Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Maleńka, tycia, niby nic,
rozpryskuje się na kamieniach.
Po latach mówią: kamień tkwił,
dzisiaj już po nim śladu nie ma.

Milczenie jaskiń tnie; kap, kap,
dzwoni po ścianach pogłos cichy.
Niezdara idąc, zrobi chlap,
Strąca jej dzieła - stalaktyty.

A stalagmity rosną wzwyż
twory jej długiej, żmudnej pracy.
Powiedzieć mogę jako iż,
fizyk z chemikiem to tłumaczy.

Potrafi czarę przelać w mig,
że po słodyczy tylko gorycz.
Po stracie kogoś liczy dni
łzą na policzku mocno boli.

Nieprzeliczona stworzy deszcz,
światło załamie w barwy tęczy,
zamoczy czoło - chcesz czy nie,
zwłaszcza gdy biegniesz i się zmęczysz.


dzięki komentarzom jeszcze jedna strofa:

Może przemienić cały byt,
kiedy Walerian nierozważny
lub uspokoić serca rytm,
gdy z cukrem połkniesz ją doraźnie.

Opublikowano

Ładny, przyjemny do poczytania wiersz,
przekaz zrozumiały,
ale nieoczywisty ;)
Tylko dlaczego, jak poeci nawiązują do nauk
ścisłych, pamiętają o fizykach i chemikach,
a biologów i geografów traktują po macoszemu?
To tylko takie ogólne stwierdzenie oczywiście ;)
Pozdrawiam ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • racje że racja, a nawet na jej temat wariacja :)
    • A piać    Pan ornitolog w Osace, z kwiatka na kwiatek nie skacze. Przez  brak owych skoków ma problem ów w kroku, że ptak, mi(A)st piać, tylko kracze.
    • Dobre. Wydaje mi się, że teraz byłoby jeszcze trudniej

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Pozdrawiam
    • Wybierają chamów wulgarnych prostaków a tych, którzy myślą inaczej bez słowa żegnają               Odchodzę             Z dnia na dzień znikam             Wczoraj w Twych oczach widziałam niebo             zanim poznałam me alter ego               On chodzi w dresach             wieczorami wódę doi do dna             piję z nim do zezwierzęcenia               On mnie rozumie             uzależnień mi nie wmawia               On nie patrzy na słowa             imponuje mi jego prostota               Jego rozumiem             on nie ubiera słów w zbędne metafory             on tworzy rap             zamiast w poezji energię marnować               Z resztą zawsze Ci mówiłam -             bądź twardy             wiersze są oznaką wrażliwości             słabości               Więc na mój rozum             mężczyzna nie jesteś             jesteś tchórzem             miękkim antyfacetem               Wolę się oddać oblechom             zamiast znów słuchać o gwiazdach             moich oczach nosie i ustach               Wolę brać wszystko, co mam pod ręką             pamiętaj – mogę mieć każdego             nudą mieć partnera jednego               Ja pragnę innych próbować!               Jak możesz mi moralności wyparcie zarzucać             mówić o mnie – nienormalna             żyjesz w innym świecie –             przecież każdy młody smakuje życia!               Powinieneś jak ja, życie garściami brać             a Ty wciąż czekasz na tę jedyną             z którą na ślubnym staniesz kobiercu…
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...