Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Kamil Olszówka

Użytkownicy
  • Postów

    557
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Kamil Olszówka

  1. Cały świat musi dowiedzieć się czym było ludobójstwo na Wołyniu!... W świadomości przeciętnego Europejczyka ludobójstwo na Wołyniu musi wyryć się tak samo mocno jak Holokaust czy ludobójstwo Ormian!... Dziś chrześcijańska Europa musi w takim samym stopniu pamiętać o ludobójstwie wołyńskim jak i o ludobójstwie katyńskim… Zarówno Katyń jak i Wołyń nie mogą być dziś dla przeciętnego Europejczyka jedynie pustymi pojęciami... Bezzwłocznie należy nadrobić lata polskich zaniedbań na tym polu... Na szczęście bardzo pomocna tutaj okazuje się sztuczna inteligencja, czego myślę najlepszym przykładem jest to wspaniałe dzieło, jakie stworzył Pan Michał Pierzycki na podstawie mojego wiersza ,,Przed laty na Wołyniu" wyrażając zarazem zgodę na opublikowanie tego poruszającego widowiska także i na moim kanale… Co szczególnie warte podkreślenia biegle władający językiem angielskim Michał Pierzycki dokonał także tłumaczenia tego mojego wiersza na język angielski, tworząc na jego podstawie przepiękną balladę również i w tym języku… Myślę że ma ona duży potencjał by dotrzeć do wyobraźni przeciętnego nie interesującego się zbytnio historią anglojęzycznego widza, otwierając mu zarazem oczy na to czym tak naprawdę było ludobójstwo na Wołyniu… Myślę że ta szczególna, głęboko poruszająca ballada ma duży potencjał by dotrzeć do dziesiątek tysięcy Europejczyków i pasjonatów historii z całego świata, przemawiając zarazem do ich wyobraźni… Stąd moja gorąca prośba do wszystkich moich czytelników i widzów o pomoc w rozpowszechnianiu tego naszego wspólnego dzieła… Zróbmy wspólnie wszystko, by prawda o Wołyniu dotarła do jak największej liczby ludzi na całym świecie! ,,Long ago in Volhynia" In the twilight of old Orthodox churches, where silent bells once called to prayer, words were spoken that darkened hearts, and hatred settled in the air. Drops of holy water glittered softly upon the axe, the scythe, the blade. Hands were raised in solemn blessing, while shadows gathered where hope had stayed. A dream was promised—pure and shining, "a nation clear as crystal glass." Yet every step toward that false tomorrow left innocent lives beneath the grass. The quiet villages were still asleep, children dreaming of another dawn. Before the sunrise kissed the meadows, their peaceful world was forever gone. The cries of mothers filled the valleys, the tears of fathers stained the earth. The oldest hands and newborn children were judged unworthy from their birth. Fields remembered every footprint. Rivers carried every name. The wind still whispers through the forests of sorrow no one should proclaim. Above the smoke, the angels gathered, counting every crimson tear. They held each drop like priceless treasure, for Heaven knew who suffered here. Not every soul surrendered to darkness. Some chose mercy over fear. Some Ukrainian hearts stood faithful, protecting neighbors they held dear. Some priests refused to bless the hatred, choosing conscience over lies. They paid the price for speaking truth beneath the same darkening skies. History is never healed by silence. Truth is never born from fear. Only memory walks beside us when justice seems to disappear. This song is not a call for vengeance. It is not written to divide. It is a prayer for every victim, for every child who should have survived. May every cross upon the hillside, every candle in the night, every name once almost forgotten be carried gently into light. And when the old church bells are ringing, may they never call to hate again. May they speak of truth and mercy, healing hearts instead of pain. For the tears of innocent children shine forever before God's throne. And every drop of blood remembers a life that should have grown. Volhynia still speaks in silence. The fields remember every cry. As long as memory lives among us, the innocent will never truly die. Lyrics: Kamil Olszówka Translation, music, performance, arrangement, production and video: Michał Pierzycki If this film moved you, please consider sharing it so that the memory of the innocent victims of Volhynia may endure for future generations.
  2. @Charismafilos Cały świat musi dowiedzieć się czym było ludobójstwo na Wołyniu!... W świadomości przeciętnego Europejczyka ludobójstwo na Wołyniu musi wyryć się tak samo mocno jak Holokaust czy ludobójstwo Ormian!... Dziś chrześcijańska Europa musi w takim samym stopniu pamiętać o ludobójstwie wołyńskim jak i o ludobójstwie katyńskim… Zarówno Katyń jak i Wołyń nie mogą być dziś dla przeciętnego Europejczyka jedynie pustymi pojęciami... Bezzwłocznie należy nadrobić lata polskich zaniedbań na tym polu... Pozdrawiam Cię Najserdeczniej!
  3. @LessLove Cały świat musi dowiedzieć się czym było ludobójstwo na Wołyniu!... W świadomości przeciętnego Europejczyka ludobójstwo na Wołyniu musi wyryć się tak samo mocno jak Holokaust czy ludobójstwo Ormian!... Dziś chrześcijańska Europa musi w takim samym stopniu pamiętać o ludobójstwie wołyńskim jak i o ludobójstwie katyńskim… Zarówno Katyń jak i Wołyń nie mogą być dziś dla przeciętnego Europejczyka jedynie pustymi pojęciami... Bezzwłocznie należy nadrobić lata polskich zaniedbań na tym polu... Pozdrawiam Cię Najserdeczniej!
  4. Tak znakomitej poetki nie da się zapomnieć!
  5. Mistrzu jesteś genialny!!!
  6. Ogromnie dziękuję Panu Michałowi Pierzyckiemu za to wspaniałe dzieło, jakie stworzył on na podstawie mojego wiersza ,,Przed laty na Wołyniu" i za zgodę na opublikowanie tego poruszającego widowiska także i na moim kanale … To wspaniałe uczucie kiedy moja poezja jest doceniana!... Jestem głęboko wzruszony... Panie Michale jestem pod ogromnym, ale to ogromnym wrażeniem Pana pracy!... Kawał solidnej roboty!... Jestem głęboko ujęty i oczarowany zarazem... Bezdyskusyjnie jest Pan wspaniałym artystą!... A wszystkich moich czytelników i widzów gorąco zapraszam do zatopienia się bez pamięci w tej głęboko poruszającej, niezwykłej balladzie… Licząc na dalszą owocną współpracę między nami... Pozdrawiam Pana Michała Pierzyckiego Najserdeczniej! Słowa: Kamil Olszówka Muzyka, aranżacja i realizacja: Michał Pierzycki ,,Przed laty na Wołyniu" W półmroku starych cerkwi, Pośród śmiechów szyderczych, Słów nienawiścią przepełnionych, Od niewysłowionej pogardy ciężkich, Padały krople święconej wody, Na piły, widły, siekiery, Uświęcając je w celu zbrodniczym, W świętokradzkim obrzędzie bezbożnym. Płomienne starego popa kazanie, Nieludzką nienawiścią podszyte, Wielkich zbrodni miało być zarzewiem, Rozlanych po Ukrainie okrucieństw pożarem, Nienawistne słowa starego popa, Były jak sączony w dusze jad, Pod pozorem banderyzmu szerzenia Zabijający wszelkie wyrzuty sumienia. I te święconej wody krople, Na polskie dzieci były wyrokiem, Zwiastować bowiem miały ich śmierć, Strasznego ich losu były przypieczętowaniem. I każda święconej wody kropla, Czyichś cierpień oznaczała bezmiar, Śmierć w nieopisanych męczarniach, Orgie mordów w odmętach szaleństwa. A te maleńkie kropelki, Heroldami były zbrodni straszliwych, Zwiastować miały dziecięcej krwi strużki, Niezliczone z oczu ich łzy, A każda święconej wody kropla, Brudna, wstrętna i zimna, Błogosławieństwem była szatana, Diabelski chichot w sobie kryła. Nasiąkła nienawiścią Agiasma, W tamtych pełnych okrucieństwa dniach, Nie była symbolem oczyszczenia, Skaziły ją popów bezbożne słowa… I w księżyca blasku upiornym, Wyważały drzwi chałup poświęcone łomy, Rozłupywały czaszki maleńkich dzieci, Pobłogosławione przez popów siekiery, Pokropione w cerkwiach kosy, Odbijając się w głębi przerażonych źrenic, Dotykając młodych dziewcząt krtani, Niejedną nić życia trwale przecięły. A krople przelanej krwi polskich dzieci, Przed oblicza hufców anielskich, Płacząc rzewnie skargi swe niosły, O potworności zbrodni straszliwych, A każda dziecięcej krwi kropelka, Strwożona aniołom opowiedziała, Jak wielkiego bezmiaru okrucieństwa, W wołyńskie noce świadkiem była. I te krople niewinnej krwi, Dzieci bestialsko pomordowanych, Uczciły wierne Bogu anioły, Pieczętując je swymi pocałunkami, By po kres świata były świadectwem, O tamtym straszliwym bestialstwie, Jak ludzkiej natury zezwierzęcenie, Potrafi być nieujarzmione… Miała być rzekomo wolna Ukraina, Czysta jak przysłowiowa wody szklanka, Lecz w niewysłowionej nienawiści skąpana, Spłynęła wkrótce krwią zbroczona. I pomimo upływu lat, Pozostaje wciąż wstrętna i brudna, W tamtych nierozliczonych zbrodniach Wciąż bezwstydnie unurzana, Wciąż bez woli oczyszczenia, Gdy zakłamana elita, Haniebny kurs polityki wyznacza, Czcząc zbrodniarzy w niezliczonych pomnikach… A pomordowanych na Wołyniu dzieci, Nie utuli już nikt, Jedynie niebiańskie anioły, Otrą z oczu ich łzy, A każda polskiego dziecka łza, Większą ma wagę w oczach Boga, Niż ukraińskich historyków kłamstwa, Którym przyklaskuje dwulicowy świat. Każda kropla polskiej krwi Pozostała na wołyńskiej ziemi, Świadectwem jest dziś niezatartym Tamtych zbrodni straszliwych, Wielkie morze łez, Polskich dzieci zgładzonych okrutnie, Dla ludzkości jest plamą na honorze, Dla cywilizowanego świata sumienia wyrzutem… - Wiersz napisany dla upamiętnienia osiemdziesiątej trzeciej rocznicy krwawej niedzieli na Wołyniu…
  7. @Migrena Ogromnie Ci dziękuję!... Jesteś wspaniałym człowiekiem!... Pozdrawiam Najserdeczniej! @viola arvensis Dzięki! Pozdrawiam!
  8. W półmroku starych cerkwi, Pośród śmiechów szyderczych, Słów nienawiścią przepełnionych, Od niewysłowionej pogardy ciężkich, Padały krople święconej wody, Na piły, widły, siekiery, Uświęcając je w celu zbrodniczym, W świętokradzkim obrzędzie bezbożnym. Płomienne starego popa kazanie, Nieludzką nienawiścią podszyte, Wielkich zbrodni miało być zarzewiem, Rozlanych po Ukrainie okrucieństw pożarem, Nienawistne słowa starego popa, Były jak sączony w dusze jad, Pod pozorem banderyzmu szerzenia Zabijający wszelkie wyrzuty sumienia. I te święconej wody krople, Na polskie dzieci były wyrokiem, Zwiastować bowiem miały ich śmierć, Strasznego ich losu były przypieczętowaniem. I każda święconej wody kropla, Czyichś cierpień oznaczała bezmiar, Śmierć w nieopisanych męczarniach, Orgie mordów w odmętach szaleństwa. A te maleńkie kropelki, Heroldami były zbrodni straszliwych, Zwiastować miały dziecięcej krwi strużki, Niezliczone z oczu ich łzy, A każda święconej wody kropla, Brudna, wstrętna i zimna, Błogosławieństwem była szatana, Diabelski chichot w sobie kryła. Nasiąkła nienawiścią Agiasma, W tamtych pełnych okrucieństwa dniach, Nie była symbolem oczyszczenia, Skaziły ją popów bezbożne słowa… I w księżyca blasku upiornym, Wyważały drzwi chałup poświęcone łomy, Rozłupywały czaszki maleńkich dzieci, Pobłogosławione przez popów siekiery, Pokropione w cerkwiach kosy, Odbijając się w głębi przerażonych źrenic, Dotykając młodych dziewcząt krtani, Niejedną nić życia trwale przecięły. A krople przelanej krwi polskich dzieci, Przed oblicza hufców anielskich, Płacząc rzewnie skargi swe niosły, O potworności zbrodni straszliwych, A każda dziecięcej krwi kropelka, Strwożona aniołom opowiedziała, Jak wielkiego bezmiaru okrucieństwa, W wołyńskie noce świadkiem była. I te krople niewinnej krwi, Dzieci bestialsko pomordowanych, Uczciły wierne Bogu anioły, Pieczętując je swymi pocałunkami, By po kres świata były świadectwem, O tamtym straszliwym bestialstwie, Jak ludzkiej natury zezwierzęcenie, Potrafi być nieujarzmione… Miała być rzekomo wolna Ukraina, Czysta jak przysłowiowa wody szklanka, Lecz w niewysłowionej nienawiści skąpana, Spłynęła wkrótce krwią zbroczona. I pomimo upływu lat, Pozostaje wciąż wstrętna i brudna, W tamtych nierozliczonych zbrodniach Wciąż bezwstydnie unurzana, Wciąż bez woli oczyszczenia, Gdy zakłamana elita, Haniebny kurs polityki wyznacza, Czcząc zbrodniarzy w niezliczonych pomnikach… A pomordowanych na Wołyniu dzieci, Nie utuli już nikt, Jedynie niebiańskie anioły, Otrą z oczu ich łzy, A każda polskiego dziecka łza, Większą ma wagę w oczach Boga, Niż ukraińskich historyków kłamstwa, Którym przyklaskuje dwulicowy świat. Każda kropla polskiej krwi Pozostała na wołyńskiej ziemi, Świadectwem jest dziś niezatartym Tamtych zbrodni straszliwych, Wielkie morze łez, Polskich dzieci zgładzonych okrutnie, Dla ludzkości jest plamą na honorze, Dla cywilizowanego świata sumienia wyrzutem… - Wiersz napisany dla upamiętnienia osiemdziesiątej trzeciej rocznicy krwawej niedzieli na Wołyniu…
  9. Najkrótsza noc w roku zwana Nocą Kupały lub Sobótką to czas magii, miłości i oczyszczenia, czas gdy ogień wita słońce w jego największej mocy, gdy światło walczy z ciemnością, a granica między jawą a snem staje się najcieńsza... To czas pełen ognia, śpiewu i nadziei na spełnienie marzeń... Ale to także czas poezji! W związku z przypadającym dokładnie w nocy z 21 na 22 czerwca przesileniem letnim i najkrótszą nocą w roku czyli Sobótką polecam łaskawej uwadze dwa moje wiersze dotykające tej tematyki: ,,Sobótka na Podhalu" i „Sobótkowe ognie niczym Słowiańszczyzny tajemnice”! Życzę wszystkim w tę szczególną noc wyjątkowej zabawy do białego rana!!!
  10. Nie odznaczajmy polskimi orderami, Tych którzy katom przodków naszych, Uniżone oddają dziś pokłony, Olbrzymie stawiając im pomniki. I tych którzy plują nam w twarz, Zwyrodnialców wynosząc na piedestał I z haniebnego zakłamywania historii kart, Czynią podły swój zwyczaj. I nie szczędząc swych hołdów, Bandom rabusiów i nikczemników, Prawa odmawiają do godnego pochówku Bestialsko zamordowanemu dziecięciu… Niech przepiękne polskie ordery Przenigdy nie zdobią piersi, Ludzi cynicznych i podłych Zapamiętałych w swej dwulicowości, Którzy przyjmując naszą pomoc, Z wyrachowania niekiedy nam przytakując, Zarazem jawnie oddają honor, Przodków naszych bezlitosnym mordercom, Którzy fladze biało-czerwonej, Jawnie okazując pogardę, Czerwono-czarną zarazem czczą szmatę, O pomordowanych Polakach plugawiąc pamięć… A gdy jedynie pogardą, Fałszywi przyjaciele nam odpłacą, Pobiegnijmy zaraz swą myślą, Ku polskim odwiecznym prawdom, Że nie ma rzeczy cenniejszej, Niż ojczystej historii umiłowanie, Prawdziwym jest ona nam skarbem, Dziś i przez stulecia kolejne!… - Wiersz napisany dla uczczenia odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu.
  11. W jasną księżycową noc, Gdy skrzaty i chochliki podobne zjawom, Kłaniają się przyrody sekretom, Próbując sobie zjednać ich przychylność, Skrzący w pełni srebrzysty księżyc, Odbijając się w setkach kropel wieczornej rosy, Zapytał wyniośle każdej z nich, Czy więcej swego blasku im użyczyć, Te między sobą się naradziwszy, Opiniami swymi wymieniwszy się w skrytości, Nie czekając dłużej ni chwili, Odparły zaraz dumnemu księżycowi... – Nie potrzebujemy twej łaski, Gdyż ty sam, choć taki dumny, Jesteś jedynie sługą naszej planety, Niczym paź królowej swej wierny, A naszymi paziami , Oddanymi nam i wiernymi, Są niezliczone świętojańskie robaczki, To ich blaskiem nocami się cieszymy, Bo tak naprawdę każda z nas Jest niczym maleńka planeta, Wszelakich niepojętych sekretów pełna, Strzeżonych przez upływający czas, Nieprzebranych łąk połacie, Otulone wielkim zieleni płaszczem, Tak rozległe i ogromne, Niezbadanym są naszym kosmosem, Bowiem niczym olbrzymie planety, Ukryte w czeluściach nieznanych galaktyk, Choć maleńkie także i my, Ukryte jesteśmy pośród tej łąki, A ta niewielka pobliska rzeczka, Tak skromna, czysta i cicha, Jest nam niczym nasza Droga Mleczna, Równie co i ona tajemnicza, Niczym gwiazd niezbadanych, Niedosięgłych, złocistych i skrzących, Także i nas maleńkich kropel rosy, We wszechświecie tym są miliardy... – Wiersz ten dedykuję znakomitej poetce kryjącej się pod pseudonimem JaSnA7 w podziękowaniu za te wszystkie pochlebne komentarze jakie do tej pory pozostawiła ona pod wierszami mojego autorstwa.
  12. @Łukasz Wiesław Jasiński Jestem zagorzałym przeciwnikiem aborcji i jestem z tego bardzo dumny!!!
  13. @Łukasz Wiesław Jasiński Lepsze to niż kretyńskie kabarety!
  14. Kamil Olszówka

    THINGS-ROBOTS

    Witajcie w serii ,,THINGS-ROBOTS”, w której dzięki sztucznej inteligencji zwykłe przedmioty z Waszych domów ożywają i przeobrażają się w najprawdziwsze roboty! W kolejnych odcinkach najzwyklejsze przedmioty jak drewniany młynek do pieprzu czy metalowa zapalniczka przechodzą niesamowitą transformację i pokazują, do czego naprawdę są zdolne. Od przedmiotu codziennego użytku do fantastycznego, choć budzącego także uśmiech robota – Zobaczcie, jak wyglądałaby rewolucja robotów, gdyby zaczęła się od Waszych domów! Co powinienem zmienić w robota w kolejnym filmie? Piszcie w komentarzach!
  15. @Berenika97 Najserdeczniej Dziękuję... Ogromnie mi miło, choć przyznam że czytając Twój komentarz uroniłem także łzę... @Poet Ka Twój komentarz także jest dla mnie ważny... Pozdrawiam!
  16. Pewnym letnim popołudniem, Okraszonym złocistego słońca blaskiem, Gdy niósł się z oddali ptaków śpiew, A lekki wietrzyk powiał łagodnie I tlące się w pamięci wspomnienia, Z dawnych, odległych lat, Powracały w szczerych rozmowach, W cieknących niekiedy po policzku łzach, Smutny strapiony starzec, Powoli marszcząc swą brew, Pomarszczoną dłonią drapiąc się po brodzie, Opowiedział mi straszną z swego dzieciństwa historię, A historia ta z jego dzieciństwa, Tak przygnębiająca i smutna, Tak bardzo wtedy mną wstrząsnęła, Do głębi dnia tego mnie poruszyła… By ją trwale unieśmiertelnić, Ku przestrodze dla pokoleń kolejnych, Zamyśliłem po latach zakląć ją w rymy I opowiedzieć językiem poezji, By przekazana mi jedynie ustnie, Przez nikogo nie zapisana piórem, Nie rozpłynęła się na wietrze, Na wieki odchodząc w zapomnienie… I tym skromnym moim wierszem, Bez zbędnego owijania w bawełnę, Pokrótce Wam wszystkim opowiem, O tym co go spotkało w dzieciństwie… Było to w jednej z małopolskich wiosek, W strasznych latach okupacji hitlerowskiej, Naznaczonych cierpieniem i głodem, Powszechnym wokół okrucieństwem. Pewien volksdeutsch stary, Kilkuletnim chłopcem się posłużył, Posyłając go dla załatwienia swej sprawy, Do chałupy gdzie kwaterowali Niemcy. Zapisaną w języku niemieckim kartkę, Pośpiesznie wciskając mu w dłonie, Polecił zaraz podniesionym głosem, Zanieść ją we wskazane miejsce. Ufny kilkuletni chłopiec, Widząc z oddali wskazaną chałupę, Nie namyślając się zbyt wiele, Co tchu prędko do niej pobiegł, Uchyliwszy ufnie drzwi, Słysząc z oddali język niemiecki, Uśmiechając się stanął pośrodku izby, Z zapisaną kartką w wyciągniętej dłoni… Przywitały go groźne spojrzenia, Z oczu Niemców bijąca pogarda, Budząca grozę nagła cisza, Budzący się z wolna w duszy strach. Wtem groźnie wyglądający ss-man, Wyrywając mu ją bez słowa, Pobieżnie zaczął ją czytać, Gubiąc w pośpiechu pojedyncze słowa. I groźnie marszcząc brew, Bez słowa zmiął ją w ręce, Niezrozumiale klnąc coś pod nosem, Wyrzucił ją zaraz za siebie… A zdumiony tym chłopiec, Ciekawsko spoglądając po izbie, Patrzył tylko pytającym wzrokiem, Nie wiedząc czy powinien już odejść, Ufne i dobre dziecko, Zastanej sytuacji nie rozumiejąc W milczeniu pośrodku izby czekało Na choćby jedno wyjaśnienia słowo… Butni rozjuszeni Niemcy Nerwów nie potrafiąc utrzymać na wodzy, Na kilkulatka okrutnie się wściekli, Niezrozumiałe miotając groźby. Za nic mając jego dziecięcą niewinność, Przeszywając go z swych oczu bijącą nienawiścią, Na całą izbę wściekle klnąc, Uderzając gwałtownie w stół pięścią, Pas z żelazną klamrą, Okrutny ss-man z wściekłością odpinając, Odruchowo zaraz się zamachnął, By bolesny wymierzyć cios, Ciężkim skórzanym pasem, Okrutny ss-man uderzył chłopca w głowę, Klnąc przy tym siarczyście, W brzuch z całej siły kopiąc go wściekle, Ból straszny niewysłowiony, W sekundzie ciało kilkulatka przeszył, Z ust suchych spękanych, Jęk tylko wyrwał się cichy, Dziecięce oczy łzami się zaszkliły, Gdy pośrodku izby się zatoczył, Nie mogąc utrzymać równowagi, Od siły ciosu upadł na plecy… Z bólu nie mogąc wstać, Cichutko tylko zapłakał, A z rozbitego kilkulatka nosa Krew popłynęła jasnoczerwona, A wściekły wciąż Niemiec, Klnąc i wrzeszcząc siarczyście, Gwałtownie biorąc go za kołnierz, Wyrzucił za drzwi jednym ruchem, By bezładnie upadł twarzą, W cuchnące za progiem błoto, Załzawione oczy powoli przecierając, Głośny trzask drzwi usłyszał za głową… Tego pięknego dnia Bezlitosny niemiecki ss-man, Polskiego kilkulatka potraktował jak śmiecia, Katując go jak bezpańskiego psa. Jego dziecięcą ufność i wrażliwość, Niczym nadpaloną zapałkę kruchą, Dnia tego bez litości złamano, Losem jego się nie przejmując. Gdy gorzkie malca łzy, Z śmierdzącym błotem się zmieszały, W gardle zrazu więznący krzyk, Z ust jego wyrwał się głośny… Gdy skończył już opowiadać, Samemu poczułem tamten jego strach, Nieludzką nienawiść ss-mana, Niezrozumienie tamtego okrucieństwa. I widziałem jak w oku starca, Niewielka zakręciła się łza, By spływając z pomarszczonego policzka, Na ziemię nieśpiesznie upaść. I dobrze wtedy zapamiętałem, Tamto jego wymowne spojrzenie, Które przeszyło mnie dreszczem, Nie wiedziałem co odpowiedzieć… Pamiętam że wtedy zamilkłem, Słów odpowiednich nie mogąc znaleźć, By po latach napisać ten wiersz, Ku pamięci i przestrodze… Choć nie ma już tamtego staruszka, Przed kilkoma laty już zmarł, Niech to bolesne wspomnienie z dzieciństwa, Choć pod postacią wiersza przetrwa…
  17. Przeciekawy wiersz... Pozdrawiam!
  18. @Annna2 Ogromnie mi miło!!! @Marek.zak1 Na szczęście motyw uczty u Wierzynka wiele razy pojawił się w polskim malarstwie!... Pozdrawiam! @Berenika97 Najserdeczniej Dziękuję za docenienie mojego pomysłu!!!
  19. Najprzedniejszego wina kropelka, Wypadłszy z nachylonego złotego kielicha, Spłynęła po brodzie dumnego króla, Dziwiąc się pięknu jego oblicza, Gdy tak bezładnie spadała, Zachwycając się pięknem królewskich szat, Całą jego sylwetkę ujrzała, Widokiem tym do głębi poruszona, W jednej krótkiej chwili, Ujrzała wszystkich znakomitych gości, Monarchów i dostojników z całej Europy, Królów i arcybiskupów dostojnych, I wielkim zapłonąwszy zachwytem, Ujrzała całą odświętnie przystrojoną izbę, Skąpaną w blasku niezliczonych świec, Okraszoną szczęśliwych biesiadników nastrojem, Na suto zastawionych stołach, Nie zabrakło najwyszukańszych potraw, Uginały się pod ciężarem mięsiwa, A królowała niepodzielnie dziczyzna, Widząc kunsztowne złote korony, Zdobiące je krwistoczerwone rubiny, Tak bardzo zapragnęła być jednym z nich, Towarzystwa czystego złota zażyć, Widząc lśniące królewskie płaszcze, Najokazalszym futrem podszyte, Być któregokolwiek z nich najmniejszym włoskiem, Ośmieliła się zamarzyć skrycie, Widząc wielkie złote misy, Zachwycona blaskiem ich skrzącym, Zapragnęła w sobie go odbić, Lecz uniemożliwił to rozmiar jej mikry, Widząc śnieżnobiałe obrusy, Pozazdrościła im ich bieli, Zamarzyła którykolwiek z nich splamić, By na zawsze pozostać tylko z nim, Lecz mim drgnęła króla powieka, Skończył się krótki jej czas, Była bowiem zbyt maleńka, By dłużej niż króciutką chwilę trwać, Gdy na posadzkę spadła, W okamgnieniu się rozprysła, Przez nikogo niezauważona, Krótki żywot swój zakończyła… Nie unieśmiertelnił jej swym piórem kronikarz, Nie znalazła się na kronik kartach, Lecz by nie pozostała zapomniana, Skreślił wiersz o niej skromny poeta... Uczta u Wierzynka, obraz Bronisława Abramowicza z 1876 roku.
  20. Najszanowniejsi... Gdy tylko polski Internet obiegła wieść o napisaniu przez Jasia Kapelę trzydziestu tekstów o tematyce proaborcyjnej w ciągu jednego roku, po zapoznaniu się z częścią z nich zastanowiłem się mimowolnie czy ja zdołałbym napisać trzy wiersze o wymowie antyaborcyjnej w ciągu jednego tylko wieczora… I nim zdążyłem się nad tym dobrze zastanowić już kilka rymów przeciwko aborcji napłynęło mi nieproszonych do głowy… Będę z Wami szczery... Z racji tego że niespodziewanie dopadły mnie w nocy gorączka i dreszcze nie wyspałem się poprzedniej nocy za dobrze… O poranku miałem problemy z zwleczeniem się z wyra… W ogóle tego dnia chodziłem jakiś taki półprzytomny... Ale myślę sobie... Co??? Ja nie dam rady napisać trzech wierszy przeciwko aborcji w jeden wieczór?! Ja nie dam rady?! Zaraz robię sobie herbatę z miodem i cytryną i biorę się do dzieła!... I tak w jeden tylko wieczór (kilka godzin) napisałem te trzy poniższe wiersze o wymowie antyaborcyjnej... Oceńcie je proszę sami... ,,Wszystko to było odległym wspomnieniem” Choć w obskurnych lekarskich gabinetach, Na przestrzeni wielu postkomunistycznej Polski lat, Każda z ust lekarza bezlitosna diagnoza, Tak wiele młodych matek z nóg ścinała, Choć niejedna wymodlona ciąża, Podług diagnoz była zagrożona, A rozbudzona w sercu matki nadzieja, W ułamku sekundy niekiedy gasła, Choć natrętna proaborcyjna propaganda, Niczym straszna upiorna zjawa, Usiłowała w ich myśli przenikać By zamęt i zwątpienie w nich siać… Choć rozwrzeszczanych feministek wybuchy złości, Załganych pseudoekspertów opinie i głosy, W pamięci tak wielu z nich się wyryły, Sypiąc się z ekranów telewizorów plazmowych… Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy tuląc do piersi maleńkie niemowlę, Niejedna skrycie uroniła szczęścia łzę, Uśmiechając się zarazem serdecznie, Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy biorąc na ręce swe dziecię, Słowami przyobleczonymi w cichy szept, Obiecywała mu życie szczęśliwe, Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy spoglądając w swego dziecka źrenice, Pochwycona silnym wzruszeniem, Pierwszy jego ujrzała uśmiech, Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy pewnego dnia niespodziewanie, Padło z dziecięcych usteczek… - Mamusiu kocham cię… ,,W oku niejednej matki” Gdy w murach kościołów gotyckich Światło padające z kolorowych witraży Na twarze roześmianych dzieci, Migocąc wesoło na nich zatańczy, Gdy maleńkie rączki dziecięce, Uczynią znak krzyża na czole, W niejednym stareńkim kościele, W skupieniu żegnając się z nabożeństwem, W oku niejednej matki rozmodlonej, Dostrzec możemy ukradkiem łzę, Która perląc się w jasnego dnia świetle, Przetnie niekiedy blady policzek, W oku niejednej matki rozmodlonej, Dostrzec możemy winy poczucie, Ból ciężkich niezabliźnionych wspomnień, Nagłe ukłucie sumienia wyrzutem… I niejedna młoda matka, Zatapiając się w bolesnych wspomnieniach, Wzruszona w głębi matczynego serca, Pobiegnie myślami do tamtego dnia, Gdy tamta straszna diagnoza, Padła z ust starego lekarza, Gdy z przerażeniem do wiadomości przyjęła, Że zagrożoną była jej ciąża, Gdy pędzący na oślep świat, Nagle jakby się zatrzymał, Zimny dreszcz przebiegł po plecach, Z przerażenia tchu złapać nie mogła, Gdy diabelska pokusa Odrzucenia nauczania Kościoła, W głębi duszy się tliła, Niczym kiełkujący z wolna chwast… I spoglądając w oczy swych dzieci, Ocierając ukradkiem łzy, Niejedna przeklnie tamtą myśl, Gdy przyrzekała sobie aborcję rozważyć, I niejedna Maryi podziękuje, Że w serca ich wlewając otuchę, Nadludzką wtedy dała im siłę, Ocaliła cudem zagrożone ciąże… ,,Widziałem w mym śnie…” Widziałem w mym śnie czarne parasolki, Połamane o uliczne chodniki, Bez litości zmiażdżone obcasami, Przesiąknięte brudem ulicznych kałuży, Widziałem w mym śnie czarne parasolki, Ciśnięte do koszy na śmieci, Niszczejące pomiędzy odpadami, Obgryzane nocami przez szczury… Widziałem w mym śnie w kościołach starych, W cieniu nadkruszonych murów gotyckich, Rozmodlone młode Polki, Przesuwające w dłoniach różańców paciorki, Modlące się by w kolejnych latach, U boku ukochanego męża, Dostąpić łaski licznego potomstwa, Wielbiącego Boga w codziennych pacierzach… Widziałem w mym śnie nienarodzone dzieci, Śpiące nocami pod sercem matki, Niekiedy mimowolnie ssące kciuki, Wyczekiwane przez swe anioły, Tak bardzo pragnące być kochanymi, Przez świat w wojnach pogrążony, Zatopiony w międzyludzkiej nienawiści, Do Boga wciąż odwrócony plecami…
  21. @Marek.zak1 Najserdeczniej dziękuję za ciepły komentarz i pozytywną opinię! Zapraszam na mój kanał na YouTubie po więcej zabawnych filmów z serii ,,THINGS-ROBOTS”! Pozdrawiam!
  22. Jakiś czas temu wpadłem na pomysł stworzenia za pomocą AI na moim kanale na YouTubie rozrywkowej serii ,,THINGS-ROBOTS”, w której dzięki sztucznej inteligencji zwykłe przedmioty z Waszych domów ożywają i przeobrażają się w najprawdziwsze roboty! W kolejnych odcinkach serii najzwyklejsze przedmioty jak drewniany młynek do pieprzu czy metalowa zapalniczka przechodzą niesamowitą transformację i pokazują, do czego naprawdę są zdolne. Od przedmiotu codziennego użytku do fantastycznego, choć budzącego także uśmiech robota... Z czasem zacząłem się jednak zastanawiać czy nie byłoby dobrym pomysłem wykorzystanie w humorystyczny sposób tej serii do walki z niewątpliwie szkodliwym społecznie zjawiskiem jakim jest pijaństwo… Pozwólcie że rozwinę ten temat... Ośmielę się postawić tezę że humor jest jedną ze skuteczniejszych broni przeciwko temu szkodliwemu społecznie zjawisku… Dlaczego?... Bo ośmieszając pijaństwo odbieramy upijaniu się aurę (zaje)fajności… Powiem więcej... Używanie humoru w walce z pijaństwem jest jak najbardziej etyczne i pożądane... (Oczywiście o ile nie śmiejemy się z alkoholizmu jako choroby, tylko właśnie z pijaństwa jako zjawiska społecznego). Niech więc plakaty, memy, żarty, hasła i filmy wyszydzające pijaństwo będą ostre, celne i bezlitosne wobec tego szkodliwego zjawiska społecznego!... Na szczęście rozwój sztucznej inteligencji otwiera na tym polu wiele nowych możliwości... Myślę że stworzona przeze mnie seria ,,THINGS-ROBOTS” i to jak pomysłowo wykorzystałem ją do wyśmiewania pijaństwa jest na to najlepszy przykładem! Niech więc stworzone przeze mnie za pomocą AI kilkusekundowe śmieszne filmy także posłużą do walki z tym szkodliwym społecznie zjawiskiem… I jak już ktoś mądry kiedyś powiedział: ,,Śmiejmy się z pijaństwa, zanim to pijaństwo zacznie śmiać się z nas!" Jeśli podoba Wam się pomysł tej serii – Bardzo proszę o pozostawienie na moim kanale na YouTubie łapki w górę, suba i dzwoneczka, bo następne odcinki już niebawem! Co powinienem zmienić w robota w kolejnym filmie? Piszcie w komentarzach!
  23. @Berenika97 Wierność kosztem wszystkiego!!! Ech... Dlaczego ta idea nie przyświeca naszym politycznym elitom?... Gdyby ta idea przyświecała naszym politykom to Polska byłaby Rajem na Ziemi! Pozdrawiam Najserdeczniej! @Nata_Kruk Najserdeczniej Dziękuję Ci za podzielenie się swoją opinią! Pozdrawiam Najserdeczniej!
  24. @andrew Niedoczekanie! Z światowych geopolitycznych zawirowań Polska tym razem wyjdzie zwycięską ręką! Z tak wspaniałym prezydentem jak dr Karol Nawrocki nie straszny nam podły świat! Pozdrawiam Najserdeczniej!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...