Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

*

Śniłem, że lecę do góry. Wznosiłem się łagodnie, a niezwykła radość rozsadzała mi serce. Zawsze pragnąłem być jak najdalej od przeklętej ziemi i oto udało się.
Nawet nie zauważyłem, kiedy minąłem dach budynku, w którym spędziłem dzieciństwo i osiągnąłem dojrzałość. Niespodziewanie wyrosła przede mną nieskończona przestrzeń i w pierwszej chwili aż zachłysnąłem się jej widokiem. Potem spojrzałem w dół. Ogromny układ osób, rzeczy i zdarzeń pozostał tam daleko, mizerny i mały. A przecież jeszcze tak niedawno sądziłem, że rozmiary przykrych zdarzeń całkowicie mnie przytłoczą!
Kiedy osiągnąłem wysokość, z której mogłem z szyderstwem odnieść się do tego, co zostało w dole, rozłożyłem szeroko ramiona i krzyknąłem donośnie. Czułem się histerycznie szczęśliwy. Posiadłem bowiem wolność i to w takiej postaci, w jakiej ją sobie wymarzyłem. Jednakże po paru minutach, równie szybko jak szczęście, przyszło coś zgoła odmiennego, a mianowicie spostrzeżenie, że u nóg dynda mi gruby łańcuch. W panice sięgnąłem ku niemu i spróbowałem go odczepić, ale żelastwo stawiło rzetelny opór.
Chcąc nie chcąc, po chwili bezowocnej szarpaniny, zrezygnowałem. Łańcuch ginął gdzieś w przestworzach i być może ciągnął się aż do znienawidzonej ziemi. Machnąłem na to ręką. A co tam! Dopóki się unosiłem, wcale nie musiało mnie to obchodzić.
Nagle jednak z obszaru jasności utworzonego przez przyjazne słońce wpadłem między kłębiaste chmury, gdzie natychmiast otoczyła mnie wilgotna mgła. Zaraz potem przywarł do mojego ciała, zrazu przyjemny, potem coraz bardziej nieznośny chłód. Krzyknąłem znowu - tym razem z rozpaczy. Lodowaty strach, jaki poczułem, był niczym w porównaniu z zimnem oplatającym mnie z zewnątrz. A przy tym wcale nie przestawałem się unosić. Robiłem wszystko, żeby się obudzić, lecz w końcu zrozumiałem, że to nie sen.
W ostatnim odruchu samoobrony sięgnąłem zgrabiałymi palcami do łańcucha i zacząłem schodzić po nim w dół. Udało mu się pokonać kilka metrów, jednak zaraz straciłem siły i pofrunąłem z powrotem. Na więcej nie było mnie już stać.
W miarę, jak robiło się coraz zimniej, moje krzyki słabły, aż wreszcie zmieniłem się w bryłę lodu, która dryfowała dalej w powietrzu wbrew wszelkiej logice. I wtedy, niespodziewanie łańcuch się skończył, a kawał lodu o ludzkich kształtach zawisł w miejscu, niczym przerażająca kukła. Potem chmury zamknęły się w ciszy.

Opublikowano

ło matko, dobry tekst, jak zwykle zresztą, ale niewesoło to wygląda. Ale pocieszę Cię: ostatnio nie umiem sklecić słowa. Vena twórcza wypięła się na mnie, pokazując mi wielką kaczą dupę. Umysł odmawia mi posłuszeństwa. Co by tu jeszcze powiedzieć... ;-))

Opublikowano

Co robić :(((
Szorty 3 chyba już nie powstaną. Chyba, że o anglosasach, do czego mnie kumpel usilnie namawia. Ja to sobie mówię tak, jadę napisać powieść pt. Squat - o Słowianach, którzy zajmują stary dom w centrum Londka i sztukę do teatru pt. Polonia Prostytuta.

Się ta kacza dupa przyjęła :))

Ja się tak źle nie czuję. Chciałem tylko oddać znak czasu.
Tak w ogóle to robię bibę pożegnalną na Błoniach. Będą Wilki i lecę bo chcę...

Opublikowano

witaj ! dla mnie to jakby reminiscensja moich własnych snów...tekst obrazowy. bardzo emocjonalny, strumień myśli okiełznanya jednak tak. to wcale nie złe!
pozdrawiam

Opublikowano

rzetelny opór?

Udało mu się pokonać = mi

kawał lodu niczym kukła = kawał lodu to coś ciężkiego, a kukła kojarzy mi się z lekkością, stąd lekki dysonans owego porównania, dodatkowo sugerowałabym = "jako" kawał lodu (...)"zawisnąłem" w miejscu(...) = upłynnia to lekko (moim zdaniem) zakończenie i brak wybicia narracji.

reszta kształtnie :) choć, jak wyżej wspomniano, trąca spadkiem samopoczucia, a to wzmacnia uczucie chłodu opisywanego przez bohatera.

tytuł skierował mnie na inne tory, ale dobrze współbrzmi z treścią.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tekst smutny, ale nie nie powiedziałbym, że to szkoda. Opisy wstrząsające.
Poza tym daje dużo do myślenia, to co z początku wydaje się miłe i przyjemne w rezulatacie
często okazuje się zabójcze. Ale może czasem trzeba się poświęcić dla tej odrobiny prawdziwej radości, nawet gdyby miło to przynieść zgubę.
Czy też odwrotnie, może czasem trzeba się troche pomęczyć i zrezygnować z płytkich, krótkotrwałych przyjemności aby później otrzymac nagrodę za trudy.

Któż to wie?

pozdrawiam
Opublikowano

no cóz... tekst nie bardzo mi sie widzi.moze dlatego ze mam dola, a to nie jest napawajacy optymizmem tekst.albo po prostu go nie czuje. przykro mi stary,masz poczesne miejsce na wirtualnej polce autorow , ktorych lubie, ale dzis nie podpisze sie pod tymi pochwalami.

Opublikowano

SMUTNE? TO PO PROSTU NATURALNA KOLEJ RZECZY, przy Wrodzonym Zespole Ziemi Przeklętej, najpierw następuje rzucawka klątwowa, następnie myśli uwzniaślające i napady szyderczego śmiechu, potem następuje załamanie. Duszności i majaki; chory czuje się przytłoczony i obsesyjne szukanie wyjścia, polepszenie może nastąpić po zmianie klimatu, choć nie u wszystkich.
Alternatywne metody leczenia zalecają wizualizację oraz soczewki kontaktowe zmieniające kolor tęczówki. Takie kontakty są bardzo pomocne w postrzeganiu barw i zmieniają perspektywę. Bardzo skuteczną i tanią formą terapii, jest pisanie jaj. Takie pisanki powinny być wielobarwne, to świadczy o zdrowej reakcji.

piękna pisanka Asher,

Opublikowano

Ty zlodzieju podswiadomosci ;))
zakradasz sie podstepnie i wykradasz mi sny
to moj sen, oddaj mi go natychmiast.
no moze nie caly :))
w moim łańcucha nie bylo
a z tym wyjazdem to serio?
i kiedy ta biba na błonach?
pozdrawiam

Opublikowano

Jak smuci Poniedzielski: wolność to taka rzecz, z której czasem warto nie skorzystać. Rzetelny opór ani trochę mi nie przeszkadza, to tak jak powiedzieć "popełnił książkę" - niby błąd, ale jak brzmi ;)
Podszedłem nieemocjonalnie.
F.

PS.
na pierwszym roku polonistyki uczą, że metafora "syntagmatycznie ekwiwalentyzuje bądź paradygmatycznie zastępuje" :D kto by pomyślał ;) - tak na marginesie.

Opublikowano

Śnić o lataniu znaczy być naprawdę szczęśliwym. Tak przynajmniej wyczytałem w pewnym senniku. Ja tylko dwa razy w życiu śniłem że latam i oba te sny odwiedziły mnie w młodości- wtedy byłem naprawdę wolny i szczęśliwy. A teraz? No właśnie. Im łańcuch bardziej rdzewieje, to choć jesteśmy wyżej- do czego dążymy, jednak czegoś brakuje. Tekst trochę nie w moim stylu, jeśli takowy istnieje, ale ogólnie ok.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Bożena De-Tre Dzisiaj w nastroju na blusik, chociaż jazz też bardzo lubię. Chyba, że coś "zmierzłego" dla ucha sobie zapodam...Kurta Weilla może...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Oglądaj, komentuj i krytykuj...zabronić Ci tego przywileju w stanie nie jestem (ale jak będziesz zbyt wredna to Cię odeślę wraz z dedykacją do jednego z moich, specjalnie stworzonych na taką właśnie okazje, dzieł absolutnych z serii "wiem lepiej" ....żebyś tylko mi się na poziom V nie załapała....straszna wulgara...uffff...) Doszedłem do wniosku, że do pracy nad dalszymi rozdziałami muszę się bardziej gruntownie przygotować. Tak więc zacznę od lektury Twoich książek...którą na początek? (tak, żeby się zachęcić, albo nie zniechęcić ) "Ludzie w biegu" czy "Na krańcach klawiatury"? Szczerze mówiąc tytuł pierwszej już mnie drażni...nie lubię pośpiechu, to raz... a dwa, do gatunku ludzkiego nabawiłem się swojego rodzaju alergii ...ale nie oceniamy książki po tytule...czy jakoś tak Zakładam, że jakieś "wystąpienia publiczne", związane chociażby z promowaniem wydanych przez Ciebie książek, już zaliczyłaś...o co Cię głównie ludzie/fani pytają? (muszę się zapytać, żeby nie dublować tematów w mojej biografii ... w sensie Twojej ) Tak to bywa, że na dnie doliny jest znacznie lepiej na samej górze...człowiek nie rzuca się w oczy,co pozwala na zachowanie własnego ja (w miarę możliwości rzecz jasna, trzeba jeszcze brać pod uwagę presje środowiska pozostałych "doliniarzy" ),  doskonale widać co się dzieje na szczycie , a i upadek mniej boli (przewalając się z doliny w dolinę jeszcze nikt chyba krzywdy sobie nie zrobił ). Dobrej nocy P.S. Bodetré i futbol.....???? ...armagedon się iści....
    • Nieruchomieją w apatycznej formie lirycznej i zastygają w obłokach niedomówień tracą powoli barwy tuląc szarość minionych snów na koniec milkną w dokolnej ciszy prosząc zegary o jeszcze jedną chwilę nasączoną szeptem niewypowiedzianych słów.   Autor fotografii: Mirela Lewandowska  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Gosława piękna, zmysłowa liryka o charakterze intymnym, traktująca o głębokim przeżyciu cielesnym i emocjonalnym. Podoba mi się motyw czereśni- ten ich soczysty smak i cudny kolor nadają  ciekawej barwy wersom. Natomist ta zieleń jest dopełnieniem całości obrazu , który tak pięknie pieści wzrokiem...
    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...