Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To chyba musisz sam przetrawić. Tego się raczej nie da powiedzieć, zlecić, poprawić, zasugerować... Poczytaj swoje teksty na głos, spróbuj poobserwować jak przy tym oddychasz, czym jest zdanie, czym fraza, jak rozdzielasz składnię w mowie i poszukaj odniesienia do standardowych znaków przestankowych. Wkrótce sam zauważysz, że z racji różnej pojemności fraz, różnego nacechowania emocjonalnego stworzy się coś na miarę poetyckiego oddechu. Tak to zazwyczaj działa w klasycznej mowie tonicznej lub wiązanej. Z drugiej strony, można zaniedbać interpunkcję, co jest tylko pozornie łatwiejsze dla piszących wierszem białym. Pozbycie się znaków przestankowych spowoduje, że zwiększy się znaczenie podziału wersologicznego... Niejednokrotnie obserwuję wiersze, które wyglądają jak "sękate kije". Dzieje się tak z racji krótkiego oddechu i eksponowania semiotyki wyrazu (na pp jest np Ola Cichy, która potrafi literę "i" stawiać w osobnym wersie). Innym razem widzę rozlewne, długie linie, w których widać pracę nad warstwą brzmieniową i melodyką zdania - tu złamanie linii wersu odpowiada często zakończeniu zdania lub członu logicznego wypowiedzi. Zdarzają się też patenciarze, jak pan Roman Misiewicz, którzy "slashują", od kilku lat obserwuję modę na zawijasy logiczne, poetyckie czkawki" często z niejednorodnym systemem interpunkcyjnym, gdzie przerzutnia goni przerzutnię... Pan Jecek Dehnel potrafi rozrywać epitety; przenosząc drugi człon do osobnej cząstki - "zwrotki" - a bo taką sobie wyznaczył chyba misję trenera personalnego dla czytelnika, coby dziekawiej było... Jeden z namaszczeniem kontempluje spójnik inny macha środkami wyrazu jak małe dziecko kolorowym wiatraczkiem. Ogólnie rzecz biorąc - taka kultura i takie obyczaje...

 

Ty piszesz wierszem białym, lingwistą nie jesteś, piszesz spokojną frazą, raczej to, co uczujesz emocjonalnie, czyli blisko organoleptyki, bez ciągot do intertekstualności, fajerwerków logiki i logistyki, po tych ostatnich tekstach widać, że dążysz do jakiejś spokojnej, stonowanej opisowości - radziłbym nie rezygnować z interpunkcji, musisz po prostu nauczyć się jej stosować, potem samo się będzie modyfikowało. Zawsze możesz zapisać sobie w różnych systemach, nawet prozą i zdecydować, jak czujesz najbliżej... Wydaje mi się, że jesteś młodym pisakiem i to jest właśnie czas, kiedy zaczyna się w Twoim pisaniu tworzyć jakaś konsekwencja w zapisie, systematyka, kodowanie... Taki porządek rzeczy. Sam rozpracujesz, dasz radę!

Opublikowano

Podoba mi się ta miniatura ale naniosłabym niewielką poprawkę (moim zwyczajem) :)

Może się spodoba, może natchnie... :)

 

już po wszystkim

cisza jest przejmująca

 

znamiona nabrzmiały 

na twojej ciepłej skórze

 

i patrzę na nie niecierpliwie

jak na jeżyny czarne od słońca

 

Może zrezygnuj z interpunkcji ,kiedy nie do końca wiesz jak jej użyć. 

 

Pozdrawiam ciepło :)

Bożena

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Od razu zaraz większości i mniejszości... Patrząc na rekwizytorium w pierwszym planie raczej trudno o inne skojarzenie. I to chyba mocna strona tego tekstu. Mi podoba się właśnie to, że on stroni od poetyckiego lukru i cukierkowatej estetyki rodem z "krainy łagodności". Sam tytuł erotyku gra z pewnego rodzaju poetycką wiwisekcją, metodą poetyckiego poznawania, przez analizę detalu... Detalu, który "powiększony" wywołuje ambiwalentne/skrajne odczucia; od dojrzałego owocu, aż po nowotworowe konotacje. To nie brzydota. To turpizm. A kwestia oryginalności... rzecz względna.

Edytowane przez Dariusz_Sokołowski (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jakoś to trzeba było nazwać, nie umiem czytać w myślach komentującym, a faktem jest,

że jestem pierwszą osobą, która o tym skojarzeniu wspomniała w komentarzu.

I biorąc pod uwagę to, iż jestem cytowana częściej od Autora można spodziewać się,

że za chwilę mniejszość stanie się większością :)

Co nie jest równoznaczne z tym, że musi mi się to podobać :)

Dlatego napisałam może :)

 

Pozdrawiam i dziękuję za rozpoczęcie ciekawych rozważań :)

Opublikowano

Witam -  no no zgrabnie wyszło tak na dobre inaczej od innych tu umieszczanych erotykach.

Duży plus za wiersz i polubienie.

                                                                                                                                                                                                 pozd.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Przemyślałbym, Wasylu, składnie tego wyrażenia. Jest nieco w moim odczuciu ponaciągana po rogach.

 dla mnie naturalniejszym i swobodnym układem byłoby tak

 

na twojej ciepłej skórze

nabrzmiały znamiona

 

Twój układ jest rodem z wiersza rymowanego, wymuszony jakimś rytmem czy rymem, których tutaj nie ma.

Myślę, że w "białasach" powinn się unikać ocierania o patos.

Natomiast erotyk,jest to temat, którego się boję, bo bardzo łatwo przekroczyć na którąkolwiek stronę pomiędzy wulgarnością, a wiarygodnością.

Lubię takie właśnie jak ten, delikatne, bez kontrastów.

Tutaj malujesz chwilę "po", bardzo łagodnym pastelem. I tylko zastanawiam się o niecierpliwość na tym etapie, ja byłbym raczej rozleniwiony.
Pozdrawiam

 

Opublikowano

W tym tekście widzę takie nieścisłości;

na twojej ciepłej skórze

Człowiek nawet kilka godzin po zgonie jest ciepły.

Jeśli to jest erotyk, to ta skóra nie jest ciepła,

ona jest rozpalona,

rozogniona, rozedrgana, na pewno gorąca.

Znamiona - jak wyżej zauważyły szanowne czytelniczki -

kojarzą się niespecjalnie dobrze;

wszelkie znamiona raczej są niemile widziane na skórze,

jest tyle pięknych synonimów określających te erogenne czułki:)

No i przyimek jak;

uczono mnie w zamierzchłych czasach na tut. org.pl

żeby unikać go jak ognia.

poza tym już po wszystkim,

a pl w dalszym ciągu patrzy niecierpliwie,

Ale to kwestia wytrzymałości i potęgi organizmu:)

 

W moim warsztacie ten tekst otrzymałby inny tytuł

- na pewno nie erotyk -

 bo to musi wynikać z treści, no i zabrzmiałby tak:

 

już po wszystkim cisza

przejmująca

pąki jeszcze nabrzmiałe

patrzę na nie wciąż chciwie

na te jeżyny

czarne od słońca

 

Pozdrawiam

 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za Pańskie uwagę i komentarz.

Z całym szacunkiem, ale Pańska wersja jest zupełnie czym innym. Nie podoba mi się.

 

Tłumaczyć swój tekst - dziwna to czynność. Podobno tylko winny się tłumaczy. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

A

 

ps. jestem wciąż dość młody i szybko się niecierpliwię ;)

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      No nie ma wyboru :) Pozdrawiam!
    • ]WIELKA FLAMANDZKA[ "Κάτω από το .40 δεν υπάρχει λαός. Πάνω από το .50 δεν υπάρχει Θεός" - Φ. Νίτσε, Ο πρωκτός του Ζαρατούστρα Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic Nie mówi im  nic niedzielny dzwon  Flamandki idą w tan, nie idąc w noc Flamandki to nie mówiący typ  Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat Wiek, gdy musisz zaręczyć się  Zaręczyć, by móc wziąć ślub Ślub, byś  dzieci mieć mógł Tak uczyli  rodzice nas Mnich, i Eminencja sam Arcykapłan, co w katedrze jest  Dlatego tak, dlatego tak idą w tan  Flamandki  Flamandki  Fla- Fla- Fla-  Flan Idą w tan, nie idąc w dreszcz Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon  Idą w tan, nie roniąc łez  Flamandki nie ze łzawych są Idą, bo minął trzydziesty rok A to rok, gdy dobrze pokazać, że Wszystko dobrze, dzieci rodzą się Jak chmiel i żyto w krąg  Że dumą rodziców są  I Mnicha, i Eminencji, co  Kapłanem tu w katedrze jest  Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż Flamandki  Flamandki  Fla- Flo Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech Nie brną w śmiech, w dzwonu broń Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech Flamandki nie mają zmysłu doń Tańczą wciąż, choć już sześć dych - Dostojny wiek, czas pokazać, że Dobrze jest, wnuki wyszły ci Jak chmiel i żyto w szkle  Wszystkie spowite w czerń  Jak Mnich, Eminencja Jej Co w klasztorze pędzi też Dziedziczą ją, jak tan ten Flamandki  Flamandki  Fla- Fla- Flen Flamandki dą w tan, choć minęło lat sto  A nasz sto musisz wykazać się Pokazać, że umiesz wychylić szkło  Z chmielu i żyta, co utrzymało cię Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon Co mnich, a nawet Ekscelencja, co Archiprezbitrem post mortem zrobili go I dlatego idą jeszcze raz w tan, to szkło  Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż, Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż Tan tan, tan ten po zgon Flamandki Flamandki Fla- Fla- Pa pa Pavulon...     (MAŁY GATSBY) 'Out stultum caedis Out stultorum caedebas" M. Aurelius, Ars philosophiae. Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, Marathon Dołącz się, włącz się w maraton nasz  Zawsze idziemy w tan, gdy muzyka gra Dołącz do nas, pod ręką maraton masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo wokół lat dwudziestych ryk Ryk, bo w wannie skończył się gin  Lecz w W-D-O-W-D i odkupienie win Do sławy szlak i mocny życia łyk  Lindbergh, Liberty Dzwon Wciąż niemy film, gra Al Capone Czarny, Czarny Poniedziałek, upadek giełd Lecz ty wciąż w tańcz, tańcz, nieważny געלט Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, pij ten bełt Dołącz się, włącz się w maraton nasz  Zawsze idziemy w tan, gdy muzyka gra Dołącz do nas, pod ręką maraton  masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo w nas lat trzydziestych jęk  Jęk, bo wokół gonitwy zgiełk Buster ma kamienną twarz, lecz Charliemu świat pękł  Kupony, slamsy, z Frankensteina piekł   Adolf wszedł  za to z  Hindenburga trup NEP i zboże dorodne jak elektryczny słup  Zadzwoń do  brokera i miętusy kup  Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, cię rżnął głup! Dołącz się, włącz się w nas Zawsze idziemy w tan, muzyka gra Dołącz, pod ręką  masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo wokół lat czterdziestych dym Dym, bo trąby sławy grzmią tym Co nadchodzą, kładąc rym, Gdzie Dachau, Hakenkreuz, i Gott mit Ihm "Ósmego dnia stworzył Bóg Grzybć",  Jako ersatz Trwać wyst. Oppenheimer, R.!!! Pokój słodki tak, jak twa mać  Więc tańcz jeszcze tańcz, nim oddasz życia ster  Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, Marathon Maraton, maraton Mara, Mara, mara zer  Dołącz, włącz się w maraton nasz  Zawsze idziemy w tan, gdy muzyka gra Dołącz, pod ręką maraton  masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo wokół lat pięćdziesiątych śpiew  Śpiew bo jednak po coś była ta krew  I już sześćdziesiątych swing prawom wbrew I siedemdziesiątych piasku gniew Następnych z Wall Street wilczy zew Potem Stadion X, dalej koniec World I  pracujący bez cztery L Wszystkich na Mars wyśle Elon nas Przyjemność dla mas, wdzięki  z Only Fans,  Więc tańcz, wtańcz nas w ten radosny czas! Maraton, maraton Mara, Mara, Mara, but by was!  Dołącz, włącz  maraton nasz Zawsze  w tan, gdy gra Dołącz, masz Tan dnia Więc idź w dym, dym jak Rzym! Rzym, więc zaświadcz życiem swym, gdzie Krym. Tan, bo lat dwudziestych skamla pies Pies, bo dni kres Kres, bo bój ma gest Gest choć, choć krwi dość jest Tan lat skamla jak pies Pies, bo kres Kres, bo gest Gest choć, chodź, jest
    • @Jacek_Suchowicz   Dziękuję    Łukasz Jasiński 
    • @Poet Ka Zdaje mi się, że wiosna i lato odmładza, a jesień i zima - odwrotnie, pozdrawiam :)
    • germanofobia pospolita
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...