Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dzięki wuren za pochlebną recenzję. Nie dałem ci, niestety roli mówionej, ale taki jest los anestezjologa, ale - zdrugiej strony- jako jedyny nie musi ukrywać swej twarzy przed pacjentem.
Możesz napisać inny dramat, farsę, czy cuś tam. może tym sposobem zapoczątkujemy nowy dział na poezja org- dział imiena Jay Jaya

Opublikowano

Dobra, Leszku :)
Będzie dramat.
To znaczy, że niby sztuka taka wierszem o problemach.
W każdym razie od dłuższego czasu chodzi mi po głowie wrócić do form teatralnych :) - no i sprowokowałeś mnie, dzięki.

Pozdrawiam ;)
Wuren

Opublikowano

Musiałem bardzo się powstrzymywać aby nie napisać na temat tego "czegoś" mocnych słow więc ugryzę się w język po raz tysięczny i mam tylko jedno, albo kilka pytań...

Jakim prawem, podpisujesz to "byle co" pod NAJWIĘKSZY POLSKI DRAMAT ROMANTYCZNY. Wiesz czym w historii polskiej literatury są "Dziady"?
Urządzasz sobie tym tekstem kpiny z arcydzieła wielkiego mistrza. Jakim prawem?

Rozumiem, że można czasami dla odprężenia pisać bzdury ale błagam Cię zmień ten tytuł bo to naprawdę jest niesmaczne...

Od kilku miesięcy pracuję nad Norwidem, od lat siedzę głęboko w Romantyźmie, "Dziady" znam na pamięć i jestem pewien, że Mickiewicz przewraca się w grobie. Pojechałeś na maxa.

Jednym słowem, żenada...płakać się chcę.

..."Dziady cz4 1/2" dlaczego? Chcesz wiedzieć co było przed? to się popytaj ludzi.
Nie piszę tego poto by wyszydzać czy drwić ale by cię ostrzec.
Kiedyś napisałem scenariusz krótkiego metrażu pt: "Kordian 2000" przenioslem, to w czasy dzisiejsze i zrozumiałem jak łatwo otrzeć się o kicz. Uważaj na to.

Mam nadzieję, że dałeś taki tytuł bo taki ci pasował, ale to nie halo jest trochę.
Chyba miałeś zamiary kabaretowe, ale to nie śmieszne jest nawet tylko tandetnie prześmiewcze.

Mam nadzieję, że mnie rozumiesz.... pozdrawiam

Opublikowano

Oj, Piotrus, ty naprawde Wielki Romantyk jestes! Dobrze, ze nie widzisz, co golebie robia z Adamem na Rynku w Krakowie. Nie uczyli Cie, ze parodia dodaje splendoru i potwierdza wage utworu???

Jakis plebiscyt byl, ze twierdzisz, ze to najwiekszy dramat. Ja twierdze, ze WESELE.

Pozdrawiam cynicznie. Jest niedziela, a ja bylem kopac ziemie. Wybacz brak romantyzmu.

Opublikowano

Piotrze drogi
"Pierś znowu tchnęła, lecz pierś lodowata,
Usta i oczy stanęły otworem,
Na świecie znowu, ale nie dla świata;
Czymże ten człowiek? - Upiorem."

a historyja kołem -po Polakach-
tortury odciska ślady na duszy
więc dziadów potrzeba
jak wina i chleba
jak wody -spragnionym i gorejącym
w mękach i bólu nieustającym

a mistrza trzeba nad mistrzami
który dostrzec mógł męki te srogie
i sprawnej ręki i mocy maga
bo na nic już dzisiaj sama odwaga
a i lekkość pióra także konieczna
by ciężką naturę unieść w powietrza
i dymu kłęby i one tak rozwijać
by uwalniały aromat i esencję duszy
by móc oczyścić i uwolnić z katuszy
bo
"... Nasz naród jak lawa, / Z wierchu zimna i twarda, sucha i plugawa, / Lecz wewnątrz ognia sto lat nie wyziębi; / Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi."

"Ach, żal mi ciebie, biedny Słowianinie!". ///pozdrawia rena -dusza u-Mistrza-leczona

Opublikowano

Dajcie Piotrowi spokój- nie podoba mu się, to o tym napisał- jego prawo. Pewnie nie dotknęłoby go, gdybym parodiował Trędowatą, lub inne tego typu dzieło, ale w pewnym sensie ma rację wieszcz- to wieszcz. Nie znaczy to jednak, że zamierzam dokonać zmiany tytułu. Ten tekst jest dla uczestników forum i myślę, że niektórzy mieliby mi za złe, gdybym go wykasował.

Opublikowano

tak, spokój
jego duszy
i nigdy więcej takich dziadostw nie operować
jeno grzecznie w ramach nie/kanonów prawić
własnem won-wozem lewiznę drylować
przecierać szlag niech w to jasności strawi
i nie wbijać się w bicie cudzych dzwonów
ani średnio-miłowych bytów nie łowić
only you
do the twist

Opublikowano

Dzięki Leszku, że nie odebrałeś tego jako ataku czy coś. Twoje teksty i ashera czytam raczej z zaciekawieniem, poprostu chciałem zasugerować, że podpisanie własnego tekstu pod "Dziady" jest conajmniej niehigieniczne. Od czasu kiedy tu zaglądam po raz drugi natknąłem się na cuś takiego, ktoś kiedyś zatytułował swoje opowiadanie "Mały Książe".

Ton może trochę za ostry ale jak mówiłem, Romantyzm w polskiej literaturze to dla mnie świętość... pozdrawiam

Opublikowano

O ile pamiętam tzw. "cuś takiego" nie zostało nawet przeczytane. Autorem "cuś takiego" jestem ja, Anna Romanek. Krytyki nie przypominam sobie, gdyż, jak stwierdził Pan, sam tytuł "odrzucił".Rozumiem, że jest Pan przeciwnikiem -podszywania się pod-lecz w tym przypadku było to niewinne i zamierzone. Pańska recenzja dała jednak rezultat, gdyż zmieniłam pod jej wpływem tytuł (u siebie. Na stronie, o ile wiem nie można) A "cuś" zostało i nie musi się koniecznie Panu podobać, tak jak wiele tekstów różnych autorów, które budzą różne, czasem skrajne reakcje. Pozdrawiam, bez złości, lecz z odrobiną urazy za "cuś". I z wdzięcznością za udzielenie lekcji w sprawie tytułu. Pracuje na przyszłość.
Ps. Nowy tytuł "List Małego Księcia"-niewielka zmiana i też mi się niezbyt podoba, lecz gdyby tak wszystko zmieniać pod dyktando nie zostałoby nic swojego.Pozdrawiam.

Opublikowano

jako tylko czytelnik,moze nie powinienem tu komentowac ..czytam nie tylko utwory, ale i kometarze .podoba mi sie calosc i choc nie znam osob ( tylko z komentarzy)role w tej szopce sa swietnie dopasowane ..pozdrawiam

Opublikowano

no to teraz rozumiem...hehehehehe...niezle mnie ubawiles. mod moze mnie zbanuje , ale brzechwa to cie na pewno bedzie za tą moja role straszyl po nocach, zobaczysz.dzieki .
ps.w końcu Dziady dalo sie czytać. dla mnie(w przeciwienstwie do innego Rutkowskiego tutaj(PR - bez obrazy)) utwor ten znajduje sie tam gdzie orzeszkowa, zeromski i cala ta banda piszaca nim obiawili sie w polskiej literaturze marek hłasko i andrzej brycht - miedzy parkietem a podeszwą moich butów.

  • 4 miesiące temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 uszanowanie dla supermocy kobiety ;)
    • Każdego jednego roku,  ten sam rozkaz z dowództwa. Głupi, niedorzeczny  i zupełnie pozbawiony sensu. Celu również. Bo od zarania  ta droga jest zamkniętym szlakiem. A dla miejscowych  jest drogą do samego piekła. Nie wychynie na nią nikt z pobliskich wsi. Choćby ją wybrukować studolarówkami a żwir zamienić na bryłki złota. Konie płoszą się  gdy tylko poczują jej dotyk pod kopytem. Samochody psują się  lub zachłystują nagłym odcięciem paliwa. Nie ma śmiałka  co przemierzył Lincoln Road na stopach. A jeśli nawet kto kiedy próbował, to jego szkielet pewno nadal bieleje  pośród dzikiej kniei  lub w nurcie potoku Manson. Droga oficjalnie figuruję  na mapach i przewodnikach. Mało tego,  byłaby świetną, miejscową atrakcją. Lecz nikt nie chce igrać z siłami, których w pełni nie potrafi wyjaśnić. Z żywą legendą o starych czasach.     Dziś jest ten szczególny dzień w kalendarzu. Dwudziesty siódmy grudnia. A kto tego dnia utknie na Lincoln Road, szczególnie niedaleko mogiły  i starego mostku na Manson. Ten jest stracony dla świata. Jest to tak niedorzeczna  acz wryta  w świadomość miejscowych legenda, że od przeszło dwudziestu lat, wojskowi z pobliskiej bazy  trzymają wartę na całej jej długości w tym jednym dniu. Od kilku lat panuje spokój,  choć różnie bywało. Wiele patroli przepadło bez wieści. Odnajdywano po nich broń, mundury, czasem zbłąkane i przerażone konie. Inni odnajdywali się  po wielu tygodniach  lub nawet miesiącach. Odarci nie tylko z ubioru ale i zmysłów. Lądowali w szpitalach dla obłąkanych. Bredzili w kółko o Lincoln Road. O mostku na Manson. O postaci, która pojawia się  na jego spróchniałych deskach, dwudziestego siódmego grudnia. O masakrze z czasów secesji. O dziejach przeklętej kompanii konfederatów. Może to tylko głupia legenda. A może fakty w postaci  zaginionych i pomylonych żołnierzy, są dostatecznym dowodem ku temu, że w te końcowe dni roku, patrolowanie Lincoln Road jest koniecznością. Dla spokoju duszy i sumienia żyjących.   Był to ich ostatni nawrót,  niedaleko rogatek Pinehead w stronę mostku. a dalej za nim  Lincoln wpadała i kończyła się  na międzystanowej ku Chesterfield. Tam klątwa i legenda już nie sięgały. Wieczór przechodził powoli we wczesną noc. Śnieg znaczył drogę szeroką, białą wstęgą. Nie było go wiele. W tym roku zima  nie przyszła jeszcze w całej swej pełni. Światła ich ciężarówki wrzynały się jak noże, daleko w pustą przestrzeń. Las wydawał się wtedy jeszcze mroczniejszy  i pełen złych przeczuć i istot, którym zupełnie nie w smak  była obecność ludzi.     W szoferce jechało ich dwóch  a pięciu pod bronią  jechało na pace pod płachtą z brezentu. Na figlarzy, głupców i rozbójników wystarczy, lecz czy takie środki  będą skuteczne na przeciwdziałanie klątwie. Żaden z nich wolał tego nie sprawdzać. Pokonali ostrożnie, wyboisty łuk  i wyjechali naprzeciw zjawisku,  które całkowicie ich zaskoczyło. I nie, nie było to nic nadprzyrodzonego. Wręcz przeciwnie,  były to rażące ich  światła osobowego wozu zaparkowanego na poboczu. Obok otwartych drzwi od strony kierowcy, dostrzegli ludzką postać, gdy oświetlił ją błysk reflektorów, żołnierze rozpoznali w niej nie potwora a niewiastę o bardzo przerażonej lecz naznaczonej ulgą ratunku minie. Zatrzymali się praktycznie u jej stóp.   Wysiedli dopiero po dłuższej chwili. Nie byli pewni  w środek czego tak naprawdę trafili.  Jadąc tym odcinkiem pół godziny wcześniej  natrafili tylko na pustkę. Czy kobieta była tu zupełnym przypadkiem? A może słyszała o tym  co dzieje się tutaj w tym dniu  i szukała mocnych wrażeń. Jedno było pewne. Nie znali jej,  więc nie mogła pochodzić z Pinehead. A do tego jej samochód  był wyssany z paliwa do cna. Gdyby wjechała tutaj godzinę później, musiałaby wracać na własną rękę przez las i uważać na postać jeźdźca zza plecami. Mogła to być też podpucha albo pułapka. Nie mogli tego wykluczyć.     Kapral wysiadł pierwszy i uderzył kilka razy otwartą dłonią w karoserię  dając znak tym z tyłu by ich osłaniali. Nie minęła nawet minuta  a już muszki pięciu garandów były wycelowane w przerażoną kobietę. Nie wyglądała jakby zamierzała walczyć  a raczej uciekać gdzie pieprz rośnie. Nie przejmując się  wycelowanymi w siebie karabinami,  rzuciła się z płaczem ku kapralowi. Nieważne dokąd prowadzi ta przeklęta droga ale chcę jak najszybciej znaleźć się  jak najdalej stąd. Zabierzcie mnie stąd błagam. Kapral dał jasny sygnał by opuścić broń. Wykonali rozkaz. Lecz nadal byli w niemałym szoku, że w tym dniu natrafili tu na żywą osobę.     Niech Pani wsiada czym prędzej do szoferki, droga jest zamknięta …  szczególnie dzisiejszej nocy… po drodze wszystko Pani nam opowie. Niestety na wstępie zaznaczę,  że jesteśmy zmuszeni  dokończyć wykonanie patrolu. Przejedzie z nami Pani jeszcze kilka kilometrów do drogi stanowej a potem zawrócimy do Pinehead  gdzie zostanie Pani u nas w bazie. O samochód proszę się nie martwić. Odholujemy go jutro za dnia do Pinehead.     Kobieta wpadła w histerię już po kilku pierwszych słowach kaprala. Wracać do drogi stanowej!? Przez ten stary most, który mijałam jadąc tu!? Więc proszę mnie zastrzelić tu i teraz, bo nie wrócę na ten most choćby i z uzbrojoną po zęby dywizją wojska. Zresztą na nic Wam te śmieszne karabiny. Tam mieszka coś, czego kule się nie imają. Zastrzelcie mnie albo zostawcie tutaj. Wolę czekać na śmierć tutaj, niż jechać prosto w jej objęcia. Jeśli wjedziecie na most, nie wrócicie już tutaj. Macie moje słowo.     Byliśmy na nim tylko tego dnia  co najmniej dziesięciokrotnie  i jak widać żyjemy. Boi się Pani w nagłym szoku,  własnego cienia. A cieni nie należy się bać. Cienie to cienie. A jeśli to cienie przeklętych dusz!? Widziałam ich jak teraz widzę Was. Kompanię pod bronią, lecz bez głów. Nie wrócę na most. Nie ma Pani wyjścia. Mam rozkaz odstawiać  wszelkich cywili do bazy  tak by nikt nie włóczył się po tej drodze. Nic dziwnego to przeklęta droga! Niebezpieczna i stara,  ze skruszałym mostem,  który grozi zawaleniem. Pilnujemy porządku a nie śledzimy duchy droga Pani. Dał znak dwóm podkomendnym a Ci bez zbędnych wyjaśnień i ceregieli,  siłą wrzucili wręcz kobietę do szoferki. Poza wzrokiem kaprala ale jeden z nich wracając na pakę dyskretnie się przeżegnał i ucałował krzyżyk zawisły na szyi...            
    • @Gosława uszanowanie dla miłej Pani! :)
    • @APM Bardzo dziękuję! Pozdrawiam, 
    • @KOBIETA niebezpieczna jesteś w swoich decyzjach:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...