Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

      Ponad stuletni zabytkowy kościele…
Nim strawiły cię ognia płomienie,
Piękno twe tak tajemnicze, 
Zachwycało ludzi na całym świecie,

 

Tysiące wyszeptywanych w tobie modlitw, 
Mury twe w pamięci zachowały, 
Niczym wnętrze bogato zdobionej szkatuły,
Niezliczone drogocenne klejnoty…

 

Wystarczyła jedna sylwestrowa noc... 
By zło na chwilę zatriumfowało,
Kiełkujące z wolna niepokoju ziarno,
W sercach milionów Chrześcijan zasiewając,

 

Choć tej jednej nocy strasznej,
Ogień szalał w całym Amsterdamie,
W cieniu kilkudziesięciu podpaleń, 
Oczy świata skupiły się na tobie…

 

Niech ten przerażający pożar, 
Wstrząśnie sumieniem całego świata,
Niech w umysłach milionów zrodzi się refleksja,
Dokąd zmierza dziś Europa,

 

Czy my jako światli Europejczycy, 
Naprawdę tego dziś chcemy, 
By w cieniu cichej islamizacji, 
Kolejne europejskie kościoły płonęły...

 

Czy zachodniej Europy dzielnice, 
Na pogrążanie się w chaosie, 
Przez najbliższe lata kolejne, 
Nieuchronnie są już skazane,

 

Czy może chrześcijańskie dziedzictwo, 
Choć tak wyszydzane i dotknięte pogardą,
Uda się uchronić kolejnym pokoleniom,
Przed zniszczeniami i dewastacją…

 

Lecz niczym maleńka iskierka, 
Tli się w naszych sercach nadzieja,
Że szalejących pożarów żar
Nie wszystko spopielić zdoła,

 

Chrześcijańskiego dziedzictwa fundament, 
Choć nienawiść szaleje na świecie,
W przyszłości dla kolejnych pokoleń,
Zawsze trwałym już pozostanie…

 

Twa solidna struktura, 
Pomimo niszczycielskiej siły ognia,
Na przekór złu całego świata,
Cudem pozostała nienaruszona,

 

Zewsząd ciche płyną modlitwy, 
Byś na nowo odbudowany, 
Oczy całego świata mógł cieszyć,
Jeszcze wspanialszy i piękniejszy!

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano (edytowane)

@Kamil Olszówka

Europa. Pomówmy zatem o Europie i jej dziedzictwie. Dwie wojny światowe, Holocaust, koszmar kolonializmu, dwa totalitaryzmy eksportowane na cały świat... I co dorzucimy? Katedry, Oświecenie i Michał Anioł w Kaplicy Sykstyńskiej. Europa zasłużyła powielokroć na swój los i nie ma co płakać. To jest stracony kontynent i mnie to cieszy. Te kościoły i tak są puste. Te kościoły zamieniane są na markety. Nie żal mi Chrześcijaństwa, Europy, białego człowieka - do piekła.

@Kamil Olszówka

I te płacze nad imigracją. Wszyscy chcieli być cwani, bo im demografia siadała przez ostatnie 50 lat, to se wymyślili, że ściągną biedaków, to jakoś to będzie - ktoś ci tę kawę poda, do kibelka wyprowadzi gdy już sam nie będziesz wiedział kiedy. Biedacy przyjechali i było dobrze - jak zwykle maszyna wyzysku się kręciła -  dopóki się nie okazało, że tkanka społeczna się psuje i integracja idzie opornie. To się nagle obudzili, że to chyba nie było aż takie sprytne. Patrzysz na demografię muzułmanów we Francji czy Anglii i okazuje się, że jeszcze chwila i będą mogli w demokratyczny sposób tworzyć struktury władzy w państwie.

I dobrze i pięknie. A Polacy? Przy tej dzietności dążymy do kraju, w którym wiatr hula. I to też jest spoko.

Edytowane przez hollow man (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Kamil Olszówka

 

Twój wiersz to bardzo emocjonalny komentarz do pożaru zabytkowego kościoła w Amsterdamie podczas sylwestra, utrzymany w tonie publicystycznym. Poruszyłeś w nim wiele aspektów - żal po utracie pięknego i historycznego znaczenia świątyni, interpretację polityczną, niepokój o przyszłość. To bliżej jest do manifestu, w którym wyrażony jest lęk części społeczeństwa.

Piękne i budujące zakończenie. Choć ogień niszczy mury, to - jak słusznie zauważasz - fundamenty dziedzictwa są w nas i pozostają niewzruszone. Oby ta „iskierka nadziei” z ostatnich strof stała się impulsem do odrodzenia dobrych wartości, które budowały nasz kontynent. Pozdrawiam. 

Opublikowano

@Kamil Olszówka

Podoba mi się początek, bo to rzeczywiście jest piękna budowla. Była kościołem opuszczonym przez chrześcijan, którzy chyba nie byli w stanie jej utrzymać. Zachodnie rządy nie dbają o zabytki, zwłaszcza sakralne tak, jak dba się o nie w Polsce.  Ale łączenie tego pożaru z imigracją i islamizacją to nie jest uprawnione, bo nie stwierdzono jeszcze sprawstwa.

Potem przekaz jest jasny - nadzieja na utrzymanie europejskiej kultury i fundamentów. Jak najbardziej popieram.

@hollow man

Słabo to brzmi, chyba masz rozdwojenie jaźni. Czy chcesz sprowokować dyskusję? Zastanawia mnie ten fragment Twojego wpisu:

"Patrzysz na demografię muzułmanów we Francji czy Anglii i okazuje się, że jeszcze chwila i będą mogli w demokratyczny sposób tworzyć struktury władzy w państwie.

I dobrze i pięknie."

 

Co jest dobrze i pięknie?

Niedawno broniłeś pod fraszką Marka Ż. kobiet - ich praw, które w obecnej Europie są coraz silniej gwarantowane. 

A teraz uważasz, że to dobrze, jak przejmą władzę islamiści w Europie i zaczną wprowadzać powoli szariat, ograniczać prawa obywatelskie - przede wszystkim kobiet - od ograniczeń w dostępie do edukacji po obowiązkowe ubiory i bagatelizowanie gwałtów, następnie inne - zakaz picia alkoholu, kara śmierci za różne wykroczenia -np. posiadanie narkotyków. Następny etap to ograniczanie systemu demokratycznego - u nich się nie przyjął. Rozwój przemocy.  Można tak długo - oczywiście są różne odłamy islamu, ale nawet w kosmopolitycznym i najbardziej otwartym mieście arabskim - Dubaju -  kobiety nie mają wiele do powiedzenia, jeżeli chodzi o życie rodzinne. Czy znasz bardziej ekspansywną i brutalną religię, powiązaną ze strukturami państwa? I nie pisz, że to kościół katolicki, bo możesz po nim jeździć i wyśmiewać w każdy sposób. Nikt Cię za to nie ukarze. Spróbuj to zrobić z  religią muzułmańską.  A poza tym, chrześcijaństwo europejskie to nie tylko katolicyzm. 

 

 

Opublikowano

@Christine

Trafne rozpoznanie, Christine - trzeba było trochę wyjaskrawić opinię, abyś wychyliła się z norki gotowa wpaść w polemiczną ekstazę ;)
Trzeba natomiast się na coś zdecydować:
- albo konsekwentnie kontynuujemy liberalny dorobek Europy z wolnością religijną, otwartością na inne kultury, oświeceniowym projektem rozdziału religii od państwa, obroną praw kobiet, mniejszości itd. bo to jest rdzeń europejskiej myśli i realny wkład w cywilizację prócz postępu nauki i technologii,
- albo w porywie konserwatywnym grodzimy, chwytamy za mordę, wyrzucamy imigrantów i idziemy za radami Trumpa wraz z powrotem kobiet do tradycyjnie rozumianych ról prokreacyjno-opiekuńczych, kasujemy lewackie pomysły na tolerancję, inkluzywność, celebrowanie różnic itd.
Jakaś "droga środka"? Trochę za późno.
A Ty byś chciała sobie wybrać co Ci pasuje. Czyli wyrzucić muzułmanów z Europy przy zachowaniu wszystkich przywilejów wynikających z welfare state. To se ne wrati. 

 

Widzę, że muszę częściej radykalizować przekaz ;) W końcu trudno testować swoje poglądy gdy się wszyscy zgadzamy.

Ja rozumiem, że to tak trudno opuścić na chwilę europocentryczny czy polskocentryczny punkt widzenia. Ale gdy to zrobisz, okaże się być może, że takie Chiny czy Indie mają więcej do zaoferowania cywilizacji

Dlatego idźmy w tę prowokację konsekwentnie:
Kto wie, może zeuropeizowany islam będzie lepszy niż ultrakatolicki zamordyzm? W przypadku tego drugiego nie wiem czy prawa kobiet będą respektowane - przecież za PiS-u trochę się namaszerowałyście. A gdy wrócą do władzy to może nie tak daleko będzie do kłódki na macicę. Czarnek ręce zaciera.

 

 

Opublikowano

@Kamil Olszówka W ogniu Europa stacza się w odmęt przed jakim przestrzegano ćwierć wieku temu, nie czyniąc nic aby to powstrzymać. Ten samobójczy pęd, ten postępujący rozkład to jedna z większych zagadek, albo po prostu skutek społecznych eksperymentów, które nie sprawdziły nowego lepszego świata, a zniszczyły go.

Opublikowano

@hollow man

Doceniam prowokację intelektualną – rzeczywiście, lepiej testować poglądy w starciu niż w komforcie wzajemnego przytakiwania.

Ale widzę w Twoim rozumowaniu pewien fałszywy dylemat. Sugerujesz, że mamy do wyboru albo bezkrytyczne otwarcie, albo zamknięcie granic plus konserwatywny zwrot. Tymczasem można- i trzeba bronić europejskich wartości (równouprawnienie, rozdział państwa od religii, wolność jednostki) właśnie poprzez wymaganie ich respektowania od wszystkich, którzy tu przybywają. To nie jest sprzeczność, to jest konsekwencja.

Nie chodzi o "wyrzucanie muzułmanów", ale o jasne standardy- jeśli ktoś przyjeżdża do społeczeństwa, które wywalczyło prawa kobiet, akceptację dla mniejszości czy świeckość państwa, to nie może ich podważać powołując się na "swoją kulturę". To działa w obie strony - gdybym emigrowała do kraju o innych normach, też musiałabym się dostosować.

Co do Chin czy Indii - może i mają co oferować, ale akurat w kwestii praw człowieka i wolności jednostki raczej nie są wzorem. I to nie europocentryzm, tylko obserwacja rzeczywistości.

Nie wiem o jakim zamordyzmie piszesz, bo ja na razie żyję w prawie - demokratycznym państwie, w który rządy sprawują liberałowie (może tylko z nazwy) i nic się właściwie nie zmienia. A jeżeli chodzi o prawa kobiet - to tylko jest krzyk o aborcję. Ja nie maszeruję w tej sprawie, za bardzo to skomplikowane etycznie.

A głośnie hasło o europejskim islamie jeszcze długo zostanie tylko hasłem - trudno przedstawicielom tego kręgu kulturowego zrozumieć, że społeczeństwo obywatelskie, to takie w którym religia należy do sfery prywatnej każdego człowieka a sfera publiczna zaś jest świecka. Nie mówiąc już o mentalności.

Niektórzy mężczyźni jeszcze po kilku latach życia w Europie nie mogą się przyzwyczaić, że Europejki skąpo ubrane latem to nie dziwki, a kobiety nie muszą ustępować im miejsca np. na ławkach w parku. Mieszkałam we Fryburgu w takim domu dla studentów, na piętrze mieszkali też Irakijczycy i Palestyńczycy - mieli unijne stypendia.  Mieliśmy wspólna kuchnię - nigdy żaden Arab (nawet Arabka) nie posprzątał po sobie, nie umył nawet naczyń ani nie wyniósł kosza ze śmieciami. Zawsze powtarzali, że mają to robić "białe dziwki". Takie osobiste doświadczenia więcej uczą niż przeczytanie setek lewicowych i lewackich stron w sieci.

 

A twój wpis "Nie żal mi Chrześcijaństwa, Europy, białego człowieka - do piekła" - jest wpisem prawie rasistowskim i to jest symptomatyczne właśnie dla lewaków, to po prostu hipokryzja. Żadnego szacunku dla ludzi myślących inaczej, ludzi racjonalnych, ludzi troszczących się o przyszłość swoich dzieci czy wnuków, czy kraju.

I nie wychylam z norki, a już na pewno nie dla polemiki z Tobą. Kończę dyskusję.

Pozdrawiam.

 

 

Opublikowano

@hollow man W odpowiedzi na Twój komentarz chciałbym poruszyć dwa aspekty... Po pierwsze należy stanowczo przeciwstawić się jakiemukolwiek obrażaniu naszych uczuć religijnych i szydzeniu z Chrześcijaństwa w Polsce, a w dalszej kolejności także we wszystkich krajach Grupy Wyszehradzkiej... Po drugie Europa zdecydowanie musi  powrócić do swoich chrześcijańskich korzeni... Pozdrawiam!

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97 Masz rację... Wiersz ten jest pewnego rodzaju manifestem... W temacie obrony naszej Wiary nie powiedziałem jednak jeszcze ostatniego słowa! Już teraz polecam łaskawej uwadze mój kolejny wiersz, który zamieszczę tutaj niebawem...

 

@Christine Dziękuję za tak miłą opinię... Masz rację że nie stwierdzono jeszcze sprawstwa i dlatego zauważ proszę że w tym moim wierszu nie ma ani jednego wersu w którym bym to sugerował... Pozdrawiam!

 

@huzarc Świat bez Boga na pewno nie jest światem lepszym... Dziękując za Twój szczególny komentarz pozdrawiam Cię gorąco!

 

@wierszyki Gorąco polecam także mój wiersz zatytułowany ,,Wnętrza drewnianych kościołów…" Pozdrawiam!

 

 

Edytowane przez Kamil Olszówka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MÓJ SZLOCH NAJ!


      Kochać cię to nie był trud
      Nie trzeba było silić się zbyt
      Kochać cię to nie był znój
      Ja piąłem się do twych ud
      A jemu zbyt szybko opadł mit 
      Och, mój ból, ból cud


      Wzięli cię na posterunek
      Nie pytałem, dlaczego, jak
      Nie wołałaś na ratunek
      Nie myślałem dlaczego tak
      Miał cię przez chwilę na wznak
      Och, mój o mój męki szlak


      Wszyscy chłopcy machają
      Próbujesz im w oko wpaść
      Wszyscy chłopcy wołają
      Chcesz czułą chwilę skraść
      Miał cię na liście "Na zaś"
      Och, mój deszczowy płaszcz?


      Kochać cię łatwo przyszło mi
      Lekko też odeszło w dal
      Kochając, byliśmy ciężcy, źli
      Serca były harde od dni
      Mieliśmy się przez parę chwil
      Och, mój ból, twardy jak stal

       


      (Opuszczanie zielonych rękawów)
      WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ


      Wojna w klęskę zmieniła się
      Traktat jest spisany krwią
      Lecz nie wpadłem im do rąk:
      Przekroczyłem linie swe


      Bardzo chcieli złapać mnie
      Lecz im zbiegłem i jak zbieg
      Żyję tu, w dzielnicy złej,
      Pod przykrywką szpieg


      Musiałem iść, całkiem sam
      I życie porzucić swe
      W szafie zbiór szkieletów mam,
      Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie


      Snuję życia wątek, a w nim
      Tam fakt, a tu mit
      Kiedyś miałem imię lecz
      Nieważne to, poszło precz


      Nieważne to
      Nieważne co
      Ponieśliśmy zwycięstwo
      A akt spisano krwią
      Nie wpadłem do ich rąk
      Chodzę po linie Być


      Jest prawda, co ma żyć
      I ta, co ginie w mrok
      Nie wiem, w którą mam iść
      Lecz nieważne to


      Bo twój triumf miał
      Tak miażdżącą moc,
      Że niektórzy z nas
      Myślą, jak zachować choć


      Strzęp kronik o tym, jak
      Odbywamy marny byt swój;
      Beret, znoszony płaszcz
      Łyżkę nóż i stół


      Igrzyska i chleb
      W które gladiator gra
      Kamień, który rzeźbiarz tnie
      Pieśni ku chwale, niech trwa..


      Nasze prawo to wciąż
      Pokój, rozumie, że
      Chociaż strzela mąż
      Żona kule nosi mu


      I wszystko to w duszy mej
      Wyrazy, co obrazem są
      Słodkiej obojętności tej
      (Są tacy, co miłością ją zwą)


      Jej wysokości czczonej w krąg
      Niektórzy mówią na nią Los
      Lecz mieliśmy nazwy, co
      Ciut bardziej intymne są


      Nazwy te co wchodzą w głąb
      I tak prawdziwe są,
      Że dla mnie są krwią
      A dla cieby jak proch


      Nie potrzeba nam
      By uchowały się
      Jest prawda, co żywa jest
      Prawda, co żyje w nas...
      I ta, co umiera bez dram


      Nieważne, z kim
      Nieważne, czym
      Żyję życiem tym
      Które zostawiłem im


      Zabić wciąż jest wrogiem mi,
      I Nienawiść obcą też,
      Chciałem nauczyć się kochać je,
      Lecz całkiem nie wyszło mi


      Raz chciałeś mnie oddać im
      Lecz to nie dziwi mnie -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzi serce twe


      Twoje serce było o tu
      Tu gdzie rój much masz
      To jest kuweta Twych ust
      A to twoja miska kłamstw


      Dobrze służysz im, wiem
      Lecz nie dziwi mnie to
      Oni to twoja krew
      A Ty - ich z kości kość


      Nieważne, gdzie
      Nieważne, że
      Serwujecie historii bieg
      W pasztecie faktów i kłamstw
      Do was należy świat
      Więc to nieważne i tak


      Nieważny klan
      Nieważny świat
      Żyję pełnią mych lat
      I pełnią każdego dnia
      Przez przestrzeń i czas
      Nie dam ich rozdzielić wam


      Moja kobieta sprzyja mi
      Me dzieci pójdą za mną w noc
      Ich groby bezpieczne są 

      Od horroru takich jak wy
      Od upiorów snów złych


      W głębiach pocałunków ich
      Korzeń mocno wbity mam
      Żyję wciąż pełnią dni
      Które zostawiłem wam


      Zostawiłem igrzyska o chleb
      W których nasz żołnierz grał
      Kamień, który grabarz tnie
      Piosenki, pisane na chwał..


      Lewo ponad prawem, zabawa trwa
      Pokój to wojna, wojna cały czas
      Chociaż strzelam ja
      Kule robi Diabeł w was


      Bo ważne, z kim
      Ważne Iść
      Żyć całym życiem swym
      I nie oddać go za nic
      Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym


      Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
      Chciałem go uczynić kompanem mym
      I nienawiść też, lecz tak chciał traf
      Że całkiem nie wyszło mi


      Raz przedstawiłeś mnie im
      Próbowałeś, bo wiem, że -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzę.


      Je t'aime,
      L. Cohen


      PACTUS DIABOLICUS


      Znam cud przemienienia w wino wody stągw
      I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
      Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
      Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
      Jestem wściekły i zmęczony wciąż
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Zwiąże kochanie me z miłością twą


      Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch


      Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
      Którego kłamca by nie powstydził się
      Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
      Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
      Byłaś Dedalem moich lat


      Pola wołają - pękł nowy wiek!
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Ty to nie ty, tylko Twój duch


      Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja


      Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
      Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
      Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
      Jad przenika samą ciała treść


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
      Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Przywiąże mnie do miłości Twej 


      Jestem zły i cały czas zmęczony
      Chciałbym, by był traktat albo pakt
      Między tym co ocalono
      Z naszej miłości, z wpisem do akt

      ───

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Świadomość wracała do mnie  wezbraną falą goryczy istnienia. Była wściekłą biologiczną zupą chaosu, uderzała z boską furią  jak grube krople deszczu i grad  w maskę i dach  zaparkowanych pod wieżowcem samochodów     Cała moja frustracja utonęła wraz z bólem, w kipieli sądnego potopu. Nie miałem już niczego  co mogłoby oblec mnie w skórę człowieka. Nie mogłem już żałować dni i słów. Nie mogłem wyspowiadać się  z czynów grzesznych. Byłem robotem  zamkniętym w pancernej karoserii. Moje obwody zawirusowane genem życia. Diody oczu zmętnione i nieruchome.     Sny a może zwidy jawy. Tysiące małych słońc lub białych karłów i planeta sprzed eonów. Pełna cyklopowo wyniosłych drzew i roślin, cuchnących, głębokich bagien i gór, młodych i strzelistych. Bazaltowych szczytów szaleństwa. Rozpadlin śmierci. Życie wyszło na brzeg. I wyrosło z czasem na potworne monstra, szukające ofiar i krwi.  A ja szukam tam ognia. Nie do walki z nocą. Nie ma tu wschodów i zachodów. Szukam ognia do  ogrzania lodowego serca.     Czasami mam wrażenie,  że kocham Cię właśnie od zarania czasu. Od tych wieków spędzonych w jaskiniach. Podobno tacy jak ja, zostawiali w nich swe prymitywne rysunki. Ja wolałem zostawić Twe inicjały, wypisane własną krwią. Gdy opanowałem już  sztukę rozpalania ognia, sycił go każdy mój wiersz. A potem gdy przyszedł wreszcie czas. Zniosłem drwa  i ułożyłem z nich funeralny stos. Składając dzięki i modlitwy Przedwiecznym, spłonąłem na nim, mając nadzieję odrodzić się  w jakimś innym piekle.   Otworzyłem oczy. Złapałem pierwszy wdech. Deszcz nie ustawał ani na chwilę. Szalał falami na szybie auta. To nie jest życie.  To czyste piekło.    
    • @andrew

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Kwiatuszek Dziękuję @Natuskaa dziękuję
    • MÓJ SZLOCH NAJ! Kochać cię to nie był trud Nie trzeba było silić się zbyt Kochać cię to nie był znój Ja piąłem się do twych ud A jemu zbyt szybko opadł mit  Och, mój ból, ból cud Wzięli cię na posterunek Nie pytałem, dlaczego, jak Nie wołałaś na ratunek Nie myślałem dlaczego tak Miał cię przez chwilę na wznak Och, mój o mój męki szlak Wszyscy chłopcy machają Próbujesz im w oko wpaść Wszyscy chłopcy wołają Chcesz czułą chwilę skraść Miał cię na liście "Na zaś" Och, mój deszczowy płaszcz? Kochać cię łatwo przyszło mi Lekko też odeszło w dal Kochając, byliśmy ciężcy, źli Serca były harde od dni Mieliśmy się przez parę chwil Och, mój ból, twardy jak stal   (Opuszczanie zielonych rękawów) WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ Wojna w klęskę zmieniła się Traktat jest spisany krwią Lecz nie wpadłem im do rąk: Przekroczyłem linie swe Bardzo chcieli złapać mnie Lecz im zbiegłem i jak zbieg Żyję tu, w dzielnicy złej, Pod przykrywką szpieg Musiałem iść, całkiem sam I życie porzucić swe W szafie zbiór szkieletów mam, Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie Snuję życia wątek, a w nim Tam fakt, a tu mit Kiedyś miałem imię lecz Nieważne to, poszło precz Nieważne to Nieważne co Ponieśliśmy zwycięstwo A akt spisano krwią Nie wpadłem do ich rąk Chodzę po linie Być Jest prawda, co ma żyć I ta, co ginie w mrok Nie wiem, w którą mam iść Lecz nieważne to Bo twój triumf miał Tak miażdżącą moc, Że niektórzy z nas Myślą, jak zachować choć Strzęp kronik o tym, jak Odbywamy marny byt swój; Beret, znoszony płaszcz Łyżkę nóż i stół Igrzyska i chleb W które gladiator gra Kamień, który rzeźbiarz tnie Pieśni ku chwale, niech trwa.. Nasze prawo to wciąż Pokój, rozumie, że Chociaż strzela mąż Żona kule nosi mu I wszystko to w duszy mej Wyrazy, co obrazem są Słodkiej obojętności tej (Są tacy, co miłością ją zwą) Jej wysokości czczonej w krąg Niektórzy mówią na nią Los Lecz mieliśmy nazwy, co Ciut bardziej intymne są Nazwy te co wchodzą w głąb I tak prawdziwe są, Że dla mnie są krwią A dla cieby jak proch Nie potrzeba nam By uchowały się Jest prawda, co żywa jest Prawda, co żyje w nas... I ta, co umiera bez dram Nieważne, z kim Nieważne, czym Żyję życiem tym Które zostawiłem im Zabić wciąż jest wrogiem mi, I Nienawiść obcą też, Chciałem nauczyć się kochać je, Lecz całkiem nie wyszło mi Raz chciałeś mnie oddać im Lecz to nie dziwi mnie - Stajesz wciąż po stronie tych, Którymi gardzi serce twe Twoje serce było o tu Tu gdzie rój much masz To jest kuweta Twych ust A to twoja miska kłamstw Dobrze służysz im, wiem Lecz nie dziwi mnie to Oni to twoja krew A Ty - ich z kości kość Nieważne, gdzie Nieważne, że Serwujecie historii bieg W pasztecie faktów i kłamstw Do was należy świat Więc to nieważne i tak Nieważny klan Nieważny świat Żyję pełnią mych lat I pełnią każdego dnia Przez przestrzeń i czas Nie dam ich rozdzielić wam Moja kobieta sprzyja mi Me dzieci pójdą za mną w noc Ich groby bezpieczne są  Od horroru takich jak wy Od upiorów snów złych W głębiach pocałunków ich Korzeń mocno wbity mam Żyję wciąż pełnią dni Które zostawiłem wam Zostawiłem igrzyska o chleb W których nasz żołnierz grał Kamień, który grabarz tnie Piosenki, pisane na chwał.. Lewo ponad prawem, zabawa trwa Pokój to wojna, wojna cały czas Chociaż strzelam ja Kule robi Diabeł w was Bo ważne, z kim Ważne Iść Żyć całym życiem swym I nie oddać go za nic Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach Chciałem go uczynić kompanem mym I nienawiść też, lecz tak chciał traf Że całkiem nie wyszło mi Raz przedstawiłeś mnie im Próbowałeś, bo wiem, że - Stajesz wciąż po stronie tych, Którymi gardzę. Je t'aime, L. Cohen PACTUS DIABOLICUS Znam cud przemienienia w wino wody stągw I obrócenia go w wodę znów, więc daj, Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc, Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój Jestem wściekły i zmęczony wciąż Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już Zwiąże kochanie me z miłością twą Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra - Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już Tylko jedno z nas było naprawdę - ja Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal, Którego kłamca by nie powstydził się Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest" Byłaś Dedalem moich lat Pola wołają - pękł nowy wiek! Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już Tylko jedno z nas było naprawdę - ja Ty to nie ty, tylko Twój duch Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest... Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść Jad przenika samą ciała treść Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już Przywiąże mnie do miłości Twej  Jestem zły i cały czas zmęczony Chciałbym, by był traktat albo pakt Między tym co ocalono Z naszej miłości, z wpisem do akt ───  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...