Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Na bulwarach
za miastem wspomnień..."
Luthien Alcarin


Smutny, północny wiatr zdmuchiwał z bulwarów ostatnie promienie czerwonego, sierpniowego słońca. Okruchy baśni nieśmiało chowały się za, łapczywie spijającymi ostatnie tchnienia światła, betonowymi stopniami. Monumentalne schody donikąd powoli okrywały się całunem gwieździstego cienia. Tak gasły bulwary – relikt echa pamięci i niezaszłych spotkań.
Uśpione miasto, pełne wspomnień i utraconych nadziei, zdawało się nie widzieć spieszących na utęsknione spotkanie kochanków. Biednych ofiar miłości, która zaczęła się, zanim czas wyłonił się z chaosu i został ujęty w ramy. Miłości przeklętej już w dniu swych narodzin.
Różni, jak dwa płatki śniegu i podobni, jak dwie krople wody. Jedno przeciwieństwem drugiego, choć oboje ulepieni z tej samej materii. Stworzeni, by się kochać i nienawidzić. Czekali na spotkanie ze sobą, jednocześnie przeklinając siebie nawzajem. Tym razem, mimo sprzeciwu, a może jednak przy zgodzie całego boskiego planu, miało być inaczej. Tym razem biegnąc naprzeciw siebie nie odczuwali lęku. Czuli, że coś się zmieni.
Zwarci w dawno wytęsknionym uścisku nie dostrzegli, że ktoś im się przygląda. Niecierpliwe dłonie łapczywie szukające namiętności i usta spragnione pieszczot przysłoniły ich czujność.
Mały, drobny staruszek w szarej opończy z zaciekawieniem się im przyglądał. Zdawał się niepozorny, choć posiadał wielką moc. Moc, której żadne z nich nie mogło się przeciwstawić. Wiedzieli o tym i gdy spostrzegli go, zamarli w nierozerwalnym uścisku. Jednak staruszek uśmiechnął się łagodnie. Powolnym ruchem ręki wyciągnął z kieszeni niewielką, misternie wykonaną klepsydrę, w której zamiast ziaren piasku zdawały się przesypywać miliardy galaktyk. Lekko mrużąc oczy dotknął wskazującym palcem szkła klepsydry. Wszystko wokół zdawało się zastygnąć w mroźnym uścisku. Cisza była niemal namacalna. Staruszek szeroko uśmiechając się i puszczając figlarnie oko wskazał na malutkie ziarenko i przyłożył palec do ust. Ziarenko kolistymi i coraz mniejszymi ruchami zdawało się przybliżać do nieodwracalnej granicy, by spaść. Wiedzieli, że muszą się śpieszyć. Zbyt długo czekali na to, by się zobaczyć. Zbyt długo błądzili po świecie, szukając miejsca na spotkanie. Miejsca pełnego magii i zapomnienia...
Staruszek przemówił pełnym siły głosem. Powiedział im, że połączą się, gdy ostatnie ziarenko Wszechświata spadnie w dół klepsydry. Z niewypowiedzianym smutkiem stwierdzili, że klepsydra wciąż wydaje się pełna, a ziarenko które pokazał im wcześniej nieuchronnie zbliża do dolnej komory. Czas ich spotkania powoli mijał.
Bo choć Dzień i Noc są ulepione z tej samej, przedwiecznej materii, to póki świat trwa, nawet Ojciec Czas nie może ich trwale połączyć. To potrafi tylko magia chwil skradzionych na sennych, nadwiślańskich bulwarach. I choć oboje w duchu modlili się - ziarenko spadło. Urwane bicie dzwonu i przerwane szczekanie psa wybuchły z siłą eksplozji. Lekkimi falującymi ruchami liść musnął ziemię. Nad światem znów zapanował Czas...

Opublikowano

Lubie takie klimaty, magia, tajemnica i w tym wszystkim całkiem realne , w tym wypadku bulwary nadwislańskie :). To tak jakby każdy z nas mógł otrzeć sie o czary, które istnieją tuż obok. Miniaturka zawiera moment zaskoczenia a ja uwielbiam byc zaskakiwana. Czekam na coś dłuższego, bo narazie robisz smaka :) Pozdrawiam.

Opublikowano

Rzecz ciekawa, jak czasem pojawiają się komenty ludzi, którzy dłubią w poezji i nagle wpadają z uwielbieniem do prazaików. Cóż, tak widaćracja stanu....

Co do tekstu: Rany Boskie, po co tyle przymiotników??? Toż się robi z tego maniera nie do zniesienia. Nieomal, utęsknione... czegoś ty się w czytelni naczytał?

A posłuchaj sam siebie: niecierpliwe dłonie łaczywie.... Wywal z 50% niepotrzebnej emfazy w opisie i wyjdzie cacko. Ale słuchać mnie nie musisz :)

Opublikowano

Przymiotniki zwyczajnie uwielbiam. Czego żem się naczytał?? Ostatnio przeżywam zachwyt "Lolitą" i "Imieniem Róży". Jeśli moje teksty są przeprzymiotnikowane to trudno, bo ja inaczej nie potrafię :) Narazie zostawę to tak, jak jest ale następnym razem postaram sie przyciąć conajmniej 3/4 przymiotników bo tu zciąłem tylko połowę w stosunku do szkicu... A po wycięciu "50% niepotrzebenej emfazy (tu następuje pytanie czym jest emfaza)" nie zostanie tu nic ciekawego. musi być przesadnie i pompatycznie. Miało byc wyraziście, a niektóre emocje musiałybyć przerysowane. Poprostu... Dzięki za wszystkie komenatrze. Nie macie pojęcia ile dla mnie znaczą.

Fan nadprzymiotnikowania emfatycznego - Paweł

Opublikowano

Błędów jest tu całkiem sporo:

"Okruchy baśni nieśmiało chowały się za, łapczywie spijającym ostatnie tchnienia światła, betonowymi stopniami. " - po "za" nie powinno być przecinka, "spijającyMI chyba, bo potem masz liczbę mnogą

"Monumentalne schody do nikąd" - a istnieje słowo "nikąd"? bynajmniej, istnieje tylko "donikąd"

"Biednych ofiar miłości która zaczęła się" - po "która" przecinek

"Różni, jak dwa płatki śniegu i podobni jak dwie krople wody." - po "podobni" przecinek. Mimochodem, bardzo ładne zdanie:)

"Tym, razem mimo sprzeciwu, a może jednak przy zgodzie całego boskiego planu miało być inaczej." - po "tym" bez przecinka. Poza tym wg mnie "boski plan", czyli jakieś pojęcie, nie może wyrażać sprzeciwu czy zgody. To może tylko osoba. Gdyby tam był sam Bóg, to ok. Ale tak, to może być tylko albo "w zgodzie z boskim planem" albo z nim sprzeczne.

"Tym razem biegnąc naprzeciw siebie " - raczej "sobie naprzeciw"

"Niecierpliwe dłonie łapczywie szukające namiętności i usta spragnione pieszczot przysłoniły ich czujność." - straszna maniera.... jak z harlequinu...

"Mały, drobny staruszek w szarej opończy z zaciekawieniem przyglądał się im." - szyk na końcu. "z zaciekawieniem im się przyglądał"

"choć posiadał wielka moc. " - "ą"
"Cisza byłą nieomal namacalna." - na odwrót

"Zbyt długo czekali na to by się zobaczyć." - przed "by" przecinek

"Czas ich spotkania powili mijał. " - powoli

"I choć oboje w duchu modlili się ziarenko spadło. " - przed "ziarenko" przecinek

Poza tym jeszcze w paru miejscach brakuje ci przecinka przed który, która, które...
--------------------------------------

Tekst ma ciekawy nastrój, pomysł z czasem też mi się podoba. Ale jest tu za dużo sformułowań rodem z kiczowatej literatury. "Stworzeni by się kochać i nienawidzić. "... No przecież to jest strasznie oklepane. Kicz się z tego robi. A szkoda, bo parę oryginalnych poetyckich sformułowań też tam jest.

Opublikowano

Co do błedów wierzę - jestem głeboko zaburzonym dyslektykiem i piszę jakotako dzięki wydatnej pomocy Word'a, który jak wiadomo jest zwierzęciem bezdennie głupim. Posiadam świadomość iż częstokroć moje teksty ocierają się o sztampę i kicz, ale estetyka umiarkowanego i kontrolowanego kiczu wydaje mi się niezbędnym elementem mojej bezładnej pisaniny. Dziękuje za wynotowanie błędziorów, a co do kiczu to chętnie popolemizowałbym nad rolą kiczu dla kultury (cały romantyzm bazuje na kiczu). Jeśli ktoś ma ochotę to zostawiam mój nr gg - 5130353. Dziekuje za wnikliwy komentarz bo widzę, że poświęciłaś dużo czasu nawet na literówki.

w pewnym stopniu kiczowaty - Paweł

Opublikowano

Długo sie zastanawiałam, co ci odpowiedzieć...

Przede wszystkim co to jest kicz? Definicji jest pewnie wiele, ja ci powiem swoją. Kicz to wg mnie pewna estetyka, pewne schematy, które bazują na wywoływaniu emocji u widza/czytelnika najłatwiejszą, sprawdzoną drogą. Napiszesz, co złego jest w emocjach. Nic, ale tu chodzi właśnie o ten sposób ich wywoływania. Są to sposoby nieoryginalne, ograne, ale wypróbowane (działają na tzw. przeciętnego czytelnika, bo trafiają w jego przeciętny gust) i dlatego tak chętnie znowu i znowu wykorzystywane.

Innymi słowy to taka estetyka, która podoba się jak największej ilości ludzi, a ponieważ więszość kocha telenowele, a nie czyta Prousta, więc jasne, że to nie może być specjalnie wymagające.

Kicz czerpie naturalnie z kultury wysokiej, i na odwrót. Ale nawet jeśli taki twórca "niskich lotów" weźmie jakiś schemat powiedzmy z Prousta (np. tą przysłowiową magdalenkę) musi to przemielić przez maszynkę do mięsa/kiczu i dac czytelnikowi gotowy produkt, nad którym nie trzeba za bardzo myśleć, który nie wymaga zbyt wiele. To jest gotowy produkt, gotowe emocje. Nie trzeba się nad niczym biedzić, wiadomo, że jak się nakręci Titanic i użyje się tych a tych sprawdzonych chwytów, to widz na 100% będzie ryczał jak bóbr.

Teraz odwrotna sytuacja, keidy tzw. dobra literatura wykorzystuje estetykę kiczu, bawi się nią, parodiuje, wykorzystuje np. schemat romansu, ale nie po to, żeby wywołac te emocje, które taki schemat "gwarantuje", ale w jakims innym celu, żeby czytelnika zaskoczyć, "złamać" ten schemat, wypełnić go nową, oryginalną treścią.

O to moim zdaniem chodzi w postmodernistycznym postulacie zniesienia różnic między kulturą wysoką a niską - czerpać z tej niskiej kultury, ale w twórczy sposób. Piszesz, że czytasz teraz Imię Róży, to właśnie jest dobry przykład - Eco wykorzystuje oklepany schemat kryminału, ale przecież o kryminał tam chodzi chyba najmniej.

Kiedy ty piszesz o "ustach spragnionych pieszczot" to ja tu widzę tylko tę chęć wywołania u czytelnika właśnie tych najprostszych emocji po najmniejszej linii oporu. Bez wysilenia się na coś, co mogłoby np. wywołac mieszane uczucia, a nie tak jednoznaczne, cos oryginalniejszego, a więc i trudniejszego dla czytelnika. Wtedy to się nie spodoba każdemu, ale to ryzyko warto podjąć.

Ale to jest twoje pisanie, ja wyraziłam na ten temat swoje zdanie, po prostu lubię literaturę, która mnie zmusza do wysiłku a zarazem bawi (tez nie czytałam Prousta:).

Dzięki za zaproszenie do dyskusji i pozdrawiam,

Opublikowano

Co do Prousta nieźle się go czyta, ale nie przeżyłem nim egzaltacji. Miniaturka ta MIAŁA być kiczowata, oparta na zdawałoby się oklepanym schemacie romantycznego spotkania. Kuriozalna, zdawałoby się, schematycznośc charakterystyczna dla tanich romansideł, pomogła mi stworzyć (być może nieudolnie) to co zamierzałem, a mnianowicie pewien efekt niedomówienia tożsamości bohaterów.

Kicz jest formą sztuki, i to wcale nie najgorszą. wiekszości ludzi kicz kojarzy się ze sztuka komercyjną, nastawiona na łatwy odbiór, dużą sprzedaż i ubóstwo duchowe. Kicz to nie tylko koszmarki kojarzące się z Harlequinem, pieskiem z kiwajacą główką leżącym z tyłu samochodów, czy figurką hawajskiej dziewczyny w spódniczce z trawy rytmicznie poruszającej biodrami. Od zawsze dzieła uznawane za kicz, bohomazy lub tandetę stawały się pomnikowymi twory epoki. Wspomnieć wystarczy komedie greckie, van Gogha, Szekspira, Moliera... Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie że najbardziej zapamientanym dziełem epoki zostanie coś co uznamy obecenie za synonim słowa kicz i tandeta. Elvis Presley nie miał świadomości kiczowatości swych cekinoociekających strojów. I mimo całej banalnosci jego piosenek, tandetności wszystkich koszmarków w których zagrał, jego kaczokuprzej fryzurki i szregu innych fatalnych dodatków lubię jego niski głos i muzykę. Lubię Gałczynskiego, mimo że wiersze pisał głównie dla zaspokojenia potrzeb alkoholowych.
Lubię Harreg Pottera mimo że bazuje na pomysłach starych jak świat. lPdoba mi się jego pretensjonalnośc i przewidywalnośc. O wiele jest mi bliższa niż wydumane dzieła niedorobionych noblistów. Kicz jest ważny i potrzebny, choćby po to, żeby zamiast ogladać z dziewczyną wspaniałe kino Felliniego móc obejrzec tandetne "Love Story" i wykrzyknac "nareszcie" gdy bohaterka umrze.

Kicz jest lekkostarwną formą sztuki i nic tego nie zmieni. Nie nalezy się jednak od niego stanowczo odcinać. Jest tak samow ważny jak tak zwana i pisana w dużym cudzysłowie "kultura wysoka". Stanowczo wolę pisać kiczowate wypociny, niz najwyższą kwintesencję sztuki która poza kilkoma maniakami doceni jakis nieudolny stetryczały krytyk.

Paweł

Opublikowano

A co do kiczu i tandety obejrzałem własnie teledysk do piosenki Amerika Rammsteina. Wunderbar po prostu. Tandeta goni tandete uzyskując wspaniały efekt. Polecam

Zbehemociały Paweł

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...