Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Niektóre metafory (np. "czarna krew powietrza") brzmią dla mnie strasznie kiczowato. Inne natomiast (np. myśli przedstawione jako wilki) rezonują z moją wrażliwością. Jeśli chodzi o sens, znowu mamy mix. Niektóre frazy brzmią sztucznie (np. wypruwać rany - rany raczej powstają na skutek wyprucia np. flaków). Inne są bardzo ładne - na przykład o tym, że miłość przestaje być uczuciem, a zaczyna być instynktem. Jest nad czym pracować, jest też z czego się cieszyć - tak mi się zdaje. Pozdrawiam!

Opublikowano (edytowane)

@Christine

 

Twój komentarz mnie rozczula :)

 

ja jestem tutaj tylko uczniem na poetyckiej praktyce.

 

uczę się od prawdziwych poetek i poetów którzy tutaj piszą:)

 

ale za Twoje słowa dziekuję :)9

 

bądź tutaj szczęśliwa !

 

i w ogóle też oczywiście :)))))))

 

 

 

 

 

@Sekrett

 

nie pitol się wcale.

 

kicze wywal.

 

plastyki wywal.

 

co chcesz wywal.

 

interpunkcję zostaw.

 

i spierd.......

 

albo zostań i ciesz się swoim dziełem.

 

Arrivederci.

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

Czuję Twój wiersz na własnej skórze. Zamieniłeś abstrakcyjne słowo "tęsknota" w coś fizycznego, drapieżnego i organicznego. Zrezygnowałeś z łagodnej melancholii na rzecz brutalności natury (wilki, pazury, krew). To doskonale oddaje stan, w którym ból jest aktywnym napastnikiem. Przejście od uczucia do instynktu w ostatniej strofie to niesamowita puenta. Sugeruje, że ból stał się podstawowym trybem przetrwania, jak oddychanie.

Odbieram Twój tekst, że jest o tym, jak nieobecność kogoś bliskiego może stać się najbardziej obecną rzeczą w życiu. Taki okropny paradoks. Znowu napisałeś świetny wiersz!


 

Opublikowano

@huzarc

 

dziękuję huzarc za Twoje słowa.

 

 

zawsze są dla mnie ważne !!!

 

 

 

 

@Marek.zak1

 

dzięki Marku.

 

pozdrawiam serdecznie :)

 

 

 

@Berenika97

 

w sztuce, muzyce, poezji tęsknota ma często wymiar piękna.

 

w życiu to przeważnie utrata nadziei, rozpacz, czasem krew.

 

bardzo dziękuję Bereniko.

 

 

 

Opublikowano

@Christine

 

dziękuję :))))))

 

niech Cię chmury z wierszy utkane niosą przez poetycki wszechświat :)

 

światem całym bądź pięknym :)

 

 

@KOBIETA

 

Dominiko.

 

Ty zawsze słowem ciepłym pociechę przynosisz.

 

Twoje światło - to tak jakby aniołowie w promienie słońca brylanty rzucali :))))

 

Twoje światło leczy !!!

 

a ja chcę być Twoim pacjentem :)))

 

 

dziękuję.

 

Opublikowano

@KOBIETA

 

Dominiko.

Ty, kobieta asertywna i władcza mogłabyś dla Brata znaleźć okienko.

 

ale wiem, urzędnicy pilnują - wpisz mnie kochana na 2033 rok.

 

ten rok będzie mi konweniował z moimi osobistymi planami.

 

a prywatnie ?

tylko po 8 rano bo do 8 śpię.

 

a hołownia przekonywał wyborców, że to Ty do mnie zadzwonisz.

nieaktualne ?

 

trudno, wpisz mnie na 2033 rok.

tak gdzieś po 18 tej.

 

 

Dominiko.

 

a niech Cię...

a niech Cię marzenia przez życie poniosą, ku szczęściu pięknemu jak Ty :)

 

 

 

Opublikowano

@Migrena

 

Dla duchowego Brata? zawsze! :) Dzisiaj o północy termin będzie jeśli zechcesz ;) 

i nawet łóżko z najlepszym widokiem na oddziale załatwię ;)

mam tylko nadzieję, że wiesz o jakim oddziale mówimy? ; ) 

 

nie wiem co tam Szymon naobiecywał ;))) ale ja do wszystkich wydzwaniać nie będę ;))) 

 

dziękuję :) i Ciebie ku szczęściu :) 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... podsumowanie całości... mocne, tkliwe i kłujące chyba każdą komórkę ciała.

Czy ludzie potrafią tak dzisiaj tęsknić za kimś.? Bohater wiersza na pewno.

Migrena.. pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
    • @Czarek Płatak dzięki:)
    • Niechybnie pięćdziesiątka. Wszystkiego najlepszego :-)
    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...