Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sekrett

Użytkownicy
  • Postów

    85
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Sekrett

  1. @slavu Rodzynkowe wrony tańczące na zgliszczach przestraszonego miasta to przepięknie groteskowy obraz. Fortepian cieknący przez twarze skojarzył mi się z rozmazanym tuszem do rzęs. Podoba mi się również wizja muzyki cieknącej przez palce. Oraz kokosowo bladego czasu. Przypomniałeś mi o tej kołysance: Był sobie król, był sobie paź, i była też królewna. Żyli wśród róż, nie znali burz, Rzecz najzupełniej pewna. Kochał ją król, kochał ją paź, królewską tę dziewoje. Królewna też kochała ich kochali się we troje. Tragiczny los, okrutna śmierć w udziale im przypadła. Króla zjadł kot, pazia zjadł pies, królewnę myszka zjadła. Lecz żeby Ci, nie było żal, dziecino ma kochana. Z cukru był król, z piernika paź, królewna z marcepana.
  2. @Arsis Cześć! Wiesz co, to akurat po prostu wspomnienia z moich podróży autostopem, festiwali muzycznych i biwaków. Ale tak, przynależałam wtedy do polskiej kultury psychodelicznej, więc skojarzenia z Baudelairem, Huxleyem, The Doorsami jak najbardziej trafne! Dziękuję że wpadłaś/eś! @Poet KaDziękuję, że wpadłaś!
  3. Pamiętasz, przyjacielu, gdy będąc dziećmi kwiatów, przeszliśmy przez bramę do sztucznych rajów? Nie potrzebowaliśmy kluczy od archanioła, bo mając otwarty umysł każde drzwi percepcji stoją otworem. Las, w którym się zatrzymaliśmy opowiadał nam straszne historie o tym, jak to nikt od dawna się w nim nie powiesił. Tańczyliśmy na przydrożnych nieskończonościach, żeby złapać stopa do najbliższej osobliwości. Ludzie bali się naszego namiotu rozstawionego na stacji paliwowej A przecież każdy był w nim mile widziany Pamiętasz, przyjacielu, jak napisałam ten piękny wiersz na pudełku od pizzy? A ty musiałeś na nim machnąć farbami swoją Mona Lisę – bo rozjechany wzrok nie pozwalał ci zobaczyć małych liter. Pamiętasz, przyjacielu, gdy rzucaliśmy kamieniami w nocne niebo? To był wtedy jedyny sposób, by dotknąć tej upragnionej przez nas hollywoodzkiej Alei Gwiazd. Nie żyliśmy przeciwko temu światu lecz dla świata który jeszcze nie nadszedł. Nazwaliśmy się Psychonautami Każdy z nas miał swoją własną Misję Apollo
  4. @A.Between Pięknie.
  5. @Sylwester_Lasota @Charismafilos Dziękuję, że wpadliście! Alicja w Krainie czarów... Moje klimaty!
  6. @Berenika97 @iwonaroma @Alicja_Wysocka @Sylwester_Lasota @Stukacz @Leszek Piotr Laskowski Dziękuję, że wpadliście!
  7. @Waldemar_Talar_Talar Ciekawy obraz.
  8. @Charismafilos Bo przy kotach uczyć się nie da. Polują na długopisy. Kładą się na książkach. O klawiaturze nie wspominając. Ale są dobrymi słuchaczami. Można wreszcie coś napisać o emocjach, a nie abstrakcyjnych konceptach. Chyba też lubią lęk. Same są płochliwe. Ostrożne. Dlatego lepiej się dogaduję z kotami niż z psami. Psy czują od mnie lęk i się denerwują. I ja się boję jeszcze bardziej, że mnie ugryzą. A koty czują lęk i się boją razem ze mną. To znaczy... my się nie boimy, tylko jesteśmy ostrożni. I nasłuchujemy. Dziękuję, że wpadłeś!
  9. @violetta Pan bober mnie ujął :) Wandale się upijają, a potem ścinają drzewa.
  10. Schodzę do piwnicy, chociaż boję się ciemności Whisky z kranówką smakuje okropnie Nie mam pewności, czy wrócę z powrotem Ale schodzę odważnie, bo idę za kotem. Morrisku, jesteś tutaj? Miau. To dobrze. Wyobraźnia straszy mnie głosem który raz szepcze, raz krzyczy... i splata mi lęki w warkocze bardzo ciasnym kłosem. Być nie może! Czy to pająk? Morrisku, złap go, proszę! Co tak warczy? Warkocze? Ach, nie, to maltańczyki, co tu mieszkają. A nie, jednak nie. To też mi się zdawało. Nam się w życiu wszystko tylko wydaje. Mieliśmy się nocą wyciszać, pamiętasz? A my schodzimy w otchłań po wodę, bo ponoć trzeba mieć w życiu powody może i trzeba – ale czy warto? Słyszysz to? Coś chyba spadło. Godzina duchów wybiła! Jest wpół do naszej śmierci... Morrisonie, gdzieś ty mnie prowadził przez jakieś drzwi percepcji! - To tylko piwnica. Opanuj się, Wiki! Kto to powiedział? To te maltańczyki? Chodź kotku, wracamy nic nam po tej wodzie przecież whisky można pić bez wody lepiej nie mieszać – to nie zawody każdy startuje z innej pozycji, większość wybiera ruchome schody.
  11. @Zawierucha7 No masz ten swój styl w tej swojej poezji.
  12. @obywatel @MIROSŁAW C. Dziękuję, że wpadliście. Cieszę się, że się Wam podobało.
  13. @MIROSŁAW C. Biedny Kotek! Mam nadzieję, że ten kwaśny deszcz choć trochę w smaku przypomina zozola. Jeśli ma być niezdrowy, niech chociaż będzie smaczny. Ziemia się toczy dalej - a nawet zatacza, w szczególności przy tak zakrapianym dniu. Ładnie, ładnie! Pozdrawiam
  14. @Alicja_Wysocka Dziękuję, że poświęciłaś czas na przetłumaczenie tego pięknego wiersza. Super.
  15. @Charismafilos Dziękuję, że wpadłeś. Miło słyszeć, naprawdę.
  16. @Leszek Piotr Laskowski Zgadzam się! Ładnie tutaj. Jako ciekawostkę dodam, że styl życia może wpływać na ekspresję genów, czyli na to, które geny są aktywne, a które wyciszone. Część takich zmian. zwłaszcza tych powstających w wyniku silnego stresu, traumy, niedożywienia lub toksyn, może być przekazywana potomstwu. Ale kto wie, może można komuś też dobro przekazać - nie tylko w myślach, ale i dosłownie w genach. Przypomniałeś mi o jednym wierszu Asnyka Szukajcie prawdy jasnego płomienia, Szukajcie nowych, nieodkrytych dróg! Za każdym krokiem w tajniki stworzenia Coraz się dusza ludzka rozprzestrzenia I większym staje się Bóg! Choć otrząśniecie kwiaty barwnych mitów, Choć rozproszycie legendowy mrok, Choć mgłę urojeń zedrzecie z błękitów — Ludziom niebiańskich nie zbraknie zachwytów, Lecz dalej sięgnie ich wzrok. Każda epoka ma swe własne cele I zapomina o wczorajszych snach: Nieście więc wiedzy pochodnię na czele I nowy udział bierzcie w wieków dziele — Przyszłości podnoście gmach! Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy, Choć macie sami doskonalsze wznieść: Na nich się jeszcze święty ogień żarzy, I miłość ludzka stoi tam na straży, I wy winniście im cześć! Ze światem, który w ciemność już zachodzi Wraz z całą tęczą idealnych snów, Prawdziwa mądrość niechaj was pogodzi: I wasze gwiazdy, o zdobywcy młodzi, W ciemnościach pogasną znów!
  17. @Charismafilos Dziękuję, że wytrzymałeś! Mam nadzieję, że gęstość metafor przypomina bardziej miód niż smołę. @Berenika97 Cieszę się! @PosemDziękuję za wizytę!
  18. @Berenika97 Bardzo nastrojowy. Skończyłabym go co prawda na nie oddam go nocy. To dla mnie ładniejszy wers niż sieć wytrzyma. Ale to szczegół. Wyobraziłam sobie granatowo różowy zmierzch o zapachu bzu. Dziękuję Ci za ten obraz.
  19. Szybowałam nad płucami zaświatów na pożyczonych skrzydłach krztusiłam się ośćmi wiatru cirrusy topiły swą biel w pachnidłach. Wylądowałam na astralnej trawie badałam ciągłości widma na łąkach kwitły raflezje ich piękno było poza prawem Marzyłam, by zamiast światła czerń rozszczepić pryzmatem – stać się ciałem hartowanym w świętej lawie niby diament. Na wulkan dotarłam niebawem – Bogowie kruszyli cukier wlewali w plazmę kawę Obok stał harem puszczalskich driad. Nim zgaszona opuściłam utopię ukradłam bogom narkotyki poleciałam górskim potokiem szukać nowej metafizyki.
  20. @Stukacz Przyjemnie słuchałoby się latem w radiu :)
  21. @Poet Ka Jak tylko przeczytałam pierwszy wers, od razu pomyślałam o "o szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny". A potem widzę L.Staffa w trzecim wersie - nieźle! Ciekawy, przewrotny.
  22. Nad stalową aureolą świecą gwiazdki, święte klejnoty kosmicznej korony, zasilają gniazdka Maszyny Matki, rozdzielającej od plewu protony. Maszyna Matka naoliwia trybiki w zębatce człowieka właściwego, a jedną z macek sprawdza wyniki połowicznego rozpadu ego. Temu dam części, co wytrzymają lat dwanaście Każdemu z nich dioda kiedy indziej zgaśnie. A tamtemu w głowie zainstaluję tranzystor – podpięty pod zły biegun zniszczy wszystko. Rezystancję potraktowała natężeniem – tak powstała światłość, pierwsza nieprzespana noc i marzenie o spokojnym poranku. Eksplozja. Big Bang. Z Matki wyszła pierwsza mama tata, i mama taty! Maszyna lutownicą złączyła zaświaty. Widziała, że to co zrobiła, było dobre ale marzyło jej się większe dobro: Niech roboty pokryte sierścią będą fauną A te trytytki niech będą florą. Na płytce stykowej nieba i ziemi migotliwa czerwień przechodzi w topaz: zmechacona ludzkość świeci diodami - jedni dla mocy, inni na pokaz. Badając blask, człowiek zbadał maszynę raportował jej błędy w konsoli, zwarcia narobił w kosmicznym obwodzie, gdy nauczył się wolnej woli. Maszyna modliła się równaniami do wyższych bogów o patche i fixy. Zaproponowano parę poprawek – żadnej nie przyjęły ludzkie helisy. Maszyna w końcu porzuciła człowieka, choć ten intencje miał czyste – jaki konstruktor chciałby robota, co debuguje programistę?
  23. @kasia652 Bardzo ładnie. Wykorzystałaś wiele bardzo popularnych motywów, które jednak świetnie ze sobą rezonują. Skojarzyły mi się z piosenkami zespołu Łzy oraz ogólnie z wakacjami nad morzem i wakacyjną miłością. Dziękuję!
  24. @Annna2 Przyznam się bez bicia, nie jestem fanką gwary Nie przepadam też za slangami. Ale druga wersja wiersza, zwłaszcza te słoneczniki, czyta się radośnie. A ten zająć... musi być odważny. Gęsi to są terytorialne smoki, strzegące skarbu, którego nikt nie wiedział. Skakać po nich? Niesłychane. Pozdrawiam!
  25. @Sylwester_Lasota Dziękuję! Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...