Leszek_Dentman Opublikowano 12 Maja 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Maja 2005 Któregoś dnia moja lepsza połowa oznajmiła: - Siadaj, musimy pogadać. Takie słowa w ustach żony, wywoływały zawsze przebiegający wzdłuż pleców dreszcz. - Słucham, co się stało? - Pani Teresa chce odejść. Pani Teresa... To był ktoś więcej, aniżeli pomoc domowa. W gruncie rzeczy, to ona- gdy my zabiegaliśmy o dobra doczesne- wychowywała nasze dzieci. To ona dbała o to, by w domu zawsze był porządek, a po naszym powrocie z pracy stawiała na stół wyśmienity obiad. Kiedy wyjeżdżaliśmy służbowo, lub na wypoczynek opiekowała się domem. Jak my sobie bez niej poradzimy? - Dlaczego odchodzi? Co się stało? - Wiesz, że jej mąż czuje się coraz gorzej i prawie już nie wstaje z łóżka, musi się więc nim opiekować. - Cholera! Skąd my teraz weźmiemy kogoś? Żona uśmiechnęła się tajemniczo. - Może nie będzie tak źle... Wiesz, mamusi trafił się dobry kupiec na dom, więc sprowadziłaby się do nas i zajęła się wszystkim. Teściowa w domu... Koniec świata! Niby na odległość, to nie jest ona taka najgorsza. Ale żeby przebywała z nami na stałe... - Dziewczynki już wiedzą- i bardzo się z tego cieszą. No, tak. Mam tyle w domu do powiedzenia, co Palestyńczyk w Tel Aviwie. Matriarchat, psia krew! Którejś niedzieli przywiozłem teściową. Pani Teresa przyrządziła na tę okoliczność ekstra przyjęcie, ale teściówka ledwo co dziabała ze swego talerza. Spowodowało całej rodzinie lekki niepokój o stan jej zdrowia, ale stwierdziła, że czuje się świetnie, tylko- po prostu- nie ma apetytu. Następnego dnia po naszym powrocie z pracy teściowa postawiła na stole talerze jogurtu z owsem, czy też innym pęczakiem. - Co to jest?- wykrztusiłem. -To ma być obiad? - Drogie dzieci. Do tej pory żywiliście się bardzo niezdrowo, ale ja o was zadbam. Od dziś zupki mleczne, jogurty, zero tłuszczu i cukru. - Rany Boskie! Wykończy nas mama! - Zobaczysz, że po kilku dniach poczujesz się lepiej. - Ale, ja czuję się znakomicie. - To poczujesz się jeszcze lepiej. No i zaczęła się moja gehenna. Choć upominałem się o schaboszczaka z kapustą, golonkę z chrzanem, śledzie i inne potrawy, do jakich przywykłem, teściowa konsekwentnie karmiła nas jogurtem. Moim paniom to nawet odpowiadało; często stawały przed lustrem podziwiając smukłe kształty swoich doczesnych powłok. Po jakimś czasie teściowa poszła na ustępstwa- specjalnie dla, mnie przygotowywała jogurt z odrobiną posiekanego mięsa z kapustą, bądź z chrzanem, a nawet ze śledziem i cebulką. Możecie to sobie wyobrazić? Pewnego razu- była to sobota- teściowa zaproponowała, bym zawiózł ją do lasu, to nazbiera jagód. Na dodatek do jogurtu- ma się rozumieć. Zawiozłem, a potem podjechałem w znane sobie miejsce i nazbierałem jagód wilczego łyka. W domu przygotowałem porcję jogurtu z tym przysmakiem, a gdy teściowa wróciła z ochotą wyręczyłem ją w przygotowywaniu jogurtu jagodowego. Trochę ją to zaskoczyła, ale pomyślała widać, że pogodziłem się ostatecznie z jogurtową dietą, więc nie sprzeciwiała się. Gdy już wszyscy zasiedli do stołu podałem wypełnione po brzegi talerze. Późnym popołudniem wyjąłem z bagażnika reklamówkę z zakupami. Już po chwili po całym domu rozszedł się apetyczny aromat gotowanej golonki.
k.s.rutkowski Opublikowano 12 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 12 Maja 2005 takie troche....eeee...tego... sam w sumie nie wiem.bardziej podobala mi sie historia o krasnoludku -degeneracie. brakuje mi tu jakiegos mocnego akcentu. nokautu na koniec. niby jest strzal miedzy oczy , ale jakis nieteges. niby padlem na glebe, ale zaraz wstalem , jakby nic sie nie stalo. napisane dobrz, dialog jak trzeba, tesciowa taka jaka powinna byc -denerwujaca -i rozwiazanie problemu jak nalezy, ale mam wrazenie jakbys niedopracowal koncowego efektu.
Leszek_Dentman Opublikowano 12 Maja 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Maja 2005 Zgadzam się z tobą Krzysiek, że to tochę niedopracowane, ale historia tegoopowiadania jest nader krótka: otóż w czoraj byłem z żoną w osiedlowym sklepiku, w którym na ladzie leżały przecenimne serki i jogurty z kończącym sie terminem ważności. Żona, jakto kobieta zaczęła je oglądać, zastanawiać się, a ja palnąłem do ekspedientki: a nie ma przypadkiem o smaku golonki, lub schabu z kapustą? Wieczorem pomyślałem: a może to jest temat? Dzisiaj dopadł mnie nieodparty imperatyw: siadłem do kompa i w ciągu pół godziny napisałem tę historię.
asher Opublikowano 12 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 12 Maja 2005 Rzeczywiście, Palestyńczyk najlepszy. Poza tym nie ma zaskoczenia. Jest jak w znanych kawałach. Ale czy to zarzut? Chyba nie. Zabawa jest zabwą.
Freney Opublikowano 13 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 13 Maja 2005 w ustach żony, wywoływały - niepotrzebny przecinek spowodowało całej rodzinie - całkiem nie po polsku, przeredagować trza. Klimat opowieści trochę w stylu rubryki "przy sobocie po robocie" z gazety telewizyjnej. Sam tak nie umiem, czytało się miło, ale czuć że na gorąco. No i z jajkiem przede wszystkim. F.
Freney Opublikowano 13 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 13 Maja 2005 Nie wiem czy u wszystkich tak jest, ale u mnie ten tekst się dubluje - jest zamieszczony dwa razy. Coś by z tym trzeba zrobić chyba?
Leszek_Dentman Opublikowano 13 Maja 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Maja 2005 U mnie też wczoraj działy się jakieś hocki-klocki. Jogurtu najpierw nie przyjęło, a potem okazało się, że wszedł dwukrotnie. Przy okazji- właśnie gotuję bigos ( na golonce)! Tym razem będzie bez jogurtu. Mniam.
asher Opublikowano 13 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 13 Maja 2005 Bo to Leszkowa zabawa interaktywna. Tekst + inne atrakcje :))) Smacznego bigosu.
Freney Opublikowano 14 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 14 Maja 2005 Pozostaje życzyć tłustych dokonań literackich ;)
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 20 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 20 Maja 2005 Po jakimś czasie teściowa poszła na ustępstwa- specjalnie dla, mnie przygotowywała jogurt z odrobiną posiekanego mięsa z kapustą, bądź z chrzanem, a nawet ze śledziem i cebulką. - :)) uśmiałem się, bo mi jakoś przez wyobraźnię nie przechodzi. Palestyńczyk w Tel Aviwie, ciekawe :) fajny tekst, bardzo przyjemnie się czyta.
Anna Romanek Opublikowano 24 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 24 Maja 2005 Całkiem ciekawy przepis na pozbycie się teściowej. Przecinek nie jest potrzebny w "specjalnie dla mnie przygotowała" Usunęłabym zdanie: "Możecie sobie to wyobrazić?", bo działa jak musztarda po obiedzie. Przy czytaniu poprzedniego zdania wyobraźnia już pracuje. Pozdrówka/Ania Ps. Nie jest to jakiś bum(!), ale niezłe.
natalia Opublikowano 27 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2005 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. no i ja myślę dokładnie to samo :)
aksja Opublikowano 2 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 2 Czerwca 2005 to znowu ja - aksja - z następnym usmiechem na twarzy i to z powody twojej gry słów, subtelnośc pomieszana z ironia plus odrobina makabreski i liryzmu - fajne i jeszcze raz pozdrawiam
Zofia Honey Opublikowano 23 Listopada 2008 Zgłoś Opublikowano 23 Listopada 2008 Po tamtych trzech - ta mniej błyskotliwa, ale ujdzie... Pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się