Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Wędrowiec.1984 Opublikowano 11 Lutego Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Zgłoś Opublikowano 11 Lutego Rekalibracja Czasami myślę sobie, że to całe spektrum Istnieje gdzieś daleko. Siedzi niewidoczne, Schowane wciąż przede mną, hen za horyzontem, W postaci malutkiego punktu lub obiektu. I wiecie, myślę sobie, że to moje spektrum, Zapewne gdzieś w historii miało swój początek. Znalazłem go. Nieważne. Teraz, kiedy bodźce Uparcie atakują - meltdown, shutdown, przestój. I ciemno jest nareszcie. W uszach ciągle szumi, Lecz wiem, że zaraz przejdzie, i nastanie cisza. Odpocznie wreszcie wtedy rozedrgany umysł, Od dźwięków, fal, sygnałów. Dość już mam, do licha! Wyłączam maskowanie. Dalej mózgu - do it, Bo dioda od zakłóceń coraz szybciej miga. --- 14
Marek.zak1 Opublikowano 11 Lutego Zgłoś Opublikowano 11 Lutego To przebodźcowania ciąg dalszy, jak sądzę. Każdy ma swój sposób, jeden zatyka uszy, inny zamyka oczy, jeszcze inny spaceruje po lesie i nie czyta wiadomości. Sonet, jak zawsze doskonale napisany. Pozdrawiam
Alicja_Wysocka Opublikowano 11 Lutego Zgłoś Opublikowano 11 Lutego @Wędrowiec.1984 A za @Marek.zak1, że pisze też wiersze, pozdrawiam :)
Wędrowiec.1984 Opublikowano 11 Lutego Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego @lena2_ @Marek.zak1 @Łukasz Wiesław Jasiński @Adam Zębala @Alicja_Wysocka Dziękuję. Każdy ma swój sposób, to prawda, jednakowoż wiersze piszę kiedy dokonam rekalibracji, bowiem przed nią często nawet nie wiem, jak się nazywam. 2
Berenika97 Opublikowano 11 Lutego Zgłoś Opublikowano 11 Lutego @Wędrowiec.1984 To chyba jeden z najlepszych poetyckich opisów przeciążenia sensorycznego, jakie czytałam. "Wyłączam maskowanie" - tyle w tym ulgi i wyczerpania jednocześnie. Rekalibracja - jako akt przetrwania. Precyzyjnie i bez patosu. Świetny sonet. Pozdrawiam.
Wędrowiec.1984 Opublikowano 11 Lutego Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego @Berenika97 Dziękuje i tak, maskowanie w spektrum wymaga zaangażowania naprawdę wielu zasobów i kiedy wreszcie można przestać to robić, czuje się naprawdę niesamowitą ulgę. Często też, kiedy jest się naprawdę przeciążonym sensorycznie, po prostu nie ma wyjścia i organizm samoczynnie przestaje się maskować. Nie ma siły. :) 1
vioara stelelor Opublikowano 11 Lutego Zgłoś Opublikowano 11 Lutego (edytowane) @Wędrowiec.1984Prześwietny wiersz. Pokazuje płynne, ale nieuniknione przejście od poczucia kontroli przez przeładowanie bodźcami, aż do resetu. Ten reset bywa nieraz bardzo gwałtowny, a układ nerwowy, który funkcjonuje w trybie nadwrażliwym, niezwykle trudno wraca do równowagi. Maskowanie - zinterpretowałabym jako rodzaj funkcjonowania awaryjnego, żeby się całkiem nie wyłączyć, bo czasami wymaga tego sytuacja społeczna - ale wcześniej czy później i tak nastąpi zawiecha, albo, mówiąc nieładnie - szambo wybije. Neurotypowi są mniej podatni na spadki i wzrosty napięcia sensorycznego, to też może mieć znaczenie, bo te górki i dołki są wyraźniej głębsze. Edytowane 11 Lutego przez vioara stelelor (wyświetl historię edycji)
Wędrowiec.1984 Opublikowano 11 Lutego Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego @vioara stelelorDziękuję. Co do maskowania, to po prostu staranie się być, jak osoba neurotypowa, co zmniejsza prawdopodobieństwo odrzucenia, albo niezrozumienia w gronie tychże osób. Przykład: nie lubię patrzeć ludziom w oczy, no ale rozmówca raczej tego oczekuje, więc wypada co jakiś czas spojrzeć mu w oczy podczas rozmowy, mimo że ja np potrafię rozmawiać w ogóle nie spoglądając w oczy swojego rozmówcy i nie wiem czemu akurat jest taki wymóg. Robię to więc, ale kosztem zużycia dużo większych zasobów energii. W ogóle twarz jest bardzo skomplikowana i patrzenie na nią samą, rozpoznając wszystkie tajniki mimiki jest męczące. No ale wypada spojrzeć w te oczy przecież, nie? :) 1
vioara stelelor Opublikowano 11 Lutego Zgłoś Opublikowano 11 Lutego @Wędrowiec.1984No tak, myślę, że można to w ogóle rozszerzyć na rozmaite sytuacje, gdzie do głosu dochodzi ciało i jego sensoryka. Np. dystans społeczny - odległość od rozmówcy. Gesty, które w jakiś sposób przekraczają granice (neurotypowi nie mają z tym problemu, ale ludzie w spektrum muszą najpierw zaktualizować listę kontekstów w swojej głowie i sprawdzić, co tu pasuje): podanie dłoni, poklepanie na ramieniu, przytulenie, itd. Czy wtedy funkcjonuje się na krawędzi lęku? (właśnie wynikającego z nadwrażliwości?)
Wędrowiec.1984 Opublikowano 11 Lutego Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. To nie jest lęk, a bardziej stres, wynikający z... Dobra, jak ja mam? Mam sobie w głowie książkę z algorytmami. Kiedy dochodzi do zachowań społecznych, otwieram tę oto książkę i sprawdzam, czy mam w niej zapisany sposób postępowania na taką, albo taką sytuację. Jeśli mam, korzystam z niego. Jeśli nie mam, czuję duży niepokój, który może narastać i przerodzić się w nadmiar bodźców, ponieważ trzeba samemu wymyślić algorytym na daną sytuację i, co najważniejsze, trzeba wymyślić go na poczekaniu. 1
vioara stelelor Opublikowano 11 Lutego Zgłoś Opublikowano 11 Lutego (edytowane) @Wędrowiec.1984 Dokładnie tak, jak opisujesz. Chociaż Ty mówisz bardziej, o reakcjach społecznych, ja bardziej pytałam o to, co w danym mówi ciało, bo np. dla neurotypowych bardzo miłe jest np. przytulanie się w gronie znajomych, a ktoś w spektrum nie cierpi tego, bo drażnią go choćby zapachy, czy coś innego. Czy przebodźcowanie też może być jakimś rodzajem wytłumaczenia. Edytowane 11 Lutego przez vioara stelelor (wyświetl historię edycji)
KOBIETA Opublikowano 11 Lutego Zgłoś Opublikowano 11 Lutego @Wędrowiec.1984 Tak :) dostosowanie parametrów do warunków zewnętrznych:) lub wewnętrznych :) przystosowawcze :) pozdrawiam:)
Wędrowiec.1984 Opublikowano 11 Lutego Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie cierpię przytulać się w gronie znajomych. W ogóle nie czuję takiej potrzeby. Wystarczy podanie dłoni. Nie rozumiem czemu ludzie tak bardzo dążą do tego, by w gronie znajomych się przytulać. W ogóle nie znoszę przekraczania mojej przestrzeni osobistej. To jest okropne. Oczywiście, że tak. Nie wiem, jak to w ogóle wyjaśnić, ponieważ nie wiem, czy neurotypowy człowiek może zdawać sobie sprawę z tego, że np. dźwięk boli, ale nie jakiś tam standardowo głośny dźwięk, a zwykła mowa i to czasami... własna. Dużo jest czynników, różnego rodzaju. @vioara stelelor @KOBIETA @FaLcorN @Rafael Marius Dziękuję. :) 4
viola arvensis Opublikowano 12 Lutego Zgłoś Opublikowano 12 Lutego @Wędrowiec.1984 świetnie napisane. Z dużą mocą. Bardzo bliski mi wiersz. Pzdr.ciepło
Gosława Opublikowano 12 Lutego Zgłoś Opublikowano 12 Lutego Ja techniki wyciszenia i odreagowania stresu ćwiczę na zajęciach sensorycznych z moimi maluchami Dochodzi do tego aspekt poznawczy i uaktywnienie motorynki małej Nie wszyscy potrafią się w ciszy resetować Pozdrawiam Cię Wędrowcze Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.
Wędrowiec.1984 Opublikowano 12 Lutego Autor Zgłoś Opublikowano 12 Lutego @Gosława Dziękuję. Co do technik wyciszania się, lubię głośną muzykę, ale tylko taką, która znam. Kiedy coś innego leci głośniej, od razu przyciszam i to znacznie.
tetu Opublikowano 12 Lutego Zgłoś Opublikowano 12 Lutego Mnie też przeszkadza nadmiar, dlatego doskonale rozumiem peela. Pozdrawiam.
Wiechu J. K. Opublikowano 12 Lutego Zgłoś Opublikowano 12 Lutego Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. @Wędrowiec.1984 Rzadko ostatnio widuje się tutaj sonety. Człowiek to złożona kompozycja cielesno-duchowa, a mózg rzeczywiście jest centrum dowodzenia nie pomijając tak ważnego elementu jak serce. Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się