Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@sam_i_swoi Nie ma dowodów na tenże wpływ, na przykład statystyczną trwałość małżeństw / związków poszczególnych znaków i poziom w nich zadowolenia, jednak wielu, w tym ja także, twierdzi, że coś w tym jest. Za jaką część sukcesu, czy porażki odpowiada to coś, nie wiadomo, bo jest wiele innych czynników, mających wpływ na związek..

Dzięki za wpis. M.  

Opublikowano

@Marek.zak1 i to właśnie dlatego, w związku z związkami tych, a nie innych czynników, o których nie wiem, a do których zapewne zawiążesz wątek dalszy, niestatystyczne lecz optymistyczne zauważę. że jednoznaczne Mistrz mówi o niewiedzy " lecz nie wiadomo" - wiążąc tym samym dalsze słowa z tym związane w supełek, bo bez znaczenia są mały, duży, wielki - wywiązałem się chyba ?
:) 

Opublikowano

Fraszka akurat na dzisiaj, inna może kiedyś bardziej popularna wersja: Na świętego Hieronima jest deszcz, albo go ni ma. ;-)

U mnie tez tak nie wiadomo, z przewagą, że chyba będzie :-)

 

Kiedyś ludzie "wierzyli" może w takie różne prawidła, może dzisiaj są nieco inne.

Pzdr :-)

Opublikowano

@wierszyki Dopóki nauka nie udowodni, lub nie zaprzeczy, jedni będą wierzyć inni nie. Co do deszczu, obecnie łatwo stworzyć nowe przysłowia, bo są statystyki opadów na każdy dzień, więc można stworzyć od nowa jakieś przysłowia, "naukowo" potwierdzone:). Pozdrawiam. 

  • 2 miesiące temu...
  • 3 tygodnie później...
  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano (edytowane)

@Marek.zak1Nigdy nie rozumiałem tego, jaki niby wpływ na ludzi mogą mieć gwiazdy, oddalone od naszej planety o miliony lat świetnych. Dobra, nawet niech będzie, że setki albo i tysiące lat świetlnych, bo miliony lat to już w zasadzie inne galaktyki. To i tak niczego nie zmienia 

 

Jeszcze rozumiem jakąś potencjalną supernową, nie wiem, Betelgezę, która może się nią stać w każdej chwili, ale to też, prócz tego, że będzie widoczna gołym okiem, żadnego wpływu na ludzkość nie wywrze.

 

Astrologia w sensie romantycznym, jako element mitów, czy opowiadań, może być, ale żeby naprawdę w to wierzyć? Na pewno nie.

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...