 Opublikowano 27 Marca Zgłoś Opublikowano 27 Marca Odczytuję to jako opis szaleństwa, prowadzącego, a może już zainstalowanego na dobre. Ruszające się ściany, włosy, pijące pot z ciała, więc nie dziwi chęć się ich pozbycia. Jest tchnienie Joanny d'Arc, a odwrotność do Samsona, którego siła była we włosach. Jestem ciekawy dalszej dyskusji. Pozdrawiam z :). 3
Christine Opublikowano 27 Marca Zgłoś Opublikowano 27 Marca @Berenika97 Świetny opis! To może być stan umysłu - wszystko pulsuje, ciągnie, nawet włosy są ciężarem nie do zniesienia. I dobrze, że nie tłumaczysz, czy to choroba, trauma, szaleństwo - obraz mówi sam. Wiersz jest wizyjny i surrealistyczny. 2
Poet Ka Opublikowano 27 Marca Zgłoś Opublikowano 27 Marca @Berenika97 niezwykle sugestywne, ożywiasz tym lirykiem najlepsze tradycje poezji kobiecej, ale nie tylko tej miłosnej... 1
Łukasz Jurczyk Opublikowano 27 Marca Zgłoś Opublikowano 27 Marca @Berenika97 Czysta wizualizacja pulsującego bólu migrenowego lub gorączkowego. Bardzo sugestywne !!! Zwiąż ten ból ciasno. Purpurowa to wstążka. Tętni pod skórą. Pozdrawiam 2
Berenika97 Opublikowano 27 Marca Autor Zgłoś Opublikowano 27 Marca @Proszalny Bardzo dziękuję! Dziękuję, że podzieliłeś się swoim doświadczeniem. "Męczeństwo w labiryncie pościeli" brzmi jak tytuł, którego szukałam. :) Masz rację - ten ból rzeczywiście deformuje przestrzeń. A golenie na zapałkę to taki sam gest jak ścięcie włosów Joanny - próba zrzucenia ciężaru, który nie jest tylko fizyczny. Cieszę się, że Twój ogień już spalił to, co trzeba było spalić. Może rzeczywiście tego potrzebujemy. Feniks z popiołu - tak, chyba wiem o czym mówisz. Serdecznie pozdrawiam. @andrew Bardzo dziękuję! Twoje maki są piękne - stanowcze i delikatne zarazem. "Nie można zawieść jutra" - to mocne. Mój wiersz o ogniu, Twój o tym, co wyrasta po. Może właśnie tak to działa. Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! "Zainstalowane na dobre" - mocne określenie. Chyba masz rację, że to nie tylko opis kryzysu, ale przebywania w nim, oswajania. Odwrócony Samson - świetnie to ujmujesz. U Joanny włosy trzeba było obciąć, żeby mogła wejść w swoją misję (i w ogień). Siła w pozbyciu się, nie w zachowaniu. Pozdrawiam serdecznie! @Christine Bardzo dziękuję! Tak, zależało mi na tym, żeby nie etykietować - choroba, trauma, szaleństwo to słowa, które za dużo tłumaczą. Obraz mówi precyzyjniej. Cieszę się, że poczułeś tę wizyjność. Serdecznie pozdrawiam. @Poet Ka Pięknie dziękuję za te słowa, a zwłaszcza za komplement. Cieszę się, że wspomniałaś o kobiecej poezji. Serdecznie pozdrawiam. @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. Ta purpurowa wstążka trzyma w ryzach to, co nieokiełznane. Cieszę się, że udało mi się oddać ten rytm bólu, który tak trafnie ująłeś w słowa. Wstążka związana, puls słowem ujęty. Dziękuję za odzew tak czule przejęty. Ból ukojony. :) 3
Berenika97 Opublikowano 27 Marca Autor Zgłoś Opublikowano 27 Marca @hollow man @Simon Tracy @Lenore Grey @Leszczym Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. 4
Jacek_Suchowicz Opublikowano 27 Marca Zgłoś Opublikowano 27 Marca @Berenika97 to są cierpienia co tkwią w nas nie idzie niczym je zagłuszyć gorsze od traumy która trwa ale się kończy znika z duszy nagromadzone od dzieciństwa porażki zmięte w jeden punkt który rozsadza zimnem parzy ty wyrzuciłaś z siebie tu smutne 2
Berenika97 Opublikowano 27 Marca Autor Zgłoś Opublikowano 27 Marca @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Dzieciństwo zbiera i nie pyta czy uniesiesz, potem milczysz albo krzyczysz albo piszesz. Wyrzucam - to znaczy żyję. Serdecznie pozdrawiam. 1
viola arvensis Opublikowano 27 Marca Zgłoś Opublikowano 27 Marca @Berenika97 trochę tak jak w prawdziwej gorączce... Ale widzę tu i drugie I trzecie dno. Zasadniczo zawsze daleko zaglądam i cieszę sie gdy w wierszu jest taka możliwość. Pzdr. 2
LessLove Opublikowano 27 Marca Zgłoś Opublikowano 27 Marca @Berenika97 Niezwykły dramatyzm opisu, który zawłada otoczeniem podmiotu lirycznego i umysłem czytelnika. Ber, nie czytałem jeszcze Twojego wiersza z takim ładunkiem emocjonalnym. Poraża i budzi mój szacunek dla prawdy, która musi za nim stać... Ta wizja przypomina postać Meduzy z Owidiuszowej "Gorgony", kapłanki świątynnej skrzywdzonej przez Posejdona, a dodatkowo niesprawiedliwie ukaranej przez Atenę. 2
iwonaroma Opublikowano 27 Marca Zgłoś Opublikowano 27 Marca Jak zaglądam na portal to zawsze szukam, czy Berenika czegoś nie wkleiła :) Te włosy jak czarne kable... niesamowite. 2
Nata_Kruk Opublikowano 28 Marca Zgłoś Opublikowano 28 Marca (edytowane) Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Kolega zostawił Ci świetny komentarz. cyt. te słowa także wpadły mi od razu do głowy.! Opisałaś ten stan bardzo obrazowo, gorączka nieraz odcina od rzeczywistości, albo.. tnie ją na kawałki. "Gubię stopy w labiryncie pościeli"... :) która.. parzy.. tak, to właśnie - parzy. Ode mnie plus. Pozdrawiam. Edytowane 28 Marca przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji) 2
Berenika97 Opublikowano 28 Marca Autor Zgłoś Opublikowano 28 Marca @viola arvensis Bardzo dziękuję! Cieszę się, że wiersz pozwala się zagłębiać - pisząc, czułam, że warstw jest więcej niż gorączka. Dziękuję, że to dostrzegłaś. Serdecznie pozdrawiam. @LessLove Bardzo dziękuję! Ucieszył mnie Twój komentarz, bo lubię mitologię:) Meduza - świetnie, że to wyłowiłeś. Nie myślałam o niej świadomie podczas pisania, ale teraz widzę - włosy-węże, kara za cudzą przemoc, niemożność patrzenia wprost. To wszystko tam jest. Serdecznie pozdrawiam. @iwonaroma Bardzo dziękuję! To naprawdę miłe co napisałaś o wypatrywaniu. :) Ale przyznam się, że ja też to robię. :))) Te włosy były kluczowe - ciężar, który trzeba odciąć. Cieszę się, że zadziałały. Serdecznie pozdrawiam. @Nata_Kruk Bardzo dziękuję! "Tnie na kawałki" - dokładnie tak. Gorączka nie tylko odcina, ona rozszarpuje rzeczywistość na fragmenty, które przestają do siebie pasować. Serdecznie pozdrawiam. 2
Berenika97 Opublikowano 28 Marca Autor Zgłoś Opublikowano 28 Marca @piąteprzezdziesiąte @leszek piotr laskowski @Waldemar_Talar_Talar @Marcin Tarnowski Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. 1
tetu Opublikowano 28 Marca Zgłoś Opublikowano 28 Marca @Berenika97 to kawał gęstej, dusznej, brutalnej, dobrej poezji. Siła wyrazu Twojego słowa jest bardzo odczuwalna. Tutaj jest dosłownie wszystko: 1) Ból, nie tylko fizyczny, ale i psychiczny, emocjonalny, taki który zgniata od środka. 2) Dymanika — pulsowanie, palenie, pękanie, falowanie... 3) Bardzo mocna, sugestywna puenta. Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. A powyższa strofa to dla mnie clou wiersza. Zamykasz w niej niemal wszystko to, o czym pisałam wyżej; falowanie, ból, męczeństwo... Gratuluję nie tylko wiersza, ale i wyczucia, bo tutaj łatwo można było przekroczyć cienką linię i zamiast falować, pulsować i pękać, po prostu zapaść się w banał. Twój kunszt i nos nie zwiódł Cię na manowce. Dobrze było znów poczytać Autorkę. Pozdrawiam. 1
Berenika97 Opublikowano 28 Marca Autor Zgłoś Opublikowano 28 Marca @tetu Bardzo dziękuję! Otrzymałam świetną opinię! Komentarze takie jak Twój - warsztatowe, uważne - są bardzo cenne, bo pokazują, że widzisz nie tylko efekt, ale i ryzyko, które się podjęło. Ta linia między intensywnością a banałem... - czułam, że mogę spaść. Cieszę się, że nie spadłam. :) Pozdrawiam serdecznie! 1
Berenika97 Opublikowano 28 Marca Autor Zgłoś Opublikowano 28 Marca @Myszolak Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) 2
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się