Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Wieczna poezja 

 

Wieczorna poezja

opisuje mą godność, dawno zawisłą na drzewie.

Gdzieś między oczyszczalnią ścieków

powiewają moje wypłowiałe wiersze –

ze starannie wykonanym rysopisem

wołają o choć cząstkę uwagi.

 

Spaczone strofy krzyczą i łżą –

społeczny niedobór dobił je kilkukrotnie,

gwarantując odciski na poparzonych stronach.

Nikt nie śmiał się nimi zainteresować.

Nawet w kościele amfetaminy,

modliły się o zmycie brudu z ich włókien.

 

Słowa między słowem

próbowały umieścić moje zmysły w piekle;

przez światła celtyckie pisały rosyjskim atramentem:

„Osoby widzące zostaną dotknięte.”

„Osoby z darem widzenia oślepną.”

 

Długopis wolnym drukiem płacze 

o blondwłosym Azraelu,

podsuwającym archaiczne myśli:

„Jesteś zbyt brudny, by spocząć w glebie.”

Wiem, iż ma rację, gdyż rodzina

szukała mnie we własnym grobie.

 

Papier pamięta o wszystkim

w ciszy niesie trumnę pełną wydarzeń.

Bez słowa umiejętnie skrywa traumę -

nigdy nie dowiedzą się, co czuję.

 

-

 


 

 

Edytowane przez truesirex (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@KOBIETA

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 Ooo bardzo mi miło że przesłuchałaś piosenkę, ostatnio ciągle słucham piosenek Ethel Cain haha strasznie mi się spodobały.

 

Dziękuję za lekturę :))

Również bardzo serdecznie pozdrawiam. 

 

 

Opublikowano

@truesirex

To jest ciekawy, mroczny, wiersz  o poezji, która jest jednocześnie śmieszna, żałosna, brudna i… jednocześnie jednak wieczna. Do tego bogactwo symboli i korowód wyrazistości wpisanych w ciemny, autoironiczny, brudny charakter z kilkoma naprawdę mocnymi obrazami.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • WIELKA FLAMANDZKA (1968) (Zagraj w "Flamish")   Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic Nie mówi im nic niedzielny dzwon Flamandki idą w tan, nie idąc w noc Flamandki to nie mówiący typ Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat Wiek, gdy musisz zaręczyć się Zaręczyć, by móc wziąć ślub Ślub, byś dzieci mieć mógł Tak uczyli rodzice nas Mnich, i z eminencja sam, Co w katedrze ma dom  Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż Idą w tan, nie idąc w dreszcz Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon Idą w tan, nie roniąc łez Flamandki nie ze łzawych są Idą, bo minął trzydziesty rok A to rok, gdy dobrze pokazać, że Wszystko dobrze, dzieci rodzą się Jak chmiel i żyto w krąg Że dumą rodziców są I Mnicha, i Eminencji, co Kapłanem w katedrze jest Dlatego tak, dlatego tańczą tan ten Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech Nie brną w śmiech, w dzwonu broń Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech Flamandki nie mają zmysłu doń Tańczą wciąż, choć już sześć dych - Dostojny wiek, czas pokazać, że Dobrze jest, wnuki wyszły ci Jak chmiel i żyto w szkle Wszystkie spowite w czerń Jak Mnich, Eminencja Jej Co w klasztorze pędzi też Dziedziczą ją, jak tan ten Flamandki idą w tan, choć minęło lat sto A na sto lat musisz wykazać się Pokazać, że umiesz wychylić szkło Z chmielu i żyta, co utrzymało cię Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon Co mnich, a nawet Ekscelencja, co Archiprezbitrem post mortem zrobili go I dlatego idą jeszcze raz w  ten tan, w to szkło Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż, Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż Tan tan, tan ten po zgon Flamandki Flamandki Fla- Fla- Pa pa Pavluflon    
    • @Poezja to życie ... a my   może warto się zatrzymać i ... podziwiać  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • życie w biegu   wiele oferuje  nie zawsze … więc miejmy  swój mały świat  może i ... z nią    tam  mimo ... potknięć jesteśmy  blisko siebie  naszego jutra    tłum potrafi …  wyprowadzić na manowce    swój kawałek podłogi  azyl    6.2026 andrew   
    • Patrzę na brunatną ziemię, jeszcze nieprzekopaną, jeszcze niezaoraną. A tam mrówka, sierota cholerna, bezzębna, z rudymi włosami, sięgającymi pępka. Gnojona i zeszmacona dnia czwartego z rana. Dnia siódmego z rana czesze swoje czułki - robią to wszystkie mrówki, by dnia pierwszego stać się pokarmem dla mrówkojada, darmozjada.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...