Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano



MŁODEMU



Nie żałuje 27.VIII.2003



Nie żłuje, że spóżniłeś się godzinę

I że niebem - nie zielenią na mnie patrzysz

Choć nie zaprosiłeś na swe urodziny

Choć się spalam w twoich myślach niczym haszysz


Nie żłuję, że przez okno wciągnąć nie zdołałeś

Że są czasem rozstania...Bo są i powroty

Że w niepewność naszą przyjaźń zaplątaleś

..Że los kopnął piłke Twa pod moje stopy





Opublikowano

Ach co Ci faceci w sobie mają,
że nawet nas krzywdząc, do siebie niezniechęcają?
to jakaś dziwna sprawa...

Śliczny wiersz Dormo, pełen uczucia i jakiegoś pełnego wyrozumienia dla Młodego. To musi jednak być ktoś wyjątkowy...Oby był wart tych słów a wszystko powinno być w porządku.
Co do tej niepewności w przyjaźni...to ja myślę, że minie...przynajmniej taką mam nadzieję smile.gif
Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Opublikowano

Zauważam podobieństwo Dormo miedzy twoim wierszem, a jednym z wierszy Leili, zwłaszcza ostatni wers(kojarzysz??, to przypadek???).Nie o to chodzi że sie czepiam, po prostu jej wiersz zrobił wtedy na mnie duze wrażenie i pamietam go bardzo dobrze.
Róznica jest jednak taka że tego nie zapamietam, mimo ze nie mam do niego uwag.
Pozdrawiam serdecznie Alesssia

Opublikowano
CYTAT (piotrbierzynski @ Aug 28 2003, 02:56 PM)
Ja odczuwam jednak w tym wierszu nutkę żalu,niby pod koniec jest szczęście,ale pozostaje mała zadra w sercu,

chociaż...

chociaż...

nie będę się starał zrozumieć kobiet-pozdrowienia-Piotr



Dlaczego sie nie bedziesz staral?Wbrew pozorom nie tak trodno nas zrozumiec:)

A żal - masz racje- troszke pozostal po tych wszystkich wybrykach..Mimo to nie zaluje ze los kopnal pike Młodego pod moje stopy..

Pozdrawiam
Opublikowano
CYTAT (Alessia @ Aug 28 2003, 02:21 PM)
Zauważam podobieństwo Dormo miedzy twoim wierszem, a jednym z wierszy Leili, zwłaszcza ostatni wers(kojarzysz??, to przypadek???).Nie o to chodzi że sie czepiam, po prostu jej wiersz zrobił wtedy na mnie duze wrażenie i pamietam go bardzo dobrze.
Róznica jest jednak taka że tego nie zapamietam, mimo ze nie mam do niego uwag.
Pozdrawiam serdecznie Alesssia

Droga Alessio..Poszukalam, poszperalam i zeczywiscie!!!To niesamowite..Ostatni wers bardzo podobny..Tylko ze ona wybacza..

Mozliwe ze to ona byla moim natchnieniem, gdysz bardzo lubie wiersze Leili, a ten mi sie naprawde podobal...Moze zostal mi w glowie i sie zasugerowalam..

Moj wiersz do jej wiersza sie nie umywa..Nie dziwie sie ze nie zostanie ci w pamieci , bo jest doslowny i bardzo osobisty..W sumie tylko Adresat wie tak naprawde o co chodzi..

Ale kazdy ma prawo do swego zdania i wiersz nie musi ci sie podobac

Serdecznie cie pozdrwiam
Opublikowano

wszystko ok, tylko ... dlaczego nazywasz go "Młodym" ? Tak, jakby byl młodszym, głupszym, mniej rozgarniętym. Tak mówią starsi żołnierze, starsi w bandach, w grupie wielowiekowej. "Nie żłuje"- niezbyt dokładnie piszesz, tak, jakby od niechcenia. To, po co ? Przecież piszesz o NIM, o tym swoim NIM. Pozdrawiam.

Opublikowano
CYTAT (Krzysia Skrzypczynska @ Aug 28 2003, 05:13 PM)
wszystko ok, tylko ... dlaczego nazywasz go "Młodym" ? Tak, jakby byl młodszym, głupszym, mniej rozgarniętym. Tak mówią starsi żołnierze, starsi w bandach, w grupie wielowiekowej. "Nie żłuje"- niezbyt dokładnie piszesz, tak, jakby od niechcenia. To, po co ? Przecież piszesz o NIM, o tym swoim NIM. Pozdrawiam.



Nazywam go Młodym gdyz:
1.Istotnie jest mlodszy odemnie i to nie malo ( i tu chyba jest caly problem).A zeby lepiej zrozumiec proponuje ci Krzysiu zajzec do innych wierszy poswieconych Mlodemu( pare stron wczesniej- "Pieklo i niebo", "gdybym mogla miec znow 15 lat" i "8 czerwca") i przeczytac komentarze.Tam wyjasniam poniekad sedno sprawy

2. tak sie ogolnie przyjelo ze tak na niego mowie, czasem mowie tez:"Baby", sama nie wiem co jest lepsze..A z tymi bandami, czy grupami wiekowymi wcale sie duzo nie pomylilas


On napewno nie jest malorozgarniety..Wrecz przeciwnie..Czasmi mnie zaskakuje inteligencja.On jest poprostu mlodszy, a mlodosc zazwyczaj rzadzi sie innymi prawami.


Za pomylki w pisowni przepraszam najmocniej.Zazwyczaj wpisuje wiersze najpierw na inna strone i redaguje, a potem dopiero wklejam tutaj.Tym razem napisalam od razu tu.. i prosze...


"Nie żłuje"- niezbyt dokładnie piszesz, tak, jakby od niechcenia. To, po co ? Przecież piszesz o NIM, o tym swoim NIM." - a to mnie zabolalo..

Nie mozesz wiedziec ile ON dla mnie znaczy


Opublikowano
CYTAT (Krzysia Skrzypczynska @ Aug 28 2003, 05:13 PM)
wszystko ok, tylko ... dlaczego nazywasz go "Młodym" ? Tak, jakby byl młodszym, głupszym, mniej rozgarniętym. Tak mówią starsi żołnierze, starsi w bandach, w grupie wielowiekowej. "Nie żłuje"- niezbyt dokładnie piszesz, tak, jakby od niechcenia. To, po co ? Przecież piszesz o NIM, o tym swoim NIM. Pozdrawiam.

Jest to najgłupszy komentarz na tej stronie. Podeszła Pani, Pani Skrzypczynska, nie do wiersza, tylko wikła się Pani w bezczelności. Następnym razem życzę, by Pani najpierw przemyślała to, co napisze pod czyimś wierszem.



Adam
Opublikowano

przecież właśnie podejrzewam, że jest KIMŚ pisząc:"Przecież piszesz o NIM, o tym swoim NIM." W tym miejscu widzę, że najbardziej zabolalo Ciebie to, co źle zrozumiałaś a nie to, że widzę, że tak Go przezywasz. Jeśli to jest miłość, to nie widzę tu szacunku, nieodzownego dla dalszych chwil. I nie ma się co dziwić potem, że żony chodzą z podbitymi oczyma. To taki styl. Dwoje równie silnych ... bokserów pod pachę. Nie obrażaj się, ale to tylko chwilowe zadumanie a nie miłość. A to, że młodszy, wcale nikomu nie przeszkadza. Twoja sprawa, Dorma. " a mlodosc zazwyczaj rzadzi sie innymi prawami" było niepotrzebne. Tak mawiały, mawiają i będą mawiać tabuny pokoleń. Nic zadziwiającego i specyficznego w takim "gadaniu". Kopiesz, jak koza. Nie napiszę dziecinada, bo uszanuję. Napisałam przecież, wszystko ok!
Życzę szczęścia. Doprawdy !

Opublikowano


Droga Krzysiu..Zostawie to wszystko bez komentarza, bo za duzo musialabym pisac..Nie zgadzam sie praktycznie z twym kazdym zdaniem..

Klocic sie nie mam zamiaru, bo chyba nie o to chodzi na tym forum.Nie jestem Oyey ze wszystkich prowokuje

Powiem tylko tyle: Ty tez mnie calkowicie zle zrozumialas, wiec chyba nie ma sensu sie dogadywac, skoro obie sie nie rozumiemy

P.SJakbys dokladnie przeczytala wiersz i komentarze, a taksze inne komentarze tak jak ci zasugerowalam wiedzialabys ze to PRZYJAZN, nie milosc..Szkoda mi cie jesli nigdy takiej nie zaznalas

I co to za bzdury o damskich bokserach i podbitych oczach.Mimo iz Mlody jest "tylko"( zaznaczam gdyby ktos nie wyczol ironii) moim przyjacielem, wiem ze nigdy nie podniuslby na mnie reki

Mimo niezrozumienia pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje na troche tolerancji..


Opublikowano

Panie Szadkowski, czepia się Pan mnie jak rzep, wie Pan, co o sobie myślimy i jeszcze jedno, sądziłam, że ustaliliśmy, że Pan mi nie wchodzi w paradę a ja - Panu. Jeśli będzie inaczej, Pan to sprawi, że poczuje się Pan tu bardzo nieciekawie, Panie ... Niech Pan nie wykorzystuje cudzych stron. Ja Pana nie posądzam o głupotę, braciszku. Moje i Pana spojrzenie na świat różnią się od siebie i od ...Dormy, czyż nie ? Po cichu to wiemy oboje. Przepraszam Dormo, że tak na Twojej stronie, ale Pan Szadkowski, nie miał hamulców a na moje liczył.

Opublikowano

gratuluję Valium, idziesz za ciosem. Przy okazji zazdrościsz. (zapamiętałeś, to się liczy ) A jeśli ja tak pisałam, to znaczy że wiersz do niczego innego się nie nadawał i tyle. Ktoś skrytykował a ja próbowałam go ratować. Teraz zapamiętam, że lepiej dokopać, jak leży. Dziękuję. Nie wiesz, co czynisz, człowieku. Czynisz rewolucję. Dormie też gratuluję, bo wiersz wywołał, jak widać burzę.

Opublikowano
CYTAT (Krzysia Skrzypczynska @ Aug 28 2003, 06:19 PM)
przecież właśnie podejrzewam, że jest KIMŚ pisząc:"Przecież piszesz o NIM, o tym swoim NIM." W tym miejscu widzę, że najbardziej zabolalo Ciebie to, co źle zrozumiałaś a nie to, że widzę, że tak Go przezywasz. Jeśli to jest miłość, to nie widzę tu szacunku, nieodzownego dla dalszych chwil. I nie ma się co dziwić potem, że żony chodzą z podbitymi oczyma. To taki styl. Dwoje równie silnych  ... bokserów  pod pachę. Nie obrażaj się, ale to tylko chwilowe zadumanie a nie miłość.  A to, że młodszy, wcale nikomu nie przeszkadza. Twoja sprawa,  Dorma. " a mlodosc zazwyczaj rzadzi sie innymi prawami" było niepotrzebne. Tak mawiały, mawiają i będą mawiać tabuny pokoleń. Nic zadziwiającego i specyficznego w takim "gadaniu". Kopiesz, jak koza. Nie napiszę dziecinada, bo uszanuję. Napisałam przecież, wszystko ok!
Życzę szczęścia. Doprawdy !

Pani Skrzypczynska! Skomentowała Pani, nie wiersz, tylko doczepiła się do tego, komu został wiersz zadedykowany! Nie wiem czy rozumie Pani, że komentarze maja dotyczyć tekstów, a nie analizować osobę obdarzoną wierszem. Jeśli zadedykuję coś "mojej Ciupce", bo mam taką koleżankę!, to mam nadzieję, że nie tknie Pani tego wątku...(!).


Adam
Opublikowano


Droga Atlantydo...pilka dlatego ze tak sie zlozylo ze Młody jest pilkarzem...Ale nawet fajne mialas skojarzenie...

Ale ciesz sie ze choc tobie stwierdzenie"Młody" sie podoba:)
Opublikowano
CYTAT (Dorma @ Aug 27 2003, 10:25 PM)
Choć się spalam w twoich myślach niczym haszysz



To jest cytat, który najbardziej mi się spodobał, jest bardzo wyjątkowy i wieloznaczny. Cały wiersz jest bardzo przyjemny :-) i płynny (to pewnie dzięki rymom :-))

Pozdrawiam Serdecznie
A.

ps. Nigdy nie żałuj, szkoda życia na żale, a i tak wszystko ma swój sens :-)
Opublikowano


Dziekuje Amelio...



Do wszystkich..:

Prosze nie kloccie sie wiecej...albo przynajmniej nie ma mojej stronie i nie pod moim wierszem..Bo naprawde wyprosze .Nienawidze tego...To forom chyba nie do tego zostalo stworzone.
Opublikowano
CYTAT (piotrbierzynski @ Aug 28 2003, 02:56 PM)
Ja odczuwam jednak w tym wierszu nutkę żalu,niby pod koniec jest szczęście,ale pozostaje mała zadra w sercu,

chociaż...

chociaż...

nie będę się starał zrozumieć kobiet-pozdrowienia-Piotr

Nutka żalu jest bardzo na miejscu.

Tak na marginesie smile.gif
Staraj sie rozumiec Kobiety najbardziej jak możesz bo może się zdarzyć że będzie za późno na zrozumienie i będziesz sobie w brodę pluł do końca życia.


Z Uklonem

Drucker
Opublikowano

Widzę, że wiersz mojej przyjaciółki wywołał nie małą dyskusję ...
U mnie wiersz Dormy wywołał wielkie wrażenie (podobnie jak pozostałe) nie wiedziałem, że ma az taki talent pisarski biggrin.gif Dopiero teraz czytając Twoje wiersze, widzę jak ta przyjaźń jest dla Ciebie ważna. Mówią, ze kazdy facet to świnia ... ja ostatnio zachwoałem się w stosunku do Dormy jak mała świnka biggrin.gif(szczegułów nie zdradzę) ale juz naszczęście wszystko jest wporządku. Zaskoczyły mnie Twoje wiersze i to bardzo, nie wiedziałem ze ktokolwiek kiedyś o mnie coś napisze ... a tu proszę z Twojej delikatnej rączki powstało kilka wierszy na mój temat jak już pisałem wyżej bardzo mi się podobają smile.gif napsiałbym więcej ale wiesz Dorotko, jak zwykle się śpiesze biggrin.gif Narazie

pozdrawiam tzw (na tym forum) Młody

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wiechu J. K. I to zmienia w sposób daleki od pragnień a bliski emocjom, od których chciałoby się uciec. Wcześniej człowiek nie mógł wracać do wspomnień zaklętych w obrazie, teraz tak. Wraz ze wszystkimi szczegółami uwiecznionymi w zapisie. Nostalgia potem przygnębia. Ważny wiersz.
    • @Achilles_Rasti Dyskretny, ale pełen napięcia i życiowej mądrości. 
    • @Proszalny Wydaje mi się, że arbitralne stwierdzenie 'nie ma ja' i wysnuwanie z tego dalszych wniosków upraszcza problematykę, ale niewiele wyjaśnia. Możnaby zapytać: Biochemia mózgu napisała Twojego posta? Jony potasu krążą w neuronach i nucą: nie ma ja nie ma ja nie ma ja? Kto właściwie mówi?
    • Zło   Gdyby tak można zdefiniować zło, zaznaczyć jego granice, ściśle określić linię zła, granicę zbioru, można by wtedy opublikować te kryteria klasyfikacyjne i poczuć się wolnym od uciążliwej, stałej penetracji, analizy. Można by komfortowo spędzać czas nie troszcząc się o wiedzę czy to co było dotychczas, jest już złe, a może nie było nigdy dobre? Można powiedzieć, że z grubsza, dzięki Objawieniu ludzie wiedzą co jest złe. Można pokusić się tu o takie piktograficzne porównanie wiedzy o złu do zbioru liter, które na pierwszym planie są wyraźne ale na dalszym rozmywają się w szarej mgle. Powszechnie wiadomo, że złem jest zabicie drugiego człowieka, swego bliźniego, ale z drugiej strony powszechnie wiadomo, że nie wszyscy mogą przetrwać. Niejeden „nawiedzony” mówił, że „to jest jedyna, słuszna droga, a wszelkie odstępstwa są błędem i będą karane z całą surowością prawa”. Po czym historia, czyli sędzia czasu, a może czas sądzenia pociągały takich osobników do odpowiedzialności za dokonane zło, pojmowane przeważnie jako ruina kultury materialnej. Mówiąc językiem tłumów „nie ma co do gęby włożyć”. Z tych ruin i zgliszczy, niczym przysłowiowy feniks z popiołów, pojawia się „nowy” i „jedynie słuszny”, trwa „odbudowa” i chwile „powszechnej szczęśliwości”, określane jako dobro. Mizantropia na którą można tu zapaść, też zapewne można określić jako przejaw zła. Miotanie się od hossy do bessy, to też jakieś zło. Zło niewiedzy o złu, które wydaje się przerastać człowiecze możliwości i nie wiadomo dlaczego ten świat jeszcze trwa. Wszędzie ktoś narusza czyjeś „dobro”, czyni „zło” i spustoszenie. Dzięki pisanym kodeksom etycznym i tzw. „prawu” wiemy z grubsza jak postępować nie należy aby nie zostać posądzonym o złą wolę. Choć gdyby zapytać nagle kogoś czy to co uważa za „złą wolę” jest nią rzeczywiście, odesłałby nas z pewnością „do diabła” albo do poradni zdrowia psychicznego. Wielu filozofów zauważyło, że zło to pochodna „złej woli”, „złego charakteru”, „złego zaczynu”, „skażenia bytu ludzkiego”. Ich mniemania niejednokrotnie znajdowały swoje potwierdzenie w historii ludzkości. Zwycięstwa wielkich tyranów, despotów oparte o krwawą drogę do władzy na zawsze zapadną w ludzką pamięć jako totalitarne zło. Niektórzy upatrują zła we władzy, w dążeniu człowieka do panowania nad innymi. Ale z pewnością nikt nie powie, że władza rozumu nad namiętnościami to zło. Ktoś powie, że „czysty rozum” to zło, ale z pewnością nie władza rozumu nad namiętnościami. Można dodać z pewnością, że władza „zdrowego rozsądku” nad namiętnościami to jedyne dobro człowieka. To ów „zdrowy rozsądek” pomaga rozpoznać, które z objawień są dobre, a które złe. Z pewnością Łaska Boża oraz tzw. „sumienie” mogą stać się również pomocą dla tego dobra. Lecz znamy z historii przykłady ludzi bez sumienia. Dzięki „zdrowemu rozsądkowi” i Łasce Bożej oraz objawieniu człowiek może określić zło dość precyzyjnie poprzez swoje sumienie. Sumienie i „krnąbrna wola”, sumienie zaniedbane to z pewnością zło. Uniemożliwia ono trafne rozpoznanie i zdefiniowanie na czym polega w danej kwestii zło. Taki człowiek o nieprawym sumieniu lubuje się w sobie, nie potrafi pokonać własnego egoizmu, dla jakiejś tam „metafizycznej moralności”, jakiejś abstrakcji. Utarło się pojęcie „zło konieczne”. To tak jakby leczenie trucizną. Zło niedoskonałości nakazuje nierzadko korzystanie z takich połączeń pojęć: zła i konieczności, mimo, że większość wie o konieczności dobra (dobro konieczne). Czasem w świecie komedii spotykamy postacie o chwiejnym charakterze, skłonnych do egzaltacji, gwałtownych porywów czy omdleń, których w żaden inny sposób uleczyć się nie daje, jak tylko przemocą. Człowiek poszukując ideału natrafia na bariery nie do przebrnięcia, czy to przez formę bytu swego, czy przez powolność skojarzeń i nie może sprostać w rzeczywistości ideałowi moralnemu, etycznemu aby znaleźć owo konieczne dobro w postępowaniu. Mówi się „co nagle to po diable” i z pewnością coś w tym jest. Gdyby tak nagle upowszechnić klonowanie ludzi z dążeniem do eliminacji jednostek słabych i chorowitych. Czy to byłoby złe aby na świecie żyli tylko zdrowi, inteligentni i silni? Świat stałby się zdrowy, inteligentny i silny! To chyba logiczne. Świat nadludzi. Jakie to byłoby wspaniałe! Legendarne zło pierwszych rodziców ludzkości stanowi zagadkową zagadkę i tajemnicę tajemnic. Trudno nam uwierzyć w historię o wypędzeniu z Raju, choć z drugiej strony na każdym kroku widać konsekwencje tego błędu, tego zła, powielanego w każdej parze, mimo nowoczesnego, pozytywistycznego sztafażu. Legendarne zło Pandory, która uwolniła ze swego naczynia wszelkie nieszczęścia tego świata… . Legendarne zło Erosa, który nie posiada ani Dobra, ani Piękna i kombinuje, jak tu się przypodobać aby udało mu się nabrać kogoś, że ma jedno i drugie. Również legendarne zło jednego z dwóch braci: Kaina, jak bardzo dziś, w nowych czasach bije w oczy, w wielu regionach tego świata. Zło braci Józefa (Stary Testament), tak znakomicie przekazane przez dramaturgię współczesną i współczesną literaturę, to wciąż ta sama historia, powielana przez posiew diabła, szatana. A zło Sodomitów i Gomorian, tak pieczołowicie wynoszone na piedestał masowej kultury przez współczesnych ultra libertynów? Czy lepiej można oddać postać zła od takich mistrzów „pióra”, jak Sofokles, Eurypides, Ajschylos, J. Racine, P. Corneille, W. Shakespeare, F. Dostojewski, F. Durrenmatt, G. Greene? Ale i ich pewność o złu wynika z dość niejasnych przesłanek, których sami się obawiali i obawiają. Nie stawiają w swoich dziełach kropki nad i. Nie definiują zła ale znakomicie opisują i prezentują, a robią to z duszą na ramieniu, ponieważ zło jest ogromnie zaraźliwe. Gdy dobro jest tak trudne do osiągnięcia, tzn. wymaga pewnego wysiłku, zło zawsze jest łatwiejsze do osiągnięcia, łatwiej „lgnie do ręki”. Człowiek nieświadomy zbytnio zła, gdy sięgnie do dzieła przedstawiające zło, niejako automatycznie, a podświadomie zaraża się ideą zła, opisywaną przez autora dzieła. Co gorsza, idea ta puszczona w niepamięć odrazy i odrzucenia, znikając z horyzontu czytelnika nie obumiera lecz kiełkuje w ciemnościach na podobieństwo bladego ukwiału, na dnie Rowu Mariańskiego. Tak więc człowiek staje po raz kolejny pod krzyżem paradoksu: nie znać zła to znaczy je popełnić, znać zło to znaczy je popełnić. Jeśli nie wiadomo jak coś trzeba zrobić można to zrobić źle. Jeśli wiadomo jak robić nie należy, bo będzie to oznaczało taki to a taki skutek, ktoś może mieć złą wolę osiągnięcia takiego skutku. Jedną z najgorszych postaci zła jest niemoc jasnego rozumienia rzeczy, pogorszona percepcja, niedostateczna uwaga pod jakimś wpływem, pod wpływem jakiegoś czynnika. Brak ostrożności u alpinisty zabija go lub okalecza w oka mgnieniu. Podobnie u sapera, chwila zapomnienia, nieuwagi i… eksplozja zardzewiałego ładunku gotowa. Gdy zawodzi człowieka tak ulotny atrybut jak intuicja, może nie tylko atrybut, lecz także niejasne zjawisko, momentalnie popada on w jakiś konflikt, w jakieś uwikłanie, jakąś matnię. Może to być uwikłanie z szczęśliwym zakończeniem (happy endem), ale nie koniecznie. Zbytnia ostrożność, lękliwość, zdwojona czujność często prowadzi człowieka do obłędu, do utraty zdrowego rozsądku. Rzekomo wiadomo jak postępować nie należy, jak postępować należy, wiadomo o zachowaniu czujnej intuicji, jasnego umysłu, a zło i tak dopada człowieka w momencie, którego najmniej się spodziewa. W chrześcijaństwie, a zwłaszcza w Kościele Katolickim wyszczególniono zło i nadano mu nazwę „grzechu głównego”. Liczbę, ilość grzechów określono na siedem, ale tzw. „grzechów ciężkich” jest w tymże Kościele więcej. Ogólnie można przyjąć, że grzechów dopatrzono się na znaczną liczbę, wynikających z dziesięciorga przykazań, grzechów głównych, dwóch najważniejszych przykazań ewangelicznych, przykazań kościelnych, grzechów przeciwko Duchowi Świętemu. Z pewnością inaczej przedstawia się sprawa, problem zła w kościele protestanckim, z którym od wielu już lat toczy się bogaty dialog ekumeniczny w duchu jedności chrześcijan. Dialog ten owocuje wspólnym dobrem. Protestanci w swoich doniosłych rozważaniach teologicznych usiłują jakoś uporać się ze złem tego świata, choćby w zakresie definicji grzechu, definicji zła. Sokratyczna definicja grzechu uzmysławia nam kondycję umysłową człowieka względem zła, występku i grzechu. Głupotę określa jako grzech. Grzech powoduje utratę wiedzy o nim samym. Człowiek, który grzeszy, traci wiedzę o tym, że źle postępuje, ponieważ gdyby o tym wiedział nie czyniłby tego co złe ale to co dobre. Człowiek sprawia wrażenie, że pojmuje grzech, wie jak postępować powinien, a jednak postępuje tak, jakby tej wiedzy zupełnie nie posiadał, a to co mówił o swej wiedzy nie miało nic wspólnego z jego postępowaniem. W dawnym Kościele Katolickim, myśliciel religijny i teolog Pseudo Dionizy myślał podobnie, choć dla współczesnego człowieka śmiesznie i naiwnie bo widział ideę aniołów inteligencji. Dopiero w ostatnich latach swego wielkiego pontyfikatu, Papież Jan Paweł II napisał najbardziej znaczące dzieło dla całego Kościoła, mianowicie encyklikę „Fides et ratio”. Można powiedzieć, że świat ma jeszcze jakąś szansę ocalenia cywilizacji przed zagrożeniami i złem, określanym przez naukę jako „zagubiony paradygmat”. Że balansująca na krawędzi ateizmu cywilizacja pełna pychy (C.K. Norwid „Cywilizacja”), społeczności – robotów, zbiorowej patologii miejskich molochów, zdziczałych watach biedoty, otrzyma szansę nie tylko dalszej ale i jakościowo lepszej egzystencji, godnej człowieka. Że przeżyje jeszcze kilka pięknych chwil przed finałem, właśnie dzięki temu „zagubionemu paradygmatowi”, dzięki „Fides et ratio”. Współczesna, totalitarna cywilizacja, uzbrojona po zęby dzięki złu konstruktorów bomb ABC, „złu koniecznemu”, śpi na „beczce prochu” nie wiadomo jak długo jeszcze. Może przecież dojść do serii prowokacji, fali wzajemnych urazów i pretensji, za którymi czai się pieczołowicie kultywowana i realizowana idea walki z wrogiem.  Byle pretekst da możliwość ujścia, zniszczy tamę i doprowadzi do otwartego konfliktu. Żyjemy w świecie, w którym dobrem jest to, że zło uniemożliwia zło innym. Można powiedzieć, że czasy, gdy „zło zwyciężało się dobrem” bezpowrotnie minęły. Dziś ktoś jest „dobry” dlatego, że fizycznie, przez zło większe nie może zrealizować zła mniejszego. Jest więc pozbawiony wolnej woli i wyboru, sprowadzony do roli zwierzęcia, które czeka na okazję, kiedy będzie mogło się odgryźć, odkuć, wyjść na swoje i zniszczyć konkurencję. Myślenie innego typu jest uznawane za infantylizm lub chorobę. Przymus ekonomiczny wielkiego kapitału i jego długich macek wysysa z ludzi energię i nakazuje się cieszyć tym, że za swój ciężki wysiłek może w ogóle przetrwać. Zło wyzysku ponad sprawiedliwość (zob. Jan Paweł II „Centesimus annus”) zabija w człowieku nadzieję na godziwy byt, nie wspominając o luksusie. Ktoś, kiedyś obliczał ile to można by zrobić, gdyby sumę pieniędzy miast na zbrojenia przeznaczyć na „postęp”, ile to istnień ludzkich, które co dnia umiera z głodu mogłoby przetrwać. Tyle zła jest na tym świecie, a mimo tego on trwa… to zdumiewające… nieprawdopodobne.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...