Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Gość vioara stelelor
Opublikowano

nigdy moje wiersze nie będą

takie jak chcesz

 

przez cały dzień składam

i dopasowuję słowa

z uśmiechem niczego jeszcze nieświadomym

żeby pomieściły

przyniosły

otuliły

 

wciąż nie potrafię dobrać

właściwego rozmiaru

 

a kwiaty i światła

niczego nie rozjaśniają

 

nie wiem

co lepiej odłożyć

na półkę

 

pióro czy serce

Opublikowano

@vioara stelelor Mnie się pdodoba, pisz prosze dalej! Wiersz jak najbardziej udany, o rozterkach twórcy, dla którego jego własne dzieła to ciągle za mało, ciągle niedoskonałe. A może przez to są własnie doskonałe.

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@APMWszystko zawsze można zrobić lepiej :)

Dzięki :)

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Dziękuję. Cenne spostrzeżenie. :)

Opublikowano

@vioara stelelor U Ciebie każde słowo jest żywe i pulsuje i jak złapiesz za to jedno,

to wszystko drży w Tobie.

Absolutnie niczego nie odkładaj, na żadną półkę.

Nie zostawiaj niczego w cieniu – serce pisze razem z piórem i wszystko jest na swoim miejscu. Twoje pióro i serce prowadzą każdy wers idealnie.

Tak to widzę i czuję, Duszko :)

Opublikowano

@vioara stelelor

...

myśl pojawia 

się nagle 

zaczynając pisać 

przenosimy się 

w nieznany 

piękny świat 

myśli i obrazów 

który jest 

pokazywany 

błyskawicznie 

 

fajnie w nim 

przebywać 

 

więc…

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

 

Opublikowano

@vioara stelelor Twój wiersz, choć z pozoru nieskomplikowany, można odczytać różnie, więc go rozpisałam i ja to widzę tak:


Nigdy nie spełnię twoich oczekiwań, czytelniku, choć bardzo się staram. Z nawiną radością 
piszę moje wiersze, wylewam to co we mnie siedzi i to mi pomaga. Jednak chyba nie potrafię ich pisać w
takiej formie, która byłaby idealna dla ciebie. A bardzo chcę. Mogę skracać i obierać

moje zdania w najpiękniejsze metafory, ale boję się, że gdzieś po drodze zgubie w tym siebie. 
A przecież gdy zrezygnuje ze spontaniczności i impulsu emocji, wiersz przestanie być autentyczny.  
Nie wiem co ważniejsze, pisanie dla efektu, czy dla prawdziwości. 

 

Niezależnie od tego jak bardzo utożsamiasz się z własnym tekstem, powiem - ja bardzo lubię twoje wiersze, wyczekuje ich :) Jeśli są pisane od serca, a wydaje mi się, że są, to niczego im nie brakuje. 

Pozdrawiam serdecznie 

Opublikowano

@vioara stelelor Nie widzę tu metapoezji, ale wyznanie niewystarczalności wobec jednej konkretnej osoby. Podmiot - poeta - uznaje, że cokolwiek by nie napisał, nie zrobi na adresacie takiego wrażenia, jakie miał w zamierzeniu. W trzech ostatnich utworach Autora dostrzegam jedną oś (wciąż zbieram się do napisania paru słów do "Uwolnienia", ale to...  skomplikowane). Kojarzę bohatera Twoich wierszy w stanie permanentnej projekcji i idealizacji. Od "Uwolnienia", przez "exegi monumentum" do tutejszego "coś poszło nie tak" coś uległo zmianie. Peel dokonuje ekspozycji własnej niepewności, obaw, niemocy. Nareszcie.

 

Dla podmiotu mam pewną sugestię. Nie tylko twórca staje się pomnikiem w napisanym wierszu. Jego adresat, inspiracja... również. Paradoksalnie im piękniej poeta o kimś pisze, im wyżej go stawia, tym bardziej umieszcza go poza granice osiągalności.

 

"Pióro czy serce?" - absolutnie źle postawione pytanie. Jedno i drugie jest integralną częścią podmiotu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @wiedźma coraz lżejsze miała suknie ;) Dziękuję!
    • @Poet Ka Dziękuję. Piękne nici wyciągasz. Niektóre całkiem niespodziewane. Ale to znakomicie jeśli wiersz staje się ekranem dla projekcji odmiennej, ale też podobnej wrażliwości.   @Alicja_Wysocka Bardzo mi odpowiada ten wątek o transformującym doświadczeniu. Dziękuję.   @Charismafilos Bracie, znakomity motyw odczytujesz. Dzięki! Tak widzę, że różne rzeczy ten wiersz do różnych osób mówi. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - ja też tak myślę - nie ma co się poddawać tylko myśleć pozytywnie -                dziękuje ci za czytanie -                                                           Pzdr.serdecznie.
    • @Waldemar_Talar_Talar @Stukacz dziękuję Wam! @Simon Tracy dziękuję!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Uciekłem jak tchórz. Mężczyzna powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny i życie. Powinien sterować poczynaniami  na tyle skutecznie by omijać zdradliwe skały niepowodzeń  i sztormy porażek. Bogactwo, wierność, stałość uczuć  i leniwa codzienna stagnacja  w ułożonym spokojnie życiu u boku pięknej żony i gromadki pociech. Brzmi romantycznie. Zbyt pięknie.     Nie dla mnie bezpieczny, cichy dom. Nie dla mnie zakwitłe ogrody, różanej miłości. Nie potrafię żyć, życiem milionów. To ich marzenia. Ich sukces i normalność. Dla mnie normalność to chaos. Pustka wewnątrz  a burza na zewnątrz jestestwa. Dla mnie życie to chwila,  mgnienie, ciągły ruch. Ciągła walka z samym sobą. Depresyjnym balastem przeszłości. Czasami to ludzie  a innym razem demony choroby, są moją kotwicą. A ja wyrywam się i wiercę niespokojnie. Staję wręcz dęba  i duszę się w obroży niemocy.     Wreszcie i tak przegrywam. Bezwolnie poddaje się ich woli. I cierpię w swym człowieczym wraku. Gdzieś pośrodku oceanu czarnych myśli. Na dennym, piaskowo-żwirowym dnie. Rozpadam się od rufy po dziób. Gniją we mnie pokłady zrozumienia. Żagle rwą się na strzępy, ulatując w niebyt żywiołu. I tylko beczki z prochem, czekają na zapalną iskrę. Odpal lont skręcony naprędce. I zawlecz go do prochowni. Chociaż raz okaż miłosierdzie  a nie zimną obojętność.     Dlatego właśnie  ciągle miałem uśmiech na twarzy. Zapewniałem Cię,  że kocham ponad wszystko. Spędzałem czas tylko przy Tobie. Chłonąłem każdy dotyk, słowo, czułość. Lecz we mnie tlił się już pożar. Wiedziałem, że zostać z Tobą na stałe, równałoby się tragedią dla obojga. Bo ja nie jestem księciem na białym koniu ani dostojnym kapitanem. Jestem tylko przerażonym majtkiem, co szuka protekcji  w szponach wiecznej tułaczki.     Dlatego rankiem próżno wyglądałaś mnie przed bramą kościelną. Zostałaś sama przy ślubnym ołtarzu. Skradłem Ci serce wiem to. Lecz nie szukaj zemsty ani sprawiedliwości  po zhańbieniu jakie Cię spotkało. Moją karą jest  samotna żegluga po wieczność.     Nocą, zaciągnąłem się w porcie  na pokład jakiejś starej brygantyny. Kapitan zwyzywał mnie  od szczurów lądowych  i zakichanych dzieciaków. Zapytał kim miałbym być na jego okręcie. Nic nie wartym balastem. Odpowiedziałem. Rozbawiłem go tak szczerze, że podarował mi funkcję nawigatora.     Rankiem odbiliśmy od nabrzeża. Wychodziliśmy przez główną redę. Wspinałem się ku oku na grotmaszcie. Wtedy ujrzałem Cię  obok opustoszałego doku. W białej, ślubnej sukni z szerokim trenem. Welonie opuszczonym na twarz. Z bukietem róż w dłoniach. Patrzyłaś z życzeniem śmierci na ustach. A ja zatonąłem w Twych oczach  po raz ostatni.  Czując się jak rozbity wrak,  gdzieś tam na serca dnie.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...