Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Też fajne. Kiedy połączyłem wszystko w całość to ten pierwszy moment wyobraziłem sobie jako bielika amerykańskiego nad Wielkim Kanionem podrywajacego się do codziennej harówy, z jakiegoś skalistego szpona drącego wulgarnie niebo, i z milisekundy na milisekundę zastygającego wraz z całym otoczeniem w bezruchu,,, Tylko po to, abym ja mógł jak wykładowca z Gwiezdnych Wojen wejść w tą skrystalizowaną przestrzeń, chodził niespiesznie między posągami postaci i ją podziwiał.

Ładne w sumie ;-P

Opublikowano

Zatrzymanie, rozpuszczenie, opowieść o zlaniu z bezmiarem życia i natury. 

 

(Ludzie tak niecierpliwie dążą do indywidualizacji a potem tak nieszczęśliwie próbują się z niej wyleczyć. Jak dzieci w okresie dorastania, kiedy muszą odejść, by z czasem wrócić do rodziny)

 

Ładne, bb

 

Opublikowano

@Michał_78 W tle góra San Jacinto (3303mnpm), widać śnieżek. Dzięki Michaś, że mnie czytasz :) Pozdrawiam.

@Quidem.art Ale świetnie to opisałeś :) Za nawiązanie do Gwiezdnych Wojen ogromny plusik! May the force be with you.

@beta_b Tak. Właśnie ten bezmiar, odczuwanie go... przywraca proporcje. Ciekawe nawiązanie do dojrzewania dzieci. Ściskam. 

@Waldemar_Talar_Talar Dzięki za czytanie. Pozdrawiam, Waldemarze :) 

@iwonaroma Dzięki, Iwonko. Najlepszego.

@Anna_Sendor Jak miło Cię widzieć !!! Buźka

Opublikowano

Skojarzył mi się z wypowiedzią Myśliwskiego, który pytany o swoją prozę powiedział, że on nie pisze powieści, bo powieść ma swoje zasady, swoją definicję, a to jego pisanie raczej się ich nie trzyma. Że on pisze opowieści. I wydaje mi się, że życie człowieka, chociaż ma swój z grubsza określony porządek to jest bardziej opowieścią niż powieścią. 

Z podobaniem czytam 

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...