Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Areszt domowy to wieść hiobowa

bo choć niewola jest pokojowa

siedzę przy stole od barku z dala

żona ma dostęp, mi nie pozwala

 

i jeszcze krzyczy do mnie idioto

to nie dla ciebie te płynne złoto

wódeczka gdańska, w niej złota płatki

to tylko dla mnie i mej sąsiadki

 

nią to będziemy się delektować

i o tej grubej Baśce plotkować

co to udaje szykowną damę

a na sukience ma tłustą plamę.

 

Kaprysy losu i mojej żony

sprawiły to żem jest wyposzczony

bez kropli płynu, co ma procenty

czuję się niczym gałgan pomięty

 

i choć na trzeźwo, lecz myślę jeszcze

miewam odloty, odczuwam dreszcze

czuję, że dłużej już nie dam rady

pragnienie zmusza do rejterady

 

w przeszłość odchodzi subordynacja

wyskok a celem jest restauracja

stolik i kelner prawie w pas zgięty

biorę pół litra, płynę w odmęty.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Trąbienie solo pod chmurką

nie jest najlepszą dla mnie laurką

moja pozycja i stanowisko

każe mi jednak pić jak panisko

w dymu oparach, spojrzeń panienek

pozdrowień kumpli, jak się masz Henek.

 

Pozdrawiam

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Piątaka płacisz dziś za bułeczkę

dorzucasz stówkę i masz flaszeczkę

dwie dychy płacisz za śledzia dzwonko

lecz czy masz w sobie tyle skarbonko

rzekła, że owszem i nieroztropnie

zaraz ją gościu młotkiem kropnie

a potem nad nią właściciel załka

zbierał na wrotki a tu przewałka.

 

Pozdrawiam

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...