Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Wiersz jest najpiękniejszą formą,

późniejszego gnicia"

 

Użyj wobec mnie serca
a Cię wyśmieję i obrócę w niewolnika.
Użyj wobec mnie siły 
a Cię zabiję i będę drwił z Twej głupoty.
Użyj wobec mnie języka romantyków
a Ci go utnę i wsadzę do gardła.
Lecz gdy pokażesz mi 
w trakcie wiosennego spaceru 
z dala od zgiełku cywilizacji,
padlinę sczerniałą zgnilizną,
much i czerwi otoczoną,
krwawym wirem.
Bielejącą czystością rozprutych,
od gazów rozkładu kości.
Cuchnącą słodkim

afrodyzjakiem śmierci,
porzuconą pod mostkiem drewnianym,
w trzcinie strugi leniwej.
Wtedy Cię schwycę w ramiona 
i podrzucę w niebiosa błękitne 
nad ziemi skalanej połacią.
I ucałuję gorąco 
Twe pełne nektaru życia usta,
którymi dusza pewnego dnia, 
ku bramom zaświatów wyruszy.
I wypowiem z radością te słowa,
żeś mi szczęściem

największym i lubym.
Połowicą bliźniaczą, pośród plemienia ślepego, ludzkiego wybrana.
Twarda jak trumna.
Zimna jak onyksowy nagrobek.
Z duszą straconą dla świata,
lecz dla mnie świętą, dziękczynną.
Pójdę z Tobą ku śmierci,
co wszędzie wokół króluje.
I pisać chociaż spróbuję
o sztuce,

która też na kartkach tych zgnije.
Szczeźnie jak my zapomniana,
w czerni anonimowego grobu.
Rozłożeni przez larwy i muchy,
złączeni w uczuciu wiecznym
do wzdętej od gazów rozkładu,
słodkiej, jedynej marności.

 

Opublikowano

@Simon Tracy

 

To tekst, który odrzuca wszelką sentymentalność na rzecz brutalnej prawdy o przemijaniu. Miłość nie w kwiatach i obietnicach, ale w akceptacji rozkładu, w zdolności patrzenia razem na padlinę i rozumienia, że to także my.

"Twarda jak trumna, zimna jak onyksowy nagrobek" - to nie obelga, to komplement dla kogoś, kto nie ucieka od prawdy. Baudelaire'owska estetyka gnicia spotyka się tu z egzystencjalną czułością - odnaleźć bliźniaczą duszę nie w iluzjach, ale w zdolności do patrzenia śmierci w oczy. Mocne, prowokacyjne, niepokojące, nieprzyjemne w odbiorze.

Opublikowano

@Simon Tracy

 

Rzadko spotyka się tak konsekwentnie antyromantyczną deklarację miłości. Odrzucenie serca, siły, języka romantyków - a potem to nieoczekiwane -"schwycę w ramiona i podrzucę w niebiosa".

Czyli to miłość oczyszczona z kłamstw, miłość dwojga ludzi, którzy widzą świat takim, jakim jest- cuchnącym, gnijącym, przemijalnym. I w tej świadomości znajdują bliskość głębszą niż wszystkie słodkie słowa.

Okropne i fascynujące.:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • W jasną księżycową noc, Gdy skrzaty i chochliki podobne zjawom, Kłaniają się przyrody sekretom, Próbując sobie zjednać ich przychylność,   Skrzący w pełni srebrzysty księżyc, Odbijając się w setkach kropel wieczornej rosy, Zapytał wyniośle każdej z nich, Czy więcej swego blasku im użyczyć,   Te między sobą się naradziwszy, Opiniami swymi wymieniwszy się w skrytości, Nie czekając dłużej ni chwili, Odparły zaraz dumnemu księżycowi...   – Nie potrzebujemy twej łaski, Gdyż ty sam, choć taki dumny, Jesteś jedynie sługą naszej planety, Niczym paź królowej swej wierny,   A naszymi paziami , Oddanymi nam i wiernymi, Są niezliczone świętojańskie robaczki, To ich blaskiem nocami się cieszymy,   Bo tak naprawdę każda z nas Jest niczym maleńka planeta, Wszelakich niepojętych sekretów pełna, Strzeżonych przez upływający czas,   Nieprzebranych łąk połacie, Otulone wielkim zieleni płaszczem, Tak rozległe i ogromne, Niezbadanym są naszym kosmosem,   Bowiem niczym olbrzymie planety, Ukryte w czeluściach nieznanych galaktyk, Choć maleńkie także i my, Ukryte jesteśmy pośród tej łąki,   A ta niewielka pobliska rzeczka, Tak skromna, czysta i cicha, Jest nam niczym nasza Droga Mleczna, Równie co i ona tajemnicza,   Niczym gwiazd niezbadanych, Niedosięgłych, złocistych i skrzących, Także i nas maleńkich kropel rosy, We wszechświecie tym są miliardy...   – Wiersz ten dedykuję znakomitej poetce kryjącej się pod pseudonimem JaSnA7 w podziękowaniu za te wszystkie pochlebne komentarze jakie do tej pory pozostawiła ona pod wierszami mojego autorstwa.      
    • na pajęczej sieci moje serce ufne tak lekkie jakby nigdy nie widziało deszczu...   zdrada nie przychodzi z hałasem przychodzi nocą jak anioł w czarnym płaszczu siada obok i wygląda jak coś znajomego   dopiero później widzisz że każdy dotyk zostawił pęknięcie   co zrobi pająk kiedy ktoś rozerwie sieć rzuci wszystko?   czy zacznie od nowa dzień po dniu nić po nici   jakby nie pamiętał kto ją zniszczył?   to tylko sieć... powiedzą   to tylko kilka nitek rozciągniętych między gałęziami   Ale dla pająka   to dom to głód to życie   Więc wraca i buduje od nowa choć wie, że są rzeczy które przychodzą w ciemności   tylko po to... żeby sprawdzić...   ile jeszcze zostało do zerwania...
    • @Łukasz Wiesław Jasiński Jestem zagorzałym przeciwnikiem aborcji i jestem z tego bardzo dumny!!!
    • Spadają liście lekko spadają lirycznie spadam spiesznie i ja splatając dłonie w modlitwie. Falują moje włosy falują nieme słowa płonącym muśnięte zmierzchem... ...odradzam się od nowa. I biegnę w twoją stronę przenikam czas i przestrzeń pył z łez oprósza łąkę zroszoną ciepłym deszczem. Zza mgły dostrzegam cienie wciąż wyciągają ręce odchodząc w melancholii nim zniknę... ...spojrzę jeszcze...   Autor fotografii: Mirela Lewandowska

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...